Żeby dorzucić do rozróżnienia Bogumiły: mój epizod był bardzo krótki i nie miał żadnej informacji, którą bym potem z niego wyciągnęła. To była raczej obecność niż komunikat. U Wahadlarki_Z jest ta sama forma, ale jest też ta bezgłośna wiedza, której u mnie nie było. To może być istotna różnica.
Chcę się tu zatrzymać przy tej metaforze odbioru, bo jest używana bardzo swobodnie. W tradycjach medytacyjnych mówi się o rozwijaniu pojemności percepcji, ale to jest wieloletnia praktyka ze strukturą i superwizją. Co tutaj byłoby odpowiednikiem tej struktury, żeby nie skończyć na interpretowaniu wszystkiego jako głębokiego przekazu?
To co mówisz o przestrzeni jako neutralnym tle, Wahadlarko_Z, jest czymś, o czym czytałam w kilku relacjach z tradycji szamańskich. Tam mówi się o tak zwanej 'przestrzeni między', która nie ma własnej treści, bo jej jedyną funkcją jest umożliwienie spotkania. Ale mam do ciebie pytanie, bo chcę dobrze zrozumieć: czy ta przestrzeń w twoich snach jest zawsze cicha, czy zdarza się, że ma jakiś własny dźwięk albo temperaturę, zanim jeszcze forma się pojawi?
