Forum

Asystent AI
Sny o powiększaniu ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny o powiększaniu się lub zmniejszaniu własnego ciała

Strona 1 / 3

Wpisy: 344
Rozpoczynający temat
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Śni mi się to od jakichś kilku miesięcy i za każdym razem jest tak samo niepokojące. Zaczynam od normalnego snu, a potem nagle czuję, że moje ciało rośnie - sufit jest coraz bliżej, meble maleją, ściany się zbliżają. Albo odwrotnie: kurczę się, wszystko wokół staje się gigantyczne i czuję się jak dziecko albo jeszcze coś mniejszego. Nie mam kontroli nad tym procesem. Nie boli, ale jest w tym coś głęboko niepokojącego, jakbym traciła siebie. Ktoś miał coś podobnego? Nie wiem, czy to znak jakiejś przemiany, czy raczej coś mi ucieka.


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i od razu mam kilka pytań, bo to nie jest prosta symbolika. Czy podczas tych snów jesteś obserwatorem tego, co się dzieje z twoim ciałem, czy to czujesz od środka? Bo to robi ogromną różnicę interpretacyjną. Wzrost ciała widziany z zewnątrz to jedno, a wzrost odczuwany od środka - to zupełnie inny poziom przeżycia. I jeszcze jedno: kiedy kończą się te sny? Budzisz się na szczycie tej przemiany, w środku, czy wracasz do normalnego rozmiaru?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Otylka To świetne pytanie, bo sama nad tym nie myślałam w taki sposób. Czuję to od środka - jakby skóra była za ciasna albo wręcz przeciwnie, jakbym rozlewała się w przestrzeni i nie wiedziała, gdzie są moje granice. Nigdy nie wracam do normalnego rozmiaru w obrębie snu. Zazwyczaj budzę się w momencie, kiedy proces trwa i czuję rodzaj paniki, że nie wiem, kiedy się zatrzyma. Albo w ogóle się nie zatrzyma.


Odpowiedz
Wpisy: 490
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Ten motyw jest dużo starszy niż większość ludzi myśli. W tradycjach szamańskich zmiana rozmiarów ciała to jeden z klasycznych znaków przejścia między światami - dusza rozszerza się, żeby zmieścić więcej, albo kurczy, żeby zmieścić się tam, gdzie normalnie nie przejdzie. Ale mnie tutaj niepokoi jeden szczegół: piszesz, że nie masz kontroli. W snach szamańskich ta przemiana jest zwykle inicjowana albo przynajmniej akceptowana. A co ty czujesz do tej zmiany w środku snu - opór, zgodę, obojętność?


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Dorzucę coś od strony, o której rzadko się mówi w kontekście tego symbolu. Numerologicznie cykl transformacji ciała we śnie często pojawia się przy przechodzeniu między osobistymi latami - szczególnie między latami 8 i 9, albo na początku roku 1 w cyklu osobistym. Rok 8 to właśnie ta energia rozszerzania, przejmowania, władzy nad materią. Rok 9 - oddawanie, kurczenie, odpuszczanie. Leokadia, czy możesz mi powiedzieć, kiedy mniej więcej zaczęły się te sny? Bo to może dużo tłumaczyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Mimoza Interesujące podejście przez numerologię, ale mam pytanie - czy ten cykl działa niezależnie od tego, co konkretna osoba przeżywa w danym czasie? Pytam, bo znam ten motyw z zupełnie innej strony - z alchemii, gdzie zmiana rozmiarów to etap zwany 'sublimatio' albo 'coagulatio'. Rozszerzanie to wchodzenie w materię, kurczenie to ulatnianie ducha. Ale żeby to miało sens, trzeba wiedzieć, w jakiej kolejności to następuje. Leokadia, co przychodzi pierwsze - rośnięcie czy kurczenie?


Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Feliks73 Różnie bywa, ale chyba częściej zaczynam od rośnięcia. Staję się coraz większa, czuję, że wypełniam przestrzeń, a potem nagle następuje gwałtowne kurczenie i to właśnie wtedy pojawia się panika. Jakby coś mnie ściągało z powrotem, ale za daleko. I właśnie to 'za daleko' jest najgorsze - nie wracam do swojego rozmiaru, tylko dalej maleję.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam coś podobnego kilka razy, ale u mnie to było kurczenie tylko i zawsze w momencie, kiedy w śnie pojawiała się jakaś konkretna osoba. Jak tylko ta osoba wchodziła do przestrzeni snu, zaczynałam maleć. Nie kojarzę tego z numerologią ani alchemią, po prostu intuicyjnie czułam, że ta osoba mnie jakoś przyćmiewa albo przytłacza. Leokadia, czy w twoich snach jesteś sama, czy jest ktoś jeszcze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Julitka94 Och, to ciekawe! U mnie zazwyczaj jestem sama, ale to nie znaczy, że nie czuję obecności czegoś. Jakby przestrzeń sama w sobie miała ciężar. Twój trop z osobą brzmi bardzo prawdopodobnie jako interpretacja - a co z tą osobą z twoich snów? Rozpoznałaś ją?


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Rozpoznałam, tak. Ale nie chcę tu rozwijać tego wątku, bo to nie o mnie ten temat. Ważniejsze jest to, że u ciebie nie ma konkretnej osoby, a mimo to coś 'przytłacza' - to może być bardziej o zewnętrznych okolicznościach życia niż o konkretnym człowieku.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego, co powiedziała Anastazja05 o braku kontroli - myślę, że to kluczowe. Sen, w którym nie kontrolujesz granic własnego ciała, to często znak, że czakra splotu słonecznego jest w jakimś napięciu. Manipura odpowiada właśnie za poczucie własnej mocy, za granice ego, za to, gdzie kończy się 'ja'. Leokadia, jak ostatnio czujesz się z kwestiami stawiania granic innym ludziom? Nie pytam, żeby diagnozować, ale to może być klucz do tego, dlaczego sen wraca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Otylka Też o tym pomyślałam z tą manipurą, ale zastanawiam się, czy to nie może być też kwestia czakry gardła, szczególnie kiedy mówi, że kurczy się 'za daleko'. Vissudha odpowiada za wyrażanie siebie, za to, czy mamy głos. Kurczenie poniżej własnego 'naturalnego rozmiaru' to dla mnie też obraz tłumienia czegoś. Tylko nie wiem, czy jedno wyklucza drugie.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Runomiraa Nie wyklucza, ale kolejność ma znaczenie. Jeśli najpierw jest nadmierne rozszerzanie, a potem gwałtowny powrót 'za daleko w dół' - to dla mnie klasyczna praca manipury, która traci grunt. Vissudha pojawia się, kiedy kurczenie jest spokojniejsze, bardziej stopniowe i towarzyszy mu uczucie ciszy albo niemożności mówienia. Leokadia, czy w tych snach możesz mówić? Masz głos?


Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Otylka Nie sprawdzałam tego nigdy świadomie, ale teraz jak pytasz - chyba nie próbuję mówić w tych snach. Jest jakiś rodzaj bezgłośności, ale nie wiem, czy to brak głosu, czy brak potrzeby mówienia. Następnym razem spróbuję to sprawdzić, o ile będę miała dość świadomości w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam tę rozmowę i mam jedno skojarzenie, które może uzupełnić to, co mówi Anastazja05 o tradycjach szamańskich. W systemie runicznych jest Laguz - runa wody i płynności, ale też granic między tym, co formowane, a tym, co nieuformowane. Ciało, które nie trzyma swojego rozmiaru, to ciało tracące Laguz, albo wchodzące w jej głębsze warstwy. To nie jest złe samo w sobie, ale wymaga zakotwiczenia. Othala z kolei daje poczucie zakorzenionego 'ja'. Ciekawe, czy Leokadia czuje się ostatnio 'niezakorzeniona' w sensie dosłownym - zmiany miejsca, domu, pracy?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

