Forum

Asystent AI
Rytuały przy obsesj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy obsesji na punkcie czystości - jak nie pogłębiać problemu

Strona 2 / 3

Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Dodam że woda deszczowa miała w słowiańskich praktykach specyficzny status właśnie jako dar - nie wyciągnięta ze studni, nie przygotowana. Przychodziła sama. Zbieranie jej było gestem przyjęcia, nie produkcji. To mogłoby być ciekawe jeśli chodzi o sam gest - nie robię czegoś, tylko przyjmuję coś co spadło.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to zrobić praktycznie przy polskiej pogodzie w listopadzie? 🙂 Pytam serio, bo fajny pomysł ale jeśli rytuał zależy od deszczu to jest nieprzewidywalny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Wozka właśnie nieprzewidywalność może być tu zaletą, nie wadąą. przy OCD dużo energii idzzie na kontrolowanie i przewidywanie. Rytuał który zależy od pogody z definicji wymyka się spod kontroli. Robisz go kiedy jest deszcz, nie kiedy ty zdecydujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To jest odwrócenie logiki OCD. Normalnie robi się coś żeby uzyskać poczucie kontroli. Tutaj - czeka się na deszcz i dopiero wtedy jest okno. Mnie to brzmi rozsądnie, ale Oriona jak ty na to reagujesz? To by działało czy raczej ta nieprzewidywalność byłaby frustrująca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Irisa91 szczerze? Nie wiem. Mam dwa tryby - albo coś musi być dokładnie kiedy ja chcę, albo lubię kiedy coś przychodzi samo. Deszcz jest tym drugim, więc może... może by to działało. Ale musiałabym spróbować żeby wiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

A gdyby nie mieć konkretnego efektu do osiągnięcia? Jak siadasz przy tej misie i co - po prostu siedzisz? Bez żadnej intencji? Pytam bo mi się wydaje że mnie by to frustrowało, byłabym cały czas "no i co teraz".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Teofilka83 to jest właśnie sprawa tego, czy rytuał musi produkować. Część praktyk działa właśnie dlatego, że nic nie produkuje. Tibetańska praktyka shiné to jest dosłownie "spokój" - siedzisz, nie robisz nic konkretnego. Ale przez samo siedzenie coś się układa. Nie jest to ani medytacja z techniką ani działanie, jest to po prostu bycie w czasie intencjonalnie wydzielonym.


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Gustlik68 a jak długo trzeba tak siedzieć żeby to miało sens? Bo dziesięć minut to jedno, godzina to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi i trochę mnie drażni kiedy ktoś podaje konkretne minuty jak przepis. Różne tradycje mówią różnie. Ważniejsze jest to, czy jest to czas który poczujesz jako skończony, nie odcięty przez timer. Ale to znowu bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie wróciłem do wątku i mam pytanie trochę z boku - czy ktokolwiek tu mówił o tym, jak śnienie albo stan tuż przed snem wchodzi w te rytuały? bo ta rozmowa o stanie między snem a jawą, o tym "miękkim", o deszczu - to wszystko brzmi jak praca z hipnagogią właśnie jako formą rytuału. nie sen jako symbol, ale sam stan jako praktyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Lucjan mówiliśmy o tym wcześniej - ten stan poranny. Ale nie myslałam o nim jako o czymś do pracy, raczej jako o czymś do chronienia. Że to jest przestrzeń która jest, i żebym jej nie zniszczyła próbując ją rytualizować. A ty masz jakieś doświadczenie z tym?


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tak, mam kilka doświadczeń z hipnagogią i to jest właśnie ta granica, o której trudno mówić bez brzm... bez używania słów, które nic nie znaczą. Ten stan tuż przed snem ma inną logikę niż dzień. Obrazy pojawiają się bez zaproszenia, dźwięki też. Myślałem o tym jeśli chodzi o tego wątku - że może dla kogoś, kto w ciągu dnia jest bardzo kontrolujący, właśnie hipnagogia jest jedynym miejscem, gdzie kontrola odpada sama, bo nie da się jej utrzymać. Ale rozumiem co mówisz że chronisz tę przestrzeń. Jak to chronisz w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Lucjan nie wiem czy to jest świadome chronienie. Bardziej nie robię nic - nie nastawiam alarmu na konkretną godzinę, nie sprawdzam telefonu od razu jak się budzę. Dałam sobie tę chwilę zanim mózg w pełni włącza tryb dzienny. Ale masz rację że to nie jest coś do pracy, to jest coś do bycia. Nie wiem czy chciałabym tego dotykać rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

