Ja miałam taki sen. Śniłam kogoś bliskiego jako bardzo duży ptak, kruka zdaje się, i on krążył nade mną. Nie atakował, ale nie dawał mi wyjść z jakiegoś miejsca. Jakby pilnował. I kiedy się budziłam, miałam uczucie że ta osoba naprawdę w tamtym czasie mnie w jakiś sposób... kontrolowała to za duże słowo, ale ograniczała.
Słucham tego o kruku i o koniu który ucieka i o kamieniu z rzeki i myślę sobie, że w każdym z tych snów forma powiedziała coś czego relacja nie powiedziała wprost. Bogdanowi nikt nie powiedział na jawie że odejdzie, Dobrusi nikt nie powiedział na jawie że ją ogranicza. Sen jakby nazywał to czego słowami powiedzieć nie można było.
Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam jedno sceptyczne pytanie, nie po to żeby psuć, bo to wszystko brzmi naprawdę ciekawie. Ale skąd wiecie, że te obrazy to akurat ta osoba? Bo klucz to klucz, skąd wiadomo że to nie jest coś zupełnie innego, jakaś praca albo decyzja życiowa, a nie człowiek?
Ta senна pewność o której Egzorcystka mówi ma nawet swoją nazwę, to jest identyfikacja senna i to jest jeden z dowodów że sen działa inaczej niż myślenie na jawie. We śnie wiemy kim jest ktoś bez żadnych zewnętrznych wskazówek. I właśnie to czyni te sny o przekształconych osobach tak wartościowymi, bo ta identyfikacja jest stuprocentowa nawet gdy forma jest niemożliwa.
Słuchajcie, to mnie uderzyło. Mój kamień z rzeki to jest ktoś z kim naprawdę nigdy nie wiedziałam czego się spodziewać. Byłam przy nim jak przy czymś co może być albo ciężkie albo śliskie albo zimne albo ciepłe po słońcu. Może właśnie dlatego sen zabrał mu twarz.
Wracam do tego co Wisia powiedziała, bo to mi układa coś w całość. Przez długi czas myślałam że ta postać z mojego snu była odległa bo mi o czymś mówiła, była zimna, była drzewem stojącym plecami. Ale teraz myślę że ona była drzewem właśnie dlatego że ja sama nie umiałam tej osoby nazwać. Sen dał jej kształt który był bliższy prawdzie niż cokolwiek co bym powiedziała na jawie.
Mam pytanie do Melanii, bo ten obraz drzewa odwróconego plecami to jest bardzo szczególny. Czy to drzewo miało liście? Bo drzewo z liśćmi i bez liści to dla mnie zupełnie różne odczucia, i zastanawiam się czy to coś dodaje do twojej interpretacji.
Słucham tej rozmowy o drzewie i przychodzi mi do głowy że my przez cały czas mówimy o formach jako o obrazach relacji, ale może one mówią też coś o etapie, w którym ta relacja była? Kamień z rzeki, suche drzewo, klucz bez zamka, ptak który kręży, koń który ucieka. To wszystko są rzeczy w jakimś konkretnym stanie. Nie abstrakcyjne obiekty, tylko obiekty w ruchu albo w bezruchu.
Teraz juz rozumiem dlaczego ten mój klucz był taki ważny bo on nie leżal po prostu, on byl zakurzony. Jakby lezal tam od dawna. I ta osoba faktycznie była w moim zyciu od dawna i juz od dawna nic nie otwierała, ale ja ciagle go trzymalam. Czy zakurzony przedmiot we snie to moze być sygnał ze czas sie pozegnac?
Czytam tę całą rozmowę od dłuższego czasu i nie mogę przestać myśleć o jednym. Mam kogoś bliskiego, kto pojawia się w moich snach jako woda. Nie jako ktoś w wodzie, nie jako ktoś przy wodzie, tylko jako sama woda. I za każdym razem ta woda jest inna, raz spokojna, raz rwąca. I nie wiem co z tym zrobić, bo jak rozmawiać z wodą?
