Ostatnio zaczęło mnie to naprawdę zastanawiać. Moje sny od jakiegoś czasu są... inne. Nie ma w nich obrazów, przynajmniej nie takich normalnych. Jest samo uczucie. Ogromna przestrzeń, jakiś ciężar albo przeciwnie - lekkość, i jakieś przeczucie, że coś się wydarzyło albo wydarzy. Budzę się i wiem, że coś mi się śniło, ale nie mam żadnego obrazu do opisania. Jak wy w ogóle interpretujecie coś takiego? Bo przy snach z obrazami przynajmniej jest jakiś punkt wyjścia, ale przy samym czuciu nie wiem od czego zacząć. I jeszcze jedno - zauważyłem, że takie sny mam głównie jesienią i zimą, a latem wracają mi normalne, "obrazkowe". Czy to możliwe, że pora roku na to wpływa?
Oo, ja tez tak mam! Czyli że niby śnisz ale nic nie widizisz, tylko jakbyś czuł że byłeś gdzieś daleko. U mnie to jest głównie takie uczucie smutku albo czekania na coś i nie wiem co z tym zrobić. Mówiłam mamie ale ona twierdzi że to po prostu niepamiętanie snu. Ale to jest inne, prawda? To nie jest tak że zapomniałam, to jakby sen był z innego materiału.
To zmęczenie po takich snach mnie bardzo uderzyło w tym co napisałeś. U mnie zdarzają się podobne stany i zawsze zakładałam, że to kwestia głębokości snu, jakiegoś intensywniejszego kontaktu z tym co niewidoczne. Ale nie jestem pewna czy mam rację. Wrozbita, jak ty to interpretujesz od strony energetycznej?
Praca astralna to jest właśnie to - ciało astralne wychodzi i pracuje, a fizyczne zostaje bez zasilania. Stąd zmęczenie. To dobrze znany mechanizm i właśnie dlatego po takich snach człowiek jest wykończony. Pora roku też ma znaczenie bo jesienią zasłona między światami jest cieńsza.
Nie wiem czy to takie oczywiste. Ja pracuję z tym od kilku lat i nadal nie potrafię jednoznacznie powiedzieć kiedy coś jest wyjściem astralnym a kiedy po prostu głębokim przetwarzaniem emocji. Hilary74, a co czujesz w momencie budzenia się z takich snów? Strach, spokój, tęsknotę? Bo to by mogło dużo powiedzieć.
A czy próbowałeś to zapisywać zaraz po przebudzeniu? Nie obrazy bo ich nie ma, ale właśnie te uczucia? Czytałam że prowadzenie dziennika snów pomaga nawet wtedy kiedy nie ma co opisywać wizualnie, bo samo pisanie o emocjach ze snu może z czasem ujawnić jakiś wzorzec.
Wracając do tego co Hilary74 napisał na początku o sezonach - to mnie naprawdę zastanawia. Bo jeśli jesienią i zimą sny są bez obrazów a latem z obrazami, to może to nie jest kwestia samego snu ale tego jak energia ciała zmienia się z porą roku? Jesienią energia schodzi do wewnątrz, robi się bardziej bezkształtna. Może sny po prostu podążają za tym samym rytmem.
To co opisuje Hilary74 i Ilonka80 - ta pewność co do osoby albo miejsca bez żadnego obrazu - to jest coś, co pojawia się w opisach doświadczeń sennych naprawdę często, ale rzadko ktoś to nazywa wprost. Mam pytanie do obojga: czy ta pewność przychodzi zaraz po przebudzeniu, jak coś nagłego, czy raczej narasta przez kilka minut?
A czy to uczucie pewności co do osoby jest potem potwierdzone jakos przez zycie? Tzn. kontaktujesz sie z ta osobą i okazuje sie, ze cos bylo? Pytam bo to mnie bardzo ciekawi, bo jak mozna miec pewnosc bez obrazu to jakby troche magia 🙂
To nie jest zbieg okoliczności, to jest klasyczna więź empotyczna przez sny. Osoby z bliskim połączeniem energetycznym często odbierają sygnały podczas snu bo wtedy ochrona mentalna opada. Ilonka80, nie umniejszaj swoich doświadczeń.
Wracając do tego sezonowego wątku bo on mi nie daje spokoju - Hilary74 napisał że latem były normalne sny z obrazami a teraz jesienią są te bez. Zastanawiam się czy to jest zmiana w samych snach czy raczej w tym jak je pamiętamy? Bo może jesienią po prostu inaczej się budzi i etap z obrazami jest już za sobą?
Mi sie to kojazy z tym co czytłam o snach przodkow albo snach plemennych, ze kiedys ludzie wierzyli ze sny ktore nie maja obrazow sa wazniejsze bo sa bardziej bezposrednie. Nie pamietam dokladnie skad to mam ale gdzies w jakiejs ksiazce o szamanizmie chyba. Czy ktos to zna?
Nie pamietam dokladnie z ktorej ksiazki, ale chodzi o to ze w niektorych tradycjach szamanskich sen bez obrazow byl traktowany jak czyste przeslanie, bez zaklocen. Jakby obraz byl tylko tlumaczeniem na jezyk ktory rozumiemy, a uczucie to oryginał. Ciekawe czy to ma sens dla innych tutaj.
A spróbowałeś zapisywać te uczucia nie jako interpretację ale właśnie jako opis fizyczny? Tzn. nie "czułam coś ważnego" tylko "nacisk w klatce piersiowej, ciepło w dłoniach, spokój albo napięcie". Takie bardzo dosłowne ciało-sensoryczne notatki? Ciekawi mnie czy to coś zmienia.
To co Celestyna03 napisała to mi przypomina skanowanie ciała z medytacji uważności. Czy wy w ogóle uważacie że praktyki mindfulness i praca ze snami mają coś wspólnego? Bo mi się wydaje że tak, ale nie wiem czy to tylko moje skojarzenie.
Ja gdzieś po środku tej dyskusji - nie wiem czy sen jest pasywny czy aktywny, ale wiem że kiedy regularnie medytuję to moje sny bez obrazów są jakby... gęstsze? Trudno to inaczej opisać. Może to tylko zbieg okoliczności ale powtarza się na tyle konsekwentnie że zwróciłam uwagę.
Wróćmy na chwilę do sezonowości bo Hilary74 o tym pisał i kilka osób to podchwyciło a potem temat trochę odpłynął. Ciekawi mnie konkretnie - czy ta zmiana w snach przyszła nagle z końcem lata, czy był jakiś stopniowy przejściowy czas? To mogłoby pomóc określić czy to reakcja na zmianę światła, temperatury, rytmu życia, czy coś innego.
Równonoc jesienna to bardzo ważny punkt energetyczny, wtedy naprawdę dużo się zmienia. Czytałam że to czas kiedy cienka granica między światami się przybliża i sny mogą mieć inną jakość. Może właśnie dlatego te sny są inne, bardziej sensoryczne niż wizualne?
W tradycjach szamańskich jesień to czas gdy uwaga naturalnie kieruje się do wewnątrz, a granica między świadomym a nieświadomym robi się bardziej przepuszczalna. Czy to jest "cienka granica między światami" czy zmiana neurologiczna związana ze skracaniem dnia - może to dwa opisy tego samego zjawiska. Ale wracając do Hilary74 - to co opisujesz z niepamięcią momentu kiedy zaczęły się zmiany, to jest dla mnie interesujące. Często tak jest że transformacja dzieje się zanim ją zauważymy.
Hilary74, to brzmi bardzo dobrze! Ucisk w gardle, ciepło w brzuchu - to są już naprawdę konkretne punkty. Ciekawi mnie czy te odczucia były jednoczesne czy sekwencyjne? Bo może kolejność coś mówi o tym jak ten sen się rozwijał.
Gardło to w czakrach obszar komunikacji i wyrażania, brzuch to centrum emocji i instynktu. Sekwencja od gardła do brzucha mogłaby sugerować że coś trudnego do wyrażenia idzie w stronę emocjonalnego przepracowania. Ale to bardzo ogólna interpretacja, nie traktuj tego jako pewnik.
A ja mam pytanie do Hilary74 - ten ucisk w gardle to byl przyjemny czy niepryjemny? Bo to chyba ważne przy interpretacji? I czy po przebudzeniu czułes sie inaczej niż zwykle?
To co opisujesz Hilary74 z tym rozładowaniem po napięciu w śnie - czy to się zdarza częściej w tych snach bez obrazów niż w tych wizualnych? Pytam bo zastanawiam się czy może brak wizualizacji pozwala czemuś przepłynąć bez intelektualnego zatrzymywania.
Hej, przepraszam że wchodzę w środek ale to co pisze Hilary74 o uczuciach w ciele podczas snu mnie bardzo ciekawi. Czy jak budzisz się po takim śnie to te odczucia fizyczne jeszcze sa w ciele? Tzn czy czujesz np ten ucisk w gardle po przebudzeniu tez czy tylko pamietasz ze byl? Bo to chyba róznica jest?
Właśnie ta kwestia którą Hilary74 porusza - czy czucie ze snu zostaje w ciele - to mi się kojarzy z tym jak czasem budzisz się z płaczem albo sercem bijącym mocno po koszmarze. Tam odczucie fizyczne jest oczywiste. Może przy tych spokojniejszych snach emocjonalnych jest po prostu subtelniejsze a nie nieobecne?
Zastanawiam się nad czymś w związku z tym co napisała Ilonka80 o czasie powrotu głowy do rytmu. Czy to "zaciężenie" jest różne w zależności od pory roku? Bo Hilary74 zaczął ten temat od sezonowości i jakoś do tego wróciłam.
Właśnie mnie to ciekawi - czy ktoś faktycznie prowadził dziennik snów przez cały rok i widzi jakiś patertn sezonowy? Bo dużo tu mówimy o wrażeniach ale czy ktoś to kiedys śledził systematycznie?
