To co opisuje Bogdan58 jest klasycznym przykładem tego jak sen kondensuje wiedzę intuicyjną, którą mamy, ale której świadomie jeszcze nie nazwaliśmy. Pies warczący ale nieAtakujący to bardzo precyzyjny obraz kogoś, kto demonstracyjnie sygnalizuje wrogość, ale nie przekracza pewnej granicy. To nie jest przypadkowy dobór symbolu.
Zastanawiam się nad czymś w kontekście całej tej rozmowy. Czy ktoś z was miał taki sen, gdzie ta sama osoba pojawiała się różne razy, ale za każdym razem jako co innego? Bo to by oznaczało, że sen nie przypisuje człowiekowi jednej stałej formy, tylko że forma zależy od momentu lub kontekstu relacji.
Ja nie miałam takiego przypadku z jedną osobą w różnych formach, ale to ciekawe pytanie. Mój ptak pojawiał się zawsze jako ta sama niepewna nieobecność. Ale wyobrażam sobie, że ktoś bliski mógłby śnić się raz jako coś ciepłego, raz jako coś zimnego, zależnie od tego co między wami w danym czasie.
To mnie skłania do pytania, czy w takim razie możemy używać tych snów jako swoistego wskaźnika stanu relacji. Nie przepowiedni, ale czegoś w rodzaju termometru. Jeśli ktoś bliski zaczyna śnić się jako coś ciemnego lub uciekającego, to może sygnał że coś w tej relacji wymaga uwagi.
Czytam ten wątek od dawna i chcę zapytać o coś, bo mam wrażenie że nikt tego nie powiedział wprost. Czy forma, w jakiej śni się nam dana osoba, może mówić o jej numerze duszy albo jej wibracji energetycznej? Mam w głowie że woda to określona wibracja, ziemia to inna, i może właśnie dlatego niektórzy śnią się jako drzewa a inni jako rzeki.
Wracam do tego co mówiła Ewelinka o formie jako termometrze relacji, bo to mnie bardzo uderzyło. Moje drzewo pojawiło się w momencie kiedy ta osoba przechodziła przez coś bardzo trudnego w życiu. I teraz myślę, czy drzewo to była forma jego trwania, jego zakorzenienia mimo trudności. Czy ja śniłam o tym jak go widzę, czy o tym jaki on naprawdę wtedy był?
a jak to jest z senami o osobach które już nie żyją? bo tu mowimy glownie o zywych ludziach jako zwierzetach czy przedmiotach ale ja raz sniłam sie że ktoś bliski kto umarł był we śnie płomieniem swiecy i rozumiałam ze to on. czy tu mechanizm jest taki sam jak przy żywych?
To jest coś na co nie wpadłam myśląc o swoim ptaku. Że forma może mówić nie tylko o relacji między nami, ale o stanie samej tej osoby. Ptak siedzący nieruchomo, patrzący w bok. Co jeśli to był obraz jego wewnętrznego stanu, a nie tylko mojego stosunku do niego?
Melania, to przesunięcie perspektywy jest bardzo ważne. Do tej pory rozmawialiśmy głównie o tym, co forma mówi o śniącym i jego percepcji. Ale jeśli forma może też komunikować stan osoby, która jest śniona, to mamy zupełnie inne pytania. Czy twój ptak wyglądał na zmęczonego, zamkniętego, spokojonego?
a czy ktos probował porozmawiać z ta formą we snie? znaczy nie z osobą ale z tym zwierzeciem czy przedmiotem? bo jestm ciekawa czy to reaguje inaczej niz kiedy śni sie sama osoba
Miałam taki sen raz. Bliski mi człowiek pojawił się jako kamień, duży i szary, leżący na środku pokoju. Próbowałam go podnieść i był za ciężki. Nie rozmawiałam z nim, bo to był kamień. Ale kiedy się obudziłam wiedziałam co to znaczy. On był dla mnie ciężarem, którego nie umiałam udźwignąć. Nigdy wcześniej tak o tym nie myślałam.
Przepraszam że wchodzę bo trochę się gubię, ale chcę zapytać prostego pytania. Jak w ogóle podczas snu wiemy że ten pies albo kamień albo drzewo to konkretna osoba? Czy to jest uczucie, myśl, coś innego? Bo nigdy czegoś takiego nie miałam i nie rozumiem jak to działa.
Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem że te obrazy mogą mieć znaczenie emocjonalne, z drugiej martwię się że zbyt łatwo nadajemy konkretne znaczenia rzeczom które mogą być po prostu losowe. Skąd pewność, że kamień Indigo to właśnie ten sens, a nie zupełnie inny?
A mam jeszcze jedno pytanie do całej grupy. Co jeśli forma jest dla nas całkowicie niezrozumiała? Mam na myśli że mój sąsiad to czarny pies który warczy, to jakoś pasuje. Ale co jeśli ktoś śniłby kogoś bliskiego jako, nie wiem, starą szafę albo kawałek drutu? Czy to też ma znaczenie czy już jest za abstrakcyjne?
Właśnie dlatego chyba senniki są tylko punktem wyjścia, a nie gotową odpowiedzią. Czytam je czasem, ale zawsze sprawdzam czy to co piszą ma cokolwiek wspólnego z tym co ja przy tym obrazie czuję. Bogdan, gdybyś śnił kogoś jako szafę, to pierwsze pytanie byłoby co ta szafa dla ciebie oznacza, zanim sięgniesz po jakiekolwiek źródło zewnętrzne.
Dokładnie. Mój ptak w żadnym senniku nie oznaczałby 'ta konkretna relacja z tą konkretną osobą w tamtym konkretnym etapie'. To jest zawsze kombinacja symbolu i kontekstu osobistego. Dlatego chyba najważniejszym pytaniem które sobie zadaję po takim śnie jest: co ta forma budzi we mnie, zanim zacznę ją analizować.
Właśnie myślę o tym co Melania napisała na końcu, że najważniejszym pytaniem jest co czuję przy tym obrazie. I to mi pasuje. Ale mam jeszcze jedno pytanie do was wszystkich, bo mnie to trochę nurtuje. Co jeśli forma jest przyjemna, a relacja z tą osobą jest trudna? Śniłem kiedyś kogoś kto mi sprawił dużo bólu jako... piękny biały koń. Nie wiedziałem co z tym zrobić.
Bogdan, a to jest coś zupełnie nowego w tej rozmowie. Do tej pory mówiliśmy o formach które coś wyrażają statycznie, kamień, ptak siedzący. Ale koń który ucieka, to jest forma w ruchu. I to działanie formy może też coś znaczyć, nie tylko sama forma, prawda?
dokładnie i to jest rozróżnienie które jest bardzo ważne a rzadko się o nim mówi. W pracy ze snami rozróżniamy formę, czyli kim lub czym jest postać, i zachowanie tej postaci. Oba poziomy niosą informację. Piękny koń który ucieka to zupełnie inne przesłanie niż piękny koń który stoi spokojnie i pozwala się dotknąć. Bogdan, czy próbowałeś go dogonić?
Czytam o tym koniu i myślę sobie, że może forma i zachowanie razem to jest jakby całe zdanie, nie tylko jedno słowo? Forma to jakby rzeczownik, a zachowanie to czasownik? Czy to ma sens czy mówię bzdury?
u mnie zawsze w nieznanych miejscach. Chyba nigdy nie śniłam kogoś jako zwirze lub rzecz w swoim domu. Czy to znaczy ze te relacjie były dla mnie zewnetrzne, nie wewnętrzne? Nie wiem jak to interpretowac.
Wrócę do tego co Runomira powiedziała o zdaniu, bo to mnie nie puszcza. Jeśli myślimy o śnie jako o języku, to mamy formę, zachowanie, miejsce. Ale jest jeszcze czwarty element który rzadko analizujemy: jak czujemy się my jako śniący wobec tej formy. Bogdan ganiał konia, Indigo próbowała podnieść kamień, a Melania patrzyła na ptaka. Różne pozycje śniącego wobec formy. To też chyba część zdania.
To mnie uderza bo ja patrzyłam, nie dotykałam, nie próbowałam nic zrobić. Byłam obserwatorem. I ta relacja z osobą też miała taki charakter, że dużo obserwowałam, ale rzadko interweniowałam. Może sen pokazał mi dokładnie moją prawdziwą pozycję w tej relacji, nie tę którą sobie wyobrażałam.
A ja mam pytanie, bo czytam to wszystko i zastanawiam się czy można coś zrobić ze snem po przebudzeniu, żeby zmienić to co pokazał? Bo jak ktoś śni kogoś jako ciężki kamień i budzi się z tym, to czy można jakimś sposobem przepisać ten obraz? Czy to ma sens?
Mokry kamień z rzeki to mnie coś uderza. Woda w symbolice snów to emocje, rzeki to czas i przepływ. Więc kamień który był w wodzie, który pamięta wodę, może to nie jest ktoś zupełnie pozbawiony emocji, tylko ktoś kto je gdzieś zostawił? Albo ktoś kto niesie z sobą ślad dawnego przepływu?
Trochę zgubilam watek z tym głazem i rzeka, ale wracam do tego co było wcześniej. Melania mówiła że była obserwatorem i to pasowało do jej relacji. Czy to znaczy że pozycja nas we śnie wobec tej formy zawsze odzwierciedla nasze prawdziwe miejsce w relacji? Bo jak ktoś próbuje złapać konia i nie może, to jaka to relacja? Pogoni za kimś nieosiągalnym?
Runomira poruszyła coś bardzo ważnego i chcę do tego wrócić. Mamy już kilka par: forma i pozycja śniącego. Bogdan gonił i nie dopadł. Ja patrzyłam z dystansu. Tunia stała przed czymś zimnym i nieruchomym. Indigo miała nad sobą ciężar. Czy ktoś miał sen, w którym pozycja była odwrócona, to znaczy ta przekształcona osoba robiła coś do śniącego, nie odwrotnie?
