Śnią mi się ludzie, których nigdy na oczy nie widziałem. Nie są to postacie z filmów ani coś, co mógłbym gdzieś zobaczyć wcześniej. Twarze konkretne, wyraźne, czasem rozmawiamy, czasem tylko stoją i patrzą. I teraz mam taką myśl, że może to są dusze z mojego kręgu, z poprzednich wcieleń? Bo skąd inaczej mój umysł miałby brać tak realne, nieznane twarze? Do tego prawie zawsze w tle pojawia się woda, rzeka albo stojące jezioro, raz był ocean. Czy to ma jakieś znaczenie, czy to tylko przypadkowe tło snu?
To ciekawe, że od razu łączysz te twarze z poprzednimi wcieleniami. Zanim pójdziemy w tę stronę, chciałam zapytać, jak te sny wyglądają od środka? Czy czujesz do tych ludzi jakieś emocje, znasz ich jakoś, może nie z wyglądu, ale z odczucia? Bo to jest dla mnie kluczowe przy interpretacji, samo pojawienie się nieznajomej twarzy to jedno, ale to co czujesz przy tej osobie mówi znacznie więcej.
Zaraz, zaraz. To że czujesz spokój przy nieznajomej osobie w śnie niekoniecznie znaczy, że to dusza z poprzedniego wcielenia. Mózg podczas snu łączy różne emocje z przypadkowymi obrazami. Nie twierdzę, że tak jest, bo skąd wiem, ale skąd pewność, że to nie jest po prostu projekcja własnych potrzeb? Może po prostu potrzebujesz spokoju i mózg ci to serwuje w jakiejś formie?
Ja mam podobne sny, więc czytam ten wątek z uwagą. Mnie też śnią się obcy ludzie, ale u mnie wody nie ma. Zastanawiam się, czy ta woda to coś specyficznego dla twojego przypadku, czy może pojawia się u wielu osób przy takich snach? Ewunia, czy spotkałaś się z tym często, że woda towarzyszy spotkaniom z nieznajomymi w snach?
Spokojna woda przy nieznajomych postaciach to naprawdę coś. W interpretacji snów woda stojąca często odnosi się do podświadomości, do tego co głęboko w nas. A że te postacie stają przy brzegu, nie wchodzą, to jakby były na granicy. Granicy między czym a czym, to już każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Ale ta kobieta trzymająca za rękę przy spokojnym jeziorze, to mi brzmi jak coś ochronnego, nie zagrażającego.
Słucham tego i mam mieszane uczucia. Nie dlatego, że uważam to za niemożliwe, ale czy nie jest tak, że każdy mógłby dopasować sobie interpretację wody do swojej sytuacji? Spokojna woda równa się spokój, wzburzona równa się chaos. To trochę jak horoskop, można to podpiąć pod cokolwiek. Nie atakuję, naprawdę pytam.
No właśnie, to już mówi dużo więcej. Przeprowadzka to duże przejście, psychicznie i energetycznie. Podświadomość przetwarza takie zmiany na różne sposoby. Ale nie wykluczam też wątku, który poruszałeś na początku, tych dusz z kręgu. Jedno drugiego nie wyklucza. Pytanie, czy te same twarze wracają w kolejnych snach, czy za każdym razem są to inne osoby?
Przepraszam, że się wtrącę, bo jestem tu nowa w tych tematach, ale ta kobieta co trzymała za rękę przy jeziorze, to mogłaby być może jakaś opiekunka duchowa? Czytałam coś o duchach przewodnikach i zastanawiałam się, czy to nie mogłoby być coś takiego. Albo to bez sensu co mówię?
To co piszesz o uczuciu rodziny mimo obcej twarzy to bardzo charakterystyczne dla snów o duszach z kręgu. Przynajmniej tak to opisują osoby, które to przeżywają. Sama miałam raz coś podobnego i to uczucie zostało ze mną długo po przebudzeniu.
Te urwane słowa po przebudzeniu to prawie klasyka. Niektórzy mówią, że to kwestia techniki, że przy odpowiednim podejściu do zasypiania można zapamiętać więcej. Ale to wymaga ćwiczenia. Natomiast samo poczucie że ktoś mówi, nawet bez treści, to już jest jakiś kontakt. Czy próbowałeś zapisywać te sny zaraz po przebudzeniu, jeszcze zanim wstaniesz z łóżka?
Dobrusia, chcę wrócić do tego mężczyzny przy rzece. Pisałeś, że czułeś przy nim coś w rodzaju rodziny mimo obcej twarzy. Czy to było takie samo uczucie jak przy kobiecie przy jeziorze, czy jednak inne? Zastanawiam się, bo jeśli każda z tych postaci daje dokładnie to samo poczucie, to może to jest jeden przekaz. A jeśli każda coś innego, to może to są różne byty z różnych powodów.
To jest istotna różnica. Ciepło i bezpieczeństwo to jedna energia, skupienie i powaga to inna. Pytanie, czy te sny dzieją się w tym samym miejscu, czy zawsze ta kobieta jest przy jeziorze, a mężczyzna przy rzece? Bo jeśli każda postać ma swoje konkretne miejsce z wodą, to może lokalizacja nie jest przypadkowa.
Ta rozmowa o różnych postaciach przy różnych typach wody to ciekawy kierunek. Prowadziłam kiedyś dziennik snów przez kilka miesięcy i tam też różne miejsca z wodą przyciągały różne typy postaci albo emocji. Rzeka była zawsze bardziej dynamiczna nawet jeśli płynęła spokojnie, jezioro statyczne. Dobrusia, czy ta rzeka w twoich snach płynęła, czy była spokojna jak jezioro?
Słuchajcie, ale czy wchodzenie w świadome śnienie żeby zadawać pytania postaciom to nie jest ryzykowne? Czytałam gdzieś, że takie ingerowanie w sny może rozregulować sen albo spowodować że zaczniemy kontrolować zbyt dużo i sny stracą swoją naturalność. Czy ktoś miał z tym problem?
Mam pytanie trochę z boku, ale związane z tematem. Dobrusia pisał że te sny zaczęły się po przeprowadzce. Czy to znaczy że te dusze z kręgu są związane z miejscem, czy raczej z nami? Bo jeśli z miejscem, to może coś jest w tym nowym mieście, a jeśli z nami, to przeprowadzka tylko otworzyła jakieś drzwi.
To jest dobre pytanie, bo jak czytam opisy tych snów, to te postacie nie wyglądają na związane z konkretnym miejscem. Stoją przy różnych wodach, ale Dobrusia ich zna, to znaczy czuje ich znajomość, a nie znajomość miejsca.
Moim zdaneim to uczócie znajomości bez znajomej twarzy to jest właśnie znak kręgu dusz. Spotkałam kilka osób, które to opisywały i wszyscy mówili dokładnie to samo, twarz obca, ale czujesz że to swój. W fiziycznym życiu bywa podobnie, czasem kogoś poznajesz i od razu czujesz że go znasz od zawsze. Dobrusia, czy miałeś kiedyś coś takiego z prawdziwą osobą na jawie?
To jest ciekawy sposób to ująć, pamięć twarzy osobno od pamięci więzi. W snach te rzeczy mogą działać niezależnie. Pytanie do Dobrusi, czy w tych snach masz poczucie że oni cię rozpoznają? Bo jeśli tak, to ta więź jest wzajemna.
Czekała to słowo klucz. To sugeruje że ona wie kiedy przyjdziesz, że to nie jest przypadkowe spotkanie z jej strony. Dobrusia, czy ona kiedy czekała wyglądała na spokojną, czy może była trochę niecierpliwa? To ważna różnica energetycznie.
Przepraszam że wchodzę, ale chcę się upewnić czy dobrze rozumiem. Te postacie ze snów to mają być dusze z poprzednich wcieleń, tak? Czy to jest powszechne przekonanie w ezoteryce że one wracają właśnie przez sny?
A ja mam inne pytanie do Dobrusi. Pisałeś że te sny zaczęły się po przeprowadzce. Ale czy masz może jakiś swój własny rytm kiedy one przychodzą? Co kilka dni, raz w tygodniu, losowo? Bo może jest jakiś wyzwalacz którego nie kojarzysz.
To mówi całkiem sporo. Zmęczenie fizyczne i spokój emocjonalny to warunki które obniżają próg między świadomością a głębszymi warstwami. To nie jest zaskakujące, ale potwierdza że twój kontakt z tymi postaciami nie jest przypadkowy, tylko związany z twoim stanem wewnętrznym.
Zastanawiam się czy woda w tych snach nie jest właśnie tym warunkiem sprzyjającym, ale w sensie symbolicznym. Jakby ona sama była zaproszeniem do głębszego poziomu snu. Rzeka, jezioro, to nie jest przypadkowe tło.
Woda jako świadek, to pięknie ujęte i chyba trafne. W tarotcie woda wiąże się z emocjami i intuicją, a jeśli jest tłem dla spotkania to może oznaczać że te spotkania mają charakter emocjonalny i intuicyjny, a nie intelektualny. Nie masz tam rozmów o faktach, prawda?
To co Dobrusia opisuje o słowach z snu jest dla mnie akurat przekonujące. Nie chodzi o to że pamięta słowa, tylko że pamięta wagę. To jest znany mechanizm - budzimy się z poczuciem że coś było ważne, ale bez treści. Mam pytanie do kogoś kto zna się lepiej, czy to jest specyficzne dla snów kontaktowych, czy po prostu tak działa pamięć snu w ogóle?
Niedokończona rozmowa to jest coś. Dobrusia, czy masz po tych snach jakiś impuls żeby coś zrobić, pójść gdzieś, zadzwonić do kogoś? Bo czasem to uczucie niedokończoności jest właśnie sygnałem że coś trzeba podjąć na jawie.
