To z tym niepokojem przy niedomkniętych sprawach brzmi znajomo. Ale powiedz, czy masz wrażenie, że po takim niespokojnym śnie coś się zmienia na jawie? Bo u mnie czasem tak jest, że śnię o kimś z napięciem, a potem przez kilka dni coś jakby siedzi z tyłu głowy.
Wracając do tego, co Erazm65 mówił o powtarzających się motywach przez kilka lat. To jest właśnie coś, co w tradycji nordyckiej byłoby odczytywane jako sygnał wymagający uwagi. Nie jednorazowy sen, ale wzorzec. Drogi wiosną, ludzie z przeszłości jesienią. Kadula, czy w runach jest jakiś zapis takiego cyklicznego wracania motywów?
Ten motyw rozstajów wiosną jest bardzo konkretny. Czy zastanawiałeś się, czy te decyzje ze snu mają jakieś odbicie w tym, co faktycznie się wtedy dzieje w życiu? Bo może wiosna po prostu przynosi zmiany i śnisz to, co i tak przed tobą stoi?
To "przetwarzanie" to brzmi już bardzo psychologicznie. Freud, Jung i spółka pewnie by się podpisali. Ale mnie ciekawi jedno, jeśli to jest przetwarzanie, to dlaczego akurat wiosną a nie jesienią? Dlaczego nasze nieświadome miałoby się synchronizować z porą roku, a nie np. z tym, kiedy naprawdę stoimy przed decyzją?
To z tym dziennikiem to jest naprawdę ciekawy punkt. Erazm65, powiedz mi jedno, jak długo prowadziłeś dziennik, zanim w ogóle zaczęłaś zauważać te wzorce sezonowe? Bo to ma znaczenie dla tego, co Mamuna mówiła. Jeśli najpierw był dziennik, a potem hipoteza, to jednak coś innego niż gdybyś śledził tylko to, co już zakładałeś.
Mniej więcej rok prowadziłem bez żadnej teorii, po prostu zapisywałem. Dopiero po roku przejrzałem wszystko wstecz i wtedy zobaczyłem to zagęszczenie. Więc dziennik był przed hipotezą, nie odwrotnie. Czy to coś zmienia w tym, o czym mówiła Mamuna?
No dobra, to rzeczywiście trochę zmienia. Rok to wystarczająco długo, żeby nie być czystym efektem potwierdzenia. Ale nadal mam wątpliwość, może nie aż tak mocną. Rok to też tylko jeden pełny cykl. Żeby mówić o wzorcu, potrzeba kilku powtórzeń, nie?
Słuchajcie, ale wracając do sedna tego wątku, bo trochę utknęliśmy na metodologii. Pytanie Erazma było o to, czy energia przyrody wpływa na sny. I dziennik to jedno, ale czy ktoś z was w ogóle próbował aktywnie pracować z tą sezonowością? Czyli nie tylko obserwować, ale świadomie wchodzić w te okresy z intencją zapamiętywania? Bo to zupełnie inny poziom danych.
Ja próbowałam cos takiego wiosną. Przed snem afirmacja, żeby zapamiętać sny i żeby przychodziło to, co potrzebne w tym czasie. I rzeczywiście miałam potem kilka bardzo wyrazistych snów. Ale nie wiem czy to afirmacja, sezon, czy po prostu skupienie na temacie sprawia że się bardziej pamięta. Chyba wszystko razem.
Mam pytanie do całej tej dyskusji, bo może idę w złą stronę. Czy wy w ogóle rozróżniacie dwa różne pytania? Jedno to "czy sezon wpływa na treść snów", a drugie "czy sezon wpływa na to, jakie sny zapamiętujemy". Bo odpowiedź może być różna dla każdego z tych pytań.
To jest istotna różnica. Stanie przed wyborem bez jego dokonania wskazuje na Jera inaczej niż gdybyś szedł konkretną ścieżką. Jera jest runą procesu, nie wyniku. To runa mówi, że cykl się toczy, że czas pracuje, ale nie że decyzja jest już podjęta. Moment przed wyborem jest dokładnie tym, czym jest zima przed pierwszymi oznakami wiosny. Czy te sny zostawiają cię z poczuciem niezakończenia?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wy już operujecie jakimś słownikiem, którego ja nie mam. Co znaczy "struktura snu"? Że jest bardziej skomplikowany? Że ma jakąś fabułę?
Letnie sny spokojne i jasne, to ja bym powiedziała, że u mnie jest odwrotnie. Latem mam najgorsze noce jeśli chodzi o jakość snu w ogóle. Może to upał, może coś innego, ale sny są chaotyczne, urywane. Więc albo sezonowość działa różnie na różne osoby, albo czynniki fizyczne jak temperatura robią swoje niezależnie od energii.
No właśnie, i tu znowu wychodzi ten sam problem co wcześniej. Erazm opisuje letnie sny jako spokojne, Kryska57 jako chaotyczne. Jeśli "energia letnia" byłaby stała, to powinniśmy mieć podobne efekty. Ale mamy różne. To nie podważa całej idei?
Wracając do tego co mówił Erazm o letnich snach jako spokojnych i jasnych. W kontekście czakr lato kojarzy się z solarnym splotu słonecznego, czyli czakrą manipura. I ta czakra raczej daje energię, działanie, nie spokój. Więc może te spokojne sny to jest paradoks, że gdy wszystko na zewnątrz jest aktywne, podświadomość może sobie odpocząć?
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam takie proste pytanie z innej strony. Czy jest jakiś kamień lub przedmiot, który pomaga wzmocnić te sezonowe sny? Słyszałam o labradoryt na sny, ale nie wiem czy to działa sezonowo czy ogólnie.
Wracając do sedna tego wątku, bo troche odpłynęlismy. Erazm mówił o tym że sny są u niego sezonowo inne strukturalnie. Myślę że kamień to osobny temat, ale mogłby być ciekawe porównanie, czy ktoś używa innych kamieni zimą i latem i czy sny się różnią. Ale to chyba na osobny wątek.
