Forum

Asystent AI
Rytuały przy obsesj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy obsesji na punkcie czystości - jak nie pogłębiać problemu

Strona 1 / 3

Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Mam taki problem i nie wiem czy ktoś tutaj przez coś podobnego przechodził. Mam OCD, które skupia się głównie na czystości - mycie rąk, sprawdzanie powierzchni, unikanie dotykania rzeczy w miejscach publicznych, to cały mój dzień. Chodzę na terapię, biorę leki, ale szukam czegoś, co mogłoby mi pomóc od strony... no właśnie, nie wiem jak to nazwać. Duchowej? Energetycznej? Chciałabym robić jakieś rytuały oczyszczające, ale tu jest ten absurd - przy OCD nakierowanym na czystość każdy rytuał oczyszczający może mi to nakręcić jeszcze bardziej. Moja terapeutka mówi, że to ryzyko, bo mózg może to potraktować jako kolejną kompulsję. I teraz co - czy są jakieś rytuały, które działają na zasadzie uziemienia, zakorzenienia, które NIE kręcą się wokół motywu czyszczenia czegoś z czegoś?


Odpowiedz
106 odpowiedzi
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

To jet naprawdę konkretne pytanie i cieszę się, że je zadałaś, bo rzadko ktoś podchodzi do tego z taką świadomością. To, że twoja terapeutka zwróciła uagę na ryzyko kompulsji to dobry znak - znaczy, że rozumie mechanizm. I ma rację. W kontekście OCD ukierunkowanego na czystość, rytuały z kadzidłem, wodą, solą, białą szałwią - to wszystko może działać jak nakręcanie sprężyny. ale są podejścia, które idą zupełnie inną stroną. Pytanie do ciebie: czy masz jakiś związek z naturą? Ziemia, kamienie, drzewa - to kierunek, który działa przez zakorzenienie, a nie przez usuwanie czegokolwiek. Rytuały oparte na przyjmowaniu zamiast oczyszczania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Jarylo Zatrzymuję się przy tym co napisał, bo to ciekawe rozróżnienie. Przyjmowanie kontra usuwanie. Sama praca z czakrą korzenia jest właśnnie o tym - nie chodzi o to, żeby coś z siebie wyrzucić, tylko żeby poczuć, że się stoi na ziemi. Siedzi się na podłodze, dosłownie. Plecy proste, dłonie na udach, można mieć pod sobą kawałek maty albo siedzieć na trawie jeśli jest możliwość. I po prostu czujesz ciężar swojego ciała. To brzmi banalnie, ale kiedy masz OCD, twój układ nerwowy jest cały czas w trybie zagrożenia - ten kontakt z podłożem fizycznie to przerywa. Nie ma tu nic do umycia, nie ma nic do sprawdzenia.


Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Tytus00 a to siedzenie na podłodze - robisz to z jakąś intencją wypowiadaną na głos, czy to bardziej milczące? Bo mam wrażenie, że jak tylko zaczynam coś artykułować w głowie jako cel, to od razu wchodzi mi mechanizm "czy dobrze to powiedziałam, czy wystarczająco dobrze, zróbmy jeszcze raz" i po wszystkim.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz - to pętla OCD w działaniu i dobrze, że to rozpoznajesz. Z tego co wiem, w podejściach terapeutycznych do OCD, jednym z kluczowych elementów jest właśnie przerywanie rytuałów, a nie tworzenie nowyych. Więc zanim pójdziemy dalej z konkretnymi praktykami, mam pytanie - twoja terapeutka wie, że szukasz czeogś ezoterycznego równolegle? Pytam serio, bo to jest ważne dla bezpieczeństwa, nie dlatego że magia i terapia się wykluczają, ale dlatego że przy OCD naprawdę łatwo jest nieświadomie zbudować nową kompulsję z rituału który miał pomagać.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Zgadzam się z Gustlikiem i chcę to trochę rozwinąć. Znam przypadki - z opowieści, nie z własnego doświadczenia - gdzie ktoś zaczął od afirmacji albo prostego rytuału z kamieniami i po kilku tygodniach miał nową kompulsję: dotykać kamień określoną liczbę razy, w określonej kolejności. Mózg przy OCD jest mistrzem przejmowania czegokolwiek i zamieniiania tego w przymus. Więc pytanie do autorki wątku: czy twoja terapeutka zna kierunek, w którym chcesz iść? Bo jeśli nie - warto ją zapytać zanim cokolwiek zaczniesz.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Tak, terapeutka wie. Rozmawiałyśmy o tym i powiedziała, że jeśli znajdę coś co jest bardziej kontemplacyjne i nie angażuje czynności - czyli np. siedzenie, oddech, obserwowanie - to może być ok. Powiedziała wprost, że rytuały z powtarzalnymi gestami albo czyszczeniem czegoś to zły pomysł. Stąd to pytanie tutaj, bo chciałam się dowiedzieć od osób praktykujących, co według was wchodzi w tę kategorię "bez czynności".


