Mam nadzieje że ktoś mi pomoze to zrozumiec, bo sama już nie wiem co o tym myśleć. Od kiedy odeszła moja mama, mam bardzo dziwne sny. Nie wiem nawet czy to sny, bo są strasznie wyraźne, jakbym była przytomna. Leżę w łóżku i czuję że coś mnie ciągnie w górę, jakbym unosiła się nad sobą. Widzę swoje ciało z góry, ale nie mogę się ruszyć, ani krzyknąć. Raz miałam wrażenie że ktoś stoi przy łóżku. Czy to może być moja mama? Czy ona przyszła się ze mną pożegnać albo powiedzieć coś ważnego? Bardzo chciałabym wiedzieć czy to jest w ogóle możliwe.
To co opisujesz z tym niemożliwością ruchu to brzmi jak paraliż senny, nie? Sama miałam coś takiego raz i byłam przerażona. Nie jestem przekonana do ezoterycznych wyjaśnień, ale rozumiem że po stracie mamy szukasz sensu w takich snach. Ile czasu minęło od jej odejścia, jeśli wolno spytać?
To może być duch. Duchy często pojawiają się po śmierci kogoś bliskiego, żeby się pożegnać. Widziałem gdzieś że mają 40 dni na kontakt z żywymi. Może dlatego teraz tak się dzieje.
To co mówisz o pamietaniu każdego szczegółu jest bardzo znaczące. Sny astralne albo sny kontaktowe mają właśnie tą cechę że są jak wspomnienia z życia, nie jak zwykłe sny. Zwykłe sny blakną, te nie. Czy możesz powiedzieć w jakiej porze nocy się budzisz po takim śnie? Bo to też może coś mówić.
Czy podczas tego wychodzenia z ciała widzisz jakas srebrna nić laczaaca cię z ciałem? Bo czytałam że to tak wyglada i że to jest bezpieczniki który trzyma duszę. Ciekawi mnie czy u ciebie tak było.
To ciekawe że pytasz o tę nić, bo w różnych tradycjach różnie to opisują i nie ma jednej odpowiedzi. Mnie bardziej zastanawia co czujesz w momencie kiedy próbujesz się ruszyć i nie możesz. Czy to jest uczucie strachu, czy raczej jakiegoś oporu, jakby coś świadomie cię trzymało?
To co opisujesz z tą ciężkością bardzo pasuje do opisu progu między stanem astralnym a fizycznym. Ciało fizyczne się wyłącza ale świadomość zostaje i odczuwa ten próg jako właśnie ciężar. Ciekawi mnie czy miałaś kiedyś wcześniej cokolwiek podobnego, zanim mama odeszła.
Ja raz miałem coś takiego i strasznie się przestraszyłem, zacząłem się modlić i to przeszło. Nie wiedziałem wtedy co to jest. Teraz czytam że to normalne przy projekcji. Ale jak można to kontrolować?
Pewność to trudne słowo. Ale powiem jedno, takie sny które opisujesz, z pełną przytomością, uczuciem spokoju i zapamiętaną obecnością, są inaczej opisywane przez osoby w żałobie niż zwykłe sny. To nie jest dowód na nic konkretnego, ale nie jest też przypadkowe. Czy ta postać cokolwiek mówiła, ruszała się, dawała jakiś znak?
Jak czytam ten wątek to bardzo mi się ściska serce. Przeszłam coś podobnego i wiem jak bardzo chce się usłyszeć że to prawdziwy kontakt. Bardzo dziękuję że w ogóle to opisałaś, bo myślę że wiele osób tu miało podobne doświadczenia ale nie wie jak o tym mówić.
Dokładnie to opisujesz, ten spokój po przebudzeniu, to jest coś czego nie da się podrobić zwykłym snem. Chciałem się zapytać, bo to ważne dla całego obrazu, czy ta postać stała w konkretnym miejscu w pokoju? Przy głowie łóżka, przy nogach, może w drzwiach? W tradycji, którą znam z pracy z czakrami, miejsce ma znaczenie.
Też się zastanawiam nad tym spokojem który opisuje Majka.ka. Bo jak ja miałem coś podobnego to byłem przerażony. Skąd ten spokój bierze się właśnie w takich snach, a nie w zwykłych?
Lewa strona jest w wielu tradycjach łączona z odbiorem, nie z działaniem. Nie chcę cię zaraz zasypywać interpretacjami, ale to ciekawy szczegół. Natomiast ważniejsze jest dla mnie co czułaś zanim się obudziłaś. Czy było jakieś przejście, moment kiedy wiedziałaś że zaraz się przebudzisz?
