To co powiedziałaś o przeprowadzce - to jest bardzo ważna informacja i nie rozumiem, dlaczego wyszło to dopiero teraz. Klimcia, czy pamiętasz, jak czułaś się w tym nowym miejscu na początku? Nie mówię o snach, mówię o ogólnym odczuciu przestrzeni - czy był jakiś dyskomfort, coś co chciałaś zmienić, albo coś co czułaś, a co trudno nazwać?
Przeprowadzka to bardzo konkretna informacja. Dwa, trzy miesiące przerwy, potem zaczęły się budzenia - to nie brzmi jak przypadek. Klimcia, a czy wiesz cokolwiek o historii tego mieszkania? Kto w nim mieszkał wcześniej?
Okej, ale przerwa dwóch, trzech miesięcy po przeprowadzce zanim zaczęły się budzenia - to akurat pasuje do okresu adaptacji układu nerwowego do nowego środowiska. Nowe dźwięki, inne akustyki budynku, inna wilgotność. Mózg uczy się nowego tła przez kilka miesięcy. Nie mówię, że to jedyne wyjaśnienie, ale czy ktoś w ogóle to bierze pod uwagę?
Klimcia, to co mówisz o poprzednim najemcy - długi pobyt, wyjście z powodów zdrowotnych - to nie musi nic znaczyć, ale chcę zapytać inaczej. Czy w mieszkaniu jest coś, co zostało po nim? Jakiś element wyposażenia, cokolwiek, czego nie zabrał albo co zastałaś tam kiedy się wprowadzałaś?
Szafa, która tu jest od dawna, w miejscu, gdzie wcześniej mieszkał ktoś przez wiele lat. To nie jest błaha informacja. Klimcia, czy ta szafa jest blisko sypialni, czy raczej daleko od miejsca, w którym śpisz?
Szafy po starych lokatorach to w ogóle temat. Ja bym taką szafę porządnie wyczyściła energetycznie - sól, kadzidło, może jakiś kryształ w środku. To niedroga sprawa, a może bardzo pomóc. Myślę, że to jest właśnie źródło tych budzin.
Klimcia właśnie powiedziała coś ważnego - gdzieś daleko, gdzieś starego. Czy ta melodia ma jakąś archaiczność w brzmieniu? Czy to coś starego, jakiś instrument dawny, czy raczej coś neutralnego, współczesnego? Bo to robi dużą różnicę w tym, jak to można odczytywać.
Wróćmy na chwilę, bo trochę mnie to zaczęło niepokoić. Klimcia, ty opisujesz coraz więcej szczegółów - szafa, przeprowadzka, uroczysta melodia, coś starego - ale na początku mówiłaś, że budzisz się w strachu i nie pamiętasz snu. Czy ten strach zmienił się jakoś od kiedy zaczęłaś o tym myśleć i pisać tutaj? Jest mniejszy, większy, inny?
To, że panika ustępuje i pojawia się zamyślenie, jest bardzo ciekawym przesunięciem. Sama to przeżywałam przy pracy ze snami - w momencie kiedy przestajesz się bać snu i zaczynasz się nim interesować, ciało przestaje go traktować jak zagrożenie. Klimcia, czy próbowałaś już którejkolwiek nocy nastawić się przed snem na zapamiętanie tej melodii? Chociażby z kartką przy łóżku?
Klimcia, nie musisz pytać wprost. Możesz zacząć od pytania o rodzinne melodie, piosenki, coś co śpiewało się dawno. Czasem przez muzykę otwierają się drzwi, które inaczej zostają zamknięte. I to pasuje do tego, o czym tu rozmawiamy - melodia jako klucz.
To bardzo mądre podejście. I zauważcie, że Klimcia właściwie sama to rozwiązała - przez rozmowę tu doszła do czegoś, do czego pewnie długo by nie doszła sama. Ale mam pytanie do niej - ta melodia, którą słyszysz przy budzeniu, czy ona jest zawsze taka sama, czy za każdym razem trochę inna?
To że jest powtarzalna to ważne. Przypadkowe sny rzadko generują tę samą melodię dwa razy. Klimcia, a powiedz mi - czy to jest melodia ciągła, linia melodyczna, czy raczej jakiś motyw, kilka nut które się powtarzają?
Przepraszam, ale trochę mnie to traci. Skąd wiadomo, że mózg nie generuje po prostu losowych dźwięków i my sami narzucamy im znaczenie przez interpretację? Klimcia, nie twierdzę, że tak jest w twoim przypadku, ale czy rozważałaś taką możliwość?
Klimcia, to co opisujesz - motyw, który znika gdy próbujesz go uchwycić - to jest bardzo charakterystyczne dla materiau z pogranicza snu i jawy. Czy próbowałaś zapisywać cokolwiek tuż po przebudzeniu? Nawet nie melodię, tylko słowa, obrazy, cokolwiek co masz przez te sekundy?
Notatka głosowa jest nawet lepsza. Głos niesie więcej - tempo, emocja, wszystko. Ale musisz nagrywać dosłownie w ciągu pierwszej minuty, zanim cokolwiek zaczniesz myśleć racjonalnie. Czy ta panika przy budzeniu jest na tyle silna, że zdążysz sięgnąć po telefon zanim wszystko zniknie?
Ciekawa jestem jednej rzeczy. Klimcia wcześniej powiedziała, że panika ustępuje i pojawia się zamyślenie. Czy to znaczy, że te budzenia stały się częstsze, rzadsze, czy podobne? Bo zmiana charakteru emocjonalnego bez zmiany częstości to ciekawe.
Smutek nie brzmi dziwnie. Wręcz przeciwnie - to bardzo konkretna emocja. I w połączeniu ze wszystkim co wcześniej mówiłaś, z melodią o uroczystym charakterze, z czymś co pachnie kościołem, ze starym - smutek ma sens. To nie jest strach przed czymś nieznanym, to jest tęsknota za czymś. Klimcia, czy to możliwe, że to nie jest twoja tęsknota?
Klimcia, to co właśnie powiedziałaś - za stare, za odległe - to mi daje do myślenia. Czy coś wiesz o rodzinie dziadka? Skąd pochodził, czy miał jakieś korzenie w miejscu z tradycją muzyczną, religijną? Pytam bardzo konkretnie, bo ta melodia z kościołem i ze starym może mieć bardzo ziemskie wyjaśnienie zakorzenione w linii rodzinnej.
To jest bardzo ważna informacja. Przesiedlenie, wschodnie korzenie, pieśni w nieznanym języku - to wszystko razem tworzy obraz. Czy wiesz skąd dokładnie? Ukraina, Białoruś, może dalej? Pytam, bo tradycje muzyczne w rytuałach żałobnych są tam bardzo różne i to mogłoby nam dużo powiedzieć o charakterze tej melodii.
Zatrzymajcie się na chwilę. Klimcia właśnie powiedziała coś kluczowego - że żałuje, że nie pytała. To jest żywa emocja, tu i teraz. Zanim pójdziemy głębiej w genealogię, chcę zapytać: czy ta melodia we śnie ma dla ciebie teraz jakiś związek z tym żalem? Czy budzisz się z poczuciem czegoś niedokończonego?
Przepraszam, że wchodzę w to, bo to może zabrzmieć nie na miejscu, ale - Klimcia, może warto po prostu zapytać kogoś z rodziny o te pieśni? Mam na myśli żywych ludzi, którzy może pamiętają. Nawet jeśli szukacie tu głębszego sensu, to konkretna wiedza o tym co dziadek śpiewał mogłaby... pomóc zidentyfikować tę melodię, prawda?
