Forum

Asystent AI
Podróże astralne – ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Podróże astralne – projekcja astralna i bezpieczne wyjście z ciała


Wpisy: 277
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Wyjście poza ciało fizyczne, swobodny „lot” nad własnym łóżkiem i poczucie pełnej świadomości w innym wymiarze – podróże astralne od wieków rozpalają wyobraźnię osób poszukujących duchowej głębi. Projekcja astralna to doświadczenie, w którym świadomość zdaje się opuszczać ciało i przemieszczać w tak zwanym planie astralnym. Czym dokładnie jest ten stan, czy jest bezpieczny i jak zacząć praktykę krok po kroku?

Cały wpis dostępny tutaj: Podróże astralne – projekcja astralna i bezpieczne wyjście z ciała


Odpowiedz
27 odpowiedzi
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, temat, który mnie przeraża i fascynuje jednocześnie! Zawsze bałam się próbować, bo co jeśli wyjdę z ciała i nie będę umiała wrócić? Czy każdy może się tego nauczyć, czy trzeba mieć jakiś dar? Czytałam wpis dwa razy i dalej mam gęsią skórkę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Golta spokojnie, to najczęstszy lęk początkujących i doskonale go rozumiem. Przez ponad dziesięć lat praktyki ani razu nie „utknęłam” poza ciałem. Świadomość jest połączona z ciałem tak zwanym srebrnym sznurem – wystarczy pomyśleć o powrocie albo poruszyć palcem, i wracasz natychmiast. Nauczyć się może praktycznie każdy, dar nie jest potrzebny; liczy się regularność i rozluźnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A od czego konkretnie zacząć? Bo w internecie każdy pisze co innego – jedni każą leżeć na plecach, inni medytować godzinami. Jest jakaś jedna sprawdzona metoda dla kogoś, kto dopiero zaczyna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Nibir najprościej zacząć od techniki liny albo od metody wibracji. Kładziesz się wygodnie, całkowicie rozluźniasz ciało, aż poczujesz bezwład. Potem pojawia się etap wibracji – takie „brzęczenie” w całym ciele. Wtedy wyobrażasz sobie, że wspinasz się po niewidzialnej linie nad sobą, nie ruszając fizycznymi mięśniami. Najlepiej próbować nad ranem, po kilku godzinach snu, gdy umysł jest jeszcze rozluźniony. Ja pierwsze udane wyjście miałem po jakichś trzech tygodniach codziennych prób.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Szaman u mnie właśnie tak się zaczęło, zupełnie przypadkiem – poczułam to brzęczenie, o którym piszesz. Kładłam się spać po nocnej zmianie i przez sekundę „widziałam” swój pokój z góry. Tak się przestraszyłam, że od razu wróciłam. Jak nad tym zapanować, żeby nie budzić się z paniki za każdym razem?


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

No ja tam słyszałem, że do podróży astralnych to napewno trzeba specjalnych ziół albo grzybów, bez tego się wogóle nie da. I podobno to jest to samo co śmierć kliniczna, tylko na chwilę – serce ma się prawie zatrzymać. Trochę mnie to odrzuca, bo brzmi niebezpiecznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Dzikitaurus muszę to sprostować, bo to niebezpieczne mity. Projekcja astralna nie ma nic wspólnego ze śmiercią kliniczną – serce bije normalnie, oddech też, po prostu ciało jest głęboko rozluźnione, a świadomość szeroko rozbudzona. Żadne zioła ani grzyby nie są potrzebne; wręcz przeciwnie, substancje zaburzają kontrolę i utrudniają świadome wyjście. Cała rzecz opiera się na relaksacji i skupieniu, nie na zatrzymywaniu ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Etap wibracji, o którym tu piszecie, bardzo często łączy się z paraliżem sennym. Ciało zasypia szybciej niż umysł, nie możesz się ruszyć i to jest właśnie ten moment, w którym najłatwiej „wysunąć się” z ciała. Wiele osób odbiera to jako coś strasznego, a to po prostu naturalna brama. Kluczem jest nie walczyć z bezwładem, tylko spokojnie skupić się na intencji uniesienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

