Forum

Asystent AI
Magia a samoakcepta...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a samoakceptacja - przebiega od wewnątrz na zewnątrz

Strona 4 / 5

Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Runiarka zadaje pytanie które jest chyba najważniejsze w tej rozmowie. i uczciwie - nie mam gotowej odpowiedzi która działałaby zawsze. ale jedno co zauważam u siebie: jeśli po rytuale czuję spokój, ale nie czuję żadnej zmiany w stosunku do tematu, to jest sygnał. spokój bez zmiany to może być właśnie ta ucieczka.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

a co rozumiesz przez zmianę? bo to może być bardzo różne. zmiana nastroju, zmiana perspektywy, zmiana zachowania? bo myślę że wiele zależy od tego co uznamy za punkt odniesienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Faye zmiana w sensie - inaczej widzę temat albo inaczej się w nim czuję. nie chodzi mi o natychmiastową zmianę zachowania, bo to rzadko kiedy działa tak szybko. ale jakiś ruch wewnętrzny, jakieś przesunięcie. jeśli siedzę z dokładnie tym samym co przed rytuałem, jakby nic się nie ruszyło, to coś jest nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

słucham i mam wrażenie że wychodzi tu coś ważnego o samoakceptacji w ogóle, nie tylko w magii. że akceptacja to nie jest stan statyczny. i że może dlatego magia może w tym pomagać, bo też nie jest statyczna, ma ten ruch który Donat opisuje. czy dobrze łączę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Iwetka72 myślę że tak. i to jest może odpowiedź na to dlaczego medytacja i magia działają inaczej w tym kontekście, chociaż obie mogą prowadzić do samoakceptacji. medytacja uczy siedzenia z tym co jest, magia wprowadza ruch. jedno i drugie jest potrzebne, ale na różnych etapach.


Odpowiedz
(@hela93)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 108

@Celestynka.2 to ciekawe zestawenie, bo ja zawsze myślałam że to jedno i to samo albo prawie. ale masz rację że medytacja to bardziej obserwacja a magia to bardziej gest. i może właśnie dlatego jak mi się nie chciało obserwować to i tak mogłam zrobić gest i coś z tego zostawało.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

mam pytanie do Dziedzilii jeśli mogę wrócić do tego co pisała wcześniej o cyklach: jak to u ciebie wygląda w praktyce, że cykl numerologiczny jest okresem sprzyjającym zmianie? czy chodzi o to że wtedy łatwiej coś zacząć, czy że efekty są trwalsze? bo to duza rożnica jak myślę o tym co tu piszemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziedzilia55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Kianitka raczej to drugie, ale nie jestem pewna czy 'trwalsze' to dobry opis. powiedziałabym że w pewnych cyklach zmiana jest bardziej zakorzeniona - bo jest zgodna z jakimś naturalnym impulsem. a w innych cyklach możesz zacząć i to zadziała, ale będzie wymagać więcej podtrzymania. ale też bardzo zależy co zmieniasz - nie wszystko jest równie wrażliwe na cykle.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@stanislawa)
Połączone: 1 rok temu

zastanawiam się czy my przez całą tę rozmowę nie zakładamy że magia działa 'na' kogoś. a co jeśli ona działa 'z' kimś i to jest właśnie ta różnica między magią która wspiera samoakceptację a magią która jej przeszkadza? jak ktoś robi rytuał żeby coś zrobić do siebie z zewnątrz, to może właśnie to nie działa albo działa inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Stanislawa to jest naprawdę dobre ujęcie. i teraz myślę że kiedy mówiłem o tym wzmacnianiu nie tego co chciałem - to może właśnie dlatego, że wchodziłem w rytuał jak w coś co mi coś zrobi, a nie jak w coś w czym uczestniczę. pasywność jako problem.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

