Forum

Asystent AI
Rytuały na malejący...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały na malejący księżyc - co się zmienia w praktyce

Strona 4 / 5

Wpisy: 117
(@reginka94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta metafora z zakopywaniem kontra pakowaniem do pudła jest dla mnie bardzo pomocna. Ale mam pytanie - czy jak zakopujesz, to to coś nie ma prawa już wrócić? Bo trochę się boję że zamknę coś przed nowiem i to wróci ze zdwojoną siłą jak zawsze 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Reginka94 To zależy od tego czy to co chcesz zakończyć ma podstawy w czymś co nie zostało naprawdę przepracowane. Faza księżyca nie zastąpi pracy wewnętrznej. Jeśli wzorzec wraca to znaczy że jest jeszcze coś pod spodem a nie że rytuał był zły albo pora nieodpowiednia.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Zgadzam sie z Baska84 w tym. Sam miałem sytuacje gdzie robiłem rytuał zamkniecia w idealnym sierpie i sprawa wracała po kilku tygodniach. Po czasie zobaczyłem ze po prostu nie byłem gotowy puścic tej rzeczy naprawde, mimo ze myslałem ze tak. Faza moze wspierać ale nie zastapi decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Celtyk napisał mnie zatrzymało - że nie był gotowy puścić mimo że myślał że tak. Jak to w ogóle rozpoznać? Bo rozumiem ideę, ale w praktyce to brzmi jak coś co zawsze możesz powiedzieć po fakcie. Jak rytuał zadziałał to byłeś gotowy, jak nie to nie byłeś. To się kręci w kółko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Erazm79 Masz troche racje, ze to brzmi jak wytłumaczenie po fakcie. Ale u mnie był konkretny sygnał - podczas rytuału miałem myśli w stylu 'ale może jeszcze raz spróbuje to naprawić' albo 'może to nie jest takie złe'. To nie jest gotowość. Gotowość to jest kiedy robisz rytuał i nie masz w środku głosu który protestuje. Przynajmniej dla mnie tak to wyglądało.


Odpowiedz
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Celtyk A co jeśli ten wewnętrzny głos który protestuje jest właśnie tym co powinno zostać zamknięte? Tzn. opór jest częścią wzorca który chcesz zakończyć - to nie znaczy że nie jesteś gotowy, to znaczy że wzorzec walczy o przeżycie. Nie wiem czy rozróżnienie na gotowy/niegotowy jest tak ostre.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To jest sedno całego tematu z gotowością. W tradycji talizmańskiej, szczególnie w pracach Agryppy i późniejszych komentarzach do Picatrix, jest pojęcie 'electio' - właściwego wyboru momentu. Ale electio dotyczy czasu zewnętrznego, nie wewnętrznego stanu operatora. To rozróżnienie jest ważne. Sierp malejący to electio dla zakończenia, ale twój stan wewnętrzny to osobna zmienna. Możesz mieć idealny moment zewnętrzny i kompletnie nieuporządkowane wnętrze - i odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Skoro już jesteśmy przy Picatrix to tam zresztą jest dużo o tym że operator musi być w odpowiednim stanie - nie tylko moment musi być właściwy ale też adept. To nie jest tylko zachodnia tradycja, w systemach lunisolarnych Azji Wschodniej jest podobne podejście. Ale wracając do rozmowy - myślę że Selena ma punkt. Opór nie dyskwalifikuje rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że przerywam ten wątek, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem to co Barni napisał. Sierp malejący to jest czas zewnętrzny - okej. Ale czy to znaczy że wystarczy że księżyc jest w odpowiedniej fazie i można zaczynać, niezależnie od tego co się dzieje w środku? Bo to brzmi trochę jak że gwiazdy zrobią robotę za nas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Klimcia_S Nie, nie o to chodzi. Chodzi o to że faza księżyca to jeden z warunków, nie jedyny. Jak w numerologii - data urodzenia daje pewien potencjał ale to co z tym zrobisz to twoja sprawa. Sama data nic nie zmieni. Tak samo tutaj - sierp stwarza warunki, ale rytuał to nie jest automatyczny mechanizm który działa bez ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@reginka94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam może głupie pytanie, ale co to konkretnie znaczy 'stwarza warunki'? Bo jak mam sprzęt do gotowania to rozumiem co to znaczy mieć warunki. Ale przy rytuale co to jest warunek? Czemu nie mogę po prostu robić rytuału zamknięcia w dowolny dzień i tak samo skupić się na intencji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Reginka94 Nie głupie pytanie. Myslę o tym tak: pracując z fazami czujesz cos w rodzaju wspólnego kierunku z cyklem. Malejący to cykl który sam z siebie idzie ku wyciszeniu, zmniejszaniu sie, cofaniu. Jak idziesz z tym prądem intencją to masz coś za plecami. Jak robisz to samo w pełnię to idziesz pod prąd. Nie niemożliwe ale opór jest inny.


Odpowiedz
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 90

@Marlenka A ten 'prąd' to jest metafora czy ty naprawdę czujesz coś fizycznego? Pytam bo cały czas zastanawiam się nad tym jak odróżnić odczucie które mamy bo coś naprawdę się dzieje od odczucia które mamy bo wiemy że teraz 'powinniśmy czuć prąd'.


