Właśnie - i tu widzę Tiwaz znowu. Ta runa mówi o ofierze z własnej woli w imię wyższego porządku. Nie o przypadkowym złamaniu zasady, tylko o świadomym wyborze że idziesz, choćby coś na ciebie patrzyło. Olaf, czy po przekroczeniu tego progu coś się w śnie zmienia? Lot jest inny?
To odchylenie znikające po progu - to brzmi jak uwolnienie się spod jakiegoś wpływu, nie naruszenie zasady. Jakbyś wychodził z czyjegoś pola grawitacyjnego. Może ta 'zasada kosmiczna' to nie twoja zasada, tylko coś zewnętrznego co miało nad tobą władzę?
Właśnie tu mam wrażenie że dotykamy czegoś ważniejszego niż tylko interpretacja snu. Olaf, czy ta zasada - to wrażenie że 'nie wolno mi tak wysoko' albo 'nie mam prawa tak daleko' - jest ci znana też na jawie? Przepraszam że pytam tak bezpośrednio.
To co opisujesz - hamowanie przed pułapem, terytorium które wydaje się nieswoje - to może być zapis w polu energetycznym, nie tylko w psychice. Czasem nosimy przekonania o tym ile nam wolno, jak wysoko możemy sięgnąć, i one osiadają w ciele jak napięcia, nie jak myśli. Sen lotu, gdzie przekraczasz próg i nagle lecisz prosto - to może być ciało energetyczne, które próbuje ci pokazać jak to wygląda bez tych napięć.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie numerologiczne, bo może to nic, ale Olaf - ile masz teraz lat, jeśli mogę zapytać? Albo przynajmniej - czy te sny zaczęły się w okolicach jakiejś dużej zmiany życiowej? Liczba lat ma swoje cykle i niektóre z nich to właśnie momenty, kiedy stare ograniczenia zaczynają się kruszyć.
Trzydzieści siedem to rok liczby jeden w osobistym roku numerologicznym, jeśli dobrze liczę - nowy cykl, zaczynasz coś od nowa. I to ma sens przy tych snach. Nowe terytorium, stare hamulce, próg który przekraczasz. Może to nie złamanie kosmicznej zasady tylko wejście w nowy cykl, który jeszcze nie czuje się swój.
To 'nie wystawać ponad poziom' to bardzo konkretny przekaz. W wielu tradycjach pracujących z duchowością latanie we śnie jest właśnie przełamywaniem tego rodzaju ograniczeń - fizycznych, rodzinnych, zbiorowych. I jeśli ktoś przez lata słyszał 'trzymaj się blisko ziemi', to sen o locie będzie zawierał winę wbudowaną w samą strukturę. Nie złamałeś kosmicznej zasady. Mogłeś złamać zasadę czyjegoś systemu.
To rozróżnienie między alarmem a wyrokiem jest ważne. Olaf - kiedy budzisz się po tym śnie, to poczucie winy zostaje z tobą przez chwilę, czy znika szybko? Pytam bo to może mówić dużo o tym czy ta zasada jest głęboko osadzona, czy już się rozluźnia.
Kilka minut winy, a potem ulga - to brzmi jak napięcie między dwiema częściami. Jedna jeszcze pilnuje starego porządku, druga już wie, że lot był właściwy. Nie wiem czy to jest praca z polem energetycznym, czy czysto psychologiczny proces, ale to wyraźnie nie jest jednolite doświadczenie. Jesteś podzielony w tej kwestii i sen to pokazuje.
Lewo w runach i w wielu tradycjach to strona przeszłości, tego co było, sił które formowały. Jeśli odchylasz się w lewo i po progu to znika - może sen literalnie pokazuje ci odchodzenie od starych wzorców. I ten próg to moment decyzji: idziesz dalej czy zostajesz w polu tamtych sił?
To ściskanie w klatce może byc wiele rzeczy i nie chce zgadywac bez wiedzy o tobie. Ale jak to połącze z tym co piszesz - ze wina przez kilka minut, potem ulga - to mi to wygląda troche jak ciało odpuszcza coś co trzymało przez sen. Jakbyś przez cały czas lotu w śnie byl spiety i dopiero przebudzenie rozladowuje napiecie.
