Dobre pytanie i iść w tym kierunku to w tej chwili ważniejsze niż szukanie czy to morficzne pole czy czakra. Ale mam wrażenie że Vormik unika odpowiedzi na pytania o siebie i skręca w stronę mechanizmów. Rozumiem to, to bezpieczniejsze. Ale forum tego za niego nie rozwiąże.
Czytam ten wątek od początku i jakoś nie mogłam się odezwać, ale teraz muszę. Miałam coś podobnego - nie aż tak dokładnie, ale moja siostra opisała mi sen w którym widziała mnie siedzącego w kuchni i płaczącego. Tej samej nocy rzeczywiście siedziałam w kuchni i... nie wiem czy płakałam we śnie ale w środku na pewno. Nie wiem co to znaczy ale to co tu opisujecie brzmi dla mnie bardzo prawdziwie.
Dobra, okej. Chyba rzeczywiście unikałem tego pytania. Jest coś czego nie powiedziałem wprost - ta osoba, ten znajomy, to ktoś z kim miałem konflikt jakieś dwa lata temu i nigdy tego nie zamknęliśmy. Nie ma między nami żadnego kontaktu od tamtej pory. I ta sprawa po prostu... siedzi. Nawet nie wiedziałem że tak bardzo siedzi, dopóki partnerka nie opisała mi tego snu.
To jest właśnie ta rzecz. Dziękuję że to powiedziałeś, bo teraz ten sen ma zupełnie inny kształt. Nie pytam o to żeby oceniać - ale co to był za konflikt? Tzn. czy to była sprawa gdzie czułeś że masz rację, czy raczej coś nieuporządkowanego gdzie do dziś nie wiesz jak to leży?
To wszystko się składa w całość. Jedno spojrzenie na zdjęcie wystarczyło żeby emocja znowu odżyła, a skoro nie miała dokąd pójść świadomie, to poszła przez sen. I zabrała ze sobą partnerkę. Mam pytanie - czy partnerka wie o tym konflikcie, o tej osobie?
Ej poczekajcie, bo mam pytanie może głupie ale - czy partnerka widziała to zdjęcie? Tzn. czy mogła podświadomie skojarzyć że coś się ruszyło i sen był odpowiedzią na zmianę jego nastroju, nie na sam konflikt? Bo to by było bardziej zwykłe, nie nadnaturalne.
A właśnie, bo zaczęliśmy mówić o partnerece i trochę zgubiliśmy wątek znajomego. Czy Vormik w ogóle wie czy ten znajomy ma jakiś powód żeby akurat teraz myśleć o tej sprawie? Może ta osoba z konfliktu jest też w jego otoczeniu?
Wróćmy na chwilę do sedna, bo rozmowa trochę idzie w spekulacje. Mamy teraz dużo więcej kontekstu niż na początku - konflikt, dwa lata ciszy, zdjęcie które to odświeżyło. To nie zmienia pytania o zdublowany sen, ale zmienia to co z tym zrobić. Vormik - co chcesz z tym fantem zrobić? Bo to jest chyba ważniejsze niż rozstrzyganie czy to morficzne pole czy empatia.
Przepraszam że wchodzę z czymś bocznym, ale cały czas czytam i zastanawiam się - czy takie sny, gdzie ktoś inny widzi nasz stan emocjonalny, mogą się powtarzać? Tzn. czy jeśli Vormik nic nie zrobi, to partnerka może mieć kolejne podobne sny?
Mam pytanie może nie na miejscu - czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy to co opisuje Vormik to właśnie empatyczny odbiór, a nie np. że te dwie osoby miały ten sen niezależnie i to zwykły zbieg? Tzn. jak odróżnić jedno od drugiego?
Ale żeby nie zostawiać tego jako ciekawostki - Vormik właściwie dostał od losu, od przestrzeni sennej, od czegokolwiek w co kto wierzy, bardzo wyraźny sygnał. Dwie osoby, jeden obraz, stare niedomknięcie. To jest dość głośny komunikat. Co z nim zrobisz?
To jest coś. I nie musisz wiedzieć teraz co zrobisz. Wystarczy że już tego nie odpychasz. To jest pierwszy krok - i właśnie o to chodziło w tym czakrowym blokowaniu o którym mówiłam wcześniej. Nie pytam co zrobisz z tą osobą z konfliktu. Pytam co zrobisz z tym co teraz czujesz, tej nocy, kiedy stąd wyjdziesz.
No i to jest chyba clou całej tej rozmowy. Bo zdublowany sen to jest objaw, nie przyczyna. Coś co siedzi w Vormiku dwa lata to jest przyczyna. Pytanie tylko - co konkretnie zamierzasz z tym zrobić? Tzn. czy masz w ogóle pomysł od czego zacząć?
To jest ważna informacja. Jeśli przez dwa lata pojawiały się sny z napięciem i nieokreśloną postacią, a teraz po zobaczeniu zdjęcia ta postać nagle zyskała tożsamość i pojawili się świadkowie zewnętrzni - to nie jest przypadek. To jakby ciśnienie rosło stopniowo i w końcu pękło.
Słuchajcie, mam jednak jedno pytanie do tej zdublowanej strony tematu, bo czuję że trochę odpłynęliśmy. Znajomy który opisał ten sam sen - czy Vormik w ogóle rozmawiał z nim głębiej o tym? Bo co powiedział znajomy gdy Vormik mu powiedział że partnerka miała to samo?
A to jest właśnie ciekawe. Dla znajomego to był sen bez szczególnego znaczenia. Dla partnerki pewnie też nie był dramatyczny. Tylko Vormik wiedział co kryje się w środku. To tak jakby te osoby były nośnikami, a nie adresatami. Adresatem był tylko Vormik.
A może właśnie dlatego? Tzn. ludzie którzy są bardziej otwarci na te rzeczy mogą mieć jakiś filtr albo barierę, a ktoś kto w ogóle o tym nie myśli może złapać coś bez żadnego oporu? Trochę jak z dziećmi, które często widzą rzeczy które dorośli już się nauczyli ignorować.
Wróćcie na chwilę do pytania Vormika z początku - czy te dwie osoby mogły spotkać się z nim we śnie. To jest inne pytanie niż to co teraz omawiamy. Empatyczny odbiór czyjegoś stanu to jedno. Wspólna przestrzeń senna to drugie. Czy Vormik pamięta swój sen z tej nocy i czy te dwie relacje - partnerki i znajomego - pasowały do tego co sam przeżył?
To uczucie rozpoznania jest chyba najważniejsze co Vormik powiedział w tym całym wątku. Nie chodzi o to czy sny się zgadzały punkt po punkcie. Chodzi o to że coś w Vormiku wiedziało że to jest jego. To jest właśnie ta przestrzeń senna o której mówi Norbert, tylko dostęp do niej był z zewnątrz, od strony tych dwóch osób.
Poczekajcie, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Tzn. Vormik mógł nie pamiętać własnego snu, ale partnerka i znajomy zapamiętali jego sen zamiast niego? To jest możliwe? Bo to brzmi jakby sen podróżował nie do Vormika ale przez niego do innych.
A może to nie jest kwestia bliskości emocjonalnej tylko przestrzennej lub energetycznej w danym momencie? Jeśli ta osoba była ostatnio blisko Vormika fizycznie - kawiarnia, to samo miejsce - to mogła wejść w coś w rodzaju pola energetycznego. I to zostało. Nie chodzi o relację długoterminową, ale o chwilowy kontakt w newralgicznym momencie.
Hej, bo ja trochę zgubiłam wątek - Vormik, ta kobieta ze snu, ta z przeszłości, czy partnerka wie o niej? Tzn. czy partnerka wie że ten sen mógł być o kimś konkretnym a nie po prostu o nieznajomej? Pzytam bo to wydaje mi się ważne dla całej tej sytuacji.
To jest istotne. Vormik trzyma środek tej historii dla siebie i jednocześnie mówi że nie rozumie co się dzieje. Nie mówię że ma obowiązek mówić partnerce wszystko. Ale ta niedomówiona część może być właśnie tym co napędza całą tę senną emisję. Dopóki coś jest zamknięte, szuka wyjścia przez innych.
Ja słucham tego wszystkiego i myślę sobie że ta sytuacja Vormika jest wyjątkowa dlatego że ma dwa niezależne potwierdzenia z zewnątrz. Jeden sen od partnera to mogłoby być cokolwiek. Ale dwie różne osoby z podobnym obrazem - to jest już coś innego. Czy ktoś z was miał kiedyś podobną sytuację? Tzn. że ktoś opisał wam swój sen i wy w tym rozpoznaliście swój?
Mam pytanie bo cały czas to kręci mi się w głowie - czy jest jakaś różnica między tym co opisuje Vormik a zwykłym telepatycznym snem? Tzn. czy to co tu omawiamy to jest coś innego czy to po prostu telepatia podczas snu?
Jest jeszcze jedna rzecz której nie sprawdziliśmy. Vormik, czy ta kobieta - ta z przeszłości - mogła w tym samym czasie śnić o tobie? Jeśli połączenie jest obustronne, to ona mogła być źródłem, a nie ty. I to jej sen dotarł do ciebie, a przez ciebie do osób wokół.
Właśnie to jest pytanie które zamknęłoby albo otworzyło cały ten wątek. Jeśli była jakaś nieskończona sprawa między nimi, to oba kierunki są możliwe - Vormik emituje bo tęskni, albo ona nadaje bo coś się u niej zmieniło. Ale bez odpowiedzi Vormika będziemy kręcić się w kółko.