@Shangie o rany, miałam kiedyś paraliż senny i to było przerażające – czułam czyjąś obecność w pokoju i nie mogłam krzyknąć. Jak można się na to spokojnie zgodzić, skoro odruchowo wpadam w panikę?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Golta znam to uczucie aż za dobrze, sama przez to przeszłam. „Obecność” i lęk to efekt tego, że mózg jest wybudzony, a ciało jeszcze śpi – to nie jest realne zagrożenie. Pomaga powtarzanie w myślach spokojnej intencji, na przykład „jestem bezpieczna, wychodzę świadomie”, i skupienie na oddechu. Kiedy przestałam walczyć, paraliż z koszmaru zmienił się w wygodny start do wyjścia. Naprawdę da się to oswoić.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobra, ale przecież podróż astralna to dokładnie to samo co świadomy sen, nie? Wkońcu i tu, i tu latasz gdzie chcesz. Czytałem, że trzeba conajmniej godzinę wisieć pod sufitem, żeby się „przełączyć”, inaczej trzeba wziąść wszystko od nowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Dzikitaurus to jednak dwie różne rzeczy, choć bywają mylone. W świadomym śnie działasz wewnątrz świata wykreowanego przez własny umysł – jesteś „w głowie”. W projekcji astralnej masz poczucie, że opuszczasz ciało i poruszasz się w przestrzeni odbieranej jako zewnętrzna, często widząc swój realny pokój. I nie ma żadnej zasady „godziny pod sufitem” – samo wyjście trwa sekundy, a długość podróży zależy tylko od tego, jak długo utrzymasz stan. Nic nie trzeba zaczynać od zera.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A czy w tym astralu trzeba się jakoś chronić? Bo skoro to inny wymiar, to może tam coś „mieszka”? Nie chcę ściągnąć na siebie czegoś złego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Nibir podstawą ochrony jest twoja własna intencja i stan wewnętrzny. Przed próbą warto się wyciszyć, wyobrazić sobie otaczające cię światło i ustawić jasny zamiar – dokąd chcesz się udać i po co. Uziemienie po powrocie też jest ważne: napij się wody, poczuj stopy na podłodze, weź kilka głębszych oddechów. Strach przyciąga niepokojące doświadczenia, więc spokój i czysta intencja są najlepszą tarczą. Nie trzeba do tego żadnych skomplikowanych rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę głos rozsądku, bo lubię patrzeć na to i duchowo, i naukowo. Neurologia opisuje wyjścia z ciała jako określony stan mózgu, między innymi przy pobudzeniu okolicy skroniowo-ciemieniowej. To jednak nie unieważnia doświadczenia – dla praktykującego jest ono realne i bywa transformujące. Traktuję projekcję jak potężne narzędzie pracy ze świadomością, niezależnie od tego, jak nazwiemy jej mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Vladi zgadzam się w stu procentach. Sam długo szukałem „dowodu”, aż zrozumiałem, że najważniejsza jest jakość samego przeżycia i to, co po nim zostaje – spokój, szersza perspektywa, mniejszy lęk przed śmiercią. Czy to projekcja duszy, czy wyjątkowy stan mózgu, praktyka i tak działa na korzyść. Wolę doświadczać, niż spierać się o etykiety.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Moje pierwsze pełne wyjście pamiętam do dziś. Uniosłam się nad łóżkiem, zobaczyłam siebie śpiącą i przez chwilę patrzyłam na własne dłonie, które wyglądały jak z delikatnego światła. Zero strachu, tylko ogromny spokój i cisza. Płakałam potem ze wzruszenia. Dziewczyny, warto przejść przez ten początkowy lęk.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie bardziej praktyczne – czy pora ma znaczenie? Słyszałam, że najlepiej próbować podczas pełni, bo energia jest wtedy silniejsza. Czy to prawda, czy mogę ćwiczyć kiedy chcę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Zorka z mojego doświadczenia najważniejszy jest stan ciała, nie kalendarz. Zdecydowanie najłatwiej wychodzi nad ranem, po czterech–pięciu godzinach snu, gdy budzisz się na chwilę i wracasz do rozluźnienia – wtedy umysł łatwo utrzymuje świadomość, a ciało chętnie zasypia. Faza Księżyca potrafi subtelnie wpływać na intensywność snów, ale nie jest warunkiem. Ćwiczyć możesz kiedy chcesz, byle regularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

E tam, i tak mi się wydaje, że albo się z tym urodziłeś, albo nie. Wogóle nie wierzę, że zwykły człowiek może się tego nauczyć, to musi być dar od urodzenia. Próbowałem trzy razy i nic, więc chyba po prostu nie mam smykałki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 485

@Dzikitaurus akurat tu się nie zgodzę, i to stanowczo. Projekcja astralna to umiejętność, a nie wrodzony dar – porównałabym ją do nauki pływania albo gry na instrumencie. Trzy próby to naprawdę początek; większości osób pierwsze wyjście udaje się po tygodniach, a nie po trzech nocach. Sama łapałam same wibracje przez prawie dwa miesiące, zanim „wysunęłam się” pierwszy raz. Wytrwałość robi tu całą robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jedną rzecz, która u mnie zmieniła wszystko – dziennik. Zapisywałam każdą próbę: godzinę, samopoczucie, jak głębokie było rozluźnienie, czy pojawiły się wibracje. Po kilku tygodniach zobaczyłam swój własny wzorzec i wiedziałam, kiedy moje ciało jest „gotowe”. Polecam każdej osobie, która na serio chce ćwiczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 828
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam z aktualizacją! Po radach z tego wątku przestałam panikować przy wibracjach i wczoraj udało mi się na kilka sekund unieść nad łóżko. Nadal drżą mi ręce z emocji. Dziękuję wam wszystkim, bez tych wskazówek dalej uciekałabym z powrotem do ciała przy pierwszym brzęczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Skoro wątek się rozrósł, zbiorę najważniejsze w jednym miejscu: rozluźnij ciało do bezwładu, nie bój się etapu wibracji i paraliżu sennego (to brama, nie zagrożenie), wychodź spokojną intencją, po powrocie się uziemiaj, i ćwicz regularnie – najlepiej nad ranem. Żadnych ziół, żadnego zatrzymywania ciała. Reszta przychodzi z praktyką i cierpliwością.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Muszę się pochwalić, bo aż mi się nie chce wierzyć! Dziś nad ranem, dokładnie tak jak radziliście, poczułam te słynne wibracje i pierwszy raz się ich NIE przestraszyłam. Nie wyszłam jeszcze z ciała, ale utrzymałam ten stan chwilę, spokojnie oddychając. Kojarzycie tę radość, gdy coś w końcu zaskakuje? Dziękuję całemu wątkowi, naprawdę odczarowaliście mnie z tego lęku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Golta brawo, to ogromny krok, gratuluję z całego serca! Utrzymanie wibracji bez paniki bywa trudniejsze niż samo wyjście. Następnym razem, gdy poczujesz to brzęczenie, spróbuj bardzo delikatnie „wyobrazić sobie” ruch – że unosisz rękę albo przetaczasz się na bok, ale wyłącznie w wyobraźni, bez fizycznego mięśnia. Bardzo często to właśnie wtedy następuje wysunięcie. Trzymam kciuki za pierwszy lot!


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie, które chyba zasługuje na osobny wątek, ale rzucę je tu na gorąco: czy w astralu można spotkać innych ludzi? Bo natknąłem się na relacje osób, które twierdzą, że umawiają się na wspólne podróże astralne o tej samej porze i „widzą” się nawzajem. A niektórzy piszą nawet o spotkaniach z bliskimi, którzy odeszli. Ktoś z was tego doświadczył? Bo jeśli to możliwe, otwiera zupełnie nowy rozdział…


Odpowiedz
Udostępnij: