Ostatnio zaczęło mi się zdarzać coś dziwnego i nie wiem, jak to nazwać. Zasypiamy z koleżanką przez telefon, rozmawiamy przed snem o snach, o tym co ostatnio śniłyśmy, i kilka razy już mi się przydarzyło, że we śnie ona po prostu... była. Nie jako postać symboliczna, tylko jakby naprawdę ona. I potem ona mi opowiada swój sen, i okazuje się, że jakieś elementy się pokrywają. Nie całe sceny, ale klimat, jakieś szczegóły. Najbardziej mnie zdziwiło, że raz obydwie śniłyśmy o jakimś korytarzu. Ona mówiła o długim przejściu z cegły, ja miałam coś podobnego. Ale do rzeczy, bo to nie jest nawet główna sprawa. Zaczęłam się zastanawiać nad czymś innym. Czy zdarza wam się we śnie otworzyć oczy i zobaczyć zupełnie inny pokój niż ten, w którym śpicie? Nie mam na myśli przebudzenia, bo to nie było przebudzenie. Leżałam w łóżku, niby w swojej sypialni, ale ściany były inne, okno było gdzie indziej, a za nim inne drzewa. Jakbym była w tym samym miejscu, ale w innej warstwie. Słyszałam o czymś takim w kontekście zmian międzywymiarowych, ale nie wiem, czy to w ogóle ma sens jako pojęcie.
To co opisujesz z tym pokojem brzmi jak klasyczny sen lucydny w fazie hipnagogicznej albo tuż po niej, ale nie chcę od razu szufladkować. Powiedz mi jedno: czy miałaś świadomość, że śpisz? Tzn. czy w tym momencie, kiedy widziałaś ten inny pokój, wiedziałaś, że to sen, czy byłaś przekonana, że się obudziłaś?
Miałam coś bardzo podobnego z rok temu. Ten stary telefon mnie uderzył, bo u mnie były inne drzwi do pokoju, i też zupełnie naturalnie, bez paniki. Mój mąż spał obok, tylko że jego twarz była jakby niewyraźna, zamglona. Jakby był, ale go nie było. Czy u ciebie też były jakieś osoby?
Tak, po prostu się obudziłam, ale miałam bardzo dziwne uczucie przez cały kolejny dzień. Jakby coś się przesunęło. Trudno to wytłumaczyć. Nie strach, bardziej taki niepokój, że coś przeoczyłam.
Chcę się zatrzymać przy tym, co powiedziałaś na początku, bo tam jest coś, co moim zdaniem jest ważniejsze niż sam widok pokoju. Napisałaś, że rozmawiasz z koleżanką o snach przed zaśnięciem i że potem obydwie macie podobne elementy. To nie jest przypadkowe i nie jest też aż tak rzadkie, jak by się wydawało. Nazywa się to różnie, od telepatiyi sennej przez wspólne pole oniryczne aż do połączenia świadomości przez skupioną intencję. Pytanie brzmi: czy wy o tym rozmawiacie intencjonalnie, tzn. czy to jest celowe, że opowiadacie sobie sny, czy to wychodzi naturalnie? Bo to zmienia interpretację.
A czy zauważyłaś, że te podobieństwa pojawiają się częściej akurat wtedy, kiedy rozmawiacie dłużej albo kiedy jesteście bardziej rozluźnione przed snem? Pytam, bo z mojego doświadczenia z medytacją wiem, że pewne stany świadomości, szczególnie tuż przed zaśnięciem przy spokojnym oddechu, bardzo otwierają na połączenie z inną osobą. Nie twierdzę, że to jedyne wytłumaczenie, ale ciało i oddech mają tu dużo do powiedzenia.
Ale czy nie jest tak, że skoro rozmawiałyście o śnie z korytarzem, to podświadomość po prostu wygenerowała ten obraz? Tzn. słyszysz "korytarz z cegły" i twój mózg to zapisuje i odtwarza w nocy. To by było dużo prostsze wyjaśnienie niż wspólne pole oniryczne, nie?
Wróćmy na chwilę do tego pokoju. Bo ta kwestia z koleżanką jest ciekawa, ale to co opisałaś na początku, z tym otwieraniem oczu i widzeniem innego wnętrza, to brzmi osobno. Mam pytanie: czy to się zdarzyło raz, czy więcej razy? I czy zawsze w tym samym miejscu, tzn. w tej samej sypialni?
Czytałam gdzieś, że takie doświadczenia są częstsze w miejscach, które mają silną historię albo gdzie przez wiele lat mieszkało dużo osób. Jakby ślad po poprzednich mieszkańcach. Ten inny pokój, który widziałaś, to były inne meble, inne ściany, czy to było jak bardziej puste pomieszczenie? Bo to by mogło naprowadzać na to, czy chodzi o miejsce, czy o ciebie.
Przepraszam, że może banalne pytanie, ale jak rozumieć te zmiany międzywymiarowe w tytule? Czy chodzi o to, że we śnie przechodzisz do innego wymiaru, który istnieje równolegle? Bo czytałam ostatnio coś o teorii równoległych światów i zastanawiam się, czy to jest to samo, tylko opisane innym językiem.
Czułam coś w rodzaju ciężkości. Nie nieprzyjemnej, ale jakby powietrze było gęstsze. I ten dziwny spokój, który wspominałam wcześniej, taki zupełnie niepasujący do sytuacji. Normalnie powinnam być przestraszona, a nie byłam. Czy to coś mówi?
Ta ciężkość powietrza pojawia się w opisach osób, które mają świadome sny albo wychodzenie z ciała. Ja to miałam raz i też tak to zapamiętałam, jakby zmiana ciśnienia. Ale mam pytanie do Gosi: czy przed tym obudzeniem cokolwiek czułaś w samym śnie, jakieś ostrzeżenie, że coś się zaraz zmieni?
To co opisujesz z tym ciężkim powietrzem, to może być coś więcej niż metafora. Podczas głębokiej medytacji, kiedy zwalniamy do granicy snu, ciało migdałowate przestaje filtrować bodźce i możemy odbierać rzeczy, które normalnie są wytłumiane. Ale ciekawi mnie jedno: czy te dwa razy, kiedy to przeżyłaś, różniły się od siebie? Czy drugi raz był intensywniejszy?
To szczegół z meblami jest dla mnie bardzo ważny. Budownictwo z lat pięćdziesiątych, powojenne meble. To mogłoby być echo tego co w tym miejscu kiedyś było, nie z równoległego wymiaru, ale z przeszłości tego konkretnego miejsca. Są miejsca, które silnie przechowują ślad po tym, co się w nich działo. Czy wiesz cokolwiek o historii tej kamienicy?
Powiem wprost, bo trochę mnie tu gubi ta rozmowa. Mamy powojenne meble we śnie i mamy koleżankę, która śni to samo. Czy ktoś rozważył, że Gosia po prostu widywała podobne meble u kogoś, może u rodziców albo babci, i mózg to odtworzył w znajomym miejscu? Sen nie potrzebuje wymiaru równoległego żeby wygenerować stary kredens.
To jest bardzo istotne co powiedziałaś, ten stary telefon. Bo on był realny, istniejący, a nie wymyślony. Sen nie stworzył czegoś nowego, tylko przesunął rzeczy. To jest jeden z charakterystycznych wzorców przy doświadczeniach progowych, rzeczy są rozpoznawalne, ale nie na swoim miejscu. Pytanie do Wrotycz albo Pranava: czy w waszych doświadczeniach też pojawiały się takie przesunięte, realne przedmioty?
Czytam to od początku i nie odzywałam się, bo nie wiem co właściwie powiedzieć. Ale ta poduszka pod stołem i okulary na parapecie, to wszystko brzmi jak coś co znam z jednego snu, który mam chyba od lat. Zawsze jest moje mieszkanie, tylko jedno okno jest tam gdzie go nie ma. Nigdy nie myślałam o tym jako o czymś ważnym.