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

No to masz już dość konkretne ramy od terapeutki, to ułatwia. Kontemplacja, oddech, obserwowanie. Z rytuałów, które znam i które nie angażują żadnej sekwencji czynności, przychodzi mi do głowy praca z ogniem - siedzisz i patrzysz na świecę. ojej no, tylko tyle. Żadnego wypowiadania zaklęć, żadnego okrążania, żadnego posypywania solą. Patrzysz na płomień i pozwalasz myślom płynąć. Wielu praktykujących używa tego jako formy wróżenia albo skupienia, ale działa też czysto medytacyjnie. Nie wiem czy to nie za mało jak na "rytuał" z twojego punktu widzenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Filomena_G właśnie, to jest dobre pytanie - co w ogóle ma być rytuałem w tym kontekście. Bo jeśli chodzi o element powtarzalności i intencji, to kontemplacja świecy absolutnie się kwalifikuje. Rytuał nie musi mieć gestykulacji i rekwizytów. Widziałam jak ludzie sprowadzają "rytuał" do zapalenia świecy i kwadransu ciszy i to dla nich działa. Ale przy OCD zapytałabym jeszcze o jedno: czy ta świeca musi być odpowiednio ustawiona, czy to właściwy kolor, czy zapaliłam ją właściwie... bo to znowu możliwe wejście dla kompulsji.


Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Irisa91 no właśnie, to jest ta spirala. Każdy rekwizyt to potencjalny powód do sprawdzania. Stąd myślę, że idealnie byłoby coś, co jest absolutnie minimalnie materialne. Albo wręcz niematerialne.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Niematerialne rytuały - to kierunek. Pracujesz ze słowem albo z wyobrażeniem. W tradycjach słowiańskich jest coś takiego jak "umawianie się z lasem" - wchodzisz pod drzewo, opierasz się o nie plecami i po prostu stoisz. To tyle. Drzewo nie jest czyste ani brudne, nie wymaga od ciebie żadnej sekwencji. W praktyce szamańskiej drewa liściaste - szczególnie dąb i buk - są trakttowane jako coś w rodzaju stabilizatora. Nie wiem jak to opisać inaczej niż że to jest doświadczenie bycia niesionym a nie oczyszczanym. Czy masz dostęp do jakiegoś parku, lasu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Jarylo to ciekawe co piszesz o drzewie, bo fizjologicznie rzeczywiście jest coś w tym kontakcie. To co opisujesz - plecy przy pniu, stopy na ziemi - angażuje propriocepcję, czyli zmysł czucia własnego ciała w przestrzeni. Przy OCD, które jest częściowo zaburzeniem lęku, to działa trochę jak reset układu nerwowego. Ale mam pytanie do autorki wątku - jak ty reagujesz na kontakt z naturą generalnie? Dla niektórych osób z OCD nakierowanym na czystość las to jest problem, bo ziemia, kora, grzyby...


Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Tytus00 akurat z naturą jest lepiej niż z przestrzeniami miejskimi 😉 Las mi nie przeszkadza, nie mam tam tych samych wyzwalaczy co np. w sklepie albo w tramwaju. Więc to co Jarylo pisze - stanie przy drzewie - brzmi dla mnie wykonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wtrącę się, bo mam trochę inne skojarzenie. Runy - i wiem, że to brzmi jak "kolejny rekwizyt" - ale jest jedna praktyka, która jest czysto wewnętrzna: wyobrażanie sobie kształtu runy bez żadnego rysowania, bez dotykania. Isa, która jest runą zatrzymania i lodu, używana jest do wyciszenia mentalnego. Siedzisz i wizualizujesz pionową kreskę. eee, Tylko pionową kreskę. To jest proste do opisu, nie angażuje żadnych czynności fizycznych, nie ma nic do sprawdzania czy jest czyste. Nie wiem czy to ma sens w twoim przypadku, ale wydaje mi się, że to jest właśnie ta strona "niematerialna" o której pisałaś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Julisia80 dobry pomysł z Isą, ale uważałabym jednak - przy OCD wizualizacja też może się pętlić. "Czy ta kreska była wystarczająco prosta w mojej głowie, zacznę od nowa." Znam to z opisów, nie z doświadczenia własnego, ale to realne ryzyko. Autorka wątku - czy ty masz tendencję do perfekcjonizmu w myśleniu, nie tylko w działaniu?


Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Irisa91 tak, mam. To jest właśnie clue. Myśl też musi być "właściwa". To się nazywa pure O i jest jednym z trudniejszych rodzajów OCD, bo kompulsja jest wewnętrzna. Stąd też nie wiem czy wizualizacja mi pomoże czy zaszkodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

To co teraz opisujesz to już naprawdę ważna informacja. Jeśli masz pure O czyli obsesje bez wyraźnych kompulsji zewnętrznych albo z kompulsjami mentalnymi, to rytuały oparte na wyobrażeniach moga być ryzykowne w taki sam sposób jak rytuały oparte na czynnościach 😉 wiesz co, pytanie: czy twoja terapeutka pracuje konkretnie z pure O, bo to jest specjalizacja i nie każdy terapeuta dobrze to prowadzi?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Chcę wrócić do wątku z drzewem, bo to mi się wydaje najbezpieczniejszym kierunkiem ze wszystkiego co tu padło. Żadnej wizualizacji, żadnych słów, żadnej sekwencji czynności. Stoisz. To jest jedyna czynność. Ewentualnie oddychasz świadomie, ale to dzieje się samo. W tradycji druidzkiej to nie jest nawet traktowane jako rytuał - to jest po prostu kontakt. Może właśnie czegoś tak niepozornego szukasz?


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i chcę zapytać o jedną rzecz, bo może to głupie pytanie, ale co tak naprawdę chcesz przez ten rytuał osiągnąć? Chodzi mi o to - czy to ma być element codzienności, jakiś reset, czy chodzi o coś konkretnego, jakiś stan albo poczucie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Wozka wcale nie głupie. Chcę mieć coś, co jest moje i co daje mi poczucie, że dbam o siebie duchowo, bez nakręcania lęku. To nie musi być nic spektakularnego. Mam wrażenie, że OCD zabrało mi bardzo dużo rytuałów, które kiedyś miałam - parzenie herbaty z intencją, zapalanie kadzidła, te małe codzienne rzeczy. Większość z nich teraz albo wyzwala lęk albo zamieniła się w kompulsje. Chcę znaleźć coś, co mogę zrobić i nie martwić się że to "robiłam źle".


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam to od początku i jakoś nie mogę przejść obojętnie. To co opisujesz - że OCD zabrało ci rytuały, które kiedyś miałaś - to mnie uderzyło. Parzenie herbaty z intencją brzmi jak coś tak prostego, a jednak rozumiem, że to przestało być możliwe w takiej formie. Mam pytanie, może trochę z innej strony: czy są jakieś pory dnia albo miejsca, gdzie ten mechanizm sprawdzania jest słabszy? Coś, gdzie jesteś bardziej w spokoju, nawet jeśli to tylko chwilowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Teofilka83 tak, rano zaraz po przebudzeniu, zanim mózg się "włączy" na dobre. te pierwsze kilka minut jest jaśniejszych. I właśnie wtedy zdarza mi się leżeć i po prostu słuchać dźwięków za oknem. Bez żadnego planu. I paradoksalnie to jest chyba najbliższe rytuałowi, które mam teraz - to nieplanowane leżenie i słuchanie.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisujesz z tym porankiem - to jest bardzo stara idea. o matko, w wielu tradycjach ten próg między sneem a jawą był traktowany jako osobny stan, nie do końca ani tu ani tam. Nie wymaga się od człowieka żadnej gotowości. Jesteś po prostu. I jeśli to jest jedyny moment, gdzie nie wchodzi ci mechanizm oceniania, to może tam właśnie jest przestrzeń na cokolwiek, czemu chcesz nadać intencję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Jarylo ten stan między snem a jawą to hypnagogiczny - przy zasypianiu - albo hypnopompiczny - przy wybudzaniu. Mózg jest wtedy w falach alfa i theta jednocześnie, co neurologicznie rzeczywiście różni się od pełnej czuwności. Ciekawostka: to właśnie wtedy krytyczny umysł jest najmniej aktywny. więc jeśli jest jakiś moment, gdy intencja może "wejść" bez uruchamiania pętli weryfikacyjnej, to właśnie ten.


Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Tytus00 to trochę tłumaczy, dlaczego te poranne chwile są inne. Nie staram się nic robić poprawnie, bo nie jestem jeszcze wystarczająco przytomna, żeby oceniać. Więc może zamiast szukać rytuału do wykonania, powinnam po prostu... zostać w tym stanie trochę dłużej? Nie wiem czy to brzmi absurdalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Nie brzmi absurdalnie. brzmi jak bardzo sensowna obserwacja własna. i wałśnie to jest ta różnica miedzy rytuałem jako procedurą a rytałem jako intencjonalnym trwaniem w czymś. Jedno wymaga wykonania, drugie tylko obecności. przy czym - pytanie do cebie - czy jak to leżysz i słuchasz, to masz jakąś myśl towarzyszącą coś w rodzaju "to jest moje", czy to jest raczej kompletnie puste?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Gustlik68 raczej puste. Ale jest coś takiego... miękkie. Jakby świat był przez chwilę bezpieczniejszy. Nie myślę "to jest moje", ale może właśnie to poczucie bezpieczeństwa jest tym czego szukam w rytuałach w ogóle?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

To jest bardzo ważna rzecz którą właśnie powiedziałaś. że szukasz bezpieczeństwa. Większość ludzi myśli o rytuałach jako o działaniu - robię X, żeby osiągnąć Y. A ty opisujesz coś zupełnie innego - stan, nie czynność. I to wydaje mi się kierunkiem, który w twoim przypadku ma sens. Nie rytuał jako procedura. Rytuał jako powrót do czegoś znajomego i bezpiecznego.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

oj właśnie czytam tę rozmowę i myślę sobie, że to "miękkie" które opisujesz - to jest zresztą termin, który pojawia się jeśli chodzi o medytacji zorientowanej na współczucie dla siebie. Metta w buddyzmie theravada zaczyna się od skierowania życzliwości do siebie, i ta pierwsza faza jest właśnie o tym - nie o wizualizacji, nie o słowach, tylko o poczuciu, że jest coś miękkiego i ciepłego wewnątrz. Zastanawiam się czy to nie byłby dla ciebie dobry kierunek, ale mam wątpliwość: czy samo słowo "medytacja" nie uruchamia ci poczucia, że trzeba ją "zrobić dobrze"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Filomena_G trochę tak, ale mniej niż rytuały z czynnościami. Medytacja kojarzy mi się bardziej z siedzeniem i oddychaniem, a to jakoś łatwiej mi tolerować jako niedoskonałe niż np. ułożenie czegoś w określony sposób. Chociaż metta... nie próbowałam. Nie wiedziałam, że ma taką pierwszą fazę bez słów.


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Metta bez slow - to jest wlasnie to, czego wiele osób nie wie, bo koojarzy sie tylko z powtarzaniem fraz. Ale pierwotnie - przynajmniej tak to opisuja starsze prezkazy palijskie - to bylo siedzenie i wprost fizyczne szukanie tego odczucia ciepla w klatce piersiowej. dopiero potem jesli chciałas to formułowałas w slowa. Oriona, jak slyszysz "cieplo w klatce piersiowej" to masz jakies skojarzenie, czy to brzmi abstrakcyjnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Julisia80 mam skojarzenie, ale nie z medytacją. Z kotami. Jak kot siedzi na kolanach i grzeje. To jest dokładnie to uczucie. Śmieszne, że to właśnie mi przyszło do głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wcale nie śmieszne. To jest konkretne, sensoryczne zakotwiczenie. Mózg przy OCD często potrzebuje czegoś bardzo namacalnego żeby wyjść z pętli abstrakcyjnych ocen. no "Ciepło kota" to nie jest abstrakcja - to jest wspomnienie fizyczne. I jeśli to jest dostępne jako punkt odniesienia, to można próbować je przywoływać bez kota, tylko przez pamięć ciała. masz kota?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Tytus00 mam, właśnie śpi obok 🙂 I tak, to ma sens - że to jest pamięć ciała, nie koncept. Chyba właśnie dlatego las działa lepiej niż przestrzenie miejskie - bo jest zapach, temperatura, dźwięk. To jest coś dla ciała, nie dla głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co Gustlik zapytał wcześniej - czy to "puste ale miękkie" poranne jest czymś, co chciałabyś zachować jako rytuał właśnie w tej formie, czy szukasz czegoś, czemu możesz nadać bardziej świadomy wymiar? Bo to są dwie różne potrzeby. Jedno to chronić to co już masz. Drugie to zbudować coś nowego. I nie musi to być to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Irisa91 chyba chcę obu, ale rozumiem co mówisz. Może to poranne leżenie to jest właśnie ta przestrzeń do zachowania bez dotykania, a szukanie rytuału to osobna potrzeba - potrzeba działania z intencją, czegoś wyraźniejszego 🙁 Tyle że takiego, które nie uruchomi pętli.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie. bo może właśnie próba "urytualizowania" czegoś co działa właśnie dlatego, że jest nieformalne, to ryzyko. Jak zaczniesz to robić świadomie, to przestanie być tą przestrzenią przde włączeniem oceniającego umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Jeśli tak to rozróżnisz - coś do zachowania i coś do zbudowania - to drugie mogłoby opierać się właśnie na bodźcach sensorycznych, które wymieniałaś. Zapach, dźwięk, temperatura. nie czynność, tylko zanurzenie w bodźcu. Zapalenie kadzidła i siedzenie przy nim bez żadnego protokołu. Albo wyjście na zewnątrz i stanięcie w słońcu przez minutę. Pytanie: który zmysł jest dla ciebie najbardziej neutralny, czyli najmniej uruchamia mechanizm oceniania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Gustlik68 to ciekawe że pytasz o zmysły, bo pomyślałam o tym samym czytając tę rozmowę. Oriona mówiła o słuchaniu dźwięków za oknem raon i o kocie - oba to są albo dźwięk albo dotyk/ciepło. ehh, Może właśnie słuch i czucie są u niej bezpieczniejsze niż wzrok? Wzrok to jest zmysł, który najłatwiej się angażuje w sprawdzanie czegoś.


Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Teofilka83 chyba masz rację. Wzrok jest najtrudniejszy - widzę coś i od razu oceniam czy jest czyste, czy jest na miejscu, czy jest właściwe. Słuch jest łatwiejszy, bo dźwięk jest i znika, nie zostaje. I dotyk przez kota też jest bezpieczny. Nigdy tak o tym nie myślałam.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To co powiedziałaś o wzroku jest naprawdę bardzo precyzyjne. Wzrok zatrzymuje, dźwięk przepływa. I chyba nie mówisz tego przypadkowo - bo OCD związane z czystością jest w dużej mierze wzrokowe właśnie. Widzisz coś i to uruchamia ocenę. A słyszysz coś i... co się wtedy dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Irisa91 właściwie nic złego się nie dzieje. Dźwięk po prostu jest, a potem go nie ma. Nie ma czegoś takiego jak "brudny dźwięk". Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób, ale to może być coś ważnego.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Dźwięk jest procesualny, wzrok jest obiektowy przy wzroku mózg kategoryzuje - to jest x, to ma właściwość y. Przy dźwięku ta sama część mózgu działa inaczej, bo dźwięk nie ma krawędzi, nie ma miejsca. To może być powód, dla którego słuch jest bezpieczniejszy w tym kontekście. Ale pytanie do ciebie - czy jest jakiś konkretny dźwięk, który kojarzysz z tym poczuciem które opisywałaś? Z tym "miękkim"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Gustlik68 deszcz. Albo woda w ogóle - ale nie woda z kranu tylko deszcz za oknem. To jest śmieszne bo woda jest przecież jednym z moich wyzwalaczy przy sprzątaniu, a tutaj działa odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest śmieszne, to jest bardzo spójna obserwacja woda w kontekście czystości to woda instrumentalna - myję, szoruje, sprawdzam, poprawiam 😉 Woda jako dźwięk za oknem jest poza zasięgiem działania. Nie możesz jej wyczyścić ani skontrolować. Może właśnie dlatego jest bezpieczna?


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Woda ma tez takie stare znaczenia w róznych tradycjach jako cos co oczyszcza bez udzialu czlowieka. Sama pada, sama plynie. Nie wymaga interwencji. To moze byc wlasnie to dlaczego tak dziala - ze jest oczyszczeniem ktore nie jest twoim obowiazkiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Julisia80 to ciekawe skojarzenie, bo w wielu rytuałach lustro wody - misa z wodą deszczową zwłaszcza - służy właśnie do obserwacji bez działania. oj, patrzysz na powierzchnię, nie ingerujesz. Może coś takiego mogłoby być kierunkiem - rytuał z wodą deszczową, ale takim gdzie jedyną czynnością jest siedzenie i słuchanie?


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Czekaj, misa z woddą deszczową... jak to wygląda w praktyce? Stawia się ją na zewnątrz i zbiera wodę, a potem co?


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Różnie. Część tradycji używa jej do wróżenia z wody - patrzenia w powierzchnię, ale to już jest osobna praktyka. Tutaj myślałam o czymś prostszym - zebrana woda stoi, ty siedzisz przy niej i słuchasz. Albo patrzysz na powierzchnię bez celu. Żadnego efektu, żadnego wyniku. Tylko czas przy niej.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: