Zastanawiam się, czy ta duża obecność, która pojawia się w snach Leokadii, nie jest właśnie tym elementem, który wie, kiedy zatrzymać a kiedy puścić. Skoro Leokadia opisała ją jako kogoś, bez czyjego spojrzenia zmiana by się nie zaczęła - może ona zarządza tym rytmem, a nie Leokadia sama?
A co jeśli ta obecnośc to ty sama, ale starsza? Albo nie starsza, bardziej... skończona? Nie wiem jak to powiedzieć dobrze, ale mam wrażenie że ta która patrzy wie na co patrzy, bo już przez to przeszła.
Mnie też to pytanie Feliksa nurtuje. Leokadia, czy ta obecność ma jakieś cechy, które kojarzysz ze sobą? Cokolwiek - sposób stania, jakiś szczegół, albo po prostu poczucie?
To poczucie pewności, którego Ci brakuje na jawie - czy ono pojawia się tylko w tej obecności, czy też w snach, kiedy sama rosniesz? Pytam, bo jeśli w obu przypadkach, to może ta pewność nie jest czymś zewnętrznym, co ta postać sobą reprezentuje, ale czymś, co w śnie w ogóle przestaje być niedostępne.
To co opisuje Leokadia - szukanie kogoś pewnego wewnątrz snu, który sam jest chaosem rozmiaru - brzmi dla mnie jak bardzo konkretna dynamika. Ale chcę zapytać wprost: czy ta obecność kiedykolwiek coś do ciebie powiedziała, czy zawsze milczy? Bo jeśli milczy, to jej 'pewność' to tak naprawdę twoja interpretacja jej postawy. A interpretacja to już nie to samo co przekaz.
Wracając do ciała - bo ta rozmowa trochę od niego odpłynęła. Leokadia, czy kiedy kurczysz się w śnie, to kurczysz się równomiernie, czy jest jakiś obszar, który znika szybciej albo wolniej? To może być ważna informacja, zanim zaczniemy interpretować, co ta pewność oznacza i skąd pochodzi.