ale jak być aktywną w rytuale jeśli się nie wie dokladnie co się robi? bo mi się zdarza że robię coś bo wydaje mi się że powinnam i nie mam poczucia że to jest 'ze mną', bardziej że powtarzam coś co gdzieś widziałam. czy to jest ten problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Runiarka_57 myślę że tak, i nie ma w tym wstydu - większość zaczyna od powtarzania. ale pytanie czy po jakimś czasie zaczniesz to modyfikować, dostosowywać do siebie. bo jeśli po wielu miesiącach wciąż powtarzasz dokładnie to samo bez żadnego wkładu własnego, to może warto zadać sobie pytanie dlaczego. nie że to jest złe, ale warto wiedzieć co za tym stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

wracając do początku tego wątku i do pytania Donat55 o to czy magia może przebiegać od wewnątrz na zewnątrz - po tej całej rozmowie mam wrażenie że może, ale wymaga żeby najpierw było to 'wewnątrz'. czyli nie da się tego zrobić z zewnątrz, nawet jeśli bardzo chcesz. i może to jest ta różnica między magią jako praktyką a magią jako skrótem.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

to co Faye pisze na końcu jest dla mnie clue całej tej rozmowy. że nie da się tego zrobić z zewnątrz. i myślę że to jest też odpowiedź na pytanie dlaczego tyle prac magicznych nie daje efektu - ludzie szukają czegoś co im zrobi to co sami powinni zacząć. a magia nie jest od zastępowania.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@stanislawa)
Połączone: 1 rok temu

ale skąd wiedzieć co 'zacząć samemu', a co można zlecić, powiedzmy, rytuałowi? bo ja to widzę tak że nie wiem gdzie jest ta granica. czy jest jakiś sposób żeby to rozróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Stanislawa myślę że ta granica jest tam gdzie kończy się twoja gotowość na zmianę. rytuał może cię do czegoś przysunąć, ale jeśli sama w sobie nie masz żadnej zgody na to żeby coś się zmieniło, to żaden rytuał tego nie przeskoczy. przynajmniej takie mam doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

właściwie to dla mnie nowe ujęcie. zawsze myślałam że jak coś nie wychodzi wewnętrznie to właśnie po to jest magia, żeby 'pomóc'. a tu wynika że ta zgoda wewnętrzna musi być wcześniej. więc co w takim razie robi magia jeśli i tak potrzebujesz tej zgody?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Iwetka72 myślę że ona może tę zgodę wydobyć, ale nie wytworzyć z niczego. jakby - jeśli gdzieś w środku jest 0.1% gotowości, rytuał może to wzmocnić do punktu w którym zaczniesz działać. ale jeśli jest absolutne zero, to nic. pytanie czy to brzmi dla ciebie sensownie czy zbyt optymistycznie?


Odpowiedz
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Kalikst trochę optymistycznie, bo nie wiem jak rozpoznać czy mam te 0.1% czy naprawdę zero. i podejrzewam że wiele osób myśli że ma zgodę, a w środku jej nie ma. i wtedy co?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

mnie to pytanie też dotyczy. mam wraznie że czasem myślę że jestem gotowa na zmianę, ale jak patrzę na to co robię to jakbym tę zmianę sabotowała. i nie jestem pewna czy to znaczy że nie mam zgody, czy że mam zgodę ale boję się.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Runiarka_57 sabotowanie i brak zgody to dwie różne rzeczy, ale obie mogą wyglądać tak samo z zewnątrz. sabotowanie dzieje się gdy chcesz ale coś w środku się boi. brak zgody to gdy tak naprawdę nie chcesz, tylko myślisz że powinieneś chcieć. pierwsze można przepracować, drugie wymaga innego podejścia.


Odpowiedz
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Placyda_76 a jak to 'inne podejście' wygląda w praktyce? bo to zdanie mnie zatrzymało.


Odpowiedz
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Chryzoprazka86 dla mnie to wyglądało tak że musiałam najpierw zapytać siebie czego naprawdę chcę, nie czego chcę chcieć. i to jest dużo trudniejsze niż jakikolwiek rytuał. bo rytuał mam gotowy, a odpowiedź na to pytanie muszę sama znaleźć. dopiero jak wiedziałam co naprawdę chcę, praca zaczęła cokolwiek dawać.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hela93)
Połączone: 11 miesięcy temu

czytam to i myśle że to jest właśnie ta różnica o którą chodzi w tytule wątku. że jak coś przychodzi od wewnątrz to wiesz czego chcesz i magia idzie za tym. a jak coś przychodzi od zewnątrz to bierzesz gotowy rytuał i wkładasz w niego coś co nie jest twoje. i chyba właśnie dlateog moje pierwsze próby były takie puste.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@dziedzilia55)
Połączone: 1 rok temu

właściwie to co Hela opisuje - ta pustka po rytuale - to jest dla mnie jeden z najciekawszych sygnałów. bo pustka może znaczyć że trafiłaś w coś prawdziwego i teraz jest cisza po zmianie, ale może też znaczyć że nic się nie ruszyło. i skąd wiesz która to pustka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hela93)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 108

@Dziedzilia55 u mnie to wychodziło po tym czy miałam ochotę wracać do tego co zrobiłam. jak była 'dobra pustka' to jakoś chciałam przy tym siedzieć. jak była ta 'zła' to chciałam zapomnieć że w ogóle robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

to co Hela mówi o tym siedzeniu przy tym jest dla mnie nowe. bo ja po rytuałach staram się szybko wrócić do normalnego dnia, myślałam że tak powinno być. a tu wychodzi że może to jest właśnie ten moment który przepuszczam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Kianitka myślę że zależy od rodzaju pracy. ale generalnie ten czas bezpośrednio po jest ważny, bo jeszcze jest ta przestrzeń otwarta. nie mówię żeby godzinami siedzieć, ale kilka minut żeby zobaczyć co zostało - to coś daje. przynajmniej u mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

wracając do pytania Stanislawy o granicę między tym co robisz sam a tym co robi rytuał - nie wiem czy ta granica jest tak ostra. ja to widzę bardziej jako kontinuum. rytuał to nie jest oddzielne działanie, to jest działanie razem z czymś. więc pytanie 'co zrobię sam, a co zlecę' może być trochę mylące.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@stanislawa)
Połączone: 1 rok temu

ok, ale jak to kontinuum wygląda w praktyce? bo mnie chodzi o to żebym wiedziała gdzie zacząć, a nie żeby teoria była spójna.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

może zamiast szukać granicy, warto zapytać co cię w ogóle przyciąga do danej pracy. bo jak mi się zdarza że chcę zrobić rytuał 'na' coś i czuję że to jest ucieczka, to zwykle jest jakiś konkretny powód dla którego nie chcę z tym usiąść sama. i ten powód jest ważniejszy niż rytuał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Faye ale jak odróżnić ucieczkę od tego że naprawdę potrzebujesz zewnętrznej struktury bo sama nie dasz rady usiąść? bo czasem myślę że właśnie dlatego ludzie idą do rytuałów, że bez jakiejś formy im to nie wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

i to jest chyba powrót do tego o czym Donat mówił na początku wątku - że magia może być takim szkieletem dla czegoś co już w środku jest. struktura nie jako ucieczka ale jako forma. tylko że ta forma musi być na coś nałożona, nie pusty pojemnik.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@stanislawa)
Połączone: 1 rok temu

ok ale to 'forma nałożona na coś' - jak to rozpoznać zanim zaczniesz? bo jak mam wiedzieć że mam na co nakładać, a nie że jestem w tej pustej przestrzeni którą Kalikst opisywał?


