Nie wiem jak to nazwać, więc napisałem "memoria z przyszłości", bo tak to czuję. Śnię o sobie jako starym człowieku, mam może osiemdziesiąt lat, siwe włosy, trzęsące się ręce. Chodzę po jakimś domu którego nie znam, ale wiem że to mój dom. I wiem że zaraz umrę. Nie ma w tym grozy, jest tylko zmęczenie i spokój. Ale budzę się z sercem walącym jak szalone i przez cały dzień chodzi za mną to uczucie. W ciągu dnia jestem spokojna osobą, nikomu nie robię scen, nie panikuję. Skąd więc ten kontrast? Czy ktoś miał coś podobnego?
To brzmi jak coś więcej niż zwykły sen lękowy. To co opisujesz, ta rozbieżność między spokojem w śnie a paniką po przebudzeniu, to bardzo charakterystyczny wzorzec. Ciało reaguje na coś czego umysł jeszcze nie przetrawił. Ale chciałam zapytać, czy ten stary człowiek w śnie to na pewno ty? Czy rozpoznajesz siebie, czy po prostu wiesz że to ty, tak jak w snach bywa?
Ręce w snach to bardzo konkretny symbol. Często pokazują sprawczość, to co robiłeś w życiu albo co chciałeś robić. Trzęsące się ręce starca mogą niekoniecznie oznaczać strach przed śmiercią, ale raczej pytanie o to co zrobiłeś ze swoim czasem. Mnie bardziej zastanawia ten dom którego nie znasz, ale który jest twój. Czy to jest nowy dom czy stary, opuszczony czy zadbany?
A czy nie jest tak, że ten sen to po prostu lęk przed samotnością na starość? Nie każdy sen musi być przekazem z przyszłości. Może podświadomość przetwarza zwykły ludzki strach, szczególnie u osób które są spokojne na zewnątrz, bo w środku coś tłumią?
Mam pytanie do autora tematu, czy te sny są cykliczne? To znaczy, czy wracasz do tego samego domu, tych samych rąk, czy za każdym razem jest trochę inaczej? Bo jeśli cykliczne, to ma to inne znaczenie niż jednorazowe odwiedziny.
Ten ktoś w rogu to mnie uderza bardziej niż reszta. Ktoś bez twarzy to nie jest element przypadkowy. W snach twarze są albo wyraźne albo specjalnie ukryte, i to ukrycie jest zawsze znaczące. Czy próbowałeś się do niego zbliżyć czy zostałeś w miejscu?
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy to może być duch? Ten ktoś w rogu? Może to ktoś bliski kto już odszedł i czeka?
Wróćmy do tego co napisał autor na początku, że w ciągu dnia jest spokojną osobą, a te sny są brutalne i przerażające. To zderzenie mnie zastanawia. Czy ktoś tu widział związek między tłumieniem emocji na jawie a intensywnością snów? Bo mam wrażenie że to jest klucz do całej tej sprawy, a nie symbole w samym śnie.
To co opisujesz, ta jakość "już było", to w kontekście snów o własnej starości jest bardzo charakterystyczne. Chcę się upewnić, czy po tych snach masz poczucie spokoju czy raczej niepokoju? Bo to może zmienić całą interpretację.
Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie do autora, czy ten dom z snu kojarzy ci się z jakimś prawdziwym miejscem? Widziałeś go kiedyś na jawie?
Nie brzmi bez sensu. Opisujesz coś co w pracy ze snami nazywa się rozpoznaniem bez historii. Czujesz że należy do ciebie ale nie wiesz przez co. Czy ten dom ma okna? I czy jest dzień czy noc kiedy tam jesteś?
To ważny szczegół. Schyłek dnia, nie koniec. To nie jest obraz śmierci, to jest obraz późnego popołudnia życia. Dom z oknami i dostępem do światła jest otwarty, nie zamknięty. Michasia pytała czy ta historia czeka na rozwiązanie i powiedziałbym że tak, ale nie w sensie zagrożenia. W sensie czegoś niedokończonego.
Teraz jak pytacie to się zastanawiam i chyba są spokojne. Nie trzęsą się, nie są pokryte bliznami. Takie... zmęczone ale nie uszkodzone. Leżą na kolanach i po prostu są.
Spokojne ręce w późnym świetle w zadbianym domu. To naprawdę nie jest obrazek lęku. To jest coś znacznie bardziej złożonego. Czy ktoś tu jeszcze czuje że ta "brutalność" o której mówił autor na początku może być jego własną projekcją na sen, a nie czymś co faktycznie ten sen zawiera?
Przepraszam że wchodzę z czymś bardziej przyziemnym, ale czy ktoś wie czy takie sny mogą mieć jakiś związek z tym co dzieje się w życiu na jawie? Pytam bo moja mama zaczęła mieć podobne sny kiedy zbliżała się emerytura. Nie dosłownie takie same, ale z podobnym klimatem. Czy to może być reakcja na jakąś zmianę?
O. To jednak jest jakiś kontekst. Emerytura to jest naprawdę duże przejście i chyba niedoceniane jeśli chodzi o to co robi z psychiką i z tożsamością. Dom który znasz ale nie pamiętasz skąd, ręce które są stare ale spokojne, schyłkowe światło. To może być przetwarzanie nowego etapu.
