To się robi naprawdę ciekawe. Czyli możemy śnić o kimś jako starszym, spokojniejszym — i to może być nasza własna tęsknota za tym stanem? Mnie się raz śniła koleżanka, ale była zupełnie opanowana i mądra, choć w życiu jest raczej chaotyczna. I przez długi czas myślałam, że to dziwne, ale teraz zaczynam się zastanawiać, czy to nie był sen o tym, czego mi brakowało w sobie.
Wracam po chwili nieobecności i widzę, że wątek poszedł w ciekawe miejsce. Telepatka80 pytała wcześniej, jak odróżnić sen o sobie od snu o czymś zewnętrznym. Ja mam własną, niespecjalnie mądrą metodę — patrzę, czy emocja ze snu zostaje ze mną przez cały dzień, czy znika po godzinie. Jak zostaje, myślę, że coś we mnie zostało poruszone. Jak znika, traktuję to bardziej jak szum.
KiraK, ten czas trwania emocji — to jest coś, na co nigdy nie zwracałam uwagi, a teraz wiem, że z tamtym snem o mamie ta emocja była ze mną kilka dni. Więc według tej miary coś we mnie było poruszone i chyba tak było, bo przez kilka dni patrzyłam na nią inaczej.
Właśnie o tym myślałam. Ta emocja nie wróciła jako emocja senna, ale w jednej rozmowie z mamą poczułam coś podobnego — takie dziwne zdystansowanie, jakbym rozmawiała z osobą, którą dobrze znam, ale jednak nie całkiem. Więc może to jest ta ciągłość, o której mówisz?
To co opisujesz — to zdystansowanie w rozmowie na jawie — brzmi jak coś, co sen mógł po prostu wywołać na powierzchnię, nie wygenerować od zera. Pytanie jest takie: czy to uczucie było nowe, czy jakby znajome, tylko nigdy wcześniej nie nazwane?
Znajome. Zdecydowanie znajome. Jakbym wiedziała, że gdzieś to czułam, tylko nigdy na to nie patrzyłam wprost.
To jest właśnie jeden z momentów, kiedy sen zaczyna pracować na jawie. Nie tyle odpowiada na pytanie, co otwiera na coś, co już było, ale zakryte. Mnie ciekawi, Halszeczka, czy po tamtym śnie cokolwiek zmieniło się w tym, jak patrzysz na tę relację z mamą — nie w sensie oceny, tylko samego patrzenia?
Dokładnie, sen jako otwieracz. Ale chcę wrócić do pytania Onufry04 o brata — bo to trochę inna sytuacja i wydaje mi się, że wątek go trochę zostawił. Ta zmiana wyglądu we śnie przy zachowaniu poczucia tożsamości osoby, o której śnimy, to też jest doświadczenie z relacją, nie tylko projekcja wewnętrzna.
To milczenie we śnie przy osobie, która w życiu jest głośna, to dla mnie mocny sygnał. Nie tyle o bracie, co o tym, czego w tej relacji brakuje — przestrzeni, w której mogłoby paść coś ważnego bez hałasu dookoła. Onufry04, czy jest coś, o czym z bratem jeszcze nie porozmawiałeś?
Podoba mi się ten kierunek, ale zastanawiam się, czy nie robimy tu pewnej pętli. Mówimy: sen jest o relacji, albo o projekcji siebie, albo o tym czego brakuje. Ale każda z tych interpretacji jest spójna z prawie każdym snem. Jak w ogóle odróżnić, która warstwa mówi prawdę?
Mnie w tym wątku cały czas chodzi po głowie jedna rzecz — czy osoba, o której śnimy, ma jakikolwiek wgląd w to, że śnimy o niej inaczej? Wiem, że to brzmi dziwnie, ale pytam poważnie — jeśli np. mama Halszeczki jest zimna w jej śnie, to czy mama coś 'wysyła', czy to czysto wewnętrzne?
No właśnie, bo jeśli komuś śniłby się twój zły bliźniak i uwierzyłby, że to 'prawdziwa ty', to byłoby trochę niesprawiedliwe, nie? Nie wiem nic o telepatii, ale to mi zawsze przychodzi do głowy jako ryzyko w takich interpretacjach.
Telepatka80, twoje pytanie dotknęło mnie bardziej niż myślałam. Bo sama się łapałam na tym, że po tym śnie patrzyłam na mamę trochę jak na kogoś, kto 'mi to zesłał'. I Agatha.1 mówi dokładnie to, co chyba powinnam była zrobić od początku — najpierw zapytać siebie, nie ją.
Agatha.1, to zdanie o 'zapytaniu siebie najpierw' chyba zostanie ze mną na dłużej. Bo mam wrażenie, że przez kilka dni po tamtym śnie robiłam dokładnie odwrotnie — patrzyłam na mamę przez pryzmat tego, co sen mi pokazał, zamiast zapytać, skąd to we mnie w ogóle wyszło. Może dlatego ta rozmowa z nią na jawie była taka dziwna.
Ale to chyba jest naturalne? Że kiedy sen jest bardzo żywy, zaczyna filtrować to, jak widzisz osobę na jawie. Halszeczka, pytam, bo mam podobnie — raz mi się śniła koleżanka, która mi powiedziała coś bardzo raniącego, i przez kilka dni patrzyłam na nią z dystansem, jakby to ona naprawdę to powiedziała. Czy u ciebie to z czasem minęło, czy nadal czujesz ten filtr?
