Przeczytałam całą rozmowę i mam jedno pytanie do Kwarcowej - czy ten głos był podobny do jakiegokolwiek głosu który znasz? Rozumiem że treść zapamiętałaś dokładnie, ale sam głos, barwę, tempo - czy mógłabyś go gdzieś umieścić? Coś znajomego czy zupełnie obce?
To co mówiłaś o lewym uchu i lewym boku mnie zatrzymuje - śpisz na prawym boku, więc lewa strona jest górą, jak sama mówisz. To znaczy że szept dochodził od góry, nie od poduszki, nie od materaca. Czy masz wrażenie że głos był przy samym uchu, przy skroni, a może trochę wyżej? Zastanawiam się czy to nie zmienia interpretacji co do źródła.
Zaraz, zaraz - cofnijmy się o krok bo chyba wszyscy zakładamy że ten szept był czymś zewnętrznym wobec Kwarcowej. A co jeśli to był jej własny głos? Nie w sensie zwykłe gadanie do siebie, ale coś głębszego - jak wyższe ja albo jakaś warstwa ją samej której na co dzień nie słyszy? Dlaczego od razu szukamy kogoś innego?
To że mówił 'ty' zamiast 'ja' jest dla mnie znaczące. W kontakcie z wyższym ja zazwyczaj ta granica między ja a ty się zaciera albo w ogóle nie ma drugiej osoby. To co opisuje Kwarcowa brzmi bardziej jak komunikacja między dwoma oddzielnymi punktami. Niekoniecznie musi to być istota z zewnątrz, ale na pewno nie było to monologowanie.
Mam wrażenie że pytanie skąd głos jest może być mniej ważne niż to co on powiedział. Kwarcowa od początku nie zdradziła treści szeptu, albo przynajmniej nie całej. Czy to jest coś co możesz podzielić, nawet ogólnie? Bo może wtedy łatwiej będzie cokolwiek interpretować - teraz rozmawiamy o formie bez treści.
Masz rację że nie mówiłam wszystkiego. Treść jest taka że... nie wiem czy powiem to dobrze. To było zdanie o czymś co miałam zrobić albo czego nie robić - nie jako rozkaz, bardziej jak przypomnienie o czymś co sama już wiedziałam a o czym zapomniałam. I właśnie to jest dziwne - po obudzeniu miałam poczucie że to nie było nic nowego. Że to znałam.
To poczucie że 'to znałam' jest chyba najciekawszą rzeczą jaką powiedziałaś w całym wątku. Czy to było jak przypomnienie sobie czegoś co wiedziałaś dawno temu, czy raczej jak rozpoznanie czegoś co gdzieś w środku zawsze było obecne, tylko nieświadomie?
Rozumiem że treść jest osobista i nie musisz jej mówić. Ale mam takie pytanie - czy po tym śnie zrobiłaś to co głos ci przypomniał? Albo czy cokolwiek się zmieniło w tym co robisz albo jak myślisz? Bo to by pokazywało czy to był przekaz z efektem czy tylko wrażenie.
To jest ważne pytanie bo właśnie po tym poznaje sie czy to był prawdziwy przekaz czy zwykła nocna projekcja. Te które coś zmieniają, nawet drobnie, zostają. Te które tylko brzmią ładnie i nic za nimi nie idzie to zazwyczaj właśnie projekcja. Nie mówię że wszystko musi od razu działać ale jest jakiś ślad.
'Czekałam na pozwolenie albo potwierdzenie' - to zdanie dużo mówi. Nie wiem skąd ten szept, ale coś ci powiedziało to co ty sama chciałaś albo potrzebowałaś usłyszeć. I to jest pełnowartościowe niezależnie od tego czy źródłem był duch, wyższe ja czy głęboka warstwa snu. Efekt jest efektem.
Zgadzam się ze Stefcią i chcę dodać jedno - to co Kwarcowa opisuje, szept który jest głośniejszy niż normalny głos, który mówi ci coś co znałaś ale nie słyszałaś, który przychodzi z jednej strony i zostawia ciepło - to jest jeden z bardziej klasycznych opisów tego co w różnych tradycjach nazywa się 'głosem wewnętrznym który musi być zewnętrzny żeby go usłyszeć'. Jakbyś sama sobie musiała powiedzieć to przez inny kanał bo wprost nie docierało. Nie wiem czy to zamyka temat, ale myślę że warto to zostawić jako jedną z możliwości obok innych.
To co mówicie o daimonie jest ciekawe, ale mam pytanie - czy to oznacza że ten głos jest przypisany do mnie konkretnie? Jak coś stałego, co tam zawsze jest? Bo jeśli tak, to dlaczego wcześniej go nie słyszałam, albo może słyszałam ale nie rozpoznawałam?
Właśnie to pytanie jest kluczowe i myślę że nie ma na nie jednej odpowiedzi. Być może słyszałaś, ale w innej formie - jako przeczucie, jako 'wewnętrzny głos' który ignorowałaś, albo jako sny które wydawały ci się bez sensu. Sen bywa kanałem kiedy inne kanały są zablokowane.
Mam w notatkach jeden szczegół z początku wątku który mi tu wraca. Kwarcowa mówiła że szept był z jednej strony - chyba lewej? Czy dobrze pamiętam? Bo jeśli tak, to wchodzi nam tu dodatkowy wymiar. W symbolice i w wielu tradycjach strona odbioru nie jest przypadkowa.
to jest detail który dużo wnosi. Lewa strona w wielu systemach to strona odbierająca, intuicyjna, związana z tym co przychodzi z zewnątrz albo z głębszych warstw. Prawa to strona działania i wysyłania. Jeśli głos był po lewej, symbolika wskazuje na odbiór przekazu, nie na jego generowanie. To nie znaczy że wiem skąd - tylko że kierunek jest spójny z interpretacją że to coś 'mówiło do ciebie', nie że ty sama to wytwarzałaś.
Hej, ja mam takie bardziej podstawowe pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z was miał podobny szept we śnie? Bo rozmawiamy o Kwarcowej ale ciekaw jestem czy to jest rzadkie doświadczenie czy jednak wielu ludzi przez to przechodzi i po prostu nie wie jak to nazwać.
Kwarcowa, absolutnie nie musisz teraz decydować skąd to pochodzi. I myślę że to jest bardzo dojrzałe podejście. Możemy przez jakiś czas trzymać doświadczenie jako otwarte pytanie i obserwować czy coś się powtarza albo pogłębia. Ale mam do ciebie pytanie praktyczne - czy od tamtego pierwszego razu były kolejne? Bo jeśli tak, to właśnie w powtórzeniach zazwyczaj zaczyna się wzorzec.
Tak, były. Dwa razy od tamtego pierwszego. Oba razy lewa strona, oba razy to ciepło o którym mówiłam. Ale treść była inna - raz coś o osobie, którą znam, raz coś co brzmiało bardziej jak... nie wiem, jak wskazówka dla mnie samej? Trudno opisać. I za każdym razem to samo wrażenie absolutnej wyraźności.
Trzy razy z tym samym charakterem to już naprawdę nie jest przypadek. I to że powtarza się strona, powtarza się ciepło - to jest konsekwencja której nie da się zbyć. Mam pytanie o tę 'wskazówkę dla siebie' - czy pamiętasz coś z jej treści, choćby ogólnie? Nie musisz dokładnie, ale interesuje mnie czy miała charakter ostrzeżenia, zachęty, a może czegoś innego.
Ten 'spokojny nacisk' który opisuje Kwarcowa to interesująca jakość. W praktyce runicznej mamy pojęcie wyrd - nie jako przeznaczenie które spada z góry, ale jako sieć powiązań które istnieją i o których możemy 'usłyszeć' jeśli jesteśmy wystarczająco cicho. Ten szept może być właśnie odczytaniem wyrd - nie przepowiednią, tylko informacją o tym co już jest.
Mam notatkę z jednej książki o snach inicjacyjnych gdzie autor rozróżniał dwa rodzaje szeptów - jeden który 'wchodzi przez ucho' jak informacja z zewnątrz, i drugi który 'wyrasta z ciszy' jak coś co było w nas cały czas. Kwarcowa, jak opisujesz swoje trzy doświadczenia - czy to bardziej brzmiało jak ktoś mówi DO ciebie, czy jak coś mówi Z ciebie?
To co mówi Kwarcowa o zacierającej się granicy jest dla mnie bardzo znajome. U mnie było podobnie. Za pierwszym razem byłam absolutnie przekonana że to głos z zewnątrz. Po kilku takich doświadczeniach zaczęłam mieć wrażenie że to rozróżnienie jest może złudne - że 'zewnętrzne' i 'wewnętrzne' to nie są tak naprawdę osobne szuflady w przypadku tych głębszych przekazów.
Patrząc na to astrologicznie - Merkury jako planeta komunikacji i Księżyc jako planeta snów mają bardzo ciekawą dynamikę. Kiedy Merkury jest w opozycji do Księżyca, kanał między świadomym a podświadomym jest szczególnie otwarty. Kwarcowa, czy pamiętasz może przybliżone daty tych trzech snów? Można by sprawdzić czy któryś z nich pokrywa się z taką konfiguracją.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chciałam się zapytać o jedną rzecz - wszyscy mówicie o rozpoznawaniu źródła, o tym czy to zewnętrzne czy wewnętrzne, ale mam poczucie że pomijamy coś. Co zrobić z treścią po przebudzeniu? Kwarcowa mówiła że 'wiedziała o czym mowa'. To znaczy że treść trafia. Ale czy jest jakiś sposób żeby pracować z tym dalej, nie tylko się zastanawiać co to było?
mam jeden konkretny nawyk - zanim otworzę oczy, leżę nieruchomo i 'przesuwam' treść od tyłu do przodu, jak cofanie taśmy. Nie próbuję od razu zapamiętać sekwencji, tylko emocję i ostatnie słowo. Z tego jedno słowo potem wyciągam resztę. Ale powiem szczerze - nie zawsze to działa. Szeptem szczególnie trudno, bo te doświadczenia mają bardzo mało obrazu, a dużo odczucia, i odczucie ucieka szybciej niż obraz.
Mam notatki z kilku różnych źródeł o tej kwestii 'wagi' treści i za każdym razem pojawia się podobny opis - coś o gęstości, o tym że sen ma pewną nieusuwalność. Że można go przekręcić interpretacją, ale nie można go zastąpić. To co opisuje Izoldka z tym kolorem to dla mnie bardzo mądra metoda. Sam stosuję coś podobnego - marginesy do komentarzy, środek strony do snu. Ale mam pytanie do całej dyskusji - czy ktoś próbował porównywać swoje szeptem-sny z kimś bliskim? To znaczy opowiadać treść i sprawdzać czy ta druga osoba też ją 'zna'?
Wracając do astrologii - jest jeszcze jeden aspekt o którym nie powiedziałem wcześniej. Chiron w Rybach który był aktywny przez kilkanaście lat zostawił otwarte rany w obszarze intuicji i kanałów percepcji dla całego pokolenia. Teraz Chiron jest w Byku, więc ta praca jest bardziej uziemiona, bardziej cielesna. Ale skutki tamtego okresu mogą się właśnie teraz manifestować jako śnienie głębsze niż wcześniej. Kwarcowa, kiedy mniej więcej zaczęłaś te doświadczenia?
