Nie wiem czy to właściwe miejsce na taki temat, ale nie potrafię tego sobie wytłumaczyć i myślę, że tu mi ktoś pomoże. Chodzi o to, że kilka razy w miesiącu budzę się albo ze śmiechem, dosłownie chichotem, albo z płaczem i łkaniem. I za każdym razem gdy próbuję sobie przypomnieć sen, to albo nie pamiętam go w ogóle, albo nie ma tam nic, co by uzasadniało taką reakcję. Normalny sen, coś zwyczajnego się dzieje, a ja wstaję zalana łzami. Poza tym zauważyłam jedną dziwną rzecz - niektóre moje sny są bardzo wyraźne kolorowo, niemal jak film, a inne są zupełnie szare, jakby ktoś wyłączył kolory. Czy to w ogóle coś znaczy? Czy ktoś miał podobnie?
To co opisujesz z emocjami bez wyraźnej przyczyny jest znane i ma swoje uzasadnienie. Nie zawsze pamiętamy pełen sen, ale ciało i układ limbiczny pamiętają reakcję. To co zostaje po przebudzeniu to właśnie ta emocjonalna reszta, ślad po czymś, co odbyło się na głębszym poziomie. W podejściu jungiańskim powiedziałoby się, że praca odbyła się w warstwach, do których nie mamy łatwego dostępu. Ale zanim wejdę głębiej, mam do ciebie pytanie - czy te śmiechy i płacze zdarzają się losowo, czy może częściej w konkretnych okresach? Na przykład przed ważnymi wydarzeniami, przed pełnią, przy zmianach w życiu?
Ja sie wypowiem, bo sny to moje ulubione zagadnienie. Szare sny to prawie zawsze sygnał ze astral jest zablokowany, czyimś negatywnym wpływem albo właśnym. Kolorowe znaczą ze jest dostęp do wyzszych wibracji. Emocje po przebudzeniu to echo z poprzednich żyć, nie ma co szukać przyczyny w tym śnie ktory pamietasz. To przychodzi z głębiej. Miałem tak że płakałem po śnie i okazało się ze przeżywałem traumę z poprzedniego wcielenia.
Przeczytałam cały wątek i chcę się włączyć, bo temat jest serio ciekawy. Przede wszystkim rozróżniłabym dwa zjawiska, które tu zostały wrzucone do jednego worka. Emocje po przebudzeniu bez pamiętania snu to jedno, a kolory w snach to drugie. Mogą być powiązane, ale nie muszą. Co do emocji - w tradycji magicznej traktuje się takie przebudzenia jako sygnał pracy nocnej, która odbyła się poza obszarem świadomej pamięci. Coś zostało przepracowane. Płacz bywa oczyszczający, śmiech może oznaczać moment przełomu. Ale żeby powiedzieć coś więcej, chciałabym wiedzieć jak często to się zdarza i czy następnego dnia po takim przebudzeniu coś się czujesz inaczej?
To z tą lekkością po płaczu bardzo mnie uderzyło, bo ja mam identycznie! Śni mi się coś, płaczę przez sen i wstaję jakby lżejsza. Zawsze myślałam, że to moje ciało po prostu rozładowuje stres. Ale jak czytam co Nocnica pisze o pracy nocnej, to zaczynam się zastanawiać czy to nie jest coś więcej. Nigdy wcześniej nie wiązałam tego z ezoteryką, bardziej z psychologią. Czy te dwa podejścia się wykluczają?
Mam pytanie do Irgi, bo wcześniej wspomniała o fazie snu i korze wzrokowej. Czy to znaczy że brak kolorów jest po prostu wynikiem tego, w jakiej fazie snu mamy ten sen? Czytałem gdzieś że w REM sny są bardziej wyraźne, ale nie wiem czy kolor z tym związany.
Słuchajcie, ja patrzę na to trochę inaczej. Pracuję z kartami od lat i zauważyłam, że kiedy klienci opisują mi sny przed seansem, to właśnie te z gwałtownymi emocjami bez wyraźnej przyczyny są często zapowiedzią jakiegoś przełomu. Nie mówię że sen to tarota, ale emocja jako sygnał, nie jako następstwo czegoś, to coś na co zwracam uwagę. Ta ulotność, brak konkretnego powodu, to może być właśnie znak że komunikat był ważny, ale jeszcze nie gotowy na świadomy odbiór.
Czytam od początku i mam wrażenie że nikt nie zapytał o jedną rzecz. Czy przed snem robisz coś szczególnego? Oglądam filmy przed snem, czytam, medytujesz? Pytam bo słyszałam że to może wpływać na to jak śnimy i czy w ogóle pamiętamy sny.
Telefon przed snem to coś, o czym naprawdę warto wiedzieć w kontekście snów. Niebieskie światło ekranu zaburza wejście w głębokie fazy snu, ale poza tym stroumień obrazów i emocji z mediów społecznościowych tuż przed zaśnięciem bywa jak podpałka. Psychika dostaje mnóstwo niedokończonych bodźców i może je przerabiać nocą właśnie jako tę nieuchwytną emocjonalną zawieruchy. To nie oznacza, że to wyklucza interpretację ezoteryczną, ale jest zmienną, którą warto wziąć pod uwagę.
Trochę mnie niepokoi jak szybko przeszliśmy od obserwacji do pewnych diagnoz. Poprzednie wcielenia, zablokowany astral, sygnały przełomu, każde z tych wyjaśnień może być trafne dla kogoś, a dla kogoś innego zupełnie nie. Zanim się zbyt głęboko wciągniemy w interpretację, może warto zapytać jak długo to trwa i czy zmieniło się coś w życiu mniej więcej w tym czasie kiedy to się zaczęło? Kontekst życiowy często więcej mówi niż sama treść snu.
Chodzi mi o coś bardzo prostego, choć wymaga cierpliwości. Przez jakiś czas, powiedzmy przez miesiąc, zapisuj przy każdym takim śnie kilka rzeczy: czy sen był kolorowy czy szary, jaka emocja po przebudzeniu, co działo się poprzedniego dnia, czy byłaś zmęczona, zestresowana, czy coś ważnego się działo. Nie szukaj na razie żadnej teorii, tylko zbieraj dane. Wzorzec sam zacznie się wyłaniać, jeśli jest.
Ta godzina to akurat coś, co pojawia się w bardzo wielu tradycjach i nie bez powodu. W wielu nurtach magicznych i szamańskich pora między drugą a czwartą w nocy jest uważana za czas najcieńszej zasłony, kiedy to co z podświadomości ma najłatwiejszy dostęp do świadomości. Irga pewnie patrzy na to przez pryzmat faz snu, ja przez pryzmat rytmu duchowego, ale efekt może być ten sam.
Hej, a czy ktoś próbował czegoś żeby to pole energetyczne oczyścić i sprawdzić czy to rzeczywiście pomaga na te nocne emocje? Bo ja słyszałam różne rzeczy, sól, kadzidło, turmalin przy łóżku, ale nie wiem czy ktokolwiek tu to testował konkretnie pod kątem snów.
Słuchajcie, zgubiłam trochę wątek, ale to co mówicie o energii i oczyszczaniu pola mnie bardzo ciekawi. Mam w domu kilka kamieni kupionych dawno temu, ale nie oczyszczałam ich chyba nigdy. Czy to mogłoby mieć jakiś wpływ na to co czuję w nocy?
To jest akurat bardzo możliwe. Kamienie leżące w jednym miejscu latami, szczególnie w sypialni, mogą kumulować bardzo różne energie, twoje, ale też z przestrzeni. Nie chcę cię straszyć, bo to nie jest nic dramatycznego, ale oczyszczenie ich choćby w soli lub na świetle księżyca i zobaczenie czy cokolwiek się zmieni jest naprawdę prostym krokiem, który nic nie kosztuje. Co to za kamienie, pamiętasz?
To co opisujesz, emocja bez obrazu, jest akurat bardzo typowe dla snów z fazy głębokiego snu, NREM, gdzie aktywność hipokampu jest inna niż w REM i treść snu nie zostaje zakodowana w pamięci, ale stan emocjonalny tak. To nie jest tajemnica ani anomalia, to jest po prostu mechanizm. Ale to też nie znaczy że nie ma znaczenia, bo to ciało i psychika po prostu przetworzyły coś, czego świadomy umysł nie zdążył uchwycić. Pytanie co to było, i tu jest przestrzeń zarówno na interpretację psychologiczną jak i ezoteryczną.
Właśnie to jest warte zapisania. Godzina, intensywność, rodzaj emocji, co czułaś w ciele, czy było zimno, napięcie, czy puls był szybki. To jest materiał diagnostyczny. Treść snu jest jednym z wielu tropów, nie jedynym. Czy masz poczucie, że te emocje po przebudzeniu zmieniają ci nastrój na cały dzień?
To co opisujesz z tą tęsknotą bez nazwy jest klasycznym śladem emocjonalnym po aktywności ciała migdałowatego podczas snu. Ta struktura przetwarza emocje niezależnie od narracji, więc możesz mieć głęboki ładunek emocjonalny przy zerowej treści fabularnej. Ale to co mnie tu ciekawi z perspektywy pracy ze snami, to właśnie ta różnica między śmiechem a płaczem. Czy mają różną porę? Czy płacz zdarza się częściej w środku nocy, a śmiech rano?
Jeśli tak jest, to pasowałoby to do tego co mówiłam wcześniej o rytmie dobowym. Nocne przebudzenia z płaczem to często przetwarzanie czegoś głębszego, co leży pod spodem od dłuższego czasu, a poranny śmiech może być związany z rozluźnieniem, z tym że ciało i psychika są bliżej granicy czuwania. Mam pytanie do Irgi, czy ta różnica między NREM a REM odpowiadałaby właśnie takiemu podziałowi na noc kontra rano?
Też to zauważyłam, że sprawa kolorów gdzieś zniknęła. Walentyna, bo ty pisałaś że jedne sny są kolorowe, inne szare, czy to się jakoś łączy z tymi emocjami? Czyli sny ze śmiechem są kolorowe, a te z płaczem szare, czy nie ma tu żadnego wzorca?
Kolor w snach to jest temat, który w astrologii często pojawia się przy Neptunie właśnie, ale też przy Saturnie i jego aspektach. Sny szare, pozbawione koloru były u mnie wyraźnie częstsze przy ciężkich tranzytach Saturna. Nie jest to coś o czym piszą wszystkie podręczniki, ale obserwowałam to na swoich danych przez kilka lat. Nie twierdzę, że każdy szary sen to Saturn, ale jak Walentyna kiedy się urodzi, to mogłabym zerknąć co się teraz dzieje w tranzycie.
Wracając do Walentyny i tej emocji, która zostaje na cały dzień. Czy masz w sypialni cokolwiek co mogłoby wzmacniać te stany? Pytam konkretnie, bo kamienie o których wspominałaś wcześniej i których nie oczyszczałaś, mogą działać jak swego rodzaju akumulator. Nie straszę, ale to jest realna możliwość do sprawdzenia, skoro i tak zamierzasz zacząć dziennik.
Chcę się upewnić, że Walentyna ma konkretny plan na wyjście stąd, bo mamy dużo wątków naraz. Mamy: dziennik emocji z godziną i kolorem, oczyszczenie kamieni w sypialni, i ewentualnie sprawdzenie danych urodzeniowych do tranzytu. Walentyna, które z tych rzeczy wydają ci się teraz najbardziej do zrobienia? Nie musisz brać wszystkiego naraz.
Najbardziej naturalny wydaje mi się dziennik, bo to nic nie kosztuje i mogę zacząć dziś w nocy. Kamienie też oczyszczę, bo leżą sobie od lat i to brzmi rozsądnie. Z astrologią to muszę się zastanowić, bo się na tym nie znam i nie chcę wchodzić w coś co nie zrozumiem. Ale bardzo wam wszystkim dziękuję, bo zaczęłam ten temat z poczuciem że to jest dziwne i niewyjaśnialne, a teraz czuję że jednak mogę to jakoś zbadać. Naprawdę, wielkie dzięki.
To jest dobry kierunek, ale mam jeszcze jedno pytanie do Walentyny, bo nikt go jeszcze nie zadał. Czy te sny z gwałtownymi emocjami zdarzają się częściej po jakichś szczególnych dniach? Stresujących, ważnych, albo odwrotnie, po dniach bardzo spokojnych? Bo to też może być trop.
Właśnie o to mi chodziło, że intuicja tu nie wystarczy, bo mózg bardzo chętnie nam podsuwa wzorce których nie ma, albo ukrywa te które są. Walentyna, dorzuć do dziennika też krótką notatkę o dniu, nawet jedno zdanie. Stresujący, spokojny, coś ważnego się wydarzyło. To potem naprawdę daje obraz, szczególnie przy tych emocjach bez historii.
Jak najbardziej tak. Niskie, przewlekłe napięcie potrafi działać na sen silniej niż jednorazowy stres, bo nie rozładowuje się w żaden oczywisty sposób i kumuluje się przez kilka cykli sennych. Sprawdź właśnie te noce poniedziałkowe, to będzie dobry punkt startowy.
