Mam wrażenie, że odkrywam jakiś nowy rodzaj snów i nie wiem, jak je interpretować. Chodzi o sny, w których jestem dzieckiem, bawię się w jakimś miejscu, czuję zapachy, widzę twarze bliskich - ale kiedy się budzę, wiem na pewno, że to nigdy nie miało miejsca. Nie to miasto, nie ten ogród, nie tamte dzieci. A mimo to sen ma tę samą fakturę co prawdziwe wspomnienie. Znacie to? I jak w ogóle zacząć je zapamiętywać, bo mi bardzo szybko uciekają?
To ciekawy temat, bo właśnie to rozróżnienie - między snem a wspomnieniem - jest według mnie kluczowe. Mózg i podświadomość nie zawsze są szczerzy co do źródła obrazu. Ale zanim przejdziemy do interpretacji, powiedz: czy to jednorazowe zdarzenie, czy powtarza się ten sam sen albo podobne scenerie?
Ja miałam coś takiego kilka razy i długo myślałam, że to po prostu dziwne sny. Ale po jakimś czasie zaczęłam zastanawiać się, czy to nie mogą być fragmenty z poprzedniego wcielenia. Mam na myśli to, że podświadomość może nosić ślady czegoś, co przeżyłaś, zanim trafiłaś do tego życia. To tłumaczyłoby, dlaczego emocje są tak realne, a obrazy obce.
Warto tu zachować spokojną głowę. Interpretacja jako poprzednie wcielenie to jedna z możliwości, ale nie jedyna. Takie sny mogą też być wyrazem niespełnionych potrzeb emocjonalnych - podświadomość czasem konstruuje wspomnienia, których nam brakuje. To nie wyklucza podejścia duchowego, ale nie trzeba od razu skakać do reinkarnacji.
Dziennik snów, klasyka. Ale z jednym warunkiem: piszesz zanim wstaniesz z łóżka. Najlepiej mieć coś pod ręką jeszcze w ciemności. Nawet trzy słowa - miejsce, emocja, jedna twarz. Reszta często wraca przy tych słowach kluczach przez resztę dnia.
Nie żebym negowała, ale to akurat brzmi jak coś, co można wytłumaczyć skupieniem uwagi przed snem. Jak myślisz o snach zanim zaśniesz, to mózg po prostu ma ten temat na pierwszym planie i łatwiej zapamiętuje. Nie trzeba czakr do takiego efektu, nie?
A ja mam takie pytanie do wszystkich, bo dopiero zaczynam się tym interesować - te sny niby-wspomnienia, czy one mają jakąś konkretną interpretację w ezoteryce? Jak się szuka znaczenia takiego snu, to od czego się zaczyna?
Czytałam gdzieś że jak sie śni dzieciństwo którego nie ma to mozę to byc też przesłanie od ducha opiekunczego? Coś w stylu że chce pokazac jak mogło wyglądac twoje życie albo co ci było potrzebne? Czy ktos coś wie na ten temat bo nie wiem czy dobrze rozumiem
Wtedy zamiast treści zapisz emocję. Jedno słowo: spokój, strach, tęsknota. Mózg potrafi do emocji odbudować więcej niż do obrazu. Poza tym warto przez kilka dni nie ruszać się gwałtownie po przebudzeniu, zostać w tej samej pozycji przez chwilę. Ruch fizyczny rozrywa stan półsenny szybciej niż cokolwiek innego.
Dobra, spróbowałam tej metody z emocją. Napisałam jedno słowo i faktycznie - w ciągu dnia wróciły mi jakieś fragmenty. Nie cały sen, ale ten nastrój, o którym pisałam wcześniej, ta tęsknota za czymś nieokreślonym. Teraz zastanawiam się, co z tym zrobić dalej, bo mam słowo, mam emocję, ale co to właściwie znaczy?
A jakie słowo napisałaś? Nie musisz mówić dokładnie, ale czy to była tęsknota, spokój, coś innego? Bo to w jakimś stopniu zmienia kierunek interpretacji.
To jest dokładnie ten rodzaj emocji, o którym pisałam wcześniej. Ten ciężar, ta dziwna bliskość czegoś, czego nie przeżyłaś w tym życiu. U mnie też zawsze było jedno słowo albo jeden obraz, który nie pasował do niczego z mojej biografii.
Ja mam pytanie może trochę z boku - jak wy w ogóle podchodzicie do zapisywania snów długoterminowo? Czy po jakimś czasie widać jakieś wzorce? Bo zastanawiam się czy nie zacząć prowadzić dziennika właśnie żeby sprawdzić czy podobne sny wracają.
Wracając do Apolonii i tego słowa "dom" - w pracy z czakrami takie sny o domu który nie istnieje często wychodzą przy zablokowaniu czakry podstawy. Chodzi o poczucie zakorzenienia, przynaleznosci. Czy próbowałas kiedyś medytacji na tę czakrę? Bo to mogłoby dużo wyjaśnić nie tylko z perspektywy snów.
A czy ktos wie czy mozna uzyc kart do interpretacji takiego snu? bo czytalam ze niektóre karty jak Księżyc albo Gwiazda dotyczą właśnie podswiadomosci i snów i zastanawialam sie czy mozna polożyc rozklad do snu który sie nie pamieta w całości tylko ta jedną emocje
właśnie o to mi chodziło, bo nie umiałam sformulowac pytania i bałam się że rozklad bedzie bez sensu jeśli intencja jest zła. A jak ty byś to ułożyła gdybyś miała te karty przed sobą teraz?
Właśnie to jest sedno całej tej rozmowy od początku - nie chodzi o to co się śni, tylko o to co zostaje po przebudzeniu. Apolonia pisała o tęsknocie, o słowie "dom", o uczuciu że to nie jest jej dom ale jest jej bliski. Żaden mechanizm konstruowania wspomnień nie tłumaczy tej kombinacji emocji wystarczająco dobrze.
Ten strach jest czymś, bo u mnie było podobnie. Przez długi czas omijałam te obrazy w medytacji, jakby wchodząc w nie mogło coś "puścić". A potem kiedy w końcu zostałam z jednym z nich - to było jak otwarcie drzwi, za którymi nie ma potwora, tylko jakaś bardzo cicha przestrzeń.
Przepraszam że wchodzę, ale to co celestyna napisała bardzo mnie zastanawia - jak wejść w emocję w medytacji żeby nie pogłębić się w niej za bardzo? Bo mnie się zdarza że jak zaczynam coś czuć to potem nie mogę skończyć i wychodzę z medytacji gorzej niż wchodziłam.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie, że wszyscy zakładają że te sny Apolonii są jakąś wiadomością albo pamięcią. A może to jest po prostu wyobraźnia, która tworzy coś pięknego i tęsknota jest za tym pięknem, nie za prawdziwym miejscem?
No ale jak myślisz, to że szczegóły się powtarzają - czy to nie może być po prostu bardzo ugruntowane wyobrażenie, które twój mózg odtwarza za każdym razem tak samo? Trochę jak ulubiona piosenka, która zawsze brzmi tak samo, bo tak ją zapamiętałaś?
To jest zresztą dokładnie to napięcie, które sprawia, że takie sny są trudne do zakwalifikowania. Nie wpisujesz się ani w klasyczne wspomnienie, ani w typowy sen twórczy. Azalia, wspominałaś o medytacji z emocją jako wejściem - jak długo zazwyczaj trwa taka praca zanim pojawi się cokolwiek konkretnego?
Do tej rozmowy o medytacji - Apolonia, czy ten strach przed wejściem w tę tęsknotę pojawia się też poza medytacją? Na przykład kiedy sen wraca w ciągu dnia albo kiedy piszesz o nim tutaj?
To zdanie wcale nie jest głupie. Znam to. Jakbyś mówiła za dużo i coś mogło usłyszeć. Nie mówię że tak jest dosłownie, ale to uczucie jest informacją samo w sobie. Mam wrażenie że te sny mają dla ciebie jakiś próg, którego jeszcze nie przekroczyłaś.
Hej, wracam do czegoś co Apolonia napisała wcześniej - że sny pojawiają się niezależnie od nastroju i tego co się dzieje w życiu. Ale czy to na pewno tak jest? Bo mnie się wydaje, że trudno to ocenić samemu, bo nie zawsze wiemy co nas tak naprawdę wpływa.
Czytam od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś innego - Apolonia, czy sprawdzałaś kiedyś w jakimś sensie astrologicznym kiedy te sny się pojawiają? Bo na przykład sny pojawiające się przy pewnych tranzytach mogą mieć zupełnie inny charakter niż te codzienne. Neptun nad Ascendentem na przykład potrafi robić z snem naprawdę dziwne rzeczy.
Zaczęłabym od Neptuna i Księżyca, bo one najbardziej rządzą sferą snów. Neptun wolno się porusza więc tranzyt trwa długo, ale jeśli zbierzesz kilka dat z tych szczególnie wyrazistych snów, można spróbować zobaczyć czy coś tam siedzi. Masz swój natal?
