Nie wiem jak zacząć, bo to brzmi dziwnie nawet dla mnie. Od jakiegoś czasu mam sny, w których jestem sobą - mam swoje wspomnienia, wiem kim jestem - ale moje imię jest inne. I to nie tak, że ktoś mnie inaczej woła i nie reaguję. Reaguję. Jakby to naprawdę było moje imię. Pewnej nocy byłam Marta, potem Weronika, a raz coś zupełnie obcego, może słowiańskiego. I za każdym razem po przebudzeniu byłam pewna, że to tamto imię jest prawdziwe. Trwało może kilka sekund, ale to uczucie było bardzo silne. Czytałam, że imię to coś więcej niż etykietka - że w wielu tradycjach to klucz do tożsamości duszy. Czy ktoś miał coś podobnego? Zastanawiam się, czy to może być pamięć poprzednich wcieleń albo jakiś rodzaj rozproszenia świadomości podczas snu.
To co opisujesz to nie jest takie rzadkie, tylko mało kto zwraca na to uwagę, bo po przebudzeniu umysł szybko zakrywa takie rzeczy codziennością. W różnych tradycjach szamańskich mówi się, że podczas snu dusza może wędrować przez różne warstwy istnienia i w każdej z nich nosić inne imię - bo imię opisuje relację między duszą a danym wymiarem, a nie jej rdzeń. Pytanie, które mnie tu uderza: czy wspomnienia w tych snach były Twoje? Mam na myśli - te z jawy? Czy może byłaś Martą z zupełnie innym życiem za sobą?
Czytam i mi głowa paruje. Czyli wychodzi na to, że może mamy nie jedno imię duszy, ale wiele? Jak to wtedy działa z tym, co się mówi, że prawdziwe imię duszy ma moc i jest jedno? Bo słyszałem, że magowie z tego powodu chowają swoje prawdziwe imię. Tu mamy całą kolekcję.
To uczucie tęsknoty po przebudzeniu znam, ale nie w takim kontekście. U mnie to po prostu żal, że dobry sen się skończył. Ale to co opisujesz brzmi inaczej - bardziej jak wybudzenie z innego życia, nie z obrazka. Nie masz wrażenia, że to może być po prostu bardzo intensywna identyfikacja z postacią ze snu? Żeby nie komplikować.
A czy te imiona powtarzają się? Tzn. czy Marta wróciła kilka razy, czy za każdym razem było inne? Zastanawiam się czy to nie są jakieś stałe warstwy, do których wracasz, czy raczej za każdym razem coś nowego.
Moim zdaniem to może być sprawa czakry gardła. Imię jest vibracją, a gardło to centrum wibracji i tożsamości głosowej. Jeśli ta czakra jest w jakiś sposób aktywna lub niepewna podczas snu, mogą pojawiać się różne rezonanse tożsamościowe. Warto by było sprawdzić czy te sny zdarzają się regularnie w jakimś cyklu, bo to mogłoby wskazać na rytm energetyczny.
Mam wrażenie, że to może być też kwestia tego, że w śnie po prostu tracimy kontrolę nad tym, jak siebie definiujemy, i wtedy wychodzi coś głębszego. Może to nie są poprzednie wcielenia, tylko różne wersje tej samej duszy, które istnieją równolegle? Jak to się mówi - teorie o równoległych światach? Czy ktoś tu głębiej zajmował się tematem równoległych jaźni?
A jeśli to nie był przewodnik tylko coś innego? Znaczy pytam, bo słyszałem że są istoty, które mogą 'przybierać' nasze imiona albo nam nadawać nowe żeby nas do siebie 'przyciągnąć'. Brzmi to może paranoicznie ale czy ktoś się z czymś takim spotkał? Nie chcę straszyć Oksanki63, tylko pytam bo to mnie niepokoi trochę.
To co opisujesz - powrót do domu, który nie pasuje - to bardzo konkretny opis. Mam pytanie: czy to poczucie 'nieprzylegania' jest jednostronne, tzn. że to rzeczywistość wydaje się obca po śnie, czy raczej obydwa miejsca są jednocześnie realne? Bo to by dużo mówiło o tym, na jakim poziomie te doświadczenia działają.
To co mówisz o niedomykaniu oczu - jest w tym coś. Część tradycji sennych mówi, że pierwsze chwile po przebudzeniu to czas, kiedy most między stanami jest jeszcze otwarty. Zamknięte oczy mogą go trzymać dłużej. Próbowałaś kiedyś leżeć bez ruchu i nie otwierać oczu zaraz po takim śnie?
A czy to nie jest trochę tak, że się boimy tam zostać za długo? Pytam serio, bo mi się wydaje, że część z nas instynktownie ucieka z tego pogranicza właśnie dlatego, że jest za intensywne. Jakbyśmy podświadomie wiedzieli, że jeśli zostaniemy za długo - może się coś zmienić w naszym poczuciu tego, kim jesteśmy.
Czyli w sumie wystarczy nie otwierać oczu? To tak prosto? Pytam bo jakbym mogła cofnąć te chwile po każdym takim śnie to bym chyba dała dużo.
Można też wspomóc to kamieniami - selenitcze i labradoryt przy łóżku pomagają utrzymać ten stan pogranicza po przebudzeniu. Selenityczne wibracje spowalniają powrót do beta i trzymają umysł dłużej w alfie. Próbowałaś kiedyś spać z czymś takim w pobliżu?
niekoniecznie inne dusze - raczej inne aspekty tej samej duszy wyrażone przez inny rejestr wibracyjny. Pomyśl o tym jak o akordie: każda nuta osobno, a razem dają pełny dźwięk. Twoje imię z metryki to jedna nuta, Marta to może inna - ale to nie znaczy, że to nie ty. To może być zapis tego, czym jesteś na więcej niż jednym poziomie jednocześnie.
To pytanie o równoczesność kontra sekwencyjność jest chyba kluczowe w tym wątku. W większości tradycji, które znam, dusza nie doświadcza swoich aspektów jednocześnie - bo to byłoby jak słyszenie całej orkiestry w jednej chwili, bez melodii. Sekwencja jest formą narracji. Czy ktoś tu miał sen, w którym dwie tożsamości były aktywne jednocześnie, a nie po kolei?
Ten szczegół o braku obserwatora w środku jest istotny. Jeśli nie ma żadnego meta-ja, które by wiedziało że 'to tylko sen' - to skąd po przebudzeniu wiadomo, że tamto imię było inne? To musi być coś zapisanego w innym miejscu niż sama narracja snu. Jakiś rejestr, który nie należy ani do Marty ani do Jeleny, ale do obu.
Mam pytanie do Oksanki63, bo trochę to kluczowe: czy te imiona które dostajesz pojawiają się jako informacja z zewnątrz - ktoś cię tak woła, widzisz to napisane - czy raczej po prostu wiesz, że tak masz na imię, bez żadnego źródła tej wiedzy?
to dużo mówi. Imię nie jest informacją ze snu - jest rdzeniem poczucia siebie w tym śnie. To nie symbol do interpretacji, to tożsamość jako taka. Dlatego trudno to rozszyfrować przez senniki - bo to nie jest obraz, to jest perspektywa z której patrzysz.
A co jeśli to nie jest kwestia tożsamości w ogóle tylko eksperyment - że dusza testuje jak to jest być kimś o innym imieniu, żeby coś sprawdzić? Trochę jak przymierzanie ubrań. Może nie chodzi o to kim jesteśmy, tylko o to czego jeszcze nie byliśmy?
To co teraz powiedziałaś zmienia perspektywę. To nie są aspekty jednej duszy wyrażone przez różny rejestr - to są odrębne osoby z własnym klimatem emocjonalnym i własnym czasem. W numerologii każde z tych imion ma inną liczbę ekspresji i inną liczbę duszy. Marta to stabilność i ziemia. Jelena w zależności od wariantu może nieść siódemkę - szukanie, wewnętrzność. To nie przypadkowe zestawienie.
Marta i Jelena to nie są przypadkowe imiona, Oksanko. Marta pochodzi z aramejskiego i niesie w sobie liczbę 4 - ziemia, struktura, zakorzenienie. Jelena to słowiańska forma Heleny, czyli jasna, świetlista - liczba 7, kontemplacja, wewnętrzna głębia. Twoje własne imię Oksana to ukraiński wariant Kseni, co oznacza 'gościnną'. Trzy imiona, trzy zupełnie różne energie organizujące. Nie jestem w stanie powiedzieć czy to kolejne wcielenia, ale jeśli chcesz - mogę wyliczyć liczby ekspresji dla każdego z tych imion i zobaczyć czy są ze sobą jakoś powiązane wzorcem.
a czy zastanowialas sie czy to moze miec związek z tym co robiłas przed snem? Jak chodziłas spać zestresowana to budziłas sie jako Marta czy jako Jelenę? Przepraszam za literówki, piszę z telefonu.
To co teraz powiedziałaś jest kluczowe. Każda z tych tożsamości jest szczelna - nie przecieka do pozostałych. Jeśli to byłyby aspekty jednej psychiki, spodziewałbym się jakiegoś przebłysku, jakiegoś cienia drugiej. A tu mamy trzy hermetyczne światy. To bardziej przypomina model wielości dusz niż model jednej duszy z wieloma twarzami.
Ten obraz szuflad jest piękny. Ale mam pytanie - czy komoda decyduje co jest w szufladach? Czy to my decydujemy jakie tożsamości eksplorujemy w snach, czy one przychodzą z zewnątrz?
Ten lęk jest informacją, nie przeszkodą. Nie naciskałabym na techniki świadomego śnienia dopóki nie będziesz gotowa - ale sam fakt że instynktownie chronisz rozdzielność tych tożsamości mówi coś o tym jak dusza to sama dla siebie reguluje. Może ta szczelność jest celowa.
a czy one wiedzą o tobie? Marta we śnie - czy ma jakiekolwiek przeczucie że jest kimś innym niż Martą? Czy kiedy jesteś Martą, Oksana istnieje gdzieś na krawędzi świadomości?
To co opisujesz - ta pierwsza wiedza przed otwarciem oczu - jest bardzo podobna do tego co w medytacji nazywa się momentem czystej świadomości przed nałożeniem tożsamości. Jakby przez ułamek sekundy byłaś po prostu świadomością bez etykietki, i dopiero wtedy spływa imię. Ciekawe że akurat wtedy spływa cudze.
