Śnię o miastach których nie ma na żadnej mapie. Zawsze to samo - wchodzę do jakiegoś miasta, znam układ ulic, wiem gdzie skręcić, ale to miejsce nie istnieje w realu. I prawie zawsze jest tam woda. Rzeka, kanał, czasem morze gdzieś w tle, raz był zalany plac. Zastanawiam się czy to może być coś więcej niż zwykły sen. Czytałem trochę o pamięci duszy i poprzednich wcieleniach - może te miasta to miejsca z innego życia? Albo po prostu mózg skleja obrazy z różnych miejsc które widziałem? Ciekaw jestem co wy o tym myślicie, bo ta woda szczególnie mnie zastanawia - za każdym razem jest i za każdym razem czuję przy niej spokój albo lekki niepokój na przemian.
Też miewam takie sny z miastami których nie rozpoznaję! Ale u mnie wody nie ma prawie wcale, więc ciekawe że u ciebie pojawia się tak regularnie. To co mnie uderza to ten spokój i niepokój na przemian - czy to zależy od tego jak ta woda wygląda? Bo podobno stan wody ma znaczenie, inaczej interpretuje się spokojne jezioro a inaczej wzburzone morze.
To ciekawy trop z tą wodą. Ale zanim przejdziemy do symboliki, chcę zapytać o jedno - czy w tych miastach jesteś sobą? To znaczy, czy masz swoje ciało, wiek, wiesz że to ty? Bo to dość istotne przy rozróżnieniu między snem astralnym a wspomnieniem duszy.
Ta znajomość układu ulic bez świadomego zapamiętania to klasyczny element snów proceduralnych, ale w kontekście ezoterynym mówi się o tym jako o imprintach - śladach zakodowanych w ciele astralnym z poprzednich żyć. Woda przy tym wszystkim to często symbol przejścia między planami. Pytanie jest takie - czy te miasta mają jakiś wspólny klimat? Śródziemnomorski, północny, azjatycki?
Wtrącę się przy tej wodzie, bo to temat rzeka 🙂 W symbolice duchowej woda to przede wszystkim podświadomość - jej stan mówi o tym co się dzieje wewnątrz. Spokojna woda to wewnętrzna cisza albo gotowość do wglądu, wzburzona to niezaopiekowane emocje, zalany plac który opisujesz - to może być poczucie przytłoczenia czymś. Ale to interpretacja jungowska bardziej niż stricte ezoteryczna. Czy te sny zdarzają ci się częściej w jakichś konkretnych momentach życia?
To bardzo uczciwa obserwacja. Ale właśnie o to chodzi w pracy ze snami - żeby odróżnić koincydencję od wzorca. Prowadziłaś... sorry, prowadziłeś dziennik snów? Bo bez tego ciężko wyciągnąć wnioski, wszystko się zlewa.
Ja tam powiem że ta regularna woda w snach to nie przypadek. U mnie jak śniła mi się woda to zawsze coś się wiązało z emocjami których nie chciałam widzieć. Ale mam pytanie do autora - czy ta woda w tych miastach jest naturalna, to znaczy rzeka, morze, czy może bardziej taka miejska, fontanny, kanały, basen? Bo to chyba rożne rzeczy symbolizuje?
Przepraszam że wchodzę z czymś trochę z boku, ale czy to że te sny są recuring, to znaczy powtarzające się, ma znaczenie astrologiczne? Słyszałam że Neptun w pewnych domach odpowiada za takie sny o wodzie i innych wymiarach, ale nie znam się na tym dobrze. Czy ktoś wie coś o tym?
Wróćmy na chwilę do tych miast, bo mnie to bardzo ciekawi. Czy te miasta za każdym razem są inne, czy to jest to samo miejsce tylko w różnych snach? Bo jeśli to to samo miasto, to już brzmi jak coś poważniejszego niż zwykły sen.
To jedno powracające miasto to naprawdę istotny szczegół. To wykracza poza przypadkowe zestawianie obrazów przez mózg. Czy coś się w nim dzieje, czy raczej po prostu w nim jesteś i chodzisz? Bo w snach z inkarnacji zwykle jest jakaś akcja, emocja związana z miejscem, a nie samo spacerowanie.
Ta tęsknota za czymś co jest, nie za czymś utraconym - to mnie zatrzymało. Czy możesz to jakoś rozwinąć? Bo to brzmi jak przeczucie czegoś co dopiero ma nastąpić, a nie echo przeszłości. I to by zmieniało całą interpretację tych snów.
Nie wiem jak to dobrze opisać. To nie jest tęsknota za czymś konkretnym, bardziej jak... wieszz to uczucie kiedy słyszysz melodię którą gdzieś słyszałeś ale nie pamiętasz gdzie? Coś w tym stylu. Jakby to miasto istniało i czekało, ale nie ma w tym smutku.
Ta melodia którą gdzieś słyszałeś to idealne porównanie. Mam jedno pytanie - czy to uczucie zostaje z tobą po przebudzeniu, czy znika od razu jak sen? Bo z moich obserwacji to właśnie czas trwania tego uczucia po przebudzeniu mówi dużo o tym czy to był zwykły sen czy coś głębszego.
