Ten watek z wyborem podjętym wcześniej jest dla mnie bardzo ważny bo ja tez mam sny w których dzieje się coś i nie ma poczucia że mogę inaczej, ale czuję się za to odpowiedzialna. Jakby sen zaczynał się w połowie mojej decyzji. Czy to jest coś co inni też znają czy tylko ja tak to odbieram?
Emi właśnie powiedziała coś bardzo konkretnego i chcę się przy tym zatrzymać. Kolor przed decyzją, szarość po - to brzmi jak podział na fazę napięcia i fazę po rozładowaniu. Ale mam pytanie - czy te szare sny po "decyzji" są dla ciebie spokojne dlatego że decyzja była dobra, czy dlatego że po prostu już jest po wszystkim bez względu na wynik?
A ja mam głupie może pytanie ale - czy w ogóle sen musi mieć "przed" i "po", jakiś łuk? Bo moje sny to często takie urywki bez kontekstu i nigdy nie wiem czy jestem w środku czegoś czy na początku czy na końcu. I zawsze są kolorowe, ale losowo. Czy to znaczy że nic z nich nie wynika?
Żółty przy zwykłych przedmiotach - to jest coś co mnie zatrzymało. Bo w symbolice czakr żółty to splot słoneczny, wola, poczucie sprawczości. Ale żółty przy czymś banalnym jak garnek może znaczyć że ta sprawczość szuka miejsca w codzienności, nie w wielkich momentach. Mamuna, czy na jawie czujesz że masz kontrolę nad małymi rzeczami czy raczej tylko nad dużymi?
Nigdy tak tego nie rozróżniałam - sny narracyjne i sny obrazy. Ale teraz jak to czytam to tak właśnie jest. Moje szare sny są często bardzo narracyjne, dużo się dzieje, jest ciąg przyczynowy. A te kolorowe fragmenty to czasem właśnie takie obrazy bez akcji. Czy to nie jest trochę paradoks, że więcej "opowieści" jest w szarym a więcej "intensywności" w kolorowym?
To co Emi właśnie powiedziała jest moim zdaniem kluczem do całego wątku. Bo od samego początku zakładamy że kolor równa się ważniejszy przekaz. A tu wychodzi że szarość może nieść więcej złożoności, a kolor więcej... nie wiem jak to nazwać. Siły? Proszę o zdanie Zenobii bo ona tutaj milczy od chwili.
Nie przepowiednia. Raczej zarys możliwości - to co psychika próbuje zbudować, kierunek rozwoju. Jung rozróżniał to od snu jako reakcji na przeszłość. Więc twój kolorowy obraz mógłby być tym co chcesz zbudować, a szara narracja tym co przepracowujesz.
Chcę wrócić do pytania które Emi postawiła na początku, bo mam wrażenie że trochę od niego odeszliśmy. Ona pytała o różnice w przekazie między kolorowymi a czarno-białymi snami. I teraz mamy już kilka warstw - kolor jako stan emocjonalny, kolor jako faza przed decyzją, kolor jako obraz prospektywny. Ale nikt nie powiedział wprost - czy sen szary to mniejszy przekaz, czy po prostu inny?
Wchodzę z własnym doświadczeniem bo to jest bliskie temu co opisuję od początku. Moje szare sny mają tę warstwę historii, emocji, napięcia. A kolorowe - te obrazy o których mówiłam - są właśnie takie czyste jak Apolonia mówi. Jakby oczyszczone z czegoś. I teraz pytanie które mam do Zenobii - czy to jest różnica między kompensacyjnym a prospektywnym właśnie?
Emi zadaje świetne pytanie i powiem szczerze że nie mam na nie jednoznacznej odpowiedzi. Jung nie pisał wprost o kolorze jako kryterium. Ale twój opis pasuje do rozróżnienia które robiłam - szarość z narracją i historią brzmi jak przepracowywanie, a czysty kolorowy obraz jak wskazywanie. Chociaż boję się zbyt szybko to skleić.
Przepraszam że wchodzę z innej strony ale słucham tej rozmowy o neutralności i przypomina mi się coś z czakr - dokładnie czakra splotu słonecznego, kolor żółty, jest związana z kontrolą i tożsamością. Jeśli Mamuna widzi żółte przedmioty ze swojego domu neutralnie to może podświadomość sygnalizuje właśnie kwestię kontroli nad własną przestrzenią? Nie twierdzę że tak jest, ale czy ktoś to widzi podobnie?
Ma sens i myślę że właśnie takie sny są najtrudniejsze do interpretacji bo nie możesz zastosować jednego klucza. Ale mam do ciebie pytanie które mnie nurtuje od początku tego wątku - te kolorowe fragmenty w twoich szarych snach, czy pojawiają się zawsze w tym samym "miejscu" narracji? Na początku, w środku, na końcu?
To jest bardzo ważna obserwacja i myślę że tak, zmienia. Jeśli kolor pojawia się na początku i zanika, to jakby sygnał który blaknie. Ale jeśli jest w środku - to może być punkt przejścia. Mam pytanie - czy pamiętasz co się dzieje w snie dokładnie zanim kolor zanika? Czy jest jakieś zdarzenie, rozmowa, coś co go gasi?
A może to ne jest tak że kolor "zanika" tylko że my przestajemy go zauważac? Bo we śnie uwaga chodzi własnymi ścieżkami i może po prostu przestajemy sie skupiać na kolorze? Przepraszam jeśli to naiwne pytanie ale jakoś mnie to uderzyło.
Ja z ciekawości zaczęłam zapisywać od razu po przebudzeniu, dosłownie zanim wstanę z łóżka. I jest różnica w tym co pamiętam. Ale i tak te kolory są pierwsze co zapisuję, bo jakoś bardziej zostają niż fabuła.
To rozróżnienie między kolorem "wyraźnym" a "przesyconym" bardzo mi się układa. Bo mój korytarz ze snu też był kolorowy w taki spokojny sposób - jak na starym zdjęciu ale kolorowym, jeśli to ma sens. Nie krzyczący. I to napięcie które czułam nie było z koloru, było z czegoś innego w śnie. Dziękuję że to nazwałyście, bo teraz rozumiem swój sen trochę lepiej.
Zostańmy przy tym nasyceniu bo to naprawdę otwiera coś. Jeśli kolor wyraźny to jakiś komunikat, a kolor przesycony to inny rodzaj sygnału - to znaczy że nie powinniśmy pytać tylko "jaki kolor" ale "jak intensywny". I wracając do Emi i jej głównego pytania z początku wątku - może to jest właśnie różnica między kolorowymi snami które coś mówią a kolorowymi snami które przytłaczają? To nie jest binarne kolorowy versus szary, jest jeszcze ta trzecia zmienna.
Poczekaj, to jest coś nowego. Mówisz że jest szarość-wyblakłość i szarość-od-początku i to są dwa różne doświadczenia? Bo jeśli tak to może te sny które są całkowicie szare to nie jest to samo zjawisko co szare fragmenty w kolorowych snach. I wtedy twoje pierwotne pytanie o "kolorowe versus czarno-białe" rozpadałoby się na kilka różnych pytań.
Ale chwila - czy to nie jest trochę tak że nakładamy na to za dużo siatek? Czakry, nasycenie, intensywność... Emi mówiła że sny są kolorowe albo nie i pytała czy to coś znaczy. A my teraz mamy już z pięć różnych podziałów. Nie mówię że to złe bo ta rozmowa jest naprawde ciekawa, ale Emi - czy to ci pomaga czy zaczyna byc za dużo naraz?
