Ten smutek po pociągu, który odszedł - to mi coś przypomina. Czy to nie jest może ta sama energia co w snach o pogoni, tylko odwrócona? Tam ty uciekasz, tu coś ucieka od ciebie. I może to nie jest o decyzji w pracy ani o zmianie, tylko po prostu o stracie?
To, co powiedziałaś na końcu, Sliwka, o kierunku ruchu - to mnie zatrzymuje. Bo rzeczywiście mamy tu trzy różne wzorce: pojazd stoi i czeka (twój samochód), pojazd odchodzi bez ciebie (pociąg Dziedzilii), pojazd rusza razem z tobą (łódź Czarodzieja). Czy ktoś miał wariant czwarty - pojazd, który jedzie w twoją stronę? Nie czeka, nie ucieka, tylko przyjeżdża?
Ten autobus, który sam skręca i szuka - to mnie uderza w zestawieniu z moją łodzią. Bo łódź ruszyła ze mną, ale to ja do niej wsiadłem. Ty nie zrobiłaś nic, Heliosa, on sam do ciebie dojechał. To chyba jeszcze inny poziom tej relacji - pojazd jako coś, co cię szuka, a nie czeka.
Zastanawiam się, czy ten kierunek nie mówi czegoś o tym, kto inicjuje kontakt. Stojący pojazd - ty decydujesz, czy podejdziesz. Odjeżdżający - decyzja jest poza tobą. Jadący w twoją stronę - coś innego decyduje, że cię potrzebuje. Nie wiem, czy to poprawna linia myślenia, ale wychodzi mi z tego coś w rodzaju skali sprawczości.
Słucham tego od jakiegoś czasu i mam pytanie, które może być głupie, ale nie mogę go nie zadać. Skąd w ogóle wiadomo, że pojazd w śnie 'żyje'? Co sprawia, że rozróżniacie sen o zwykłym samochodzie od snu o pojeździe-istocie? Co konkretnie jest inne?
To nie jest głupie pytanie, Gerwazy, bo sama się nad tym zastanawiałam od początku tego wątku. W moim przypadku to było spojrzenie - on nie miał oczu, ale patrzył. I była cisza, ale nie pusta. Jakby coś za tym stało. Trudno to inaczej opisać, bo to bardziej uczucie niż konkretny obraz.
Dobra, to rozumiem. Ale czy myślisz, że to uczucie mogłoby być po prostu twoja projekcja na neutralny obiekt? Nie pytam złośliwie - naprawdę zastanawiam się, czy da się odróżnić 'on żyje' od 'ja czuję, że żyje'.
Wracam do tego, co powiedziała Sliwka o spojrzeniu bez oczu. To jest chyba jeden z tych opisów, które są powtarzalne w tym wątku - kilka osób mówiło o poczuciu bycia obserwowanym przez pojazd bez wyraźnych cech anatomicznych. Zastanawiam się, czy to nie jest wspólny element, który pomaga odpowiedzieć Gerwazemu - że to coś więcej niż projekcja, skoro pojawia się u różnych ludzi niezależnie.
Ten tramwaj na szynach, który mógłby zignorować szyny - to mi się skojarzyło z tym, co Marcysia mówiła o skali sprawczości. Może stopień 'ożywienia' pojazdu mierzy się właśnie tym, na ile wychodzi poza swoje mechaniczne ograniczenia? Zwykły samochód jedzie drogą. Żywy samochód jedzie, gdzie chce albo stoi i patrzy.
Dobry punkt. Może zaskoczenie to tylko jeden ze szlaków do tego wrażenia, nie jedyny. Inny szlak to właśnie ta oczywistość, którą opisujesz - coś tak głęboko przyjęte za realne, że omija filtr logiki. To zresztą ciekawe z punktu widzenia tego, jak świadomość działa w snach. Ale cofam się do twojego pytania - jeśli nie było zaskoczenia, to co było?
Spokój. Taki jakby przed rozmową z kimś, kogo znasz od dawna. Nie przyjemny szczególnie, ale oswojony. I to jest może najdziwniejsze, bo na jawie ten samochód by mnie przestraszył.
To jest szczegół, który zmienia wszystko dla mnie. Oswojenie bez historii - znasz kogoś, ale nie wiesz skąd. To pojawia się też przy snach o przewodnikach. Nie zawsze jest nagłe objawienie, czasem jest właśnie ten spokój, jakby kontakt był starszy niż sen.
Mam pytanie do tego, co Wrenna powiedziała wcześniej o sprawdzalności w ciele. Jeśli wskaźnikiem znaczenia snu jest to, co robi z twoim ciałem i myśleniem - to jak wygląda ten test przy pojazdach? Czy ktoś z was po takim śnie o żywym pojeździe cokolwiek zmienił w swoim życiu? Konkretnie, nie metaforycznie.
Wracam tu do tej rozmowy o oswojeniu, którą zaczęłyście z Wrenną. Mnie bardziej uderza to, że Sliwka mówi 'na jawie ten samochód by mnie przestraszył'. To znaczy, że sen zmienił ładunek emocjonalny obiektu. I pytanie jest takie - czy pojazd w śnie żyje, czy może to śniący ożywa wobec pojazdu inaczej niż na co dzień?
Słuchajcie, a czy ktoś próbował jakoś zagadnąć ten pojazd w śnie? Mam na myśli - skoro traktujemy go jako istotę, to może warto podjąć próbę kontaktu świadomego? Czy ktoś był w lucydnym stanie podczas takiego snu i coś sprawdzał?
To, co mówi Runomiraa - ciężkość bez strachu, przyjęcie bez odpowiedzi - bardzo pasuje do opisów kontaktu z energiami, które w swojej naturze nie są werbalne. Jeśli pojazd we śnie jest nośnikiem czegoś, co działa inaczej niż ludzka świadomość, to może właśnie brak słów jest uczciwy.
