A można sprawdzić fazę księżyca bez żadnej wiedzy astrologicznej? Bo to brzmi jak coś co można po prostu zacząć notować w tym dzienniku, jeden znaczek czy coś, bez uczenia się całej astrologii.
Dobra, to dodaję księżyc do dziennika! Serio, ten wątek się rozrósł w coś naprawdę konkretnego. Już mam: godzina przebudzenia, emocja, kolor snu, coś o dniu, i teraz faza księżyca. Będę pisać jak telegraf, ale spróbuję. Dzięki Czarodziej za to pytanie, bo sama bym nie pomyślała żeby to uprościć.
Walentyna, tylko uważaj żeby ten dziennik nie stał się kolejnym obowiązkiem który cię stresuje. Pięć rzeczy to dużo jak się budzi człowiek w środku nocy. Może lepiej mieć kartkę przy łóżku i pisać jedno zdanie, a resztę uzupełniać rano? Lepszy niekompletny zapis przez miesiąc niż idealny przez trzy dni.
Wracam do wątku kolorów, bo jeszcze nie powiedziałam swojego zdania, a zajmuję się tym od lat. W pracy z kartami widzę to samo co w snach, brak koloru albo szarość to rzadko jest oznaka czegoś złego, to często jest oznaka że coś jest na etapie uśpienia, czeka. Kolorowy sen z płaczem to zupełnie co innego niż szary sen z płaczem, nawet jeśli emocja brzmi tak samo.
To jest właśnie dobre pytanie i szczera odpowiedź jest taka, że bez polisomnografu nie rozróżnisz tego stuprocentowo. Ale jest jeden wskaźnik, który pomaga, godzina przebudzenia. Głęboki sen dominuje w pierwszej połowie nocy, REM narasta rano. Jeśli szary sen budzi cię około czwartej czy piątej, to REM jest bardzo prawdopodobny. Jeśli coś wyrwało cię z snu niedługo po zaśnięciu, to inna historia.
Tak, dokładnie to miałam na myśli. I zwłaszcza ten płacz bez przyczyny, albo ten śmiech który jest trochę nieswój, to są sygnały że coś pracuje na głębokim poziomie. Pytanie które bym zadała na miejscu jest jedno, czy te emocje brzmią jak twoje własne, czy czasem masz wrażenie że to jakby emocja z zewnątrz, że to nie ty to czujesz?
Walentyna, zanim pójdziemy za daleko w kierunku emocji z zewnątrz, chcę zapytać o jedną rzecz. Czy budzisz się z tym płaczem spokojnie, to znaczy emocja jest ale ty czujesz się bezpiecznie, czy jest w tym coś co cię niepokoi, coś nieprzyjemnego poza samą emocją?
To jednoczesne śmianie i płakanie mnie zatrzymało. Sama miałam coś takiego raz i nikt mi wtedy nie umiał wyjaśnić co to było. Zostało mi to w głowie do dziś.
Czytam ten wątek od początku i ciągle mam jedno pytanie w głowie, czy te gwałtowne emocje ze snów, śmiech albo płacz, mogą zostawiać jakiś ślad na następny dzień? Bo Walentyna pisała wcześniej że ma ciężkie poniedziałki, zastanawiam się czy to nie jest odwrotnie niż myśleliśmy, że nie poniedziałek powoduje sen, tylko sen powoduje trudniejszy dzień.
Dokładnie to. I jeszcze jedno, zanotuj też czy po takim przebudzeniu z emocją wracasz do snu, czy zostajesz z tym czuwając. Bo te dwa warianty dają kompletnie inny efekt na dzień następny.
To rozumowanie ma lukę. Intensywniejsza emocja w śnie nie musi oznaczać że pochodzi z zewnątrz. Mózg w fazie głębokiego śnienia nie ma tych samych filtrów co na jawie, więc własne emocje mogą brzmieć głośniej, bardziej dosłownie. Walentyna, czy ten płacz jest intensywniejszy, czy raczej jakościowo inny? To jest ważna różnica.
Ma sens i to spory. Emocja bez warstw to jest właśnie to co niektórzy tradycjonaliści nazywają emocją archetypową. Taką która nie jest zabarwiona historią osobistą. Ale zanim pójdziemy w tę stronę, chcę zapytać, czy ten czystszy płacz jest smutkiem, tęsknotą, czymś innym? Bo to są różne rejestry.
Ta tęsknota bez obiektu ma swoją nazwę w tradycji nordyckiej, choć to nie jest dosłowne słowo runiczne. Laguz właśnie o tym mówi, o pragnieniu powrotu do czegoś czego nie da się zlokalizować w czasie ani przestrzeni. Niektórzy nazywają to pamięcią duszy, inni po prostu głęboką warstwą nieświadomości.
Słucham tego wątku o tęsknocie bez obiektu i mam pytanie do Walentyny. Czy ten stan jest tylko w snach, czy czasem łapiesz go też na jawie? Taką nieuzasadnioną tęsknotę w środku dnia na przykład?
To jest bardzo ważny moment w tej rozmowie. Jeśli ta sama emocja pojawia się i w snach, i na jawie, to mamy wzorzec a nie przypadek. I to jest coś co naprawdę warto śledzić. Walentyna, od jak dawna masz te pojawiające się na jawie momenty?
Nie każdy tak ma. Ja na przykład nie. I właśnie dlatego ten wątek mnie tu trzyma, bo to co opisujesz brzmi jak coś bardzo specyficznego dla ciebie, nie jak ogólna ludzka cecha.
Wchodzę tutaj po raz pierwszy w tym wątku i mam pytanie do Walentyny. Te szare sny o których pisałaś na początku, te bez kolorów, czy one też niosą tę tęsknotę? Czy emocjonalnie są płaskie, a to ta kolorowa wersja jest emocjonalna?
To jest ciekawe powiązanie, bo to sugeruje że intensywność emocji w snach idzie u ciebie razem z intensywnością koloru. Walentyna, a czy te bardzo kolorowe sny mają jakiś wspólny klimat wizualny? Pytam bo zastanawiam się czy to jest jakieś konkretne miejsce, pora dnia, coś rozpoznawalnego w tle.
Hortensja_D, o tym nie myślałam w tych kategoriach. Ale teraz jak próbuję sobie przypomnieć to chyba najczęściej jest jakaś przestrzeń otwarta. Łąka, woda, coś na zewnątrz. Rzadko wnętrza. Dzięki za to pytanie bo sama bym do tego nie doszła.
Otwarta przestrzeń i woda to nie jest przypadkowe zestawienie. Woda w snach często koresponduje z tym co nieświadome i nieuchwytne, a skoro tęsknota też jest bez obiektu, to te dwa elementy mogą się wzajemnie opisywać. Ale nie chcę wyciągać za szybkich wniosków. Walentyna, czy ta woda w snach jest spokojna, wzburzona, stoisz przy niej, jesteś w niej?
Ten dystans do wody jest w runach bardzo konkretnym obrazem. Laguz widziana z zewnątrz to ktoś kto czuje przyciąganie do głębi ale jeszcze nie wszedł. To nie jest blokada, to jest moment przed. Walentyna, czy w tych snach przy wodzie pojawia się jakiś impuls żeby podejść bliżej, czy raczej stoisz i to wystarczy?
Filomena_67, właśnie sobie uświadomiłam że w tych snach jest jakaś ciągota, żeby podejść, ale coś mnie zatrzymuje. Nie strach, raczej jakby ten dystans był właśnie tym ważnym miejscem. Trudno to opisać inaczej niż że stoję tam gdzie trzeba stać.
To co mówisz o dystansie jako właściwym miejscu jest zdecydowanie bardziej rozwinięte niż typowy opis snu. Mam pytanie, czy ten płacz który wcześniej opisywałaś jako czysty i bez warstw, pojawia się właśnie w takich snach przy wodzie, czy to różne kategorie?
Jeśli emocja i obraz są ze sobą powiązane, to jest już jakiś punkt oparcia do pracy. W tarocie powiedziałabym że masz do czynienia z Gwiazdą właśnie w tym wydaniu, stoisz przy wodzie, coś wylewasz, nie wiesz po co, ale to jest właściwe działanie. Walentyna, czy w tych snach coś robisz, czy tylko patrzysz?
Ta odpowiedź to klasyczny opis stanu który w literaturze sennej nazywa się emocją ambiwalentną śnienia, ale nie w sensie patologicznym, tylko jako specyficzna cecha pewnej fazy snu. Mózg w tej fazie może jednocześnie aktywować obwody nagrody i straty. To nie wyklucza żadnej interpretacji ezoterycznej, ale wyjaśnia dlaczego to uczucie nie ma prostego znaku. Walentyna, jak długo po przebudzeniu to zostaje?
Czytam to i zastanawiam się czy ktoś jeszcze poza Walentynią miał takie sny przy wodzie z tym samym uczuciem pomiędzy. Bo z tego co czytam to brzmi bardzo konkretnie i ciekawi mnie czy to jest jakiś wzorzec który się powtarza u różnych ludzi.
