Wracam do czegoś, co Sennaria powiedziała wcześniej - że sen przyszedł w rok, kiedy zapomniała o dacie. Dla mnie to jest najważniejszy punkt całej tej rozmowy. Bo wszystkie systemy - numerologia, astrologia, zioła - to są ramy, które przykładamy do doświadczenia. Ale to doświadczenie wydarzyło się bez ram. Co to znaczy dla interpretacji?
Tak, właśnie. Tamten sen był inny. Prostszy. Żadnych świadków w tle, żadnych postaci. Tylko ta centralna scena i ja. I jakieś dziwne uczucie, że nic nie muszę w nim rozumieć. Zwykle budzę się z potrzebą zapisania, przeanalizowania. Tamtym razem obudziłam się spokojnie. Dopiero widząc datę zaczęłam to wszystko składać w głowie.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie mogłam nie odpisać. Mam bardzo podobne doświadczenie - sen wraca w konkretny dzień, który jest dla mnie ważny, i właśnie w roku, kiedy byłam na niego najmniej przygotowana, okazał się najbardziej... jak to powiedzieć... prawdziwy. Jakby brak oczekiwań otworzył coś, czego normalnie nie widzę przez własną interpretację.
Ale Mistyk, to co mówisz moze byc prawda i jednoczesnie nie zaprzeczac temu, ze cos sie stało. Nawet jezeli brak filtru 'wzmacnia' odbiór - to czego? Jesli nic tam nie bylo, to by sie nie wzmocnilo, no nie?
Wracając do tego, co Sennaria powiedziała o prostocie tamtego snu - w pracy z czakrami jest takie doświadczenie, że kiedy jest najmniej 'szumu', kiedy nie jesteś nastawiona na odbieranie, właśnie wtedy przychodzi coś najwyraźniejszego. Jakby twoja uwaga skupiona gdzie indziej ściszała ego na tyle, że coś mogło dotrzeć. Ciekawi mnie jedno: czy tamta centralna scena w tym uproszczonym śnie była identyczna z poprzednimi, czy może jednak była odrobinę inna?
