Nie wiem, czy to pasuje dokładnie do tematu, ale zacznę od swojego problemu, bo może ktoś miał coś podobnego. Budzę się w nocy, serce bije szybko, mam takie uczucie, że coś się wydarzyło - i nic. Żadnego obrazu, żadnej historii, którą mogłabym powiedzieć "śniłam to i to". Tylko ten strach i dziwne wrażenie, że coś słyszałam. Melodia? Może. Ale jak tylko próbuję to uchwycić, znika. Czy ciało może pamiętać coś, czego umysł już nie trzyma?
To, co opisujesz, zdarza się dość często i ma swoją nazwę w niektórych nurtach pracy ze snami - mówi się o śladzie emocjonalnym bez treści. Ciało dosłownie zapisuje reakcję na sen, ale pamięć obrazowa nie dociera do jawy. Mnie bardziej ciekawi ten dźwięk, który próbujesz uchwycić. Czy to była melodia w sensie muzycznym, czy raczej jakiś szum, ton, coś niezdefiniowanego?
Godzina duchów to chyba bardziej legendy niż coś potwierdzonego, nie? Między trzecią a czwartą budzą się też ludzie z problemami z glukozą albo z apnea. Pytam serio, nie żeby umniejszać - po prostu zastanawiam się, czy ktoś tutaj rozróżnia, kiedy to jest ezoteryczne, a kiedy lepiej pójść do lekarza.
Wracając do pytania o muzykę we śnie - bo to jest właściwie osobny temat, który mnie bardzo interesuje. Spotkałam wiele osób, które słyszą we śnie melodie i nie potrafią ich potem odtworzyć, choć mają pewność, że były. Klimcia, a masz jakieś muzyczne tło? Gram na czymś, śpiewasz, słuchasz dużo muzyki? Pytam, bo to wpływa na to, jak mózg przetwarza dźwięki w snach.
Melodie słyszane we śnie, których nie znamy z jawy, to klasyczny znak, że dusza podróżuje do innych wymiarów podczas snu. Każdy wymiar ma swój własny rezonans... tzn. swój ton, jakby sygnaturę. Budzisz się przestraszona, bo powrót z takiej podróży jest gwałtowny.
Nie jestem przekonana do teorii o podróżach, przynajmniej nie w takiej formie, jak to zostało powiedziane. Ale to, co opisuje Klimcia - melodia, której nie znasz, strach bez obrazu - to brzmi jak coś, co w pracy z kartami pojawia się jako motyw przekazu spoza sfery codziennej. Nie mówię, że to cokolwiek konkretnego, ale w tarot sen bez treści, za to z silną emocją, to bardzo ważny sygnał do rozłożenia. Klimcia, czy ten strach jest raczej czymś zewnętrznym, jakby ktoś na ciebie patrzył, czy wewnętrznym, jakbyś przed czymś uciekała?
Ojoj, coś stoi za tobą i słyszysz melodię ktory nie znasz - to brzmi jak nachodzenie przez coś z duchowego świata moim zdaniem 🙁 Ja raz słyszałam śpiew we śnie i po przebudzeniu miałm przez cały dzień dreszcze. Nikt mi nie powiedizał co to znaczy.
Słucham całej tej rozmowy i zastanawiam się nad jednym. Klimcia pisała, że budzenie jest regularnie o tej samej porze. W numerologii godziny mają znaczenie i trójka, a trzecia godzina jest godziną środka nocy w wielu tradycjach, to czas, kiedy cykl snu jest najgłębszy, ale jednocześnie przesilenie energii. Czy ktoś tutaj łączył pory budzenia się z jakimiś cyklami? Nie tylko ezoterycznymi, ale po prostu obserwując wzorce?
Słuchajcie, wracam do tej muzyki, bo miałam kolejną taką noc. Tym razem bardziej to pamiętam - nie była to melodia z góry, jakby z oddali, ale coś bardzo blisko, niemal przy uchu. I znowu ten strach po przebudzeniu, choć sama muzyka nie była straszna. Nie wiem jak to opisać.
Klimcia, napisałaś "niemal przy uchu" - to jest ważny szczegół. Czy to było bardziej tak, jakby ktoś nuciło obok ciebie, czy raczej jakbyś ty sama słyszała to od wewnątrz, z głowy? Bo to naprawdę robi różnicę przy analizie.
Ta sprzeczność, którą opisujesz, jest w tradycjach szamańskich całkiem dobrze znana. Dźwięk bez źródła, obecność bez obrazu. Nie piszę tego, żeby cię straszyć, ale żeby zapytać - czy masz jakieś skojarzenie z osobą? Kogoś, kto przyszedł ci na myśl zaraz po przebudzeniu, nawet ulotnie?
Ten "szok przy wyrwaniu" o którym piszesz to klasyczny objaw powrotu z projekcji astralnej. Ciało fizyczne i ciało astralne łączy się zbyt gwałtownie i to wywołuje dokładnie to co opisujesz - kołatanie serca, dezorientacja, strach bez przyczyny. Dźwięk przy uchu to prawdopodobnie echo wibracji z warstwy, przez którą przechodziłaś.
Muszę przyznać, że ta kwestia wzorca mnie też uderza. Ale nie jestem pewien, czy od razu astral. Może wpierw warto zapytać Klimcię o coś innego - czy ta melodia za każdym razem jest ta sama, czy za każdym razem inna?
Klimcia, a czy próbowałaś zaraz po przebudzeniu zanucić cokolwiek, cokolwiek co zostaje? Nawet jeden dźwięk, jeden interwał? Pytam, bo często nie chodzi o odtworzenie całej melodii, tylko o uchwycenie jakiegoś fragmentu, który może powiedzieć więcej o tym, z jakiego miejsca emocjonalnie ten sen przychodzi.
Słucham i zastanawiam się, czy ktoś próbował patrzeć na to przez pryzmat dat. Klimcia, kiedy te budzenia się zaczęły? Mam na myśli - czy to był jakiś konkretny czas w roku, jakiś przełom? Bo w numerologii daty osobiste mają cykl i te "głośniejsze" okresy często przypadają na konkretne fazy cyklu życiowego.
Wróćcie na chwilę do tej melodii, bo mi coś chodzi po głowie. Czy ktoś z was próbował kiedyś używać przy zasypianiu jakichś ziół pod kątem snów - lawendy, dziurawca, bylicy? Pytam, bo bylica w szczególności jest związana z wyostrzaniem pamięci sennej i zastanawiam się, czy Klimcia albo ktokolwiek inny tutaj próbował czegoś takiego i czy to pomagało w zapamiętaniu dźwięków.
Klimcia, właśnie o to chodzi z bylicą - ona nie tyle wywołuje sny, co sprawia, że są "ostrzejsze", bardziej uchwytne po przebudzeniu. Robi się z niej małą poduszkę albo worek, który kładzie się przy głowie. Dziurawiec działa trochę inaczej, bardziej uspokajająco. Ale mam do ciebie pytanie - czy ta melodia znika od razu po przebudzeniu, czy raczej zostaje przez chwilę i dopiero ucieka?
Słucham i mam pytanie z zupełnie innej beczki - czy Klimcia w ogóle brała pod uwagę, że te dźwięki mogą mieć fizyczne źródło? Nie jako alternatywa dla całej tej rozmowy, ale jako punkt wyjścia. Bo sam miewałem budzenia, gdzie wydawało mi się, że słyszałem muzykę, a okazało się, że to radio u sąsiadów, które przez ścianę brzmi inaczej niż normalnie.
Mam wrażenie, że ta dyskusja kręci się wokół pytania "co to jest" zamiast pytania "co z tym zrobić". Klimcia, czy ty sama czujesz, że chcesz tę melodię zrozumieć, czy raczej chcesz żeby te budzenia przestały? Bo to dwa zupełnie różne kierunki.
To jest dla mnie kluczowe. Spokój w środku, szok na wyjściu. To mi mówi, że problem nie leży w treści snu, tylko w samym przejściu. Ciało reaguje na zerwanie czegoś, co było spokojne. Jakbyś była wyrywana, a nie sama wychodziła.
Wracając jeszcze do daty, bo nie skończyłam tamtego wątku - Klimcia, powiedziałaś, że to zaczęło się pod koniec lata i nie pamiętasz konkretnej daty ani ważnego wydarzenia. Ale zastanawiam się, czy "nie pamiętam niczego ważnego" to na pewno "nic ważnego nie było". Czasem przełomy są ciche, niezauważalne na co dzień.
Przepraszam że wchodzę, ale mnie uderzyło coś innego. Klimcia napisała wcześniej ze to nie był ktoś obcy, choć nie wie kto. Czy nikt nie zapytal wprost - czy stracilłaś kogoś bliskiego, może dawno temu? Pytam bezpośrednio bo ta melodia blisko ucha i poczucie znajomości bez obrazu... nie wiem, może to nic, ale mnie to uderza.
Właśnie o to chodzi. Czasem te rzeczy wracają po latsch, nie od razu. Dziadek mógł lubić jakąs muzyke, coś co słyszałaś jako dziecko i zapomnialas. Czy pamiętasz czy on w ogóle śpiewał albo gral na czymś?
Zatrzymajmy się tu na chwilę, bo to co mówi Klimcia jest ważne. "Nie wiem, czy to prawdziwe wspomnienia czy coś zbudowanego." To zdanie mówi mi dużo o tym, jak ona funkcjonuje z przeszłością - i to może mieć bezpośrednie przełożenie na to, co dzieje się w tej strefie między snem a jawą. Klimcia, czy generalnie masz trudność z odróżnianiem tego, co czułaś naprawdę, od tego, co "powinnaś" czuć?
Mam inne pytanie do Klimci, które może przeciąć tę dyskusję. Czy ta melodia ma charakter - jest smutna, radosna, neutralna? Bo o dźwiękach rozmawiamy od dawna, ale nikt nie zapytał o jej jakość emocjonalną wprost.
To co opisuje Klimcia - wchodzenie w coś, co już trwa, środek nocy, uroczyste brzmienie - to mi się układa w pewien wzorzec, który znam nie tylko z ezoteryki, ale i z własnych doświadczeń. Mam pytanie do Klimci: czy to zawsze ta sama melodia, czy podobna, ale każdy raz trochę inna?
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i chcę zapytać Klimcię o coś, co mnie tu uderza. Mówisz, że wchodzisz w coś, co już trwa, że melodia jest uroczysta, że czegoś nie pamiętasz świadomie, ale ciało reaguje szokiem. Czy kiedykolwiek próbowałaś przed snem ustawić jakiś rodzaj intencji? Cokolwiek, nawet najprostsze - "chcę pamiętać, co słyszę"?
