Mam taki sen od jakichś trzech miesięcy i trochę mnie to niepokoi. Pojawia się ktoś — zawsze za mną albo tuż przy twarzy — i mówi do mnie szeptem. Ale to nie jest zwykły szept. W życiu szept brzmi cicho, odległo, trzeba się wytężać, żeby zrozumieć. Tu jest dokładnie na odwrót: każde słowo wchodzi do głowy jakby ktoś mówił bezpośrednio do środka czaszki. Głośniej niż normalny głos, ale równocześnie to cały czas szept. Nie krzyk, nie mówienie — szept, który przebija przez wszystko. Ostatnim razem powiedział mi coś o 'przejściu przez próg' i obudziłam się z tym zdaniem kołaczącym w głowie przez całe przedpołudnie. Ktoś miał coś podobnego? Zastanawiam się czy to może być jakiś kontakt, czy po prostu coś z podświadomości.
To co opisujesz z tym szeptem głośniejszym niż głos — dokładnie tak to czuję kiedy mam sny, które potem okazują się ważne. Jakby ktoś ominął uszy i mówił wprost do umysłu. Mnie raz śniło się, że ktoś szeptał mi do ucha liczby i obudziłam się z nimi w głowie, a za kilka dni sytuacja do nich pasowała. Ale mam pytanie — widzisz tę osobę? Czy tylko czujesz obecność i słyszysz głos?
Ten detal z głową jest kluczowy moim zdaniem. W wielu tradycjach szept od prawego ucha a od lewego to dwie różne sprawy — prawe wiązano z przesłaniami od przewodników, lewe z ostrzeżeniami albo energiami, które niekoniecznie mają dobre intencje. Wiesz, z której strony słyszysz?
Sama symbolika szepty-ucho jest bardzo stara. W tradycji egipskiej wierzono, że Ka — część duszy — może przyjmować przesłania bezpośrednio do 'wewnętrznego ucha' podczas snu, bo zewnętrzne zmysły milkną i nie ma zakłóceń. Stąd właśnie ta paradoksalna głośność szeptu którą opisujesz — to nie jest dźwięk, który rozchodzi się w powietrzu, tylko coś co trafia prosto do umysłu, bez pośrednictwa aparatu słuchowego. Możliwe że właśnie dlatego brzmi wyraźniej niż normalny głos. Ale mam pytanie do Ciebie — czy te słowa które słyszysz są zawsze w Twoim ojczystym języku?
Izoldko, ten wątek z Ka jest ciekawy, ale nie mieszajmy za szybko wszystkiego do jednego worka. Bo jeśli ktoś słyszy szept tylko w snach i budzi się z konkretnym zdaniem, to może to być wiele różnych rzeczy — przewodnik, ale też po prostu to co nazywamy 'hypnopompicznym głosem', czyli ten stan między snem a jawą, kiedy umysł jeszcze śpi ale ucho już łapie zewnętrzne dźwięki i przetwarza je na coś znaczącego. Nie mówię, że tak jest, bo to zbyt mało danych. Ale czy ta fraza 'przejście przez próg' cokolwiek ci mówi w kontekście tego co teraz przeżywasz?
Precyzyjny szept bez przejęzyczeń, własny głos ale 'przeczyszczony' — to brzmi jak kontakt z własnym Wyższym Ja. W astrologii mamy to powiązane z VIII domem i Plutonem, czyli ze sferą transformacji i tego co ukryte, i kiedy te planety są aktywowane przez tranzyty, ludzie często zaczynają odbierać przesłania właśnie przez sen. Jeśli masz Plutona w opozycji do Ascendentu teraz, to niemal podręcznikowy przypadek. Oczywiście bez wykresu to spekulacja.
Czytam to i mam takie uczucie że to co opisujesz to nie jest 'twój głos' tylko ktoś kto potrafi naśladować Twój głos żebyś nie była przestraszona. Czy nie jest tak, że istoty z wyższych wymiarów czasem dostosowują formę przekazu do odbiorcy? Słyszałam że to dlatego właśnie ludzie często słyszą 'swój' głos albo głos kogoś bliskiego, a nie coś obcego.
A można jakoś sprowokować taki sen celowo? Pytam bo sam nigdy czegoś takiego nie miałem i szczerze trochę mi zazdro. Słyszę głównie jakieś urywki, nigdy nic wyraźnego.
Warto te notatki prowadzić skrupulatnie, bo wzorzec może wyjść po kilku tygodniach. Ale ja chcę wrócić do czegoś co napisałaś wcześniej — że zdanie 'przejście przez próg' kołatało przez całe przedpołudnie. Jak długo dokładnie? Bo jest różnica między tym gdy coś odpływa po kilku minutach a tym gdy zostaje godzinami. To może mówić coś o intensywności kontaktu.
Ja w ogóle nie wiedziałam że takie sny istnieją, znaczy że szept może być głośniejszy niż normalny głos. Myślałam że to tylko u mnie tak bywa bo raz mi się śniło że ktoś mi coś powiedział i obudziłam się i pamiętałam dokładnie każde słowo, a jak mi ktoś w prawdziwym życiu coś mówi to często za chwilę nie pamiętam. To też może być ten rodzaj kontaktu?
Słucham tego wszystkiego i mam jedno bardzo przyziemne pytanie — nikt z was nie bierze pod uwagę że wyraźny szept we śnie to po prostu dlatego że mózg podczas REM przetwarza dźwięki z otoczenia w bardzo specyficzny sposób? Sąsiad za ścianą, radio gdzieś w tle, cokolwiek. Nie mówię że tak jest na pewno, ale dlaczego od razu skok do astralnych wymiarów?
Właśnie, to z tym ciepłem jest dla mnie chyba najbardziej... niewyjaśnialne? Bo w snach generalnie rzadko czuję temperaturę. A tutaj to było bardzo konkretne, jakby ktoś naprawdę przyłożył usta do ucha. Czy ktoś z was w ogóle miał to doznanie ciepła podczas jakiegoś snu — niekoniecznie szeptu?
Miałam raz coś podobnego, ale przy dotyku dłoni, nie przy uchu. I też to ciepło było nieproporcjonalne do reszty snu, bardziej wyraźne niż cały obraz wokół. Zawsze myślałam że to kwestia skupienia uwagi — jak coś jest centrum zdarzenia, to wszystkie zmysły wokół tego są wyostrzone.
wróćmy chwilę do tego co zaczęłam pytać poprzednio — jak długo to zdanie 'przejście przez próg' zostało z tobą po przebudzeniu? I powiedz mi jeszcze jedno: czy kiedy budzisz się z tym zdaniem, masz od razu poczucie że wiesz co ono znaczy, czy to dopiero przychodzi później?
to bardzo istotna różnica. Numerologicznie biorąc — i wiem że to może brzmieć dziwnie w kontekście snów — ale przesłania które wymagają czasu na przetworzenie działają inaczej niż te które są natychmiastowe. Natychmiastowe to często ostrzeżenia. Te które dojrzewają przez dzień to zazwyczaj instrukcje. Czy 'przejście przez próg' wiązało się z czymś konkretnym co wydarzyło się w kolejnych dniach?
Dobrze że to wychodzi. Kwarcowa, ja mam do ciebie pytanie bardziej z poziomu energetycznego — czy przed tym snem, wieczorem, miałaś jakiś kontakt z czymś co mogło cię 'otworzyć'? Medytacja, modlitwa, intensywna rozmowa, silna emocja? Czasem takie sny przychodzą po tym jak czakra gardła albo splot słoneczny zostają pobudzone w jakiś sposób.
właśnie o to. Intensywny płacz, szczególnie przy tematach z przeszłości, bardzo mocno aktywuje splot słoneczny — a przez niego otwierają się kanały które normalnie są bardziej zamknięte. To nie jest żadna technika, to dzieje się samoistnie. Dlatego część ludzi ma bardzo żywe sny po emocjonalnych wieczorach i nie rozumie skąd to.
A to znaczy że jak celowo wywołać płacz albo silne emocje to można liczyć na taki sen? Bo to by było coś konkretnego do zrobienia zamiast siedzieć i czekać.
Ja bym dodała jeszcze jedno — prawa strona łóżka ma znaczenie. Słyszałam że wiele osób które mają wyraźne przesłania we śnie śpi na lewym boku z głową w stronę wschodu. Nie wiem czy to sprawdzone ale moja babcia tak robiła i mówiła że to po to żeby nie blokować kanału słuchowego od strony duchowej. Nie jestem pewna jak to działa ale może warto sprobować.
Zapisałem sobie tę kwestię z kierunkiem głowy — mam podobne notatki z kilku różnych źródeł i rzeczywiście wschód pojawia się często, ale motywacje są różne. Ciekawsze jest dla mnie co Kwarcowa mówiła o niemożności odwrócenia głowy podczas tego szeptu. Czy ktoś wie czy to stały element takich doświadczeń, czy raczej zdarza się rzadko? Bo to może być właśnie mechanizm który wymusza skupienie — głowa zablokowana żeby odbiorca nie 'uciekł' od przekazu.
To co napisałaś na końcu, Kwarcowa, to jest dla mnie klucz do całej rozmowy. 'Jesteś tu żeby słuchać' — to brzmi jak inicjacja, nie jak przypadkowy sen. W tradycji szamanistycznej takie chwile kiedy ciało nie reaguje na wolę, ale umysł jest absolutnie obecny, są traktowane jako przejście między stanami. Nie paraliż senny, nie strach — tylko czekanie.
Przepraszam że wchodzę w środek tej dyskusji, ale chcę doprecyzować jedno — ta niemożność ruchu nie była pełna. Mogłam poruszać oczami, czułam że mogłabym poruszyć palcami gdybym chciała. To nie był klasyczny paraliż. To była bardziej... niechęć do ruchu? Jakbym wiedziała że jak się poruszę to przerwie coś ważnego.
To jest fundamentalna różnica. Paraliż senny to niemożność, tu masz świadomą rezygnację z ruchu. To znaczy że na jakimś poziomie ty sama wybrałaś żeby zostać i słuchać. I to jest moim zdaniem ważniejsze niż sam szept.
To co teraz powiedziałaś jest bardzo spójne z pewnym wzorcem który obserwuję u osób które opisują kontakt bezpośredni — nie tele-, nie przez obrazy, właśnie taki. Ta neutralność wobec możliwości wyjścia. Jakby pytanie 'chcę czy nie chcę' w ogóle nie miało zastosowania. Mogę zapytać — czy to samo czujesz kiedy coś w życiu na jawie jest absolutnie pewne? Takie rzeczy gdzie nie ma deliberacji?
Wróćcie chwilę do tego szeptu bo gdzieś zgubiłem wątek — mówicie o zgodzie, o kanale, ale co to konkretnie daje? Znaczy czy to że Kwarcowa 'wybrała zostać' zmienia jakoś to co usłyszała, zmienia wagę przesłania?
Mam pytanie do Kwarcowej, bo chcę zestawić kilka rzeczy — mówiłaś wcześniej że głos był z jednej konkretnej strony. Pamiętasz z której? I czy ciepło które czułaś przy uchu było symetryczne, z tej samej strony co głos, czy jakby obejmowało całą głowę?
Z perspektywy czakr — ucho lewe a serce to często wskazywana oś w pracy z wewnętrznym głosem. Dlatego w niektórych medytacjach mówi się żeby słuchać 'lewym uchem serca'. To może mieć związek z tym co Kwarcowa opisuje — nie tylko lokalizacja szeptu, ale tor którym szedł.
