To jest ważny moment w tej rozmowie. Klementynka opisuje przebudzenie jako przywdziewanie, Alchemik60 jako zbyt ciasne ciało, Zenobia95 mówiła o poczuciu że coś zrozumiała. To trzy różne osoby, trzy podobne doświadczenia z żywiołem wody lub ziemi w śnie, i wszystkie z tym samym motywem powrotu jako straty. Czy wy sami to zestawiacie?
Woda w astrologii to element Księżyca i Neptuna głównie. Neptun rządzi właśnie zacieraniem granic, rozpuszczaniem, snem jako takim. Zastanawiam się czy Klementynka wie co miała ostatnio na niebie, bo takie sny z wodą i zanikiem ego mogą się nasilać przy pewnych aspektach neptunowych. To nie zmienia nic w duchowym wymiarze, ale może dać kontekst dlaczego teraz.
Da się częściowo, bez ascendentu i bez dokładnych domów, ale pozycje planet i główne tranzyte są widoczne nawet bez godziny. Jak chcesz to mogę spróbować rzucić okiem jak tu napiszesz datę i rok urodzenia, nie musisz podawać pełnego, wystarczy miesiąc i rok.
Słucham tej rozmowy od początku i mam jedno pytanie które mnie nie opuszcza. Klementynka opisuje oddychanie wodą jako coś naturalnego, bez wysiłku, bez skupienia. Ale czy w tym śnie w ogóle myślałaś? Znaczy, czy był tam jakiś ciąg myśli, planów, cokolwiek co przypomina myślenie jak na jawie, czy to było właśnie bez słów i bez zdań?
Właśnie to. Bo zastanawiam się czy w takich snach to jest w ogóle 'ty' w zwykłym sensie, czy raczej samo doświadczenie bez kogoś kto doświadcza. Czytałam kiedyś coś o niedualistycznych stanach świadomości i tam padało podobne określenie, że zanika podmiot ale doświadczenie zostaje. Nie wiem czy to tutaj pasuje, ale jak piszesz że nie było myśli, to się nasunęło.
To co Eliksiriaa opisuje jako zanik podmiotu przy zachowaniu doświadczenia pojawia się też w opisach głębokiej medytacji. Ale w śnie to rzadziej. Klementynka, jak ten brak myślenia czułaś, to czy czułaś siebie jako coś konkretnego, miałaś jakiś kształt, ciało, granice? Czy to też się rozmywało?
To porównanie do ryby jest bardzo trafne. W tradycjach hermetycznych woda symbolizuje właśnie to, stan przed uformowaniem się materii w konkretny kształt. Prima materia. Twój sen mógł być dotknięciem tej warstwy gdzie 'ty' jako forma jeszcze nie istnieje albo chwilowo przestaje istnieć. Ciekawe jest to że właśnie brak formy był naturalny, a nie przerażający. Co do Neptuna o którym pisała Bogumiła, to ma to sens w tym kontekście, bo Neptun właśnie rozpuszcza formy.