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

to jest właściwie pytanie o samodiagnozę. i szczerze - nie ma na to jednej metody. ale jedno co pomaga to zapytać siebie czy masz jakiekolwiek zdanie na temat tego czego chcesz, niekoniecznie pewne, ale cokolwiek. jak jest totalny blank, to jest sygnał. jak jest coś, nawet mglistego, to jest z czym pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

a co z sytuacją kiedy masz zdanie, ale ono zmienia się co kilka dni? bo u mnie często jest tak że rano wiem czego chcę, a po południu myślę że to był błąd. i nie wiem czy to znak że nie mam tej 'bazy' czy że po prostu za dużo myślę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Chryzoprazka86 to brzmi mniej jak brak bazy, a bardziej jak brak kontaktu z czymś głębiej. zmienianie zdania co chwilę zwykle jest objawem że decydujesz z poziomu myśli, a nie z poziomu tego co rzeczywiście czujesz. ale łatwiej to powiedzieć niż rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

a ja w ogóle nie wiem jak to 'głębiej' wygląda. słyszę to w różnych kontekstach i zawsze zakładam że ludzie wiedzą co mają na myśli, ale jak sama próbuję to znaleźć to nie wiem gdzie szukać. to jest dosłownie fizyczne miejsce w ciele czy metafora?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Iwetka72 u mnie to jest coś w klatce piersiowej albo brzuchu. nie zawsze, ale jak trafiam w coś prawdziwego to jest albo ulga albo jakieś napięcie - i to jest inaczej niż napięcie z myślenia. trudno to opisać, ale jak już to poczujesz kilka razy to zaczynasz rozróżniać.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

u mnie to był brzuch i długo myślałm że to po prostu stres. dopiero po jakimś czasie zaczełam rozumieć że to inaczej się czuje od typowego 'boję się egzaminu'. ale to serio trwało długo zanim w ogóle zaczełam to rozróżniać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hela93)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 108

@Runiarka_57 i właśnie dlatego mam wrazenie że te prace magiczne związane z samoakceptacją muszą iść razem z czymś bardzo konkretnym, bo inaczej pracujesz z głową a nie z tym co jest głębiej. mi pomogło pisanie - nie prowadzenie dziennika w sensie 'co dzisiaj zrobiłam' tylko takie pisanie bez cenzury gdzie nie wiesz co napiszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@dziedzilia55)
Połączone: 1 rok temu

to co Hela mówi o pisaniu bez cenzury - to jest zbliżone do techniki automatic writing i ciekawe że to trafia do ezoteryki przez różne drzwi. część ludzi robi to jako kontakt z wyższym ja, część po prostu jako obejście świadomego filtrowania. efekt podobny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Dziedzilia55 i to jest według mnie jeden z tych punktów gdzie granica między tym co 'magiczne' a tym co psychologiczne jest najcieńsza. bo mechanizm jest ten sam, tylko narracja różna. i nie mówię że to źle - narracja też coś robi z człowiekiem.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

a jeśli chodzi o tę narrację - to znaczy że jak robię dokładnie to samo, ale myślę o tym inaczej, to coś się zmienia? bo to trochę brzmi jak samosugestia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Kianitka samosugestia to nie jest obraźliwe słowo. placebo też 'działa' nawet kiedy wiesz że to placebo - były badania. więc pytanie czy coś jest 'tylko' sugestią jest trochę jak pytanie czy coś jest 'tylko' zmianą w mózgu. co to zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@stanislawa)
Połączone: 1 rok temu

ok ale jak mam to praktycznie zastosować? bo słyszę o pisaniu, o odczuciach w ciele, o narracji - i to wszystko razem wydaje się jak dużo rzeczy naraz. od czego w ogóle zacząć jeśli chcę połączyć to z pracą magiczną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Stanislawa mnie się wydaje że to nie musi być wszystko naraz. jak zaczynasz od jednego rytuału i po nim siadasz na chwilę i piszesz cokolwiek - to już jest coś. nie trzeba mieć systemu. system przychodzi po kilku takich razach kiedy widzisz że coś ci daje.


Odpowiedz
Wpisy: 459
Rozpoczynający temat
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

i to jest chyba to o czym mówiłem wcześniej - że nie chodzi o wybranie metody tylko o zobaczenie co się w tobie porusza. jedna osoba potrzebuje pisania, inna ciała, inna ciszy po rytuale. magia jako praca od środka to znaczy że sam jesteś wskazówką co ci służy.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: