Forum

Asystent AI
Sny o osobach bez c...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny o osobach bez ciła, tylko z głosem i sylwetką - istoty z czystej energii

Strona 1 / 2

Wpisy: 348
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Chcę opisać coś, co mnie od jakiegoś czasu niepokoi i jednocześnie... no nie wiem jak to nazwać. W snach pojawiają mi się postacie, które widzę tylko jako zarys, sylwetkę z lekkiego światła albo cienia, ale słyszę je bardzo wyraźnie. Mówią do mnie, czasem po imieniu, czasem w formie zdań, które brzmią jak odpowiedzi na pytania, których nawet nie zdążyłam zadać. Nie mają twarzy, nie mają dłoni, które mogłabym zobaczyć, ale są OBECNE w sposób bardziej realny niż cokolwiek innego w tym śnie. Zastanawiam się, czy to jest jakiś etap pracy ze snem, w którym przekraczam jakąś granicę, czy może te istoty to coś zupełnie innego niż projekcja podświadomości. Ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
101 odpowiedzi
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Opisujesz coś, co w tradycji spirytystycznej nazywa się niekiedy 'formami energetycznymi' albo 'bytami bez ciała przyczynowego'. Ale zanim wejdę w interpretacje, chcę się upewnić, że dobrze rozumiem twój opis. Czy te sylwetki są zawsze tej samej postury, podobnego 'kształtu', czy za każdym razem to coś innego? I czy masz poczucie, że to ta sama istota, która wraca, czy różne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Leontyna Dobre pytanie, bo właśnie to jest dziwne. Kształty się trochę zmieniają, ale mam głęboke przekonanie, że to nie są różne byty. Jakby ta sama obecność ubierała się w inne formy albo ja ją za każdym razem inaczej 'odczytywałam'. Głos jest zawsze podobny w odczuciu, nawet jeśli nie zawsze mówi tym samym tonem. Czy to w ogóle możliwe, że jedna istota może wyglądać różnie w różnych snach?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam coś bardzo podobnego i długo myślałam, że to mój przewodnik. Ale u mnie te sylwetki nigdy nie mówiły tyle co u ciebie. Raczej pokazywały gesty albo kierunek. Ten głos, który słyszysz, czy brzmi jak coś z zewnątrz, czy raczej jak myśl, która nie jest twoja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Pentagramia Zdecydowanie jak coś z zewnątrz. Jak kiedy słyszysz kogoś przez ścianę, wiesz, że to osobny głos, a nie własna myśl. To właśnie mnie uderza, bo zazwyczaj moje sny są bardzo 'moją' przestrzenią, a tutaj jest ktoś inny.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

To rozróżnienie, które opisuje @Wahadlarka_Z, między głosem wewnętrznym a tym z zewnątrz, jest kluczowe z punktu widzenia pracy z wnętrzem. W wielu tradycjach okultystycznych istoty pozbawione wyraźnej cielesnej formy są interpretowane jako byty z wyższych planów, które nie mają dostępu do materii, ale mogą wejść w kontakt przez sen właśnie dlatego, że wtedy ego odpuszcza. Ale mam pytanie, czy przed takimi snami dzieje się coś szczególnego w ciągu dnia? Jakaś myśl, sytuacja, napięcie?


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ale czy nie jest tak, że skoro te istoty nie mają ciał, to może są to właśnie dusze, które jeszcze nie zdążyły przybrać formy w nowym wcieleniu? Jak gdyby czekały gdzieś pomiędzy i korzystały ze snu jako okna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Klarysa06 To jedna z możliwych interpretacji, ale jest jeszcze inna warstwa. W teozofii mówi się o bytach, które nigdy nie miały fizycznego ciała i nie będą go miały, bo ewoluują na zupełnie innych planach. Nie są duszami oczekującymi na wcielenie, tylko czymś, co ludzka forma nigdy nie obejmie. Pytanie jest takie, czy to, co opisuje Wahadlarka_Z, to coś, co się do niej zwraca z własnej woli, czy może ona jest tym, co przyciąga ich uwagę?


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z takim pytaniem, bo może naiwnym, ale jak w ogóle odróżnić, że to nie jest po prostu sen, w którym mózg sobie losowo generuje postacie bez twarzy? Pytam serio, bo czytam ten wątek i chciałabym zrozumieć, gdzie jest ta granica.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Alinka Nie ma naiwnych pytań w tym temacie. Dla mnie granicą jest treść. Mózg generuje chaotyczne sny, w których rzeczy są bez sensu. Tu jest odwrotnie, te istoty mówią rzeczy spójne, czasem odpowiadają na coś, o czym myślałam kilka dni wcześniej i o czym w danym momencie snu w ogóle nie myślałam. Jakby miały dostęp do czegoś, do czego ja sama nie mam pełnego dostępu.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

Wróćmy do meritum, bo ta dyskusja o tarocie to boczny tor. @Wahadlarka_Z, mam pytanie o coś innego. Czy po takich snach budzisz się z jakimś konkretnym uczuciem? Bo opisujesz te istoty spokojnie, bez strachu, ale czy w samym śnie jest spokój, czy jednak jakieś napięcie?


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Cosmia W śnie jest coś jak skupienie. Nie strach, ale takie poczucie, że to jest ważna rozmowa i nie wolno mi nic przegapić. Budzę się z wrażeniem, że coś zostało przekazane, ale nie zawsze pamiętam wszystko. Część odpływa bardzo szybko.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

Rzucę inną perspektywę, bo w tradycji judeochrześcijańskiej i islamskiej aniołowie są właśnie opisywani jako byty bez stałej formy cielesnej, które przybierają wygląd zrozumiały dla człowieka tylko wtedy, gdy jest taka potrzeba. Bez tej potrzeby są właśnie tym, co opisuje @Wahadlarka_Z, obecnością bez wyraźnego ciała. Nie mówię, że to aniołowie, ale sam wzorzec jest bardzo stary i powtarza się w różnych kulturach niezależnie od siebie.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Cyprian_S To właśnie mnie zastanawia od początku. Ten wzorzec jest za spójny między kulturami, żeby być przypadkiem. Coś takiego musiało być opisywane przez ludzi wielokrotnie, żeby we wszystkich tradycjach pojawiły się podobne kategorie. Dzięki za ten kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę, że to czakra ajna, trzecie oko, które zaczyna się otwierać i w stanie snu dosłownie widzi subtelniejsze warstwy rzeczywistości. Sylwetka bez ciała to po prostu byt astralny i tyle. Tarot też to potwierdza, bo kiedy wyciągam Hierofanta w kontekście snów, zawsze mówię klientce, że staje przed komunikatem z wyższego planu. To nie jest nic nowego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Zlata Z tym tarotem to bym ostrożnie, bo przypisywanie konkretnej karty do konkretnego rodzaju snu jest dość arbitralne. Hierofant to karta tradycji i nauczyciela, ale to nie oznacza automatycznie bytów bez ciała. Mam wrażenie, że tutaj trochę naginasz.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Tadek97 Nie naginam, to jest interpretacja, każdy ma swoją. Nie twierdzę, że to jedyna słuszna droga, ale działa w mojej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

To, co opisujesz z tym odpływaniem, jest bardzo charakterystyczne dla snów z pogranicza. Normalnie w zwykłych snach pamiętamy chaos, szczegóły, twarze, miejsca. A to, co jest najistotniejsze duchowo, zostawia uczucie, a nie obraz. Czy prowadziłaś kiedyś dziennik senny przy tych śnach, żeby łapać to zaraz po przebudzeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam trochę inne doświadczenie do dorzucenia. Śniły mi się raz przez kilka tygodni 'niemal-postacie', jak je dla siebie nazwałam. Były jak zarys dymu, nie mówiły, ale emitowały coś, co czułam jako emocje, których nie miałam przed snem. Jakby przesyłały pakiet uczuć zamiast słów. Zastanawiam się czy to podobna kategoria.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Paprotka95 To bardzo ciekawe, bo u mnie też gesty, u ciebie emocje, u Wahadlarki_Z słowa. Jakby te istoty dostosowywały kanał komunikacji do osoby. Albo my każda inaczej odbieramy ten sam rodzaj kontaktu.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

A da się jakoś wywołać taki kontakt celowo? Pytam bo wolę sama inicjować niż czekać aż coś do mnie przyjdzie. Są jakieś techniki?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Liliana94 To jest bardzo dobre pytanie, ale muszę cię ostrzec przed jedną pułapką. Techniki intencjonalnego wywoływania kontaktu z bytami bez formy cielesnej istnieją, ale wymagają najpierw pewnego przygotowania receptywnego, nie ofensywnego. Różnica jest kluczowa, bo jeśli wychodzisz z pozycji 'ja chcę, ja inicjuję', możesz przyciągnąć coś, co odpowie na tę energię, ale niekoniecznie będzie tym samym rodzajem istoty, o których tu rozmawiamy.


Odpowiedz
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 47

@Leontyna No dobrze, ale co to znaczy 'przygotowanie receptywne' w praktyce? Jak mam ćwiczyć bycie otwartą, skoro nie wiem nawet, na co mam być otwarta?


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Leontyna Zgadzam się z tym rozróżnieniem. Ja zanim zaczęłam mieć te swoje 'niemal-postacie', przez długi czas pracowałam z dziennikiem snów i nic nie wymuszałam. One pojawiły się same, kiedy chyba byłam gotowa je zauważyć. Nie wiem, czy można to przyspieszyć bez utraty czegoś.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

To zniknięcie w momencie pełnego przebudzenia jest według mnie bardzo istotnym szczegółem. Wiele tradycji magicznych opisuje te stany graniczne jako 'okno', które zamyka się automatycznie gdy świadomość w pełni zakotwicza się w ciele fizycznym. Nie chodzi o to, że istota znika, ale że okno się zamyka i przestajemy ją odbierać. @Leontyna, czy zgadzasz się z taką interpretacją?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Tadek97 Tak, ta metafora okna jest sensowna, choć ja wolę myśleć o tym w kategoriach częstotliwości niż przestrzeni. Kiedy jesteśmy w pełni w ciele, nasz odbiór jest skalibrowany na jeden zakres. Pogranicze snu poszerza ten zakres. Ale chcę wrócić do pytania Liliany, bo ono mnie nie opuszcza. Liliana, ile masz doświadczenia z dziennikiem snów?


Odpowiedz
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 47

@Leontyna Żadnego, właściwie. Próbowałam raz zapisywać sny, ale po tygodniu przestałam, bo nie miałam cierpliwości. Mam jednak teraz inne pytanie, bo zaczęłam się zastanawiać po tym co powiedziała Stellina. Czy te istoty mogą w ogóle wchodzić w kontakt z kimś, kto nie jest gotowy? Czy to jest coś, na co trzeba zasłużyć?


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z boku. Czy te istoty, o których piszecie, mogą się pojawiać też w stanach między snem a jawą, takich gdy człowiek nie do końca śpi, ale i nie do końca jest przytomny? Bo miałam coś takiego i zawsze myślałam, że to po prostu drzemania.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Stellina Tak, właśnie w takich stanach moje pierwsze kontakty z tymi formami były najwyraźniejsze. Pełny sen jakby rozmydlał obraz, a ten moment zaraz po przebudzeniu albo tuż przed zaśnięciem dawał jakość niemal krystaliczną. Opisz mi bardziej co widziałaś, bo ciekawi mnie jak wyglądały u ciebie.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

Myślę, że duże znaczenie mogą mieć okresy przełomowe w życiu. Wiele osób, które opisują tego rodzaju sny, przeżywało wcześniej jakiś przewrót, stratę, poważną chorobę albo długi czas izolacji. Jakby pewne doświadczenia rozluźniały coś w sposobie, w jaki postrzegamy rzeczywistość. @Wahadlarka_Z, czy u ciebie te sny zaczęły się w jakimś konkretnym okresie?


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Bogumila Tak. Zaczęło się po bardzo trudnym czasie, który wiązał się ze stratą bliskiej osoby. Ale nie wiem, czy to jest przyczyna, czy po prostu wtedy zaczęłam zwracać uwagę na rzeczy, które wcześniej pewnie mijałam. Trudno to rozdzielić.


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

To rozróżnienie, które stawia @Wahadlarka_Z, jest dla mnie kluczowe w pracy z doświadczeniami granicznymi. Strata otwiera pewną szczelinę w codziennym postrzeganiu i bardzo trudno powiedzieć, czy przez tę szczelinę wchodzi coś, czego wcześniej nie było, czy widzimy coś, co zawsze było, tylko teraz szczelina pozwala temu dotrzeć do świadomości. Czy ktoś z was ma jakiś sposób na to, żeby to rozróżnić?


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Agatowa Nie wiem, czy da się to rozróżnić empirycznie. Ale mam inne spostrzeżenie dotyczące tego, o czym piszecie. Jeśli te istoty pojawiają się częściej po stratach i przełomach, to może one same mają jakiś związek z tym procesem żałoby lub transformacji? Nie jako projekcja bólu, ale jako coś, co aktywnie w tym towarzyszymy?


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie trudno to opisać. To nie był kształt człowieka, bardziej jak drganie powietrza, które miało rozmiary i wysokość osoby. I czułam, że to patrzy, chociaż oczu nie było. Dźwięku żadnego. Ale obecność była bardzo wyraźna, wręcz namacalna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

To, co opisuje @Stellina, brzmi jak klasyczna hipnagogia, ale interesujące jest to, że nie towarzyszy temu żaden dźwięk. W większości relacji z tego stanu pogranicza pojawia się albo jedno, albo drugie, albo oba. Sama wizja bez żadnej warstwy dźwiękowej jest stosunkowo rzadsza. Czy ten brak głosu był absolutny, czy po prostu nic nie powiedziało?


Odpowiedz
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

@Cyprian_S Absolutny. Zero. Żadnego szeptu, żadnego wrażenia myśli z zewnątrz. Po prostu stało i było. Nie wiem czy to ważne, ale to trwało może kilkanaście sekund i zniknęło kiedy w pełni się obudziłam.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Mam poczucie, że słowo 'zasłużyć' jest tutaj mylące. Czy to nie jest bardziej kwestia tego, że po prostu zaczynasz to zauważać, a nie że nagle dostajesz dostęp? Jakby one były tam cały czas, ale większość z nas tego nie rejestruje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Klarysa06 To jest ciekawy punkt, ale rodzi kolejne pytanie. Jeżeli one są tam zawsze, to co sprawia, że niektórzy zaczynają je zauważać, a inni przez całe życie nie? Czy to przypadek, czy jakaś zmiana w człowieku?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

W nordyckich wieżeniach są byty zwane fylgjami, które towarzyszą człowiekowi przez całe życie, ale są widoczne tylko w momentach granicznych, szczególnie przy narodzinach, śmierci albo przełomach. Opisywane były wlaśnie jako formy bez konkretnego ciała, czasem jako cień, czasem jako zwierze, rzadko jako postać ludzka ale bez wyraźnych rysów. Może to jest ta sama kategoria istot pod inną nazwą.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Perydotka To jest bardzo ciekawe porównanie. Fylgja jest jednak tradycyjnie powiązana konkretnie z jedną osobą, jakby osobisty towarzysz duszy. Czy waszdaniem te istoty, o których tu rozmawiamy, są indywidualne dla każdego, czy to mogą być byty, które kontaktują się z wieloma osobami naraz?


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

Nigdy o tym nie pomyślałam w ten sposób, ale teraz kiedy @Cyprian_S to stawia, to jest naprawdę otwierające pytanie. Moja istota miała bardzo konkretny, powtarzalny 'charakter' przez całą serię snów. Jakby to był ktoś jeden. Ale czy to znaczy, że jest wyłącznie moja? Nie mam pojęcia. Paprotka95, a u ciebie te 'niemal-postacie' to były zawsze te same, czy za każdym razem inne?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

Pytanie o to, czy te istoty są indywidualne dla każdego, czy mogą kontaktować się z wieloma osobami, jest dla mnie jednym z trudniejszych w tej całej rozmowie. Bo jeśli @Wahadlarka_Z opisuje coś z wyraźnym, powtarzalnym charakterem, to może to sugerować coś konkretnego, przypisanego do niej. Ale z drugiej strony mamy tradycje, w których byty duchowe są niezależne od konkretnych ludzi i kontaktują się z kim chcą. Czy ktokolwiek tu miał doświadczenie, w którym czuł, że ta sama istota pojawiła się komuś bliskiemu?


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Cyprian_S Właściwie tak. Moja siostra opisała mi kiedyś coś bardzo podobnego do tego, co ja widziałam przez kilka miesięcy. Nie rozmawiałyśmy o tym wcześniej, ona sama zaczęła mi opowiadać i poczułam jakiś dziwny dreszcz. Podobna sylwetka, podobne odczucie obecności bez konkretnego kształtu twarzy. Ale nie wiem, czy to ta sama istota, czy może nasze sny po prostu korzystają z podobnego języka symbolicznego.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Paprotka95 To jest naprawdę mocne. I właśnie to pytanie mnie dręczy od jakiegoś czasu. Czy te formy mają własną tożsamość i wolę, czy jesteśmy my tymi, którzy im ją nadajemy? Twoja siostra też miała to po jakimś trudnym czasie, czy tak po prostu?


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

Zaczekajcie, bo chcę wrócić do samego tytułu tematu, bo trochę odpłynęliśmy. Głos i sylwetka bez ciała. Czy te istoty u was mówią? Bo w tym co tu czytam, większość przypadków to sama obecność, bez komunikacji słownej. @Wahadlarka_Z, u ciebie był jakiś głos czy tylko forma?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Nie, właśnie w tym rzecz. U niej to się pojawiło w dość spokojnym okresie, bez żadnej straty ani przełomu. To mnie wtedy zaskoczyło, bo moje doświadczenia były mocno powiązane z konkretnym momentem w życiu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

To co mówi @Paprotka95 trochę podważa to, co sama wcześniej powiedziałam o przełomach jako warunku pojawienia się takich istot. Może to kwestia predyspozycji, a nie okoliczności? Jakby jedni ludzie byli po prostu bardziej otwarci na ten rodzaj odbioru, niezależnie od tego, co akurat przeżywają.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Bogumila Ale czy to się musi wykluczać? Można być bardziej predysponowanym i jednocześnie mieć momenty, kiedy ta predyspozycja się aktywuje silniej. Trochę jak ze słuchem muzycznym, który jest, ale nie każdy go ćwiczy albo nie w każdych warunkach słyszy jednakowo.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie wiem nic o predyspozycjach ani tradycjach, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówimy teraz o istotach, które są inne dla każdej osoby, czy o jednej kategorii bytów, które tylko wyglądają podobnie? Bo dla mnie to, co widziałam, było tak... pojedyncze. Nie miałam wrażenia, że to coś masowego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Stellina To uczucie 'pojedynczości' jest opisywane w wielu tradycjach i uważam je za istotny wskaźnik. W magii ceremonialnej rozróżnia się byty, które są archontami ogólnymi, jakby gatunkami, od tych, które mają wyraźną indywidualną sygnaturę. To, co ty opisujesz, brzmi jak ta druga kategoria.


Odpowiedz
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

@Tadek97 A jak rozróżnić jedno od drugiego poza tym uczuciem? Bo uczucia mogę się mylić chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie dlatego pyta się o powtarzalność, spójność i to, czy istota zachowuje się tak samo przy kolejnych kontaktach. Jedno pojawienie się nic nie rozstrzyga. Ale z tego co słyszę, twoje było jednorazowe jak dotąd, więc trudno cokolwiek z tego wnioskować.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę z trochę innej strony. Pracuję dużo z czakrami i energią i zastanawiam się, czy te istoty bez ciała mogą być w jakiś sposób wyczuwalne energetycznie poza snem. Czy ktoś z was miał wrażenie takiej obecności w ciągu dnia, nie tylko w stanach granicznych?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Pentagramia Miałam coś takiego raz, ale to było bardzo subtelne. Rodzaj poczucia, że w pokoju jest coś, czego nie ma wizualnie. Nie przerażające, po prostu obecne. Ale za każdym razem, gdy próbowałam to zidentyfikować, wychodziłam z tego wrażenia i już nic nie czułam. Ciekawe, że pytasz o to właśnie teraz, bo zaczęłam się zastanawiać, czy te nocne formy i te dzienne wrażenia to może jedno i to samo.


Odpowiedz
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

Mam pytanie do tego, co mówi @Agatowa. Czy to nie jest po prostu kwestia skupienia? Że w nocy, kiedy nie mamy nic innego do przetwarzania, te wrażenia są wyraźniejsze, a w ciągu dnia są zagłuszane przez wszystko inne?


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Klarysa06 To jest możliwe, ale nie do końca. Bo te dzienne momenty, które opisuję, też były chwilami ciszy, bez rozproszenia. Byłam sama, spokojnie, i wtedy to się pojawiało. Gdyby to było tylko kwestia braku bodźców, powinno być wtedy wyraźne, a było jeszcze mniej uchwytne niż w stanach granicznych.


Odpowiedz
Wpisy: 348
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Był głos, ale nie głos w sensie dźwiękowym. Raczej wiedzenie, że coś zostało powiedziane, bez słyszenia. Jak gdyby informacja się pojawiała bezpośrednio, z pominięciem ucha. To jest najtrudniejsze do opisania, bo potem nie mogę powiedzieć 'usłyszałam', bo to nie był dźwięk, ale i nie mogę powiedzieć 'pomyślałam', bo to nie było moje.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

To wracam do tego co mówiła @Wahadlarka_Z o wiedzy bez słyszenia. Bo właśnie to jest dla mnie sedno tematu. Jeśli istota nie ma ciała, to komunikacja przez dźwięk byłaby i tak dziwna, prawda? Jakby ciało było sposóbm do mówienia, a skoro go nie ma, to informacja musi przychodzić inną drogą. Ale czemu w ogóle zakładamy, że one chcą się komunikować?


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Cosmia Nie wiem, czy chciała się komunikować w sensie świadomej decyzji. To było bardziej jak... współobecność, z której wynikała informacja. Jak kiedy siedzisz z kimś w pokoju i wiesz coś o tej osobie bez pytania. Nie mam pewności, czy ona cokolwiek 'chciała'.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

To co opisuje @Wahadlarka_Z jest bardzo bliskie temu, co w niektórych tradycjach nazywa się obecnością nieintencjonalną. Byt, który nie komunikuje celowo, ale samo jego istnienie w danej przestrzeni sennej generuje informację. Pytanie jest jednak inne: czy taka obecność wpływa na śniącego trwale, czy kończy się z przebudzeniem?


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Tadek97 To jest właśnie pytanie, które mnie najbardziej dotyczy. Bo po tym moim dziennym epizodzie, który wcześniej opisywałam, przez kilka dni miałam wrażenie, że coś zostało. Nie złowrogie, ale trwałe. Jak zmiana tonu pomieszczenia. Trudno to nazwać inaczej.


Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Agatowa A czy próbowałaś wtedy jakiegoś czyszczenia przestrzeni? Kadzidło, dźwięk, cokolwiek? Pytam, bo zastanawiam się, czy ta trwałość to był ślad energetyczny tej istoty, czy raczej zmiana w tobie samej po kontakcie.


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Pentagramia Nie robiłam nic świadomie. I chyba właśnie dlatego nie wiem, co minęło samo, a co zostało. Ale to rozróżnienie, które proponujesz, ślad istoty kontra zmiana we mnie, jest ważne. Bo jeśli to było we mnie, to w sumie nadal jest, tylko może ciszej.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo konkretne rozróżnienie i właśnie to mnie od dawna zastanawia w takich relacjach. Ta granica między 'pomyślałam' a 'przyszło z zewnątrz'. Jak to się rozpoznaje w praktyce, nie w teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

W tradycji, z której pracuję, mówi się o tym tak: twoje własne myśli mają twój rytm i twój język. Coś z zewnątrz często ma inną składnię, inny ton, bywa że formułuje pytania, których byś sama sobie nie zadała. To nie jest niezawodny test, bo umysł potrafi być twórczy, ale ta różnica w rytmie jest dla mnie osobiście najbardziej wyraźnym sygnałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 47

@Leontyna A można jakoś to sprawdzić retroaktywnie, na podstawie zapisanych snów? Bo nigdy nie zwracałam na to uwagi przy pisaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Możesz spróbować wrócić do starych zapisów i poszukać zdań, które brzmią inaczej niż reszta. Mnie się zdarzyło znaleźć w swoim starym dzieniku zdanie, które kompletnie nie pasowało do reszty opisu snu i dopiero po czasie zrozumiałam, skąd mogło pochodzyć. Nie zawsze to jest widoczne od razu, ale czasem jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 47

@Perydotka Poczekaj, bo to co napisałaś o zdaniu, które nie pasowało do reszty, bardzo mnie zaciekawiło. Co to było za zdanie? I jak po czasie zrozumiałaś, skąd pochodzi? Bo ja mam stary dziennik snów z kilku lat i teraz się zastanawiam, czy nie powinam go przejrzeć właśnie pod tym kątem.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Liliana94 To było coś w stylu pytania do mnie, w środku opisu snu napisanego z perspektywy pierwszej osoby. Jakbym nagle zacytowała kogoś innego. Przeczytałam to kilka razy i nadal nie wiem, czy to ja to napisałam czy po prostu byłam w innym stanie świadomości podczas pisania. Ale brzmienie było inne, trochę bardziej formalne niż mój normalny styl. Przejrzyj ten dziennik, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że przerywam, ale chcę zapytać o coś podstawowego. Czy te istoty, o których mówicie, są przez kogokolwiek tu traktowane jako coś, co może być niebezpieczne? Czytam i wszystko brzmi dość... neutralnie, albo wręcz pozytywnie. A co jeśli ta forma bez ciała nie jest przyjazna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Klarysa06 To zasadne pytanie i nie powinno być zamiatane pod dywan. Tradycje pracujące z tymi stanami mają zazwyczaj całe systemy rozróżniania intencji bytów. Ale zanim pójdziemy w stronę niebezpieczeństwa, chciałabym zapytać: na jakiej podstawie oceniałabyś, że istota jest nieprzyjazna? Co byłoby dla ciebie sygnałem?


Odpowiedz
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Leontyna Nie wiem, właśnie dlatego pytam. Wyobraźnię mam płatną i pewnie bym się bała wszystkiego. Ale pytam serio, bo tu nikt nie mówi o tym, że cokolwiek ich przestraszyło, a sama formuła, coś bez ciała, ale obecne i komunikujące, brzmi dla mnie niepewnie.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie to, co czułam, w żadnym momencie nie było przerażające. I to mnie trochę zaskoczyło, bo bałam się, że będzie. Może to jest jakiś sygnał sam w sobie? Że strach nie przyszedł, mimo że obiektywnie powody do strachu były.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Stellina Ale czy brak strachu to znaczy, że było bezpieczne, czy że coś uśpiło twój instynkt ostrzeżenia? Pytam złośliwie, bo sama nie wiem odpowiedzi. Ale takie pytanie gdzieś mi siedzi.


Odpowiedz
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

@Bogumila Szczerze? Nie wiem. Nie mam jak tego sprawdzić. Instynkt mógł być uśpiony, mógł być trafny. Ale ta forma była tak neutralna, że trudno mi sobie wyobrazić, żeby cokolwiek złego z niej płynęło. Może to naiwne.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Neutralność jest zresztą jedną z bardziej mylących cech tych doświadczeń. Nie wszystko, co nie straszy, jest przyjazne. I nie wszystko, co odpycha, jest wrogie. Przy istotach bez ciała emocja, którą wywołują, może być po prostu artefaktem kontaktu, a nie ich faktyczną naturą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Tadek97 To jak w takim razie w ogóle ocenić naturę czegoś takiego? Jeśli nasze emocje są nierzetelnym wskaźnikiem, komunikacja jest niejednoznaczna, a sama forma jest bez ciała i przez to nieweryfikowalna, to co nam zostaje?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Paprotka95 Powtarzalność i spójność zachowania w czasie. To jedyna miara, do której wracam zawsze, bo reszta jest za bardzo subiektywna. Jedna wizyta nic nie mówi. Trzy, pięć kontaktów z tą samą sygnaturą zaczyna budować obraz. Ale to wymaga czasu i cierpliwości, na które mało kto ma ochotę.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

Tak, kilka razy. I za każdym razem miałam poczucie, że to ta sama. Nie identyczna scena, ale ta sama... sygnatura, jak to @Tadek97 nazywał. Ten sam sposób bycia obecną, ten sam ton tej bezgłośnej informacji. To jest właśnie to, co sprawiło, że zaczęłam to traktować poważnie, a nie jako jednorazową anomalię.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z czymś może głupim, ale właśnie sobie uświadomiłam, że może te istoty bez ciała, które tu opisujecie, mają coś wspólnego z tym, co astrologia mówi o Neptunie i duchu? Czytałam gdzieś, że planety odpowiadają za pewne typy snów. Czy to ma jakieś zastosowanie tutaj?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Cyrkonka99 Niekoniecznie głupie, ale astrologia snów to osobny wątek. Wróćmy do istot, bo to co powiedziała Leontyna o powtarzalności jest dla mnie ważniejsze teraz. Chcę zapytać wprost: Wahadlarka_Z, czy ta sama forma pojawiła się więcej niż raz?


Odpowiedz
Wpisy: 348
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

I to właśnie ta powtarzalność sprawiła, że przestałam myśleć o tym jako o przypadkowym sennym śmieciu. Bo pierwsze spotkanie można zbyć, drugie wzruszyć ramionami. Ale czwarte już pytasz siebie: skąd ona wie, jak mnie znaleźć?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

Zastanawiam się, czy nie mieszamy dwóch zupełnie różnych zjawisk. Bo @Wahadlarka_Z opisuje formy, które powtarzają tę samą sygnaturę. A Agatowa mówiła o czymś, co pojawiło się raz w dzień. Czy to na pewno ta sama kategoria istot, czy tylko podobny opis zupełnie różnych rzeczy?


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Bogumila To jest pytanie, które mnie też nurtuje. Bo kiedy słuchałam opisu Agatowej, miałam poczucie podobieństwa, ale nie tożsamości. Jakby ta sama rodzina doświadczeń, ale inny gatunek. Nie wiem tylko, czy mamy w ogóle narzędzia, żeby te kategorie sensownie rozdzielić.


Odpowiedz
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

Przepraszam, że znowu wchodzę, ale chcę zapytać czegoś bardziej konkretnego. @Wahadlarka_Z, czy te formy pojawiają się zawsze w tym samym miejscu w śnie? Mam na myśli czy jest to jakiś powtarzający się krajobraz albo pomieszczenie?


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Cyrkonka99 Nie zawsze to samo miejsce, ale zawsze podobny typ przestrzeni. Coś nieokreślonego, bez wyraźnych ścian ani podłogi. Jakby przestrzeń była tylko tłem, które nie ma znaczenia. Interesujące, że o to pytasz, bo dopiero teraz to sobie świadomie uświadamiam.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

To co mówi @Wahadlarka_Z o przestrzeni jako nieistotnym tle jest dla mnie bardzo ciekawe. W wielu opisach kontaktów z bytami bez ciała przestrzeń jest dokładnie taka. Nieokreślona, neutralna, jak gdyby tworzyła się dopiero po to, żeby kontakt mógł zajść. Czy inni mieli podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

To bardzo ważne, co mówisz. Mam pytanie do reszty wątku, nie tylko do ciebie: czy ktoś z was, kto miał tego rodzaju kontakt, próbował w kolejnym spotkaniu coś zainicjować ze swojej strony? Nie czekać, ale zaprosić, zapytać, poruszyć się jako pierwszy?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Leontyna W moim przypadku nie, bo mój epizod był na pograniczu jawy i snu i byłam tak zdezorientowana, że zanim zdążyłam cokolwiek zintencjonować, to się skończyło. Ale czy to w ogóle możliwe po twojemu, żeby inicjacja z naszej strony nie zaburzała tego, co przynosi istota?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Agatowa Bardzo dobre pytanie i nie mam pewnej odpowiedzi. Obawiam się, że inicjacja z naszej strony zmienia warunki kontaktu. Jakbyśmy zaczęli mówić głośno w pokoju, w którym coś cicho trwa. Możemy coś wypłoszyć albo coś przyciągnąć, ale to nie będzie to samo spotkanie.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

To co mówi @Leontyna o zmianie warunków kontaktu mi siada, ale mam wątpliwość. Jeśli nigdy nie inicjujemy, to zawsze jesteśmy stroną bierną. Czy to nie jest trochę... oddanie kontroli czemuś, czego nie rozumiemy? Jak to się ma do tej kwestii bezpieczeństwa, którą Klarysa06 poruszała wcześniej?


Odpowiedz
(@klarysa06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Paprotka95 Właśnie o to mi chodziło i cieszę się, że to wróciło. Bo to jest dla mnie niespójne. Mówicie, że emocje są zawodnym wskaźnikiem, inicjatywa może zaburzać, a weryfikacja trwa miesiącami. To jak w ogóle ktokolwiek ma się poruszać w tym temacie bezpiecznie?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Klarysa06 Nie ma tu drogi na skróty, to muszę powiedzieć wprost. Ale bezpieczeństwo w tej pracy nie polega na unikaniu kontaktu, tylko na budowaniu w sobie czegoś w rodzaju wewnętrznego kompasu. To jest praca długoterminowa i żadna pojedyncza technika jej nie zastąpi.


Odpowiedz
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

Chcę wrócić do tego, co @Tadek97 mówił o neutralności jako mylącej cesze. Bo im więcej o tym myślę, tym mniej jestem pewna swojej interpretacji. Powiedział, że emocja może być artefaktem kontaktu, nie naturą istoty. Ale jeśli tak, to co w ogóle możemy odczytać bezpośrednio?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Stellina Szczerość: niewiele. Ale nie to jest problemem. Problem jest w tym, że oczekujemy od tych doświadczeń jasnych komunikatów, a one działają inaczej. Bardziej jak odcisk niż wiadomość. Odcisk coś mówi o kształcie, który go zostawił, ale nie o intencji.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Tadek97 Odcisk to dobre słowo. Ale odcisk zostaje bez zgody tego, który go zostawia. Czy to nie zmienia twojego rozumowania? Bo jeśli te istoty nie zostawiają śladów intencjonalnie, to pytanie o ich naturę jest pytaniem o to, czym są, nie o to, co chcą.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: