Ostatnio mam ten sen dosłownie co kilka nocy i nie wiem co o tym myśleć. Stoję na jakimś targu, ale handluje się tam nie towarem tylko... czymś niematerialnym. Jakby emocjami, wspomnieniami, kawałkami siebie. I co najdziwniejsze - patrzę na to z góry, z boku, jakbym obserwował siebie jako kogoś obcego. Zupełnie nie czuję, że to ja, a jednak wiem że to moje ciało. Budzę się z poczuciem że coś oddałem albo coś dostałem, ale nie potrafię powiedzieć co. Czy ktoś miał coś podobnego? Nie wiem czy to w ogóle ma jakieś znaczenie ezoteryczne czy po prostu dziwny sen.
To co opisujesz z tym patrzeniem na siebie z boku - to jest bardzo charakterystyczne i ma nawet swoją nazwę. Autoskopia albo eksterioryzacja częściowa. Ale czy to rozszczepienie jak pytasz w tytule, czy coś innego - to zależy od kontekstu całego snu. Powiedz mi więcej o tym targu - czy rozmawiałeś z kimś konkretnym? Czy te postacie miały twarze?
W wierzeniach słowiańskich takie sny o targu, gdzie wymienia się rzeczy niematerialne, były traktowane bardzo poważnie. Mówiono że dusza w nocy odbywa podróże i może wchodzić w kontakty z istotami z innych planów. Postać stojąca za ladą - czy miałeś poczucie że to ktoś życzliwy, czy raczej wyczuwałeś jakiś niepokój?
To wyczerpanie o którym mówisz jest ważnym sygnałem. Ale zanim ktoś zacznie od razu mówić o "oddawaniu energii" albo "kontraktach z istotami" - chcę zapytać wprost: czy te sny zaczęły się po jakimś konkretnym zdarzeniu w życiu? Jakaś duża zmiana, strata, albo spotkanie z nową osobą?
Ten wątek o dawaniu więcej niż się dostaje jest bardzo ciekawy i wraca w kilku opisach tutaj. W snach o wymianach nierówność często mówi coś o tym jak postrzegamy siebie w relacjach. Autor tematu - jak to u ciebie wygląda? Czy w tych transakcjach na targu czujesz że wychodzisz na tym dobrze, czy masz poczucie straty?
To co opisujesz - to wrażenie że umowa była dobra, ale zostaje poczucie że coś nie gra - to jest akurat bardzo stary motyw. W dawnych opowieściach mówiono o istotach które potrafią sprawić że człowiek we śnie zgadza się na coś, czego na jawie by nie przyjął. To nie jest straszenie, raczej ostrzeżenie żeby zwracać uwagę na to co czujesz zaraz po przebudzeniu, bo to jest prawdziwsza informacja niż wrażenie ze środka snu.
Przepraszam że się włączam, ale ta perspektywa z boku to mnie bardzo zastanawia. Miałam kilka takich snów i zawsze myślałam że to po prostu dziwna forma marzenia sennego. Czy to patrzenie na siebie z zewnątrz ma jakąś szczególną nazwę poza tą autoskopią którą wspomniała Leokadia72? Bo chciałabym poczytać więcej na ten temat.
To że obserwujesz siebie bez możliwości ingerencji - to jest bardzo konkretna informacja. W tarota powiedzielibyśmy że jakaś część ciebie jest świadkiem, ale nie aktorem. Pytanie jest takie: czy postać którą obserwujesz robi w tym śnie coś czego ty - ten obserwujący - byś nie zrobił? Czy ona działa według twoich wartości?
Poczekaj, bo to jest ważne. Mówisz że ta postać jest pewniejsza siebie. Czy to cię w tym śnie niepokoi, czy wręcz przeciwnie - jesteś spokojny patrząc na nią?
To "ona sobie poradzi" brzmi dla mnie jak dysocjacja ochronna. Nie mówię że to coś złego, ale warto to rozważyć zanim wejdziemy w narrację o handlu z duszami. Rozpad związku potrafi sprawić że psychika dosłownie odcina się od tej części siebie która decyduje, bo decyzje przynosiły ból. Czy to możliwe że ta spokojniejsza postać to ty przed związkiem albo ty którego chciałbyś być?
Słuchajcie, ja nadal nie rozumiem jednej rzeczy. Czy te wymieniane rzeczy - te niematerialne, o których mówił autor na początku - macie jakiś pomysł co to konkretnie może być? Bo jak mam to sobie w głowie poukładać, to nie wiem czy gadamy o symbolach, o jakiejś energii, czy o czymś dosłownie duchowym.
O, to jest naprawdę ważna obserwacja. Że wymieniane jest coś co po przebudzeniu nie ma pokrycia w rzeczywistości - to mi się skojarzyło z runą Gebo, czyli darem i wymianą, ale w jej ciemnym aspekcie gdzie wymiana wydaje się równa a wcale nie jest. Czy te sny przychodzą regularnie, w jakimś rytmie, czy losowo?
Regularność mnie zaskakuje. Myślałam że takie sny to raczej coś okazjonalnego. Czy one przychodzą w jakiejś konkretnej porze nocy? Bo słyszałam że sny tuż przed przebudzeniem są inne niż te głębiej w nocy.
Pętla - tak bym to samo nazwała u siebie. To nie są sny które "rozwiązują" coś. Za każdym razem jest ten sam rytuał wymiany i ta sama pustka po. Zastanawiam się czy robienie jakichś zapisków po przebudzeniu cokolwiek zmienia, bo sama zaczęłam to ostatnio i jakoś mi się wydaje że sny są przez to wyraźniejsze.
Przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie do autora tematu. Skoro ta postać którą obserwujesz jest spokojna i pewna siebie przy tych wymianach - czy kiedys próbowałeś w trakcie snu do niej podejść albo z nią porozmaiwać? Bo czytałam że w świadomym śnieniu można wejść w kontakt z takimi "innymi sobą".
To pytanie o świadome śnienie i podejście do tej postaci jest kluczowe. Remigiusz, technicznie rzecz biorąc - tak, mógłbyś. W lucid dreamingu pierwszym krokiem jest właśnie uświadomienie sobie że śnisz, a ty masz już tę obserwacyjną perspektywę, czyli jesteś o krok od tego. Ale mam pytanie zanim pójdziemy dalej - czy w trakcie tych snów w ogóle zdajesz sobie sprawę że śnisz, czy to przychodzi dopiero po przebudzeniu?
Okej, ale "wracanie" kontra "budzenie się" to też może być kwestia intensywności fazy REM i tego jak mózg przechodzi między stanami. Nie mówię że tak jest, ale skąd wiemy że to kryterium rozróżnia doświadczenie duchowe od zwykłego snu z silnym ładunkiem emocjonalnym?
Dziękuję wam obojgu że poruszacie to właśnie teraz, bo ja też się z tym zmagam przy moich snach. Ale wracając do tego co powiedział Remigiusz - że wracasz, a nie budzisz się. Czy ta postać którą obserwujesz też "wraca" razem z tobą, czy zostaje tam?
To "ona zostaje" brzmi niesamowicie. Czyli jakby ta pewna siebie wersja ciebie mieszka gdzie indziej na stałe? Przepraszam że się wtrącam z takim naiwnym pytaniem, ale nie rozumiem - czy to nie jest niepokojące?
Ja to czuję. Dokładnie to. U mnie w snach o wymianach też jest ta chwila kiedy coś zostaje po drugiej stronie i budząc się mam poczucie że nie jestem kompletna. Remigiusz, czy ten brak spokoju po przebudzeniu - trwa przez cały dzień czy mija po jakimś czasie?
Ta anticipacja wieczorem to mnie zastanawia. Czy to jest coś w rodzaju strachu przed snem, czy raczej... oczekiwanie? Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy i nie wiem czy dobrze rozumiem.
To co opisujesz - niechciane oczekiwanie, anticipacja czegoś do czego się wraca - to mi bardzo mocno przypomina dynamikę z trudnych relacji. Nie mówię że to sen o związku, ale ta struktura: wychodzę na tym niedobrze, a jednak czekam żeby znowu tam być - to jest wzorzec który warto sobie nazwać. Czy te sny nasiliły się po jakimś konkretnym wydarzeniu w życiu, czy stopniowo narastały?
To jest ważna informacja. Dwa miesiące przed rozstaniem - czy wtedy już coś się działo w relacji? Bo sny potrafią wyprzedzać to co umysł jeszcze oficjalnie "wie".
...więc wracam do głównego pytania Remigiusza, bo trochę nam umknęło. Mówisz że obserwujesz siebie z boku. To jest klasyczna perspektywa trzecioosobowa we śnie. Ale zastanawiam się - czy ta "inna wersja ciebie" robi we śnie coś czego ty w życiu nie robisz, czy raczej robi to samo co ty, tylko inaczej?
To brzmi trochę jak te opisy gdzie ktoś widzi swoje odbicie które się nie porusza tak samo jak ty. Przepraszam, wiem że to może nie na temat, ale czy ktoś tutaj kojarzy podobne doświadczenia z tradycji, nie tylko ze snów?
U mnie było podobnie - poczucie wymiany bez konkretnej treści, jakby sam akt dawania i brania był ważniejszy niż to co. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie ten moment kiedy podświadomość "wie" ale nie chce jeszcze tego powiedzieć wprost.
Ja tu siedzę i czytam i mam jedno pytanie do wszystkich - czy ktoś próbował w takim śnie zatrzymać tę wymianę? Powiedzieć "nie" w środku snu? Bo jeśli jest poczucie że coś tracimy, to może można próbować nie tracić?
