Słuchajcie, to co się tu rysuje jest ciekawe, ale chciałbym żebyśmy nie wpadli w pułapkę nadinterpretacji wzorców na małej próbce. Trzy osoby miały spokojną wodę, jedna burzliwą - to za mało żeby mówić o zasadzie. Może to po prostu odzwierciedlenie stanu śniącego w danym momencie, bez głębszego kodu.
Donat ma tu rację w jednym - ja nigdy nie powiedziałam że morze było osobą. Powiedziałam że czułam że jest świadome. I to jest dla mnie różnica. Świadomość nie wymaga osobowości. Rzeka jest świadoma przepływu, ale nie ma imienia ani intencji wobec mnie. Tylko... tamtej nocy czułam że jest skierowane. Ku mnie. I to jest to co mnie do teraz niepokoi.
'Skierowane ku mnie' - to jest chyba najważniejszy element całej tej rozmowy i wróciłaś do niego teraz po wielu postach. Czy to uczucie bycia widzianym przez wodę było przyjemne czy raczej nieswojskie?
To 'za dużo uwagi naraz' bardzo mnie uderza. W pracy z czakrą sakralną jest coś, co się nazywa przepełnieniem wodnym - moment kiedy element wody przynosi więcej niż jesteśmy w stanie przyjąć w jednej chwili. Nie złego, po prostu za intensywnie. Czy po tym śnie miałaś jakieś fizyczne odczucie - ciężkość, wilgoć w ciele, cokolwiek?
