Od jakiegoś czasu próbuję poukładać sobie pewien rodzaj snów, który wraca regularnie - i chyba nie znalazłam jeszcze dla niego dobrego miejsca w żadnym innym wątku. Chodzi o sny, w których zapach jest dosłownie pierwszą informacją. Nie widzę jeszcze nic, nie wiem gdzie jestem, ale czuję - i to czucie decyduje, co się zaraz stanie. Ostatnio śniłam coś w stylu: ciemność, kompletna cisza, i nagle zapach mokrego drewna i dymu. Wiedziałam, jeszcze zanim cokolwiek zobaczyłam, że to jest miejsce niebezpieczne. Żadna logika, żaden obraz - tylko nos pracował i dawał wyrok. I faktycznie, kiedy się rozjaśniło, byłam w miejscu, z którego trzeba było uciekać. Czy ktoś miał podobnie? Mam wrażenie, że w snach węch wyprzedza wzrok i chyba ma dostęp do czegoś, czego oczy jeszcze nie widzą.
To, co opisujesz z tym wyprzedzaniem przez zapach, bardzo mi coś mówi. W wielu tradycjach wróżebnych mówi się, że nos jest najstarszym zmysłem - ewolucyjnie, ale też w sensie duchowym. Są przekazy, w których węch wiązano z bezpośrednim kontaktem z przodkami lub z informacją, która przychodzi zanim jeszcze duch zdąży przybrać kształt. Jak gdyby zapach był sygnałem, że coś się zbliża - i dopiero potem to 'coś' materializuje się w obrazie. Mam pytanie do Ciebie: ten zapach mokrego drewna i dymu - czy kojarzył Ci się z czymś konkretnym z jawy? Czy był zupełnie obcy?
Czytam i zastanawiam się, bo ja w ogóle nie wiedziałam, że można czuć zapachy we śnie. Znaczy, słyszałam, że to możliwe, ale nigdy nie zwróciłam uwagi czy mi się to zdarza. Teraz próbuję sobie przypomnieć ostatnie sny i naprawdę nie wiem - może czuję i nie rejestruję? Czy to jest coś, czego trzeba się nauczyć zauważać, czy przychodzi samo?
A ja mam pytanie może trochę z innej beczki - czy zapachy we śnie mogą być związane z duchem albo z obecnością kogoś, kto odszedł? Bo czytałem gdzieś, że duchy często manifestują się właśnie przez zapach, szczególnie w snach. Mama mojej koleżanki po śmierci pojawiała się jej we śnie jako zapach lawendy, jeszcze zanim widziała jakiś obraz. Czy to się wpisuje w to, o czym rozmawiacie?
Miałam raz sen, w którym czułam zapach perfum mojej babci - takich konkretnych, których już nie produkują. W jawie nie mam skąd ich poczuć, żadna butelka się nie zachowała. We śnie ten zapach był tak realny, że po przebudzeniu jeszcze przez chwilę go czułam - albo mi się wydawało. Babcia się nie pokazała, żadnego obrazu, tylko ten zapach i ciepłe uczucie, że ona gdzieś jest. Nie wiem, czy to był kontakt, czy mój mózg to sobie skonstruował, ale emocjonalnie to było coś.
Wróćmy jeszcze do samych zapachów, bo mam pytanie, które mi chodzi po głowie od początku tego wątku. Czy są zapachy, które we snach mają jakieś ustalone znaczenie - tak jak np. woda czy ogień mają swoje symbole w sennikach? Bo próbowałam poszukać czegoś na temat symboliki zapachów we śnie i znalazłam bardzo mało. Jakby senniki zupełnie to pomijały.
To jest bardzo trafna obserwacja. W źródłach onirycznych - czy to Artemidoros, czy późniejsze tradycje arabskie - zapachy pojawiają się marginalnie. Ale w tradycjach szamańskich i w niektórych nurtach celtyckiej religijności węch był traktowany jako zmysł 'pomiędzy światami'. Idea była taka, że wzrok i słuch należą do tego świata, a węch ma jedno nogi tu i jedno w tym, co niewidzialne. Stąd np. kadzenia jako rytuały - dym i zapach miały otwierać dostęp do innego wymiaru, a nie tylko tworzyć atmosferę. Więc jeśli we śnie zapach poprzedza obraz, to może naprawdę działa coś analogicznego.
Przepraszam, że może z innej strony, ale mam pytanie bo jestem tu nowa w temacie snów. Czy to, jaki zapach czujesz we śnie, mogłoby zależeć od tego, w jakiej jesteś fazie księżyca albo pod jakim znakiem? Gdzieś czytałam, że pełnia wzmacnia zmysły we śnie, ale nie wiem czy to dotyczy też węchu. Może ktoś to sprawdzał?
czekaj, wspomniałaś o zapachu lawendy zmieszanej z czymś ostrym - i nie mogłam przestać o tym myśleć. Bo właśnie w tym śnie z lawendą czułam coś podobnego, jakiś przydymiony podton. Czy u Ciebie też był taki drugi zapach, który trudno nazwać?
Przepraszam, że się wtrącę z głupim pytaniem, ale w perfumiarstwie jest pojęcie nut głównch i nut bazy - czy to mogłoby działać analogicznie we śnie? Że zapach ma jakąś strukturę i ta warstwa głębsza to jest właściwy przekaz, a ta górna to tylko 'opakowanie'?
Ten wątek z 'astralnym nosem' jest ciekawy, bo w rytuałach jest dokładnie ta sama hierarchia - dym kadzidła ma 'dotrzeć' do czegość, co nie reaguje na słowa ani obrazy. Może sen działa podobnie. Pytanie tylko, czy zapach we śnie jest tym samym kanałem co zapach rytuałowy, czy zupełnie odrębnym zjawiskiem.
Właśnie takie coś spotkało moją rodzinę, choć nie dokładnie - moja mama i ciotka opisywały zapach babci w snach w tym samym tygodniu, ale żadna z nich nie powiedziała drugiej, zanim nie doszło do przypadkowej rozmowy. Obie były zaskoczone. Czy to jest normalny zbieg okoliczności, czy jednak coś więcej?
to jest właśnie praca energetyczna w czystej postaci - ciało energetyczne rozpoznaje częstotliwość zanim świadomość zdąży przetworzyć obraz. Zapachy negatywne we śnie to często sygnał, że coś w aura nie jest w porządku. Czy po takim śnie robiłaś oczyszczanie?
A właśnie - szałwia i inne zioła palione po śnie. Czy to działa wstecznie, żeby 'zamknąć' doświadczenie snu, czy raczej żeby oczyścić przestrzeń na następną noc? Bo nie rozumiem, w którą stronę to działa.
Czytam ten wątek od początku i teraz się zastanawiam - bo ja mam problem z zapamiętywaniem snów w ogóle, a co dopiero zapachów. Czy ktoś wie, czy jest jakiś sposób, żeby specjalnie wzmocnić tę węchową pamięć snu? Czy to w ogóle jest możliwe do wyćwiczenia?
Znaczy się chodzi mi o to, czy można jakoś trenować ten węch senny - bo czytam o tych wszystkich zapachach babci, szałwii, słodkich przestrzeżeniach i czuję, że mój sen jest po prostu... cichy. Słyszę, widzę, czasem dotykam, ale nigdy nic nie czuję. Czy to normalne, że część osób ma to wyłączone?
Czytam to i myślę o tej rozmowie, którą miałyśmy z ciotką o zapachu babci - właśnie że żadna z nas nie 'próbowała', to po prostu przyszło. Czy jest jakaś różnica w tym, co dostajemy, gdy sami inicjujemy kontakt przez zapach, a gdy zapach pojawia się sam? Bo może intencja coś zmienia?
A co z zapachami, których w ogóle nie znasz? Bo ja raz miałam we śnie zapach, który nie był z mojego życia - nie mama, nie babcia, żaden dom, żaden kwiat, który znam. Coś obcego, ale nie złego. I to mnie zaniepokoiło bardziej niż cokolwiek znajomego. Czy ktoś miał coś podobnego?
spokój, ale dziwny - taki, jakby ktoś powiedział 'wszystko w porządku' w obcym języku i jakoś rozumiałaś, że to jest właśnie to znaczenie, choć nie wiesz skąd. Bardzo trudno to opisać bez bycia śmieszną.
Wracam do wątku o inicjowaniu zapachów sennych przez przedmioty i chcę zapytać - czy ktoś próbował nie z osobistą pamiątką, ale z czymś nowym, celowo wybranym pod konkretną intencję? Np. kupił nowy olejek tylko po to, żeby pracować z nim we śnie? I czy to daje inne efekty niż coś, co ma historię?
to jest bardzo ciekawe i jednocześnie trochę smutne, bo wychodzi na to, że te zapachy, do których mamy największy sentyment, mogą nam paradoksalnie utrudniać odbiór? Czy tak to rozumiesz?
To rozróżnienie między 'w dół' a 'w przód' jest moim zdaniem kluczowe i mało kto je artykułuje. Zapachy zakorzenione w pamięci osobistej otwierają to, co jest już w tobie - archiwum. Nowe zapachy, jeśli są dobrane intencjonalnie, mogą działać jako kierunkowskaz ku czemuś, czego jeszcze nie przetworzyłeś. W różnych tradycjach kadzidlanych celowo używano substancji, z którymi adept nie miał wcześniejszego kontaktu, właśnie po to, żeby ominąć osobistą pamięć.
Ja czytam ten wątek od strony pracy z ciałem energetycznym i zastanawiam się, czy to rozróżnienie - stary zapach schodzi w dół, nowy kieruje w przód - nie przekłada się na to, które czakry są aktywowane. Pamiątka po bliskiej osobie to serce i splot słoneczny, emocje, więź. Nowy, intencjonalnie dobrany zapach to może bardziej trzecie oko albo korona, kierunek ku informacji spoza nas.
Ten wątek o zapachu 'z innej epoki' i o tym, że nie ma w nim chemicznego tła, które mamy teraz - to mnie bardzo uderzyło. Bo we śnie nie mamy tych warstw zanieczyszczeń, które wchodzą w każdy zapach na jawie. Może sen usuwa ten szum i dlatego zapachy we śnie są 'czystsze' niż te, których doświadczamy na jawie, nawet jeśli dotyczą tego samego źródła?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pewnie bardzo podstawowe pytanie - czy wy naprawdę czujecie zapachy we śnie fizycznie, tak jak na jawie, czy to bardziej takie 'wiem, że pachnie', ale bez samego wrażenia? Bo ja nigdy nie byłam pewna, czy moje sny naprawdę mają zapachy, czy tylko mózg mi mówi, że tak.
Wchodzę tu z innej strony - zastanawiam się, czy ten 'czysty' zapach bez chemicznego tła nie mógłby się wiązać z tym, że podczas snu są aktywne inne ośrodki niż na jawie. Że dosłownie inaczej przetwarzamy wrażenia i dlatego dostajemy coś jakby 'oczyszczonego'. Nie twierdzę, że to wiem - to bardziej intuicja.
Dokładnie tak to czuję - i to jest coś, co mnie w tym wątku o zapachach w snach szczególnie interesuje. Nie to, czy są 'prawdziwe' fizycznie, ale to, że docierają z mniejszym szumem. Czy to usuwa coś zewnętrznego, czy wewnętrznego - efekt jest podobny: coś intensywnego i nieoczywistego.
