Te odciski dłoni na drzewach - to mnie uderza jako coś bardzo archetypowego. Znakowanie własnej obecności w miejscach przejścia to jeden z najstarszych znanych ludzkości gestów. Pieczary, menhiry, progi domów. Marsella, czy te drzewa są zawsze te same? Czy zostawiasz ślad na tym samym drzewie przy wejściu do lasu, czy na różnych?
to drzewo na rozwidleniu brzmi jak klasyczny axis mundi. punkt gdzie się stykają kierunki i poziomy. w snach takie miejsca często skupiają energię całego krajobrazu. marsella - czy kiedy dotykasz tego drzewa czujesz coś inaczej niż przy innych?
Ciepłe drzewo w środku chłodnego lasu, na rozwidleniu, przy którym zostawiasz odciski dłoni - to jest spójne miejsce od początku tej rozmowy. Mam pytanie do całej dyskusji: czy ktokolwiek inny miał coś podobnego? Nie lustro jako takie, ale miejsce w śnie które ma temperaturę inną niż otoczenie?
Ja miałam dom we śnie gdzie jeden pokój był zawsze cieplejszy od reszty i do niego właśnie nie mogłam wejść. Ale u Marselli jest odwrotnie - to ciepłe miejsce jest dostępne, zaprasza. Ciekawi mnie czy ta różnica coś mówi.
To co Marsella opisuje - stopniowe zbliżanie się do konkretnego elementu snu przez wiele powtórzeń - jest w literaturze o snach lucydnych opisywane jako 'fokusowanie'. Świadome lub nie, śniący uczy się gdzie jest centrum. Ale tu jest coś co mnie zastanawia: mówisz że to lustro jest punktem wejścia, las jest za rozwidleniem, a drzewo jest na rozwidleniu. Czy lustro i drzewo są po tej samej osi? Czy wchodząc przez lustro widzisz kierunek w którym stoi to drzewo?
Dwa końce osi - lustro jako wejście i drzewo jako centrum? To brzmi jak klasyczny opis drogi inicjacyjnej, nawet jeśli Marsella nie planowała tego jako rytuału. Czytałam że w wielu tradycjach przejście przez zwierciadlany próg i dotarcie do drzewa na rozwidleniu to struktura podróży szamańskiej. Czy to możliwe że ten sen sam buduje taką strukturę?
Mam pewną obserwację - lustro odbija i odwraca. Wchodząc przez nie wchodzisz w lustrzane odbicie siebie i swojego świata. Las po lewej w rzeczywistości jest lasem po prawej, pole po prawej jest polem po lewej. Czy Marsella sprawdzała kiedyś czy ta przestrzeń jest lustrzanym odbiciem czegoś co zna z jawy, tylko odwróconym?
Odwrócone ciężary, odwrócona topografia - to mnie coraz bardziej skłania do myślenia że lustro nie jest przypadkowe jako portal właśnie w tym śnie. Okno by cię wpuściło do czegoś zewnętrznego. Lustro wpuszcza cię do wersji ciebie samej. To fundamentalna różnica. Marsella - czy w tym miejscu po drugiej stronie spotkałaś kiedyś kogoś?
Stopniowe niebycie zamiast nagłego zniknięcia - to brzmi inaczej niż typowy zanik postaci ze snu. Marsella, czy miałaś wrażenie że on się cofnął, czy raczej że ty przestałaś go widzieć? Bo to są dwie różne rzeczy chyba.
I to przy tym samym drzewie gdzie zostawiasz odciski dłoni. To nie może być przypadek. Ta postać może być właśnie tym kto chodził tą ścieżką kiedy ciebie nie było - pamiętacie ten wątek sprzed kilku postów? Może to nie jest ktoś nowy, może to ktoś kto tam jest od dawna.
Spokój bez rozpoznania twarzy - to brzmi jak coś między przewodnikiem a częścią siebie. Marsella, czy ta postać coś robiła, mówiła, czy po prostu stała przy drzewie? Bo to chyba zmienia interpretację.
czekanie jako stan a nie akcja to coś co pojawia sie przy opisach strażników progu w snach. nie chodzi o to żeby cię przepuścić ani zatrzymać. oni po prostu są obecni. marsella - czy ta postać stała po twojej stronie drzewa czy po tej za rozwidleniem?
Stała za rozwidleniem, odpowiadając na pytanie Augura. I Ludwiczku - nie czułam że to ja. Nie było tego dziwnego efektu patrzenia w lustro na żywą wersję siebie. To było raczej jak ktoś kogo znam z innego kontekstu i nie mogę przypomnieć sobie skąd.
Za rozwidleniem - czyli jest już po tamtej stronie. Marsella dochodzi do drzewa, a ta postać jest już za nim. Czy próbowałaś kiedyś przejść za to rozwidlenie? Bo cały opis jakie tu dałaś to właśnie dochodzenie do drzewa, nie przejście przez nie.
Właśnie o to chciałam zapytać - czy Marsella w tym śnie ma w ogóle chęć żeby pójść dalej za to rozwidlenie? Bo czytam cały opis i czuję jakby ona tam przychodziła po to żeby być przy drzewie, a nie żeby iść dalej. Może cel to drzewo, nie to co jest za nim?
to lustro działa jak transformacja a nie portal wtedy. nie przenosisz sie do innego miejsca, ty sama stajesz sie czymś innym. ciekawe że drzewo i ta postać są już po tej zmianie, a nie przed nią.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie które mi chodzi po głowie - czy Marsella zna w rzeczywistości jakieś lustro z którym ma szczególną relację? Jakiś konkretny przedmiot? Czasem te sny są zakorzenione w czymś fizycznym.
Stare lustro po babci - to ma znaczenie. Przedmioty rodzinne, zwłaszcza po kobietach w linii żeńskiej, mają własną pamięć. To może być punkt wejścia dla całej tej symboliki, nie przypadkowy rekwizyt. Marsella, czy babcia miała jakiś związek z tym co tu robimy, z jakąkolwiek pracą duchową?
Wchodzę tu z boku, ale to co Marsella powiedziała o lustrze po babci sprawia że cała rozmowa nagle nabiera innego wymiaru. Do tej pory mówiliśmy o lustrze jako symbolu - ale może jest też konkretny kanał, przez który ta przestrzeń stała się dostępna. Marsella, co czujesz kiedy teraz mijasz to lustro w domu?
Stoi w sypialni. Nie nakrywam go. Babcia też nie nakrywała, a przynajmniej nie pamiętam żeby. Spało się w pokoju gdzie ono wisiało i nikt nie robił z tego problemu. Ale babcia mówiła do niego czasem. Nie modlitwę, po prostu rozmawiała. Myślałam że to starość.
To co opisujesz - mówienie do lustra, niekoniecznie w kontekście magicznym - w wielu tradycjach jest traktowane jako naturalny sposób nawiązywania kontaktu z lustrem jako progiem. Babcia mogła to robić intuicyjnie, bez żadnej świadomości systemu. Pytanie do ciebie, Marsella: czy rozmawiała z własnym odbiciem, czy ze zwierciadłem jakby z oknem, patrząc gdzieś w głąb?
Patrzyła w głąb. Nie na siebie. To teraz wiem na pewno, bo pamiętam że raz weszłam do pokoju i jej oczy były gdzieś daleko, nie na powierzchni szkła. Wtedy pomyślałam że jest zamyślona. Teraz już nie jestem tego taka pewna.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale czy lustro po babci może w ogóle 'działać' bez żadnej intencji Marselli? Mam na myśli - czy wystarczy że tam stoi i śpi się obok niego?