To z tą lewą stroną jest ciekawe, bo w astrologii też mamy podział na receptywność i aktywność, tyle że tam to inne pojęcia. Ale to co mnie bardziej uderza to że Majka.ka mówi o spokoju który trwał cały ranek. Nie chwilę, ale cały ranek. To nie jest echo snu, to jest coś innego.
Ten opis jest tak piękny i wzruszający jednocześnie. Przykrył czymś miękkim, to jest niesamowite sformułowanie i myślę że wiele osób tu rozumie co masz na myśli. Dziękuję że w ogóle to piszesz, naprawdę.
Słucham tego wszystkiego i nie wiem co myśleć szczerze. Część mnie mówi że to może być po prostu psychologia żałoby, mózg daje wytchnienie kiedy człowiek jest wyczerpany płakaniem. Ale z drugiej strony, ta szczegółowość, to zapamiętanie, ta postać przy łóżku, to jednak nie pasuje do zwykłego odpoczynku. Czy ktoś zna jakieś badania albo cokolwiek co by to rozjaśniło?
Chcę zapytać o coś co jeszcze nie padło. Kiedy się obudziłaś, czy w pokoju było inaczej niż zwykle, może zapach, temperatura, cokolwiek co odbiegało od normy? Pytam bo to jest jeden z tych szczegółów który często pojawia się w relacjach o snach kontaktowych i nikt go nie pyta wprost.
Ten zapach to jest bardzo ważny szczegół! Zmysłowe potwierdzenia przy snach kontaktowych są opisywane w literaturze. Nie tylko w ezoterycznej. To się nie bierze z niczego. Czy ten zapach był przy przebudzeniu, chwilę potem, a może trwał dłużej?
Dobra, to mnie trochę uspokaja że nie jestem jedyny który nie rozumie skąd to. Ale mam pytanie, czy ten zapach mógł być po prostu z jakiegoś przedmiotu w pokoju? Może butelka perfum stała gdzieś blisko?
To jest właśnie ten rodzaj szczegółu który trudno zbagatelizować. Zapach bez źródła, po śnie w którym była obecność. Majka, czy wcześniej zdarzały ci się takie rzeczy, nawet przed stratą mamy? Chcę zrozumieć czy to jest coś nowego dla ciebie czy masz jakieś tło z podobnymi doświadczeniami.
To co opisujesz, ze to byl pierwszy raz, moze być wazne. Czasem te kanały się otwierają dopiero kiedy jest naprawdę silna potrzeba po obu stronach. Jakby i ona szukała sposobu i ty byłaś na tyle otwarta żeby to odebrać. Choć wiem że to brzmi metaforycznie.
A może nie trzeba weryfikowac? Majka.ka czuje co czuje, ten spokój był prawdziwy, zapach był prawdziwy. Nawet jesli to mózg, to poczucie kontaktu jest real. Czy to ma byc mniej warte bo nie ma certyfikatu?
Chcę wrócić do samego początku, do tego paraliżu i do tego że Majka czuła ciężkość. Bo jeszcze nikt nie zapytał, czy ta ciężkość była nieprzyjemna? Czy raczej taka jak cierpkość, neutralna albo nawet w pewnym sensie kojąca?
To jest piękny opis. Ta ugięcie materaca. Właśnie takie konkretne, zmysłowe szczegóły są trudne do wyjaśnienia samym stresem. Stres nie robi szczegółów, robi raczej mgłę.
Słucham tego wszystkiego i mam łzy w oczach szczerze mówiąc. To że Majka.ka to wszystko opisuje, te szczegóły, tę ciepłość, to jest odwaga. Chciałam tylko powiedzieć że to czytanie wiele mi daje. Przepraszam że to o sobie piszę, ale nie mogłam nie napisać.
Majka, mam jeszcze jedno pytanie bo coś mi tu nie daje spokoju. Ten moment kiedy poczułaś ugięcie materaca, czy to było zanim zobaczyłaś postać czy jednocześnie, czy może dopiero potem? Kolejność może tu dużo mówić.
Kolejnosc ktora opisujesz jest bardzo specyficzna. Fizyczna informacja pierwsza, potem świadomość obecności, potem obraz. To nie jest typowy sposób w jaki konstruujemy sny z pragnienia, tam zwykle jest odwrotnie, najpierw widzimy to czego chcemy.
