Mam pytanie, które może być trochę z boku, ale wydaje mi się ważne - Leokadio, co czujesz do tej 'dużej obecności' po przebudzeniu? Czy tęskno za nią, czy raczej ulga, że jej nie ma?
Ta tęsknota po przebudzeniu to jest sygnał, który zmienia całą interpretację. Gdyby to była projekcja lęku, zostałoby po sobie głównie ulga. Tęsknota sugeruje, że tam dzieje się coś, do czego jakaś część Leokadii chce wrócić. I to już nie jest historia o utracie tożsamości - to może być historia o znajdowaniu czegoś, czego szukasz na jawie.
Ta tęsknota po przebudzeniu mnie bardzo uderzyła. Leokadio, czy to znaczy, że te sny nie są dla ciebie czymś, od czego chcesz uciec, tylko może czymś, do czego podświadomie próbujesz wrócić? Bo to by całkowicie odwracało perspektywę.
To rozdarcie między tym, co czujesz w samym doświadczeniu, a tym, co zostaje po nim - to jest bardzo charakterystyczne dla snów, które dotykają głębszych warstw. W pracy z czakrami mówi się, że solar plexus reaguje lękiem na zmiany, ale serce może tę samą zmianę odbierać jako powrót do siebie. Może obie reakcje są po prostu z różnych poziomów?
Chcę wrócić do czegoś, co powiedziała Runomiraa wcześniej - o tej części, która nigdy nie zmienia rozmiaru. W medytacji też szukam czegoś podobnego i zawsze mnie ciekawiło: czy to jest coś, do czego można dotrzeć na jawie, czy to jest tylko dostępne w takich głębszych stanach jak sen? Leokadio, masz jakieś poczucie, czy ta 'duża obecność' jest dostępna po przebudzeniu?
Właśnie to 'cicha wersja' mnie zatrzymuje. Bo może sen jest tylko momentem, kiedy hałas codzienności cichnie wystarczająco, żeby to było słyszalne. Nie ma nowej obecności, jest ta sama, tyle że wyraźniejsza. Brzozka, ty pracujesz z tarotem - czy w kartach jest jakiś odpowiednik takiego 'niezmiennego obserwatora'?
Czy ta 'wielka obecność', o której mówi Leokadia, mogłaby być związana z jakimś duchem opiekuńczym lub przewodnikiem? Pytam, bo czytałam, że przewodnicy czasem pojawiają się właśnie bez twarzy albo jako duże, abstrakcyjne poczucie, a nie jako konkretna postać. I jeśli tak jest, to może ona próbuje przekazać coś konkretnego przez te zmiany rozmiaru?
Stały element w zmiennej scenografii - to bardzo precyzyjne sformułowanie. W numerologii mówi się o liczbie kotwicy, tej, która nie zmienia się mimo zewnętrznych cykli. Leokadio, czy wiesz, jaka jest twoja liczba życiowa? Pytam, bo jeśli masz silną jedynkę lub dziewiątkę, to ten motyw niezmiennego centrum przy zmiennym ciele ma bardzo konkretne przełożenie na twój indywidualny wzorzec.
Przepraszam, że się wtrącam, ale jestem trochę zagubiony - czy ta numerologia, o której mówicie, ma jakiś bezpośredni związek z tym snem, czy to bardziej dodatkowa warstwa interpretacji? Nie kwestjonuję, po prostu próbuję zrozumieć, jak to ze sobą łączycie.
Zastanawiam się nad czymś innym - te zmiany rozmiaru w snach Leokadii są poza jej kontrolą, prawda? A gdyby spróbowała w świadomym śnie jakoś na to wpłynąć - zatrzymać zmianę albo samej zainicjować? Czy to w ogóle jest coś, co się próbuje robić w pracy ze snami?
Właśnie chciałam zapytć o to samo co Ilonka! Czy jest jakaś technika, żeby w tym momencie, kiedy zaczyna się ta zmiana, móc zostać przy jednym rozmiarze i zobaczyć, co sie wtedy dzieję? Bo może te zmiany zakłócają coś, co mogłoby być pełniejszym doświadczeniem?
Lucid dreaming w takich snach to realna opcja, ale mam tu pewną wątpliwość. Jeśli ta zmiana jest wyzwalana przez spojrzenie tej 'dużej obecności', to próba jej zatrzymania może być czymś w rodzaju oporu wobec właśnie tej części, za którą Leokadia odczuwa tęsknotę. Pytanie brzmi: czy chcemy kontrolować ten sen, czy raczej iść za nim głębiej?
Właśnie to jest ciekawe. To przekonanie, że kontrola nie należy do ciebie - skąd pochodzi? Ze snu, czy to jest coś, co wnosisz do snu z jawy? Bo te dwie rzeczy mają zupełnie różne znaczenie. Jeśli sen to mówi, to jest jedno. Jeśli to jest twoje własne założenie, które nakładasz na doświadczenie - to jest drugie.
Zastanawiam się, czy w ogóle lucid dreaming w takim śnie byłby możliwy - te sny brzmią jakby miały bardzo silną własną logikę i nie jestem pewna, czy wejście z pełną świadomością by jej nie zniszczyło. Mam wrażenie, że niektóre sny nie chcą być kontrolowane.
To 'za późno' mnie ciekawi. Leokadia opisuje to jakby moment inicjacji był poza jej zasięgiem, ale sama zmiana już nie powoduje paniki - raczej tę mieszaninę lęku i czegoś innego, o której mówiłyśmy wcześniej. W pracy z czakrami to przypominałoby coś, co przekracza ją na poziomie splotu słonecznego, ale na poziomie serca jest jednak jakaś zgoda. Czy ta zmiana rozmiaru jest zawsze w tym samym kierunku na początku, czy raz rośniesz, raz malejesz?
Zatrzymuję się przy tym cyklu. Leokadia - czy wiesz, od której strony zaczyna się cykl w konkretnym śnie? Mam na myśli: czy jest jakaś różnica w tym, jak się czujesz po śnie, który zaczął się od kurczenia, a po tym, który zaczął się od rośnięcia? Pytam, bo w runach Jera, runa cyklu, ma dwa kierunki rotacji i każdy z nich niesie coś innego, mimo że obydwa są pełnym cyklem.
To 'bardziej zostają' jest właśnie interesujące. Jera zaczynająca od kontrakcji w moim odczuciu jest często sygnałem, że coś musi zostać zmniejszone, zanim coś nowego się otworzy. Nie jest to gorszy kierunek - jest bardziej wymagający na początku. Warto zapisywać, który cykl był pierwszy, bo po kilku snach może pojawić się jakiś wzorzec.
Wracam do pytania o kontrolę, bo coś mi nie daje spokoju. Leokadia powiedziała, że ma poczucie, że kontrola nie należy do niej - i że to poczucie przychodzi z zewnątrz, nie jest jej własnym założeniem. Ale jest w tym jeszcze jedna warstwa: ta 'duża obecność', która mierzy. Czy ta obecność inicjuje zmianę, czy tylko obserwuje? Bo to są dwa zupełnie różne scenariusze.
Myślę, że jest świadkiem. Chociaż nie jestem pewna, czy te dwa pojęcia są rozłączne w tym śnie. Ona nie robi nic - ale jej obecność sprawia, że zmiana jest możliwa. Jakby musiała na mnie patrzeć, żebym zaczęła się zmieniać. Bez tego spojrzenia może nic by się nie działo? Ale to tylko moje wrażenie, nie mam pewności.
To mi przypomina coś z Alicji w Krainie Czarów - ta scena, gdzie Alicja rośnie i maleje przez różne środki, ale ona sama nie do końca wie, kim jest podczas tych zmian. Czy Leokadia wie, kim jest kiedy jest bardzo mała albo bardzo duża? Czy tożsamość zostaje, czy też się zmienia razem z ciałem?
Leokadia, to co właśnie napisałaś jest chyba kluczem do całego snu. Tożsamość niezależna od formy - to jest centralne pytanie wielu tradycji duchowych, nie tylko ezoteryki. Ale wolę zapytać: co czujesz, gdy o tym myślisz teraz, na jawie? Czy to brzmi jak odpowiedź, czy jak kolejne pytanie?
Otylka, to pytanie siedzi we mnie od kiedy je przeczytałam. Co czuję teraz na jawie, kiedy o tym myślę... Chyba ulżenie? Jakby nazywanie tego na głos w tej rozmowie coś rozluźniło. Ale nie wiem, czy to jest odpowiedź, czy tylko przyjemne uczucie, że ktoś ją znalazł. Czuję różnicę między tymi dwoma rzeczami, ale trudno mi to opisać słowami.
To 'ulżenie' wydaje mi się bardzo konkretną informacją. Ulgę czujemy, kiedy coś napięte przestaje być napięte. Pytanie, co było napięte. Leokadia - czy to napięcie jest stare, masz je od dawna, czy zaczęło się wraz ze snami?
Chcę wrócić do czegoś, co powiedziała Berkana o kierunku cyklu. Leokadia potwierdziła, że sny zaczynające się od kurczenia 'bardziej zostają'. Zastanawiam się, czy w kontekście tego napięcia, które jest starsze niż sny, kurczenie jest może czymś, co dotyka właśnie tej starej warstwy. Jakby sen wiedział, od której strony wejść.
Ten 'odcisk' który opisujesz - czy jest za każdym razem w tym samym miejscu ciała? Pytam, bo jeśli kurczenie-sny zostawiają ciężar fizyczny w konkretnym miejscu, to może być wskazówka, której czakry są zaangażowane w tę transformację.
Splot słoneczny to dokładnie ten obszar, który wiąże się z poczuciem tożsamości, kontroli i woli. Ani trochę mnie to nie dziwi w kontekście snów, w których nie kontrolujesz rozmiaru własnego ciała. To ma dużo sensu jako mapa.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z innej strony - czy ktokolwiek z was próbował medytacji na splot słoneczny po takich snach? Mam na myśli świadome skierowanie uwagi na ten obszar rano, zanim 'odcisk' zdąży minąć. Ciekawi mnie, czy to coś zmienia.
