Nie wiem jak to opisać, ale od jakiegoś czasu budzę się z poczuciem, że właśnie ktoś albo coś przekazało mi bardzo ważną wiadomość. Nie pamiętam snu, nie pamiętam obrazów, ale mam absolutne przekonanie, że była jakaś treść. I ta treść znika dosłownie słowo po słowie, zanim zdążę jej chwycić. Jakby ktoś wymazywał zdanie od końca. Wstaję przestraszona, nie wiem czego, i siedzę tak przez chwilę próbując złapać cokolwiek. Czy ktoś miał coś podobnego? Czy to w ogóle ma jakiś sens z perspektywy snów?
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Ale zanim cokolwiek powiem, chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Piszesz, że znika słowo po słowie, czyli masz wrażenie jakby to była mowa, zdania? Czy to może być też obraz, który się rozmywa? Bo to dwie trochę różne rzeczy i dużo zależy od tego, jak to przeżywasz.
To bardzo ciekawe zjawisko. Mnie bardziej zastanawia ten strach, który opisujesz. Piszesz, że budzisz się przestraszona, ale nie wiesz czego się boisz. Czy to jest strach związany z treścią, bo czujesz że to coś niepokojącego, czy może raczej przestracha cię samo przebudzenie, ten stan dezorientacji?
A może to nie sen tylko jakiś kontakt? Pytam serio, bo czytałem że duchy czy inne energie mogą próbować się odezwać właśnie w tym momęcie między snem a jawą. I może dlatego nie pamiętasz bo mózg po prostu nie jest jeszcze włączony żeby to zapisać?
Czwarta, piąta to akurat czas kiedy cykl REM bywa najintensywniejszy, więc sny są wtedy bardzo żywe i bardzo szybko zanikają. Ale jeśli to się dzieje regularnie i zawsze w tym oknie, to naprawdę warto sprawdzić sobie tranzyt Neptuna. Neptun rządzi snami i granicą między światami, a jego tranzyt przez wrażliwe punkty wykresu urodzeniowego potrafi dosłownie otwierać ten kanał.
Ten opis z zanikiem słowo po słowie przypomina mi coś specyficznego. W tradycji onirycznej, szczególnie u Carstairsa i w niektórych tekstach tybetańskich, opisuje się zjawisko odwrotnej kolejności zapamiętywania snu. To znaczy, budzisz się z ostatnią sceną i ona odpływa pierwsza, bo umysł jawy zaczyna ją nadpisywać. Werbalny charakter tego co opisujesz może sugerować, że twój umysł przetwarza treści snów silniej przez język niż przez obraz, co jest zresztą dość rzadkie i warte uwagi.
Skoro dyktafon może być szybszy, to zastanawiam się czy nie ma znaczenia samo to, że musisz wykonać ruch fizyczny żeby zapisać. Czytałam gdzieś że przebudzenie angażuje ciało i to już trochę przerywa ten stan. Ale nie wiem, może się mylę. Wrotycz, Ty się na tym znasz, czy samo sięgnięcie po dyktafon może zabić ten moment?
To co napisałaś, że szukasz oczyma pokoju, to bardzo konkretna wskazówka. Mnie to brzmi jak reakcja na dezorientację przestrzenną, nie na treść snu. Czy masz wrażenie, że budzisz się nie wiedząc gdzie jesteś? Choćby przez ułamek sekundy?
A co jeśli właśnie to zawieszenie jest ważne? Tzn że jesteś jednoczesnie w obu miejscach i dlatego strach nie wiadomo skąd bo może to nie twój strach tylko z tamtej strony? Przepraszam że tak dziwnie piszę ale nie wiem jak to ująć lepiej.
Jak czytam ten wątek, to zastanawiam się czy ktoś próbował spojrzeć na to przez pryzmat tranzytów w momencie przebudzenia. Nie ogólnie, tylko konkretnie dla Nagietki. Masz datę urodzenia? Mogłabym sprawdzić czy Neptun albo Merkury robią coś ciekawego w tym czasie.
Wróciłam do wątku i widzę że dyskutujecie o oczach i strachu, ale nikt nie wrócił do tego co zaproponowałam wcześniej. Ansuz to runa mowy i przekazu właśnie. Jeśli coś przychodzi w słowach, to ona mogłaby pomóc to uchwycić. Nagietka, czy w ogóle pracowałaś kiedyś z runami?
Mam wrażenie że w tym wątku krążymy wokół kilku hipotez i żadnej nie sprawdzamy do końca. Może warto zapytać bezpośrednio, Nagietka, jak długo to trwa? Kilka tygodni, kilka miesięcy? I czy zaczęło się nagle czy narastało stopniowo?
Trzy, cztery miesiące i narastanie częstotliwości to już wyraźny wzorzec. Nagietka, czy w tym samym czasie coś się zmieniło w twoim życiu? Niekoniecznie coś dramatycznego, może nowe miejsce, zmiana rytmu dnia, coś co zaczęłaś albo skończyłaś?
