A może to nie są różne byty, tylko ten sam, który za każdym razem przybiera inną formę żeby nie wzbudzić podejrzeń? Czytałem gdzieś że niektóre demony albo entity robią właśnie tak, zmieniają wygląd żeby być mniej rozpoznawalne. Nie mówię że tak jest, ale czy wykluczasz taką opcję?
Zmiana formy to nie zawsze kwestia ukrywania się. W tradycji szamańskiej duchy-strażnicy też zmieniają postać zależnie od tego, czego potrzebuje śniący. Ta sama intencja, różne ciało. Problem w tym, że schemat, który opisuje apolonia - stały, powtarzalny, z poczuciem utraty - bardziej pasuje do czegoś, co ma własny cel, niż do przewodnika. Przewodnicy raczej zostawiają po sobie więcej, nie mniej.
To jeden raz na tyle miesięcy to naprawdę mało. Nie chcę być pesymistyczna, ale jakby to był uczciwy obieg energii, to chyba bilans byłby inny.
Właśnie to zdanie mnie zatrzymało - że zgadzasz się zanim zapytasz siebie, czy chcesz. Czy to nie jest trochę jak z niektórymi relacjami na jawie, gdzie też wchodzi się w coś automatycznie, bez świadomej zgody? Może to nie jest kwestia bytu, ale jakiegoś wzorca, który ty sama wnosisz do snu?
To co napisałaś na końcu - że byt może wybierać cię właśnie przez ten wzorzec - nie daje mi spokoju. Bo to by oznaczało, że nie jesteś wybierana losowo, tylko że coś w tobie przyciąga dokładnie ten rodzaj kontaktu. I nie mówię tego, żeby cię przestraszyć, ale żeby zapytać - czy w dzieciństwie albo bardzo dawno temu miałaś już takie sny? Zanim zaczęły się te obecne?
to ważna różnica - brak wspomnień to nie to samo co brak doświadczeń. Szczególnie jeśli w domu sen nie był tematem, mózg mógł po prostu nie budować śladów pamięciowych dla tych treści. Ale wróćmy do wzorca - czy poza snami masz poczucie, że w relacjach na jawie też dajesz więcej niż dostajesz, i że jakoś wchodzisz w to zanim zdążysz ocenić?
Zatrzymałam się na tym co mówi Wioletka_Z i właściwie mam pytanie do całej dyskusji - jeżeli wzorzec dawania bez pytania jest czymś, co apolonia nosi ze sobą, to czy praca nad tym wzorcem na jawie mogłaby zmienić to, co się dzieje w snach? Czy one są od siebie oddzielone, czy jednak sprzężone?
A może właśnie o to chodzi - że te byty działają tak długo jak długo nie zdajesz sobie sprawy że masz wybór? Bo jak tylko śniący zaczyna myśleć świadomie w śnie, to może to zmienić wszystko. Nie wiem, czy dobrze rozumuję, ale to by tłumaczyło dlaczego te kontakty są takie automatyczne i bezwolne.
To zdanie o rzutowaniu znajomości jest dla mnie ważne. Bo jeśli tak jest, to znaczy, że część tego doświadczenia tworzy sama apolonia - i nie mówię, że to dobrze ani źle, ale że może mieć nad tym więcej kontroli niż myśli.
O, to jest naprawdę coś. Bo właśnie taki szczegół - informacja o konkretnej osobie, potwierdzona - to jest inny kaliber niż ogólna symbolika. Czy pamiętasz co dokładnie powiedziała ta postać? Nie musisz wchodzić w szczegóły jeśli nie chcesz, ale jestem bardzo ciekawa czy to była informacja emocjonalna czy faktyczna.
Ten jeden przypadek zmienia dla mnie cały obraz tej rozmowy. Bo mieliśmy przez chwilę kierunek - wzorzec, rzutowanie, psychologia - i nagle pojawia się element, który w te ramy nie wchodzi. Nie wiem co to znaczy dla całości, ale myślę że właśnie dlatego te sny są tak trudne do zostawienia w spokoju.
Ten jeden szczegół o babci to jest właśnie to, na czym warto się zatrzymać, bo zmienia całą logikę rozmowy. Przez długi czas szliśmy w kierunku - wzorzec, projekcja, psychologia relacji. I to wszystko mogło być prawdą. Ale jeśli postać ze snu powiedziała coś o kimś, o czym sama apolonia nie wiedziała, a co się potwierdziło - to nie zmieści się w żadnej teorii o rzutowaniu. Bo nie możesz rzutować czegoś, czego nie masz. Mam pytanie do apolonii - czy ta postać, która to powiedziała, zachowywała się tak samo jak inne? Czy cokolwiek ją wyróżniało - sposób mówienia, ton, wygląd? Bo jeśli wszystkie wyglądają tak samo, a jedna miała dostęp do informacji spoza twojego zasięgu, to może nie wszystkie są tym samym rodzajem kontaktu.
