No to teraz serio się nie zatrzymuj na interpretacji. To jest moment na działanie, nie na dalszą analizę snu.
Mnie całą tą rozmową zastanawia jeszcze jedna rzecz. Kunisia zaczęła od pytania o telepatię i ekspozycję umysłu, a skończyłaśmy na tym że chodzi o bycie widzianą przez kogoś bliskiego. Ale te dwa wątki gdzieś się łączą, nie? Może 'czytanie myśli' we śnie to właśnie ten lęk przed byciem widzianą przekuty w obraz. Sen mówi dosłownie to co jest - żę ona wie - tylko my to traktujemy jak zjawisko, a nie jak emocje.
To co napisała Perydotka mnie zatrzymało. Że te dwa wątki się łączą - telepatia i bycie widzianą. Myślę że masz rację i że ja przez całe tygodnie szłam za złym pytaniem. Pytałam 'czy ona czyta moje myśli' zamiast 'czego boję się że dojrzy'.
I to jest właśnie ten moment, w którym sen odrobił swoją robotę. Pytanie się odwróciło. Ale teraz jestem ciekawa czegoś konkretnego - kiedy w tym śnie ta postać 'wie', to jak to wygląda? Czy ona mówi coś co ujawnia że wie, czy ty po prostu czujesz że wie, bez żadnego jej działania?
Ale zaraz, to jest ważny szczegół. Skoro ona nic nie mówi i nic nie robi, to skąd ta pewność we śnie pochodzi? Bo może ta 'wiedza' którą jej przypisujesz to jest twoja własna wiedza, którą wkładasz w jej milczenie. Śnienie jest projekcją, nie?
Mam wrażenie że ta rozmowa dotknęła czegoś naprawdę konkretnego. Kunisia, pamiętasz jak wcześniej powiedziałaś że utrzymujesz przy tej osobie pewną wersję siebie? Czy ta 'wiedząca' postać ze snu wygląda tak samo jak ona na jawie, czy jest jakoś inna - spokojniejsza, groźniejsza, obca?
To co teraz opisujesz to jest lustro, nie osoba. Nieruchoma, cicha, wiedzącą - to nie jest portret człowieka, to jest portret prawdy której stoisz naprzeciwko. Pytanie do ciebie, Kunisia: czy kiedy stoisz przed tym lustrem we śnie, masz ochotę uciec, czy raczej zostać?
To zmęczenie po tym śnie - czy to raczej zmęczenie emocjonalne, jakbyś przepłakała noc, czy fizyczne, jakbyś nie spała? Bo mam wrażenie że typ zmęczenia dużo mówi o tym co się naprawdę dzieje podczas takiego snu.
To mi się kojarzy z czymś co czytałam o snach integracyjnych - tych które nie są wizjami ani proroctwami, tylko rodzajem przetwarzania. Umysł we śnie sadza nas naprzeciwko czegoś czego w dzień unikamy i każe stać. I po tym staniu budzimy się cięższe, ale trochę bardziej całe. Kunisia, czy po tych snach coś w relacji z tą osobą się zmienia, nawet na chwilę?
Czy ktoś jeszcze miał tak że sen dawał chwilową odwagę albo jakiś oddech, ale potem to znikało? Bo ja mam podobnie - budzę się z poczuciem że coś rozumiem, ale za tydzień znowu się gubię i pytam się siebie 'co to w ogóle znaczyło'.
No właśnie, to jest właśnie moje pytanie przez całą tę rozmowę. Ile można analizować ten sam sen? Kunisia, masz już konkretne zdanie o sobie, masz obraz, masz emocję - co z tym zrobisz? Sen zrobił swoje, teraz co?
To co napisałaś na koniec, Kunisia, jest właściwie bardziej precyzyjne niż większość pytań z jakimi ludzie przychodzą do takich tematów. 'Pytanie było źle postawione od początku' - to nie jest mała rzecz. Bo większość snów o czytaniu myśli, o byciu przejrzanym, o nagości psychicznej, zatrzymuje się na tym pierwszym poziomie: kto to robi i dlaczego. A ty przeszłaś przez to i zobaczyłaś że 'kto' jest iluzją, a 'dlaczego' jest twoje, nie cudze. Ciekawi mnie jedno - czy masz wrażenie że ten sen teraz się zmieni? Że pojawi się inaczej, skoro już wiesz co w nim naprawdę jest?