A właśnie - tu się zastanawiam, bo cała ta rozmowa kręci się wokół tego, żeby rytuał nie był kolejną formą kontroli, a jednocześnie rytuał z definicji jest czymś powtarzalnym i planowanym. Czy w ogóle da się połączyć te dwie rzeczy? Mam wrażenie, że trochę gonimy własny ogon.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Teofilka83 to jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. eee, część tradycji rozróżnia między rytuałem jako strukturą a rytuałem jako stanem. struktura to ramy - siadasz, masz misę, masz wodę, masz czas 😀 Stan to to, co dzieje się w środku tych ram. Możliwe, że właśnie o to chodzi - że ramy są przewidywalne, ale to, co się w nich pojawia, już nie. To trochę jak z muzyką improwizowaną - masz tonację, masz tempo, ale nie wiesz co zagrasz.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie o to mi chodziło wcześniej przy shiné. Ta praktyka ma formę - siadasz, jest cicho albo jest dźwięk. ale forma nie determinuje treści. Twój umysł robi co chce i nie masz nad tym kontroli. To jest właśnie ta różnica której szkuamy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Gustlik68 ok, ale to co się wtedy dzieje w głowie - czy to nie jest przypadkiem po prostu medytacja? Nie mówię, że źle, po prostu staram się zrozumieć gdzie jest granica między rytuałem a siedzeniem i myśleniem.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Medytacja i rytuał to nie są rozłączne kategorie, wiele praktyk jest jednocześnie jednym i drugim. Chyba ważniejsze jest pytanie - czemu to rozróżnienie miałoby być ważne dla Oriany? no, bo jeśli działa, to czy ma znaczenie jak się to nazywa?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@werbenka61)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażeenie że ta rozmowa zakłada, że Oriana musi wybrać jedną konkretną formę i się jej trzymać. A co jeśli nie? no ale czy nie można mieć kilku różnych rzeczy, które działają w różnych momentach - raz dźwięk, raz woda, raz ten stan poranny?


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Szczerze to ta luźniejsza wersja jest mi bliższa. Mój problem z jedną konkretną formą jest taki, że jak coś nie wychodzi dokładnie tak jak powinno, to się nakręcam. A jak mam więcej opcji i nie muszę każdej z nich robić idealnie, to jest inaczej. Ale jednocześnie nie wiem czy to nie jest przypadkiem ucieczka od rytuału jako takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Nie, to nie jest ucieczka. To jest rozumienie swojego własnego wzorca. Część osób potrzebuje jednej formy, bo daje im kotwicę. Inne osoby - i to nie jest gorsze - lepiej funkcjonują z repertuarem. W tradycji runicznej zresztą nie ma jednego rytu, są zestawy gestów zależnych od kontekstu. Nikt nie mówi że musisz wybrać jeden ryt na całe życie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Irisa91 a skąd wiadomo do której grupy się należy? eee mówię serio, bo mnie to dotyczy zupełnie niezależnie od tego wątku - nie wiem czy potrzebuję struktury czy elastyczności i za każdym razem jak próbuję czegoś nowego to po tygodniu porzucam.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Wozka to jest osobny temat, ale krótko - porzucanie po tygodniu może być objawme obu problemów albo żadnego. Może po prostu ta konkretna praktyka nie była dla ciebie, niekoniecznie problem ze strukturą. Dość trudno to ocenić bez wiedzy co konkretnie próbowałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do Oriany i misy - mam pytanie praktyczne. Mówiłaś że deszcz za oknem działa na ciebie inaczej niż woda w kontekście sprzątania. Jak myślisz, gdybyś siedziała przy tej zebranej wodzie i patrzyła w nią, czy uruchomiłoby się w tobie skojarzenie z czystością? Czy ta woda byłaby nadal "wodą z zewnątrz" czy zaczęłaby być "wodą którą trzeba teraz coś z nią zrobić"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Filomena_G to jest pytanei które mnie zatrzymuje. nie wiem. Mam wrażenie że jeśli ta woda stałaby w misie i ja bym miała ją "obserwować", to po chwili zaczęłabym myśleć o tym czy misa jest czysta, czy woda nie ma w sobie czzegoś, czy powinna tu stać czy może gdzie indziej... To by się zaczęło kręcić. Ale może nie od razu. Może gdyby pierwsze kilka minut było okej to by wystarczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

eh a moze to jest wlasnie wazne - ze nie musi byc idealnie przez caly czas. Że te pierwsze kilka minut ma wartosc sama w sobie nawet jesli pozniej cos wchodzi. Nie wiem jak ty to odbierasz ale mi sie wydaje ze czesto szukamy praktyk ktore beda dzialac przez caly czas od poczatku do konca, a to po prostu nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Julisią. dodatkowo - to co opisujesz, to przechodzenie z jednego trybu do drugiego w trakcie. To jest do obserwowania, nie do eliminownaia. Jeśli zauważysz że po trzech minutach przy misie zaczyna się kręcić myśl o czystości, to samo to jest informacja. nie porażka.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mie kieruje do czegoś z tej hipnagogii - tam jest podobna dynamika. zaczynasz w jednym miejscu, po chwili umysł idzie gdzie indziej, często w kierunku czegoś co cię niepokoi. i to nie jest błąd tej praktyki to jest jej treść. Obserwujesz co wychodz samo kiedy nie kontrolujesz kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę rozmowę od pewnego czasu i mam jedną wątpliwość do całego kierunku. Czy nie pakujemy tutaj za dużo sensu w jeden element - wodę? Jest tu woda jako dźwięk, woda jako wyzwalacz, woda jako dar, woda do wróżenia z wody, woda w misie. Może Oriana powinna poszukać czegoś co nie ma żadnych skojarzeń z czystością, zamiast próbować przekształcić element który jest już bardzo naładowany?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Kabalistka to jest zasadna uwaga, ale mam co do niej jedno zastrzeżenie. Sama Oriana powiedziała że deszcz działa inaczej niż woda do sprzątania. Więc woda nie jest dla niej monolitem, ma różne oblicza w zależności od kontekstu. Praca z tym właśnie - z tym samym żywiołem w innym kontekście - może mieć większy sens niż szukanie czegoś zupełnie neutralnego.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Jarylo może masz rację. ojej Ale Oriana sama przed chwilą powiedziała że nie wie czy nie zaczęłaby się nakręcać przy misie. To brzmi jak coś do sprawdzenia a nie do zakładania z góry.


Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Kabalistka Właśnie to mnie zastanawia w tym co pisze - że to do sprawdzenia, nie do zakładania. Bo mam wrażenie, że sama nie wiem czy się nakręcę czy nie, dopóki nie spróbuję. A jednocześnie trochę się boję tego sprawdzania, bo jak już wejdę w tę spiralę przy misie, to potem trudno z niej wyjść tego samego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

i właśnie to jest kluczowe zdanie - "boję się sprawdzania". to nie jest powód, żeby nie próbować, ale powód, żeby zrobić to z jakimś zabezpieczeniem. Masz kogoś przy sobie, kiedy testujesz nowe rzeczy? Albo jakiś moment, po którym kończysz niezależnie od efektu?


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie. Mnie się wydaje, że to co Oriana opisuje - ten lęk przed sprawdzaniem - to jest osobny sygnał, który warto potraktować poważnie nie jako powód do rezygnacji, ale jako punkt orientacyjny. oj jeśli sama praktyka wyzwala lęk zanim jeszcze zaczniesz, to może ona sama w sobie nie jest złym tropem, tylko wymaga innego wejścia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Gustlik68 co rozumiesz przez "inne wejście"? Serio pytam, bo to brzmi konkretnie ale nie wiem jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Teofilka83 na przykład nie zaczynasz od pełnej praktyki, tylko od jednego elementu przez krótki czas. Siadasz przy misie z wodą przez dosłownie dwie minuty, nie z intencją robienia czegokolwiek, tylko z intencją obserwowania co się pojawi. i kończysz po tch dwóch minutach niezależnie od tego czy jesteś "w tym" czy nie. to daje mózgowi inne doświadczenie niż to, że wchodzisz w spiralę bez wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Gustlik opisuje ma swoje odbicie w czymś co w niektórych tradycjach nazywa się progiem rytuału - wchodzisz i wychodzisz w konkretnym momencie, a to co jest w środku jest oddzielone od reszty. ale żeby to działało wyjście musi być tak samo intencjonalne jak wejście. Czy Oriana ma jakiś zwyczaj zamykania praktyk, czy raczej po prostu kończysz jak skończysz?


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Raczej jak skończysz. Nie mam żadnego świadomego zamknięcia, po prostu w pewnym momencie wstaję. Czasem to jest dobre, czasem zostawia mnie z czymś niedokończonym. Nie myślałam o tym jako o czymś do zmiany, ale teraz jak o tym piszę, to widzę że może to jest jeden z kawałków.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie to trochę zaskoczyło - to że nie ma zamknięcia. bo przy tej konkretnej sytuacji, przy OCD wokół czystości, brak wyraźnego "koniec" może oznaczać, że umysł nie dostaje sygnału że ta czynność jest zakończona. I wtedy może wracać do niej w kółko. Czy tak to czujesz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Filomena_G to co piszesz brzmi sensownie, ale mam pytanie - czy to zamknięcie musi być jakiś rytuał sam w sobie? Czy wystarczy coś prostego, jak wstanie i zrobienie herbaty? Zastanawiam się czy nie komplikujemy tego bardziej niż trzebaa.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Lucjan nie musi być skomplikowane. W tradycjach wróżbiarskich często to jest dosłownie jedno zdanie powiedziane na głos, albo zgaszenie świecy. Chodzi o to żeby było coś co oznacza "skończyłam", a nie o długość czy złożoność tego gestu.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Herbata zresztą działa dla niektórych całkiem dobrze właśnie dlatego, że angażuje inne zmysły naraz - ciepło kubka, zapach, smak. To jest naturalne przerwanie jednego trybu i wejście w drugi. Nie jestem przekonana czy potrzebne jest tu słowo "zamknięcie rytuału", bo to może brzmieć bardziej poważnie niż jest.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Ale chyba o to właśnie chodzi, że to nie musi być poważne? Gustlik mówił wcześniej o strukturze kontra treści - może zamknięcie to jest właśnie jeden z tych elementów struktury, które mogą być lekkie, a jednocześnie działają. oriana, masz jakiś moment w ciągu dnia który naturalnie cię przełącza? Coś co robisz i po tym czujesz że jesteś w innym miejscu mentalnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Tytus00 tak, to jest wychodzenie na balkon rano z kawą. Nie robię tam nic konkretnego, ale po tym zazwyczaj jestem inaczej ustawiona na resztę dnia. To jest chyba to o czym mówisz, tylko nigdy nie myślałam o tym w tych kategoriach.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@werbenka61)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli właśnie balkon z kawą jest twoim rytuałem? Serio - masz powtarzalność, masz zmysły, masz czas który należy tylko do ciebie, i masz efekt. no i, Czego tu brakuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Werbenka61 technicznie to już jest rytuał, tylko bez intencji. A intencja - czyli powiezdenie sobie "robię to żeby coś osiągnąć" - to jest często jedyna różnica między nawykiem a praktyką. Oriana mogłaby po prostu dodać jeden element do czegoś co już robi.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Tu się trochę nie zgodzę, bo intencja to nie zawsze konieczność. niektóre tradycje mówią, że sam akt, powtórzony świadomie, już niesie ze sobą coś. Ale zgadzam się że dla Oriany, przy tym co opisuje, dodanie intencji mogłoby być tym elementem który zamienia nawyk w coś celowego. oj tam pytanie tylko co miałoby być tą intencją.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: