To że mówisz "ceremonialne" - czy to jest twoje słowo z teraz, czy miałaś to poczucie w samym śnie? Bo to rozróżnienie jest ważne.
Rytuały mają właśnie taki charakter - rytm i kolejność. Może sen nie mówi ci o końcu jako takim, ale o tym że twoja psychika potrzebuje właśnie rytuału zamknięcia? Jakiegoś świadomego pożegnania z tym co się skończyło?
Wracam na chwilę do tej postaci bez twarzy przy trumnie, bo mi to gdzieś siedzi. Wrotycz, czy ta postać robi coś? Stoi, uczestniczy w ceremonii, patrzy na ciebie? Nigdy nie dopytałam o szczegóły.
To jest bardzo ciekawe. "Ani rodziną ani widzem z daleka" - masz poczucie że ta postać coś do ciebie czuje? Żal, obojętność, coś ciepłego?
Jeśli następnym razem pamiętasz o tym w trakcie snu, możesz spróbować zadać tej postaci pytanie. Nie od razu budząc się i nie analizując - po prostu w samym śnie. Sny potrafią odpowiadać na pytania jeśli je zadasz zanim zdążysz kontrolować narrację. Ale to wymaga trochę praktyki z obecnością w śnie.
Wrotycz, a zapisujesz te sny? Czy raczej je pamiętasz bez zapisywania? Pytam bo do tej pory nie poruszałyśmy tego i to może być ważne dla tego czy i jak możesz z nimi pracować.
Zapisuję od jakiegoś czasu, ale nie regularnie. Znaczy - budzę się, wiem że coś śniłam, i albo od razu sięgam po zeszyt albo mówię sobie "zapamiętam" i oczywiście za godzinę mam tylko strzępy. Te konkretne sny o pogrzebie pamiętam lepiej niż inne, jakby same chciały być zapamiętane. Ale szczegóły - jak ta postać bez twarzy - to już z kolejnych przebudzeń, nie z pierwszego.
To ważne co mówisz. Sny które "same chcą być zapamiętane" zwykle mają wyraźniejszą strukturę symboliczną - psychika je jakby wzmacnia przy przejściu przez kolejne fazy snu. Ale mam pytanie praktyczne: czy piszesz zaraz po przebudzeniu, czy czekasz? Bo nawet kilkanaście minut robi różnicę w tym co zostaje.
Słucham tej dyskusji o zapisywaniu i mam pytanie może głupie - czy naprawdę ma znaczenie PO KTÓREJ godzinie się obudzisz i zapiszesz? To znaczy, czy sen śniony nad ranem różni się od tego śnionego w środku nocy pod kątem tego co znaczy?
To co piszesz o zmianie podejścia jest ważne. Strach przed snem często wzmacnia jego intensywność - jakby psychika wiedziała że unikasz i pchała mocniej. Jak zaczynasz się odwracać twarzą do treści, bywa że one same tracą ostrość. Nie zawsze, ale to częsty wzorzec.
Wracam do tej postaci bez twarzy, bo to mi nie daje spokoju. Czy w innych kulturach postać bez twarzy na pogrzebie ma jakiś konkretny symboliczny odpowiednik? Pytam bo w kilku tradycjach spotkałem się z tym że brak twarzy oznacza kogoś kto jeszcze nie ma formy - coś przyszłego, nie przeszłego.
Nie spieszę się z odpowiedzią na to pytanie - myślę że oba są możliwe i nie wiem czy da się to rozstrzygnąć bez więcej snów i obserwacji. Ale to co mówisz, "nie chce albo nie może być rozpoznany" - czy to twoje uczucie z snu, czy interpretacja po fakcie?
To jest zresztą dosyć typowe - w samym śnie rzadko kiedy analizujemy, raczej przeżywamy. Analiza przychodzi po. I to co nas uderza przy analizie jest często równie znaczące jak sam obraz ze snu. To że zatrzymałaś się przy tej postaci - i że wróciłaś do niej kilka razy w tej rozmowie - mówi coś samo przez się.
To co piszesz o nieruchomości tej postaci - to jest ciekawy trop. W ceremonii wszyscy mają swoją rolę, ruch, miejsce w rytuale. A ktoś kto stoi i patrzy jest jakby poza tym. Nie uczestniczy, tylko obserwuje. Wrotycz, czy ta postać stoi bliżej trumny, czy z boku, czy może z tyłu?
Czy ta postać patrzy na trumnę, czy na ciebie? Bo jeśli obserwuje ciebie, a nie ceremonię, to zmienia całkowicie kontekst jej obecności tam.
Poczekajcie, bo się gubię. To znaczy że ona śni że jest na własnym pogrzebie, ale jako żywa osoba między żałobnikami? A nie że obserwuje siebie martwą? Bo to brzmi jak zupełnie inny rodzaj snu niż myślałam że omawiamy.
Zostańmy przy tej postaci z boku, bo mnie ona zajmuje. Wrotycz, czy kiedykolwiek miałaś poczucie że ta postać jest tam po to żeby zabrać cię gdzieś dalej, czy raczej że po prostu stoi i czeka na koniec ceremonii? Pytam o intencję którą jej przypisujesz.
Neutralny świadek na pogrzebie - to brzmi jak coś między aniołem a urzędnikiem, przepraszam za porównanie, ale nie wiem jak inaczej to ująć. Czy ktoś z was słyszał o takiej postaci w jakiejś konkretnej tradycji? Bo mi to nie pasuje do typowego wyobrażenia o duchach czy przewodnikach.
A czy te sny mają jakiś koniec? Znaczy, czy się kończą zanim ceremonia dobiegnie końca, czy śpisz przez to wszystko do jakiegoś zakończenia? Bo zastanawiam się czy to nie jest ważne - że może nigdy nie ma w nich żadnej puenty.
Zawieszenie między czym a czym? To jest dobre słowo, Wrotycz, ale chciałabym żebyś je rozwinęła. Bo zawieszenie może oznaczać nierozwiązany temat, albo oczekiwanie, albo coś co nie może jeszcze przejść dalej. Co z tego jest bliższe temu co czujesz po przebudzeniu?
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam może naiwne pytanie, ale czy to możliwe że ten sen po prostu pojawia się cyklicznie dlatego że coś w środku Wrotycz chce żeby ta ceremonia w końcu się skończyła? Że to niedokończenie jest właśnie tym co trzyma sen przy życiu?
Domknięcie to słowo które mnie zatrzymało. Bo nie wiem co miałoby być domknięte. Jeśli to jest coś emocjonalnego, jakiś nieprzeżyty temat, to szczerze nie umiem go wskazać. Ale może właśnie o to chodzi, że nie wiem, i dlatego ten sen wciąż wraca i stoi w miejscu razem z tą postacią bez twarzy.
To że nigdy nie docierasz do końca ceremonii - czy to znaczy że zawsze jest jakiś zewnętrzny powód przebudzenia, coś cię budzi, czy raczej sen sam się urywa jakby ktoś wyciął ostatnią scenę?
To "zamknięcie w połowie zdania" jest dla mnie bardziej wymowne niż sama treść snu. Wrotycz, czy masz to uczucie niedokończoności tylko po tych snach, czy jest ono obecne też w jakichś obszarach twojego codziennego życia? Pytam bo sny rzadko działają w oderwaniu od tego co nosimy w sobie na jawie.
Zostawię transformację na chwilę, bo chcę wrócić do czegoś co Wrotycz napisała wcześniej - że nie umie wskazać co miałoby być domknięte. Wrotycz, czy próbowałaś kiedyś po przebudzeniu po prostu siedzieć z tym snem i nie szukać wyjaśnienia, tylko obserwować co się pojawia? Nie analiza, tylko bycie z tym.
Ten "pożyczony smutek" to jest coś czego nie można tak po prostu pominąć. Czy masz w rodzinie jakieś nieomówione straty, rzeczy których się nie przepracowało? Pytam bo to co opisujesz brzmi trochę jak żałoba która nie należy bezpośrednio do ciebie.
Słucham i myślę o czymś innym. Wrotycz, ty w tym śnie jesteś jednocześnie martwa i żywa, ceremonia się nie kończy, postać jest neutralna - a co jeśli ten sen jest po prostu o tym że nie pozwalasz sobie na zakończenie czegoś? Nie mówię co konkretnie, ale to zawieszenie które opisujesz, to może być coś bardzo dosłownego.