Przepraszam że wchodzę ale właśnie coś zrozumiałam. Ja mam podobne uczucie po pewnych snach, nie z miastami, ale z jakimiś krajobrazami. I nigdy nie wiedziałam jak to nazwać. To uczucie jakby się wracało z miejsca które naprawdę istnieje. Czy to może być to samo?
To co opisujesz z tym uczuciem które zostaje - mam pytanie bardziej techniczne. Czy prowadzisz jakiś zapis tych snów, choćby zdawkowy? Bo to co teraz opisujesz z pamięci może być już przetworzone przez świadomość, a surowe notatki zaraz po przebudzeniu byłyby cenniejsze do analizy. Bez nich ciężko mi powiedzieć czy te sny ewoluują czy są w kółko takie same.
Wiesz co, zacznij chociaż od tej chwili. Masz telefon pod poduszką, budzisz się, wpisujesz trzy słowa kluczowe. Ja tak robiłam i po miesiącu miałam wzorce które by mi nigdy nie przyszły do głowy. A co do tej wody przy promenadzie - bardzo mnie to interesuje czy morze w tych snach jest spokojne czy nie.
Czy to możliwe że te sny są częstsze w określonym czasie roku albo przy pełni? Pytam bo słyszałam że pełnia wzmacnia połączenie z podświadomością i takie sny powtarzające się mogą się nasilać właśnie wtedy. Nie wiem czy to prawda, ale może ktoś to sprawdził na sobie?
Hej, ale wróćmy do tej kobiety na promenadzie. To mnie uderzyło a jakoś ten wątek przepadł. Kobieta odwrócona tyłem w powtarzającym się śnie to nie jest przypadkowy element tła. Czy była podobna do kogoś? Budową, fryzurą, czymkolwiek?
To że nie próbowałeś podejść jest znaczące samo w sobie. W snach robimy to co czujemy jako naturalne, a nie racjonalne. Może ta kobieta to nie jest postać do zidentyfikowania, tylko symbol czegoś co widzisz tylko "z tyłu", to znaczy czego jeszcze nie rozumiesz albo przed czym stoisz. Choć to mogę się mylić - co ty czujesz kiedy ona tam stoi?
To że mówisz "bardziej domu niż mój własny dom" - to jest klucz. Nie głupie, wręcz przeciwnie. W symbolice jungowskiej to miasto może być projekcją Jaźni, nie ego. Ego jest tam gdzie mieszkasz, pracujesz, funkcjonujesz. Jaźń jest tam gdzie czujesz się kompletny. I ta kobieta przy wodzie, i ta promenada, i to spokojne poczucie normalności - to wszystko pasuje do obrazu czegoś głęboko wewnętrznego co próbuje się pokazać.
Można próbować techniki świadomego śnienia - WILD albo MILD, ale to nie jest rzecz na jeden wieczór. Mnie bardziej ciekawi co opisujesz, że "oglądasz a nie jesteś w środku". Czy ty w tym śnie masz ciało? Chodzisz po tej promenadzie, czy to bardziej jak kamera?
Nie w każdym - to akurat ważna informacja. Sny obserwacyjne gdzie jesteś biernym świadkiem różnią się znacznie od snów w których aktywnie działasz. Ta bierność może być znacząca. Albo jeszcze nie masz "prawa wejść" do tego miejsca głębiej, albo - i to mnie bardziej ciekawi - to jest sen który pokazuje coś co ma być zobaczone, a nie doświadczone. Jak obraz, nie jak podróż.
Nieruchoma woda bez końca i smutek - to brzmi trochę jak sny o stratcie albo o czymś czego już nie można dotknąc. Spokojna woda bywa symbolem akceptacji ale też bezruchu, stagnacji. Romcia, czy w życiu masz teraz jakiś period kiedy czujesz że coś stanęło w miejscu?
Złote popołudniowe światło to nie jest przypadkowy detal. To godzina przed zachodem, po łacinie zwana "hora aurea", w wielu tradycjach uznawana za czas graniczny, kiedy zasłona między wymiarami jest cieńsza. Nie mówię że tak to trzeba rozumieć, ale warto odnotować że to właśnie ta pora a nie środek nocy czy ranek.
Zatrzymuję się na chwilę przy tej wodzie bo myślę że za szybko idziemy dalej. Ona jest przy promenadzie, kobieta stoi przy wodzie, ty stoisz i patrzysz - to trzy warstwy odległości od tej wody. Czy kiedykolwiek w tym śnie podszedłeś bliżej wody, dotknąłeś jej albo ona weszła w kontakt z tobą w jakiś sposób?
To że teraz to czujesz mówiąc o tym wcale nie musi być dopisywanie. Czasem rozmowa odblokowuje wspomnienia snu które były, ale nie dotarły do świadomości od razu. Wilgoć, zapach, temperatura - to są bardzo starożytne warstwy percepcji, zmysłowe zakorzenienie. Że czujesz tę wilgoć może znaczyć że jesteś bliżej tej wody niż ci się wydawało.
Ta wilgoć którą teraz poczułeś mówiąc o śnie - to jest właśnie ten moment który mnie interesuje. Zapach morza, sól w powietrzu, to są rzeczy których mózg nie wymyśla na potrzeby opowieści. To siedzi głębiej. Ale mam pytanie bo to ważne: czy ta wilgoć była przyjemna? Czy raczej niepokojąca, taka zimna?
