ale jak to rozróżnić w praktyce bo mi sie sni raz babcia, raz jakas obca kobieta i obie nic nie mowia i skad mam wiedziec ktora jest Kim? to nie jest pomocne jak ktos mowi ze moze to to samo
To co Dziedzilia_C teraz opisała jest ciekawe, bo miejsce jako wskazówka. Mój ptak jest zawsze na tej samej gałęzi w tym samym lesie. Może właśnie lokalizacja w śnie też coś mówi o tym kto to jest albo skąd pochodzi?
To rozróżnienie gospodarz i gość w śnie jest dla mnie zupełnie nowe i chcę je sprawdzić na mojej kobiecie. Ona zawsze jest w tym samym korytarzu, który jest niczyj, żaden dom konkretnie. Czy to znaczy że jest neutralna, ani moja ani z daleka?
Cebulka, a czy ten korytarz jest zawsze taki sam, taki sam kolor, oświetlenie, długość? Bo moja kobieta też ma swoje miejsce, ale ja tam nie wchodzę, ona wychodzi mi naprzeciw. Zastanawiam się teraz czy to coś mówi o inicjatywie z jej strony.
to jest coś. Że ona wychodzi. Moja postać zawsze siedziała, nigdy nie robiła ruchu w moją stronę. I teraz myślę czy to znaczy że czekała na mnie, czy że to ja musiałam podjąć ruch.
Dobra, ale czy nie jest tak że sen się zmienił po prostu dlatego że sny się zmieniają bez powodu? Nie chcę psuć klimatu, ale serio, czy naprawdę da się wyciągnąć wniosek z tego że sen urwał się w konkretnym momencie?
ja mam pytanie do tych co mają stałe niemie postacie od dawna, czy wy kiedys probowaliscie we snie do nich mowic? nie czekac az one cos zakomunikuja ale samemu sie odezwac? bo moze to tak tez dziala
Raz w takim półśnie, wiesz, gdy już prawie budzisz się ale jeszcze jesteś tam, powiedziałam do niej: powiedz mi coś. I ona się uśmiechnęła. Tylko to. Żadnego słowa. Ale uśmiech był odpowiedzią. Nie wiem na jakie pytanie, ale był.
Ten uśmiech bez słowa jako odpowiedź to jest coś, co mi zostało po tej rozmowie. Bo właściwie co to znaczy, że postać odpowiada uśmiechem na pytanie? Czy to znaczy że słyszy? Że rozumie? Czy może że pytanie było nieważne, a ważniejsze było samo to że je zadałaś?
ale to co marzanka opisuje, ze ona wyszla naprzeciw i sie usmiechnela, to jest wlasnie ta inicjatywa z jej strony. jakby ona tez chciala kontaktu, tylko w swoich warunkach. to nie jest bierna postac co stoi i czeka, to jest postac co reaguje na ciebie. to jest roznica
Wychodzi na to że te postacie mają bardzo różne tryby kontaktu, jedna wychodzi naprzeciw, jedna siedzi i patrzy, jeden jest ptakiem na gałęzi, jedna stoi w korytarzu. Czy to są różne typy przewodników, czy raczej każda z nich jest dopasowana do osoby którą odwiedza? Bo może forma jest odpowiedzią na to czego ta konkretna osoba potrzebuje?
Dobra, ale skąd wiecie że to w ogóle są przewodnicy, a nie po prostu postacie które mózg sobie generuje? Serio pytam, bo rozumiem że odczucia są ważne, ale odczucie spokoju to można mieć przy każdej neutralnej postaci. Czy naprawdę coś te niemowe postacie komunikują, czy to my dajemy im rolę bo potrzebujemy tego żeby sen miał sens?
Ta rozmowa o naturze kontra efekcie przypomina mi sposób w jaki pracuje się z symbolami w tarocie, nie pytasz czy karta jest prawdziwa, pytasz co otwiera. Może z niemymi postaciami jest podobnie? Pytanie kim są jest mniej operacyjne niż pytanie co przynoszą. Choć rozumiem że chcielibyśmy wiedzieć jedno i drugie.
a ja mam takie pytanie bo sie zastanawiam od jakiegos czasu, czy te niemowe postacie moga sie zmieniac? to znaczy moja babcia zawsze jest cicha, ale czy kiedys moze przemowic? albo moze to ze milczy jest stale i nie zmieni sie?
Dziedzilia_C, moja kobieta milczy od początku odkąd ją pamiętam w snach. Ale ten uśmiech to było coś nowego. Więc coś się zmieniło, nie słowami, ale gestem. Może to jest taki stopniowy proces? Nie że nagle zaczepi i powie cześć, ale że powoli poszerza się to co między nami jest możliwe?
To co mówisz o stopniowym poszerzaniu kontaktu bardzo mnie uderza. Moja kobieta w korytarzu zawsze stała dalej. Ostatnio była bliżej drzwi. Nie wiem czy to znaczy coś czy nie, ale teraz zaczynam patrzeć na to inaczej. Czy odległość może być formą komunikacji?
Słucham całej tej rozmowy i mam pytanie do wszystkich. Czy ktoś próbował zrozumieć niemą postać przez to, co ona robi zamiast co mówi? Znaczy, nie czeka co zakomunikuje, ale obserwuje jej działania w śnie? Czy te postacie w ogóle coś robią, czy głównie są?
a czy jak moja babcia milczy to moglaby w ogole przemowic gdyby chciala? to jest cos co mnie nurtuje od czasu jak przyszla po raz pierwszy. ona nigdy nawet nie otwiera ust, ale mam wrazenie ze rozumiem co chce mi powiedziec. wiec moze mowienie jest dla niej niepotzrebne?
Dziedzilia_C, to co piszesz o rozumieniu bez słów, ja mam dokładnie to samo. Ta kobieta w moich snach nie mówi, ale ja wiem co ona mi przynosi. To nie jest wiedza słowna, bardziej jakieś przesunięcie w środku, nagle coś rozumiem inaczej niż przed snem. Czy u ciebie też zostaje coś konkretnego po przebudzeniu?
Marzanka tak, zostaje takie uczucie ze wiem co mam zrobic, ale nie umiem tego powiedziec slowami jak mi ktos pyta. To jest bardziej jak wiem w ciele niz w glowie.
To co opisujecie, ta wiedza bez słów, która zostaje w ciele, to ma swój odpowiednik w tarocie. Niektóre karty nie dają odpowiedzi werbalnej, dają obraz i musisz siedzieć z nim dopóki coś w tobie się nie przesunie. Może niemowe postacie działają podobnie, nie tłumaczą, tylko stwarzają warunki żebyś sama zrozumiała? I wtedy pytanie kim są jest mniej ważne niż to, co otwierają w tobie.
słucham tego i myślę o swoim ptaku. Czy ptak jest lustrem? Raczej nie, bo ja nie czyszczę piór. Ale czy jest przewodnikiem z własną wolą? Też nie wiem. Jest czymś pomiędzy. Może te kategorie, lustro kontra przewodnik, są za ciasne na to co się faktycznie dzieje w tych snach.