Czy to możliwe, że to jest rodzaj niezamierzonej podróży astralnej? Słyszałam, że kiedy duch wychodzi z ciała, to właśnie tak można to odczuć - jakby ciało nie miało stałego rozmiaru, bo dusza szuka swoich granic poza materią. Może to nie jest symbol, tylko dosłowne doświadczenie wychodzenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Glifia99 To możliwe, ale jest jedna różnica, która mnie tu zatrzymuje. W klasycznym OOBE ciało fizyczne jest nieruchome i odczuwane jako 'tam, poniżej' albo 'tam, za mną'. Tu mamy rozszerzanie i kurczenie samego ciała, które jest odczuwane od środka, jako własne. To bardziej przypomina pracę z ciałem energetycznym niż klasyczne wyjście. Chyba że to jest etap przejściowy - ale Leokadia powinna nam powiedzieć, czy czuje się 'w sobie' czy 'obok siebie' podczas tych snów.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja mam trochę inne pytanie, bo mnie zastanawia ten aspekt paniki. Czy ta panika pojawia się dlatego, że boisz się, że będziesz rosnąć bez końca, czy dlatego, że boisz się, że znikniesz? Bo to są dwa zupełnie różne lęki i dla mnie mają inne znaczenie energetyczne. Lęk przed wzrostem bez granic to lęk przed utratą siebie przez 'za dużo'. Lęk przed zniknięciem to lęk przed utratą siebie przez 'za mało'. Który z nich jest silniejszy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Marcel50 Zatrzymałam się na tym pytaniu, bo to naprawdę celne. Chyba bardziej boje się zniknięcia. Kiedy rosnę, jest jakiś dyskomfort, ale nie panika. Kiedy zaczynam maleć i nie wiem, gdzie jest dno tego procesu - właśnie wtedy wchodzi strach. Jakby gdzieś pod tym 'zbyt małym' był jakiś punkt, za który nie chcę wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

To, co opisuje Marcel50 i odpowiedź Leokadii, układa mi się w coś konkretnego. Ten punkt, za który nie chcesz wejść - w symbolice alchemicznej i w wielu tradycjach to jest właśnie 'nigredo', moment całkowitego rozpuszczenia. Nie unicestwianie, ale absolutna utrata formy przed nową formą. Sen może pokazywać, że jesteś blisko czegoś głębokiego, ale coś w tobie - słusznie albo nie - stawia opór. Pytanie, czy to ochronny instynkt, czy lęk, który blokuje przejście.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Feliks73 Nigredo to ciekawy trop, ale zatrzymuję się przy słowie 'absolutna utrata formy'. Bo nigredo w sensie alchemicznym nie jest utratą formy ciała - to utrata złudzeń o formie. A tutaj mamy do czynienia z czymś fizycznym, sensorycznym, bardzo dosłownym. Czy nie uważasz, że to ważna różnica? Że coś, co jest odczuwane przez skórę od środka, ma inne znaczenie niż rozpad symboliczny?


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Anastazja05 Masz rację, że to ważna różnica i nie chciałem tego spłaszczać. Ale właśnie o to mi chodziło - nigredo bywa odczuwane bardzo somatycznie, nawet w snach. Pytanie, które mnie teraz nurtuje: czy Leokadia czuje to jako ból, czy raczej jako coś w rodzaju dezorientacji bez bólu? Bo to też zmienia interpretację.


Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Feliks73 Nie ból - to dobra obserwacja. To bardziej dezorientacja przestrzenna, jakby zmysł propriocepcji nagle przestał działać. Wiem, że moje ciało się zmienia, ale nie czuję tego tak jak np. czułabym ból fizyczny. To bardziej... poczucie, że nie wiem, gdzie kończę się ja, a zaczyna przestrzeń. Dziękuję za to pytanie, bo nigdy tak tego nie ujęłam.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Propriocepcja we śnie to coś, o czym naprawdę rzadko się tutaj mówi. To zmysł, który jako jeden z pierwszych zostaje 'odłączony' przy silnych zaburzeniach czakry splotu słonecznego albo przy bardzo głębokim procesie uziemienia odwrotnym - czyli właśnie takim odpuszczaniu granic. Leokadio, mam jedno pytanie: czy przed tymi snami albo w dniu, kiedy się pojawiają, czujesz coś szczególnego? Jakieś zmęczenie, napięcie, może coś konkretnego w ciele?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Otylka Teraz jak pytasz, to zastanawiam się, czy da się w ogóle powiązać te dni. Nie prowadzę dziennika, a sny wracają nieregularnie. Chyba jednak częściej pojawiają się po intensywnych dniach - kiedy dużo się dzieje, dużo decyzji, dużo ludzi. Ale nie wiem, czy to reguła, czy po prostu lepiej pamiętam sny po ciężkich dniach.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Otylka A czy ta dezorientacja, o której mówi Leokadia, mogłaby wskazywać na to, że ciało astralne i fizyczne są trochę 'niezsynchronizowane' przez taki wieczór? Zastanawiam się, czy intensywne dni nie powodują czegoś w rodzaju rozszczepienia pola energetycznego, które potem sen próbuje jakoś 'przeprocesować'. Czy to ma sens z punktu widzenia tego, co opisujesz?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Runomiraa Ma sens, choć użyłabym innego słowa niż rozszczepienie - raczej 'rozciągnięcie'. Po intensywnym dniu pole energetyczne bywa przesadnie poszerzone, bo reagowaliśmy na dużo bodźców, dużo dawaliśmy z siebie. Sen potem może to procesować właśnie przez obraz ciała, które nie wie, jaki jest jego właściwy rozmiar.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

To, co mówi Otylka o rozciągnięciu, bardzo do mnie trafia, bo sam miałem okresy, kiedy po długich, wymagających dniach czułem się dosłownie 'za duży' na własną skórę jeszcze na jawie. Nigdy mi nie przyszło do głowy, że to mogłoby się przekładać na sny w tak bezpośredni sposób. Leokadio, czy ten 'brak dna' przy kurczeniu się - czy on jest zawsze taki sam, czy różni się intensywnością?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Marcel50 Różni się. Czasem maleję do jakiegoś punktu i sen się po prostu kończy - budzę się bez silnych emocji. Ale są wersje, kiedy czuję, że za chwilę zniknę całkowicie i właśnie wtedy wybudzam się z mocnym uderzeniem serca. Jakby ciało zdecydowało samo, że to za dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co opisuje Leokadia - to 'uderzenie serca' przy wybudzeniu - pasuje do czegoś, co w tradycji nordyckiej wiązało się z symboliką runy Isa. Lód, zatrzymanie, zamrożenie ruchu. Ciało zatrzymuje proces dokładnie w momencie, kiedy przekracza próg. Ciekawe jest to, że Isa pojawia się właśnie wtedy, kiedy rozszerzenie lub kurczenie osiąga punkt graniczny - jakby istniał wbudowany strażnik progu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Berkana To ciekawe z tą Isą, bo ta runa kojarzy mi się raczej z blokowaniem niż z ochroną. Czy to możliwe, że to ciało blokuje dalsze doświadczenie właśnie dlatego, że strażnik progu nie chce, żebyśmy tam weszli? Jakby była jakaś granica, której nie wolno przekroczyć bez przygotowania?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Glifia99 Dobre pytanie, bo to zależy od tego, jak rozumiesz blokadę. Isa nie zatrzymuje, żeby ukarać - zatrzymuje, żeby dać czas. To runa czekania, nie zakazu. Jeśli wybudzenie jest nagłe i z lękiem, to raczej powiedziałabym, że jest to Isa działająca ochronnie, a nie zaporowo. Różnica jest subtelna, ale ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno małe pytanie do Leokadii - czy w tych snach jest jakieś konkretne miejsce? Pokój, przestrzeń otwarta, coś rozpoznawalnego? Zastanawiam się, czy otoczenie też się zmienia razem z ciałem, czy jest nieruchome.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Ilonka80 Och, tak! Nie mówiłam o tym wcześniej, a to ważne - przestrzeń się nie zmienia, tylko ja się zmieniam w tej przestrzeni. I to jest właśnie ten przerażający efekt: pokój albo plener pozostaje taki sam, ale ja albo go wypełniam, albo ginę w nim jak ziarenko piasku. To chyba pogłębia to poczucie dezorientacji, bo nie mam skali, żeby ocenić, jak bardzo to idzie.


Odpowiedz
Wpisy: 490
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

To, co powiedziała Leokadia o niezmiennej przestrzeni i zmieniającym się ciele, jest kluczowe z punktu widzenia symboliki inicjacyjnej. W wielu rytuałach przejścia inicjowany jest właśnie ten, który 'nie pasuje do przestrzeni' - jest za duży, za mały, obcy. Przestrzeń jest neutralna, a napięcie jest w ciele. Czy ktoś tu czytał Turnera o rituals of liminality? Bo dokładnie o tym mówi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Anastazja05 Czytałem, ale mam wrażenie, że Turner patrzył na to z perspektywy społecznej, a nie sennej. Czy przekładasz jego liminalność na doświadczenie nocne jeden do jednego? Bo mnie zastanawia, czy sen nie ma swojej własnej gramatyki liminalności, innej niż ta rytualna.


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Feliks73 Nie jeden do jednego, oczywiście. Ale sen jest przestrzenią liminalną samą w sobie - jesteś między jawą a czymś innym. A kiedy dodajesz do tego ciało, które nie ma ustalonego rozmiaru, masz podwójną liminalność. Myślę, że gramatyka jest podobna, bo wynika z tego samego mechanizmu - przekraczania progu bez mapy.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Chcę wrócić do tego, co powiedziała Leokadia o intensywnych dniach. W numerologii mamy coś takiego jak dni osobiste, które potęgują przepływ energii i jednocześnie osłabiają granice ego. Dzień osobisty 9 albo dzień osobisty 11 to klasyczne momenty, kiedy 'granica ja' jest cieńsza. Leokadio, nie wiem, czy interesujesz się numerologią, ale czy byłabyś otwarta na policzenie, w jakim dniu osobistym były najintensywniejsze z tych snów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Mimoza Nie zajmowałam się numerologią, ale jestem otwarta na wszystko, co może pomóc w tym rozpracowaniu. Tylko trochę mnie blokuje to, że nie pamiętam dokładnych dat tych snów - nie prowadziłam notatek. Czy to możliwe do odtworzenia orientacyjnie, czy potrzebujesz konkretnych dat?


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Konkretne daty byłyby lepsze, ale nawet przybliżone okresy - miesiąc, pora roku - mogą coś pokazać. Poza tym ważniejsze jest to, żebyś zaczęła notować od teraz. Pamiętnik snu plus data to minimum, żeby patrzeć na wzorce. Nawet kilka słów po przebudzeniu wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Też prowadziłam przez jakiś czas pamiętnik i naprawdę widać wzorce po kilku tygodniach. Leokadio, wiesz, że wystarczy trzymać notes przy łóżku i zapisywać hasłowo? Nie musisz od razu pisać opowiadania. Mi pomagało samo słowo-klucz i emocja - i z tego potem więcej wychodziło niż z próby odtworzenia całej narracji.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wróciłam do początku tego wątku i zastanawiam się nad jedną rzeczą - Leokadia, czy w tych snach masz jakieś poczucie, że to powiększanie i kurczenie się ma jakiś rytm? Znaczy, czy to dzieje się stopniowo, jak wdech i wydech, czy raczej skokami, bez ostrzeżenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Julitka94 To naprawdę dobre pytanie, bo właśnie nad tym próbowałam myśleć po ostatnim śnie. Raczej skokami. Nie ma żadnego ostrzeżenia - jestem normalna, a za moment jestem gigantyczna albo zupełnie miniaturowa. Nie ma przejścia. I to jest chyba to, co budzi taki lęk - brak kontroli nad momentem zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 490
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Ten brak przejścia, o którym mówi Leokadia, to ważny szczegół. W symbolice inicjacyjnej nagła zmiana - bez przygotowania, bez rytuału - często oznacza, że coś 'wyrywa' inicjowanego z jednego stanu w drugi. Pytanie brzmi: czy w tych snach jest jakiś czynnik wyzwalający? Ktoś patrzy na Leokadię? Coś się dzieje w przestrzeni, zanim nastąpi zmiana?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Anastazja05 Próbuję sobie przypomnieć i mam wrażenie, że... chyba pojawia się czyiś wzrok. Niekoniecznie widzę twarz, ale mam poczucie, że ktoś na mnie patrzy, i zaraz po tym jestem już inna. Nie byłam tego pewna, ale jak tak pytasz wprost, to tak mi się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czyiś wzrok jako wyzwalacz - to bardzo specyficzny motyw. W tradycji nordyckiej oko obserwatora ma moc. Runa Laguz, która jest odpowiedzialna za transformację i przepływ, reaguje właśnie na obecność świadka. Ale mam pytanie do Leokadii - czy ten wzrok sprawia wrażenie wrogiego, czy raczej obojętnego? Bo to zmienia interpretację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Berkana Nie wrogie. Raczej... oceniające? Albo badające. Nie czuję strachu przed tym wzrokiem samym w sobie, ale czuję, że jestem mierzona. I wtedy nastąpuje ta zmiana. Jakby to spojrzenie decydowało, czym jestem.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To 'bycie mierzonym' przez kogoś we śnie to klasyczny sygnał pracy czakry splotu słonecznego pod presją. Ale żeby nie być zbyt schematyczna - Leokadio, czy masz jakieś poczucie, kto to jest? Niekoniecznie widzisz twarz, ale może jest jakieś poczucie rodzaju, wieku, czy to w ogóle człowiek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Otylka Nie człowiek, mam takie wrażenie. Raczej coś abstrakcyjnego - jak obecność, nie jak osoba. Ale obecność duża. Znacznie większa niż ja, nawet kiedy jestem ogromna we śnie. To jest dziwne i trochę trudne do opisania.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