Gosia, serio pytam, bo mnie to nurtuje. Ile razy po obudzeniu próbowałaś coś narysować albo zapisać, zanim wspomnienie zblakło? Bo detal klamki mógłby być mniej konkretny niż ci się wydaje po czasie.
To z tą ręką jest ważne. Ciało przechowuje inaczej niż głowa. Przy niektórych stanach medytacyjnych podobnie jest z ruchem, ktoś zaczyna gestykulować albo rytmicznie kołysać się i dopiero potem rozumie dlaczego. Gosia, te latarnie, to były stare latarnie, gazowe może, czy zwykłe?
Dobra, chcę zebrać to co tu jest, bo mi się trochę rozłazi. Mamy pokój z meblami i latarniami, które brzmią jak konkretna epoka. Mamy klamkę, której Gosia nie może znaleźć w rzeczywistości. I mamy w tle ten wątek z koleżanką i wspólnymi snami. Czy ktoś wie, czy te dwa zjawiska, pokój i koleżanka, pojawiły się w zbliżonym czasie? Bo jeśli tak, to może jednak nie są niezależne.
Przepraszam, że wchodzę, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Ta koleżanka śniła coś z Gosią, jeszcze zanim Gosia jej o tym powiedziała? Czy po? Bo to dla mnie kluczowe.
Kredens opisała tak, jak go widziałam. Przeszklone drzwiczki, stał pod ścianą. Nie powiedziała nic o klamce, tego jej nie pytałam, żeby nie sugerować. Ale reszta się zgadzała. I ona nie wiedziała wcześniej nic o moim śnie.
A czy jest szansa, żebyś tę rozmowę jeszcze odbyła? Bo jeżeli ona pamięta ten sen, to porównanie opisu pokoju z twoim rysunkiem byłoby naprawdę warte zachodu. Szczególnie te latarnie za oknem.
Zatrzymałbym się na chwilę przy samym mechanizmie. Mówimy o dwóch osobach, które śnią coś wspólnego. W literaturze dotyczącej snów lucydnych i stanów granicznych pojawiają się opisy tak zwanego śnienia wzajemnego, mutual dreaming po angielsku. Nikt tego nie udowodnił w warunkach laboratoryjnych w sposób, który by zamknął dyskusję, ale opisy są powtarzalne i mają pewną strukturę. Ciekawi mnie jedno, czy wy obie w tym śnie byłyście obecne jako postacie, czy raczej każda z was była obserwatorem tego samego miejsca?
Mnie zastanawia coś innego. Gosia pisała na początku, że otwiera oczy we śnie i widzi inny pokój. Nie że śni o pokoju, tylko że otwiera oczy i on jest tam zamiast jej sypialni. To jest konkretny rodzaj doświadczenia. Czy twoja koleżanka też opisywała to wejście do tamtego miejsca w podobny sposób, czy po prostu była w tym pokoju i tyle?
To jest opis fałszywego przebudzenia, false awakening. To konkretny stan, nie przenośnia. Możesz mieć w nim pełne odczucie zmysłowe i przekonanie o jawie, a nadal być w śnie. Nie mówię przez to, że twoje doświadczenie jest nieważne, absolutnie nie. Ale warto wiedzieć, że ten stan jest dobrze opisany i że właśnie w nim niektóre osoby raportują widzenie innych pomieszczeń albo miejsc, których nie znają. Pytanie, co z tym zrobić dalej, to już inna sprawa.
Dziękuję za to wyjaśnienie z tym fałszywym przebudzeniem, bo nie wiedziałam, że to ma swoją nazwę. Gosia, to niesamowite, że masz ten rysunek. Czy kiedyś próbowałaś wejść w ten stan świadomie, żeby wrócić do tamtego pokoju?