To ma ogromne znaczenie dla rytmu snu. Ale co ważniejsze, zmiana środowiska i ograniczenie bodźców zewnętrznych może powodować, że sny stają się intensywniejsze. Mózg szuka stymulacji w nocy, jeśli nie dostaje jej w dzień. Ale to nie tłumaczy strach po przebudzeniu, bo on naprawdę jest osobną kwestią.
Czy ten strach jest jkaiś taki odruchowy, jakbyś wiedziała że coś ważnego przepadło? Bo jak czytam to co piszesz mam wrazenei że to nie strach przed czymś tylko strach z powodu utraty. To zupełnie inne uczucie.
To przeczucie że coś przeoczyłaś to może być właśnie ślad po tym co odpłynęło. Wróciłam jeszcze do daty początku, trzy cztery miesiące. Nagietka, powiedziałabyś w którym miesiącu to się zaczęło? Neptun w przejściu przez pewne sektory potrafi właśnie rozmywać granicę między snem a jawą i zostawiać dokładnie ten rodzaj powidoku emocjonalnego bez treści.
Okej, to mniej więcej się zgadza. Żeby sprawdzić dokładniej potrzebowałabym jednak rok urodzenia. Nie musisz podawać na forum, możesz napisać na PW jeśli chcesz. Chodzi mi o to żeby nie gadać w ciemno.
Nagietka, mam jeszcze jedno pytanie, bo mi czegoś brakuje w obrazku. Powiedziałaś że wiadomość znika słowo po słowie. Czy ty słyszysz te słowa, czy je widzisz, czy może po prostu wiesz że były? To rozróżnienie jest ważne.
Tak, zmienia sporo. Jeżeli to jest wiedza bez kanału zmysłowego, to może chodzić o coś co w tradycji nazywa się przekazem klairopoznawczym. Nie widzisz, nie słyszysz, po prostu nagle wiesz. Problem polega na tym, że ten rodzaj odbioru jest najtrudniejszy do zakotwiczenia w pamięci werbalnej, bo omija normalne ścieżki kodowania.
Właśnie te przebłyski w ciągu dnia to jest dla mnie ważna informacja. To może oznaczać że zdolność odbioru jest szersza niż tylko sen. Nagietka, czy te sytuacje w dzień też wiązały się z jakimś emocjonalnym ładunkiem, czy były neutralne?
Albo jedna sprawa w dwóch trybach. Może w dzień to przychodzi bez obciążenia emocjonalnego, a w nocy w śnie to samo źródło generuje coś o zupełnie innym ciężarze. Pytanie co sprawia że treść w nocy jest tak naładowana.
Nagietka, dostałam twój rok urodzenia, dziękuję. Sprawdziłam i faktycznie, masz teraz tranzyt, który może tłumaczyć to rozmywanie granicy między tym co wiadome a tym co zostaje. Nie chcę tu pisać szczegółów żeby nie zaśmiecać wątku, ale napisałam ci z powrotem na PW.
Niekoniecznie nasilać, ale mogą zmieniać charakter. Tranzyt nie jest statyczny. Odpiszę dokładniej, ale w skrócie, im bardziej będziesz z tym pracować, tym mniej chaotycznie to może się przejawiać. To nie jest skazanie na strach przez kilka miesięcy.
Śledzę ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mi siedzi w głowie. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenie i próbował się modlić albo prosić o ochronę przed zasypianiem? Nie wiem czy to ma sens w tym kontekście, ale zastanawiam się czy intencja przed snem w ogóle coś zmienia.
To może być istotny brak. Brak intencji przed snem to nie jest neutralna pozycja, mózg wchodzi w sen bez żadnego ukierunkowania i przetwarza wszystko po kolei. Jeśli jest w tym jakiś przekaz, to pojawia się w środku chaosu, a nie w warunkach które ułatwiają zapamiętanie. Ale Nagietka, nie wychodź od razu od czegoś skomplikowanego. Co byś powiedziała na samo ustalenie jednego zdania przed snem, czegoś w stylu: chcę zapamiętać to co ważne. Bez rytuału, bez świec, po prostu jako myśl?
Nagietka, to ważne co właśnie powiedziałaś. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem twoją sytuację. Mówisz że zasypiam i tyle, ale czy masz jakiś stały rytm zasypiania, zawsze o podobnej porze, czy to jest każdorazowo inne?
To jest istotne. Telefon bezpośrednio przed snem utrzymuje układ nerwowy w trybie odbioru, nie wyciszania. Jeśli do tego dochodzi jakiś przekaz, to dosłownie wpada w aktywny szum. Nagietka, czy te przebudzenia w strachu zdarzają się w konkretnych porach nocy, czy losowo?