A czy ta obecność mogłaby być czymś w rodzaju strażnika? Pytam, bo czytałam gdzieś, że przy snach, gdzie ciało zmienia rozmiar, czasem pojawia się coś, co w różnych tradycjach nazywa się 'miernikiem duszy' - jakaś istota, która sprawdza, czy jesteś gotowa przejść dalej. Czy to w ogóle ma sens dla Leokadii?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Glifia99 Skąd czytałaś o 'mierniku duszy'? Bo szczerze, nie spotkałem tego pojęcia w żadnej konkretnej tradycji, którą znam. Nie mówię, że to złe skojarzenie, ale zastanawiam się, czy to nie jest współczesna hybryda z kilku różnych źródeł. Berkana, Anastazja - czy wy rozpoznajecie to pojęcie gdzieś konkretnie?


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Feliks73 Masz rację, że to nie jest kanoniczne pojęcie z jednej tradycji. Ale Glifia dotknęła czegoś realnego inaczej - w egipskiej Księdze Umarłych jest psychostazja, ważenie serca, i w snach motyw bycia 'ważonym' albo 'mierzonym' pojawia się w kontekście oceny gotowości duszy. Nie 'miernik duszy' jako termin, ale idea jak najbardziej obecna.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Egipskie skojarzenie jest trafne, ale chcę dodać, że w runach ta 'ocena' nie jest zewnętrzna - runa Tiwaz, sprawiedliwość i miara, sugeruje, że to, co mierzy, jest częścią nas samych. Może ta wielka obecność to nie ktoś obcy, tylko jakaś część Leokadii, która przygląda się reszcie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Berkana A to jest właśnie coś, co chciałam powiedzieć, ale nie miałam odwagi tak wprost. Jeśli ta obecność jest 'znacznie większa' nawet wtedy, gdy Leokadia jest ogromna, to może to jest ta część, która nigdy nie zmienia rozmiaru? Jakiś rdzeń, który obserwuje te transformacje, ale sam w nich nie uczestniczy?


Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Runomiraa To mnie po prostu zatrzymało. Bo jak tak to opisujesz, to brzmi bardzo... prawdziwie. Jakby była część mnie, która po prostu widzi, co się dzieje z resztą, i jest od tego oddzielona. Nigdy nie myślałam o tej obecności jako o sobie, ale teraz nie mogę przestać o tym myśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie ta myśl o 'niezmiennym obserwatorze' jest dla mnie kluczowa, bo sam mam doświadczenia z medytacji, gdzie próbuję dotrzeć do czegoś takiego - tej części, która patrzy, ale nie jest ciągnieta przez emocje. Leokadio, czy ta 'wielka obecność' wzbudza w tobie jakiś spokój, czy wyłącznie poczucie bycia ocenianą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 344

@Marcel50 Oba jednocześnie, co jest dziwne. Jest jakiś spokój w samej obecności - ona nie wydaje się wroga ani groźna. Ale fakt, że to spojrzenie wyzwala tę zmianę we mnie, budzi napięcie. Jakby spokój i lęk mieszkały obok siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

To 'oba jednocześnie' ma bardzo konkretne echo w symbolice liczby 8 - liczby równowagi między przeciwieństwami, leżącej ósemki jako symbol nieskończoności. Zmiana bez końca, obserwator bez miary. Leokadio, czy 8 jakoś się pojawia w twoim życiu albo roku? Nie naciskam na daty, ale to może być klucz do zrozumienia, dlaczego ten motyw się powtarza właśnie teraz.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: