Tak, właściwie tak. Od tego snu inaczej słucham obcych języków. Szczególnie tych z południa Europy - kiedy ktoś mówi po włosku albo coś w tym stylu, mam takie dziwne skupienie, jakbym szukała czegoś znajomego. Jeszcze nic nie rozpoznałam, ale ten odruch jest nowy. Wcześniej obce języki były dla mnie po prostu muzyką w tle.
Ale czy to nie jest po prostu efekt placebo uwagi? Znaczy - jeśli sen sprawił, że Marzanka zaczęła bardziej uważać na języki południowe, to oczywiście zacznie je 'zauważać' częściej, bo uwaga selektywna tak działa. Nie mówię, że sen był nieważny. Mówię, że zmiana w zachowaniu niekoniecznie dowodzi czegoś poza normalną psychologią.
Przepraszam, że wchodzę tu z boku, bo ten wątek jest dla mnie trochę za głęboki technicznie, ale właśnie to zdanie Marzanki o 'szukaniu czegoś znajomego' w obcych językach - ja to mam od zawsze z greckim. Słyszę grecki i czuję, że zaraz coś rozpoznam. Nigdy nic nie rozpoznałam, ale to uczucie wraca. I nie wiem, czy to poprzednie wcielenie, czy jakaś inna forma pamięci. Czy to może znaczyć coś podobnego do tego, co Marzanka opisała?
Wracam do akcentu z tytułu, bo trochę odpłynęliśmy. Ten element - mówisz z obcym akcentem i ci to nie przeszkadza - wciąż mnie zastanawia jako osobna kwestia. Bo w snach zwykle reagujemy na coś, co jest 'nie nasze', próbujemy to naprawić albo tłumaczyć. Brak dyskomfortu przy własnym obcości to nie jest neutralne. To znaczy, że ta obcość jest rozpoznana jako własna. Marzanka, czy pamiętasz, czy ktoś z rozmówców w tym śnie zareagował na twój akcent - czy to było dla nich normalne?
To jest naprawdę ciekawe rozróżnienie - że 'wiedziałaś' o akcencie dopiero z perspektywy jawy, a nie z wnętrza snu. To znaczy, że w śnie twoja tożsamość była zbudowana inaczej. Czy pamiętasz, czy w ogóle miałaś poczucie, że 'to ty'? Czy byłaś sobą, ale inną sobą?
Ten 'inny rozdział' to bardzo trafne określenie. Słuchaj, czy w tym śnie miałaś inne ciało? To znaczy - czy patrzyłaś na swoje ręce albo miałaś jakieś poczucie fizyczne, które różniło się od codziennego?
Drobność ciała w innym wcieleniu to motyw, który pojawia się zaskakująco często. Sam miałem sen, gdzie byłem znacznie niższy i widziałem świat z innej perspektywy dosłownie - kąt padania wzroku był inny. Ale wracając do akcentu - Marzanka, czy ten obcy akcent był bardziej śródziemnomorski, słowiański, czy w ogóle nie dało się go zlokalizować?
To rozróżnienie, które robisz - między pamięcią a uzupełnieniem - jest bardzo uczciwe i rzadkie. Większość ludzi nie zastanawia się, czy wspomnienie ze snu jest oryginalne, czy zrekonstruowane po fakcie. Mam pytanie do całej dyskusji: czy ktoś próbował nagrać głosowo swój opis snu zaraz po przebudzeniu, zanim mózg zacznie 'naprawiać' luki? Ciekawe, co zostaje w takim surowym materiale.
A właśnie - czy ten akcent był słyszalny dla Marzanki, czy ona to wiedziała jakoś inaczej, bez słyszenia? Bo zastanawiam się, czy w snach w ogóle słyszymy siebie tak jak na jawie, czy to bardziej takie poczucie, że coś mówimy.
W opisach z tradycji słowiańskiej, gdzie sen traktowano jako podróż duszy, ta asymetria jest niemal regułą - własne działania we śnie są czuciowe, a otoczenie jest wizualne i słuchowe. Dusza nie obserwuje samej siebie tak, jak obserwuje zewnętrze. Więc to, że Marzanka 'wiedziała' o akcencie bez wyraźnego słyszenia siebie, pasuje do tego wzorca bardziej niż do zwykłego snu. Ciekawi mnie natomiast jedno - czy tamci rozmówcy reagowali na ciebie naturalnie, bez żadnego zdziwienia?
Ta ostatnia możliwość jest bardzo ciekawa - że akcent był 'widziany' przez jakąś część ciebie, która obserwowała z zewnątrz, podczas gdy ta, która uczestniczyła w rozmowie, po prostu mówiła. Jakbyś miała we śnie dwie warstwy: uczestniczkę i świadka. Czy coś jeszcze dawało ten efekt podwójnej perspektywy?
Przepraszam, że wchodzę z czymś prostszym po tej głębokiej dyskusji, ale czytałam wszystko od początku i mam takie naiwne pytanie: czy ktoś próbował po takim śnie uczyć się języka, który pojawił się w tym doświadczeniu? Zastanawiam się, czy nauka idzie wtedy łatwiej, jakby sen 'torował' jakąś ścieżkę.