To nie jest pasywne, to jest rozsądne. Weryfikacja przez obserwację jest lepsza niż szybkie konkluzy. Problem jest wtedy, gdy zaczynamy szukać potwierdzenia — bo znajdziemy je zawsze, nawet jeśli go nie ma. Mnie bardziej interesuje to, co się dzieje, zanim zaczniemy szukać: jak reaguje ciało, kiedy widzimy tę osobę po takim śnie?
'Pozwolenie, żeby czuć' — to jest bardzo celne sformułowanie i mam wrażenie, że wraca w kilku wypowiedziach w tym wątku, tylko różnymi słowami. Halszeczka pisała o czymś 'znajomym, ale nigdy nie nazwanym'. Telepatka80 mówi teraz o pozwoleniu. Jakby sen był nie tyle informatorem, co zwolnieniem blokady. Czy ktoś z was miał tak, że po śnie zaczął czuć coś w relacji, co potem okazało się trwałe — nie tylko przez kilka dni po przebudzeniu?
Mnie się coś takiego przydarzyło z przyjaciółką. Śniłam, że jest wobec mnie bardzo chłodna i formalna, jakby nie znała mnie od lat. Na jawie jest ciepła. Ale po tym śnie zaczęłam zauważać, że pewne rzeczy, które mówiła, brzmiały... inaczej. Nie wiem, czy sen mnie uczulił, czy obudził. Ostatecznie okazało się, że miała do mnie coś, o czym nie mówiła. Ale nie wiem, czy bez snu sama bym do tego doszła.
Myślę, że to rozróżnienie jest trochę akademickie — w praktyce pracy ze snem nie sprawdzam, czy sen mówi o 'teraz' czy o 'za chwilę', bo sen rzadko sam to zaznacza. Bardziej patrzę, co czuję tu i teraz, kiedy siedzę z tym obrazem. Malgosia87, ta 'szyba' — czy pojawiła się w śnie jako coś konkretnego, fizycznego, czy to była raczej atmosfera?
Przepraszam ze wracam do swojego brata ale to co napisala Malgosia87 o tej szybie i gestosci przestrzeni to DOKLADNIE to mialem. Brat siedzial blisko ale czulem jakby byl bardzo daleko. I moze o to chodzi nie o to co on mowi albo czy jest cichy czy glosny, ale o te odleglosc. Nie wiedzialem jak to nazwac az do teraz.
Onufry04, to co napisałeś o tęsknocie — to mi zrobiło coś w środku. Może właśnie o tym są te sny, w których bliscy są 'inni'. Nie o tym, że są groźni albo obcy, ale o tym, że gdzieś między nami zrobiło się za dużo przestrzeni i nie wiadomo, kiedy to się stało.
Myślę, że dotarliśmy do czegoś bardzo konkretnego — i bardzo ludzkiego. Że sen o bliskiej osobie 'inaczej' często nie jest snem o tej osobie. Jest snem o relacji. O tym, czego w niej brakuje, czego chcemy, czego się boimy. I to ją czyni ważną nie jako materiał do analizy drugiego człowieka, ale jako rozmowę z samym sobą o tym, czego mu potrzeba. Czy ktoś tu miał taki sen, po którym zrobił jakiś konkretny krok w relacji — nie interpretował, tylko coś z tym zrobił?
Ja próbowałam raz. Nie powiedziałam wprost 'śniło mi się', tylko powiedziałam przyjaciółce, że mam wrażenie, że coś się między nami zmieniło. Ona się zdziwiła, ale rozmawiałyśmy potem długo i wyszło na jaw, że ona też to czuła. Więc może sen był tym impulsem, który mi dał odwagę, żeby w ogóle otworzyć usta.
Szczerze? Nie wiem. Może bym nigdy nie powiedziała. Byłam bardzo dobra w przekonywaniu siebie, że 'wszystko jest okej'. Sen przebił tę warstwę, bo we śnie nie mam kontroli nad tym, co czuję.
To, co Malgosia87 mówi o braku kontroli we śnie, jest dla mnie kluczowe w całym tym wątku. Jaźń śniąca nie ma tych samych filtrów co jaźń czuwająca. Dlatego we śnie osoba bliska może 'być zupełnie inna' — bo widzimy ją oczami tej niezafiltrowanej części siebie. I to czasem jest bliższe czemuś prawdziwemu niż wersja, którą sobie na jawie konstruujemy.
To z tym bratem u mnie wraca. Juz kilka razy snil mi sie podobny sen i zawsze mam to samo uczucie po obudzeniu. Wiec chyba to ta opcja z tlumaczeniem. Nie bardzo wiem co z tym zrobic ale przynajmniej teraz wiem jak to nazwac.
Chcę tu wejść z innym kątem, bo mam wrażenie, że trochę za bardzo wszyscy psychologizujemy. W tradycji słowiańskiej wierzono, że sen o bliskiej osobie 'odmienionej' może też oznaczać, że duch tej osoby — lub jakaś energia z nią związana — odwiedza nas i nie zawsze przynosi dobre wieści. Nie chodzi o to, że osoba jest zła, ale że może być obarczona czymś, co się na nas przerzuca. Czy ktoś brał pod uwagę tę możliwość w swoich snach?
