Chciałbym wrócić do czegoś co się pojawiło wiele postów temu i nie zostało domknięte. Oksanka mówi że patrzy na ciało bez przywiązania, jak na zostawioną torbę. W tradycji wedyjskiej to stan który zwany jest vairagya - nieprzywiązaniem - i jest uważany za bardzo zaawansowany duchowo. Pytanie jest takie: czy ten stan trwa po przebudzeniu choć trochę, czy znika w chwili powrotu?
Wracam do szafki bo ta rozmowa cały czas krąży i myślę że nie wyczerpałyśmy jednej rzeczy. Oksanka powiedziała że nie pamięta środkowego momentu - ani wejścia ani wyjścia. Czy to się zmieniło przez te sny? Znaczy czy wcześniej był jakiś moment przejścia a teraz go nie ma, czy od początku był taki?
Przepraszam ale mam pytanie które może być głupie - jak można nie pamiętać tego momentu skoro się śni? Znaczy w snach czasem się teleportuje z miejsca w miejsce i to jest normalne, ale tu chodzi chyba o coś więcej niż tylko teleportacja?
selektywna luka w pamięci snu -- to brzmi jak coś co słyszałem że się nazywa 'próg świadomości' ale nie wiem czy to termin z ezoteryki czy z czegoś innego. czy ktoś wie co to dokladnie jest i czy to tu pasuje?
Punkt wyjścia który jest niepamiętany bo świadomość robi coś czego normalnie nie rejestruje - to zdanie zostanie ze mną. Nie wiem dlaczego ale czuję że to jest bliskie. Nawet jeśli nie umiem tego sprawdzić.
To zdanie o punkcie wyjścia mnie też zatrzymało. Oksanka, chcę się upewnić że dobrze rozumiem - ty nie pamiętasz momentu wychodzenia, ale pamiętasz moment bycia poza. Czyli luka jest tylko przy przejściu, nie przy samym przebywaniu poza ciałem?
To jest naprawdę nietypowe jeśli porównać do większości relacji z OOBE. Tam zazwyczaj to środkowa część - przebywanie poza - jest niestabilna i rozmyta, a wejście i wyjście bywają nawet dramatyczne, z wibracjami albo dźwiękiem. Tutaj jest odwrotnie. Czy to u ciebie zawsze było tak spokojne? Bez żadnych doznań ciała przed wyjściem?
ale jak można wyjść zanim się zaśnie i tego nie pamiętać? znaczy chyba trzeba być przynajmniej trochę przytomnym żeby coś zapamiętać. czy to nie znaczy że jednak to jest sen a nie prawdziwe wyjście?
przepraszam że się wtrącam ale nie rozumiem - jeśli to dzieje się zanim się zaśnie to Oksanka powinna to pamiętać bo jest jeszcze przytomna. a jeśli jest zanim zaśnie to po co się pojawia szafka a nie na przykład coś z jej normalnego życia?
A próbowałaś kiedyś - choćby raz - specjalnie zamierzyć że zajrzysz? Przed zaśnięciem powiedzieć sobie: tym razem chcę zobaczyć co jest w środku?
inne zadanie - to ciekawe sformułowanie. Czy ty masz poczucie że w tym śnie coś robisz, gdzieś idziesz? Czy tylko stoisz przy szafce i patrzysz na ciało?
czekanie bez celu w snach to jedno z tych doświadczeń które pojawia się w relacjach z progów - miejsc między stanami. Nie idziesz dalej, nie wracasz, tylko jesteś. Czy ten pokój w którym czekasz jest zawsze taki sam, czy się zmienia?
czytam ten wątek od dawna i nigdy nie pisałem ale to zdanie mnie zatrzymało. że czekasz w swoim własnym pokoju na coś czego nie wiesz. ja miałem raz podobne uczucie, nie we śnie, ale tuż przed zaśnięciem - jakbym był w tym samym miejscu ale jednak już nie ja. zastanawiam się czy Oksanka miała kiedyś podobne doznanie na jawie, nie w śnie
To co opisuje Oksanka przy herbacie to może być depersonalizacja, ale w kontekście całego wątku mnie to nie uspokaja tylko bardziej zastanawia. Jeśli to samo poczucie pojawia się i w nocy i w dzień, to może nie chodzi o sen jako taki. Może sen jest tylko miejscem gdzie to jest wyraźniejsze.
To jest interesujący szczegół - tylko w ciszy i samotności. W tradycji kontemplacyjnej taka chwila jest traktowana jako przerwa w autonarracji. Przez większość czasu budujemy historię o sobie, nieprzerwaną. Cisza tę historię zatrzymuje. I wtedy coś, co jest pod spodem, staje się widoczne. Pytanie jest kto lub co jest tym co widoczne kiedy historia milknie.
To że szafka pojawia się tylko w nocy a nie w dzień może coś znaczyć. Szafka jest w konkretnym miejscu, jest zakotwiczona. Może nocny umysł potrzebuje jakiegoś punktu odniesienia żeby w ogóle zobaczyć siebie z zewnątrz, a dziennego zakotwiczenia nie ma. Nie wiem czy to ma sens, ale tak mi to wychodzi.
mam pytanie może głupie - dlaczego to w ogóle jest szafka? znaczy co to jest za szafka, do ubrań, do łazienki, co innego? bo chyba to ma jakieś znaczenie co konkretnie to jest?
Chcę tu postawić pytanie które może być niepopularne - czy ktoś z was zastanawiał się nad tym że szafka może nie być symbolem tylko po prostu elementem scenografii? Że umysł wziął coś co jest w pokoju i powtarza to bo to jest znane i bezpieczne? Nie odrzucam symboliki, ale wolę się upewnić że najpierw pytamy czy to nie jest po prostu dekoracja sceniczna.
ale jak można nie pamiętać czy drzwi były otwarte, to chyba raczej żeby wyjść to trzeba je otworzyć? chyba że się przechodzi przez nie, tak jak duchy? czy to jest możliwe że ona się tam nie teleportuje ale przechodzi przez ścianę szafki?