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Metody52 Uczciwie nie wiem. Wiem że po pewnym czasie pracy z cyklami zacząłam zauważac wzorce w swoim nastrroju, energii, jak mi idzie praca - i te wzorce często pokrywały sie z fazami. Ale czy to faza powoduje te stany czy te stany projektuję na fazę bo znam kalendarz - naprawdę nie jestem w stanie rozdzielić tych dwóch rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czyli właściwie to co Marlenka opisuje to jest trochę jak nocebo/placebo z badań medycznych? Tzn. efekt może być realny ale nie wiemy skąd pochodzi. Tylko że to chyba nie unieważnia samego efektu, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 509

@Felicjan To jest właśnie to pytanie które miałem wcześniej. Ale wydaje mi się że jest różnica między 'efekt jest realny niezależnie od mechanizmu' a 'faza ma znaczenie'. Bo jeśli to placebo to faza nie ma znaczenia - możesz robić rytuał w dowolnej chwili i mówić sobie że to jest właściwy moment i efekt będzie taki sam.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tu się pojawia problem który mam z całą tą rozmową o placebo. Placebo w badaniach medycznych też działa - to nie jest argument przeciw metodzie, to jest obserwacja że mechanizm mentalny jest wystarczający. Jeśli praca z sierpem pomaga ci wejść w stan gotowości do zakończenia czegoś, to czy naprawdę ważne jest to czy księżyc ma na to fizyczny wpływ? Dla praktyki to może być drugorzędne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Troche sie nie zgadzam z Gwiazdarka. Dla mnie to ma znaczenie skad pochodzi efekt bo to zmienia jak rozumiem co robimy. Jeśli to placebo to cały system pracy z fazami jest tylko scafolding - rusztowanie które można wymienić na inne. Jak budujemy rytuał oparty na przekonaniu że faza ma realny wpływ to to jest inna praktyka niż 'używam fazy bo mi pomaga sie skupić'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Celtyk Ale czy te dwie rzeczy muszą się wykluczać? Rusztowanie to też jest realny wpływ - jeśli bez niego nie możesz wybudować czegoś stabilnego to ma znaczenie strukturalne. Poza tym w pracy z runami też jest pytanie czy runy 'same w sobie' coś robią czy to jest struktura która pomaga kanalizować intencję. I jakoś nikt tam nie dochodzi do wniosku że są bez wartości bo może to rusztowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie między 'realny efekt fizyczny' a 'efekt przez zmianę stanu operatora' jest stare jak tradycja. W kabbale luriańskiej kavanot - intencje w rytuale - są tak samo istotne jak sama forma zewnętrzna, a niektórzy autorzy twierdzą że ważniejsze. Forma to nośnik dla kavany. Księżyc może być formą. Ale to nie znaczy że można go wymienić na cokolwiek innego i efekt będzie identyczny, bo różne formy wywołują różne stany.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Jak wy rozmawiajcie to mi sie myli co jest czym. Mam takie podstawowe pytanie - czy jest jakas roznica w tym co robimy w rytuale sami zalezne od fazy? Bo mówimy dużo o tym kiedy ale nie za bardzo o tym co konkretnie zmieniacie w samym rytuale gdy jest sierp a nie np pelnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Amuletka Dobra uwaga. Dla mnie zmienia się przede wszystkim kierunek intencji i to jak formułuję co zamykam. W pełnię jak coś szczytuje i jest duże to mogę pracować z dużą energią. W sierpie bardziej wyciągam na wierzch co chcę odpuścić i formułuję to precyzyjnie - co dokładnie ma się skończyć, w jakiej formie, co zostaje. To nie jest ta sama praca.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Celestynka napisała jest dla mnie pierwsze konkretne w tej rozmowie 🙂 Ale mam pytanie - jak formułujesz 'co zostaje'? Bo chyba nie zawsze chcesz żeby coś zostało nic, prawda? Jeśli kończysz na przykład wzorzec zachowania to coś musi go zastąpić albo zostaje pustka.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Klimcia_S akurat to co zostawiasz jest dla mnie ważniejsze niż to co zamykasz. Bo jeśli np. kończę wzorzec reagowania strachem to formułuję to jako 'zamykam potrzebę kontrolowania przez strach' ale jednocześnie otwieram intencję na 'spokój który nie wymaga pewności'. To nie musi być osobny rytuał, to jest jakby rewers tej samej monety. Malejący księżyc pomaga mi w tej drugiej części bo to nie jest moment na 'zdobywanie' czegoś nowego, bardziej na odsłanianie co jest pod tym co odpuszczam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Celestynka.2 Okej to brzmi sensownie. Ale jak to fizycznie wyglada w rytuale? Tzn. mówisz jedno zdanie na zamknięcie i jedno na otwarcie, czy to są dwa osobne elementy z jakimś przejściem między nimi?


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@reginka94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mnie też to ciekawi bo zawsze robiłam tylko tę 'część zamykającą' i w ogóle nie myślałam o tym co zostaje. Trochę jakby wylewać wodę z naczynia i nie zastanawiać się że naczynie będzie puste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Reginka94 Dokładnie tak. I to naczynie potem się czymś wypełnia samo, tylko niekoniecznie tym co chcesz. Ja mam takie poczucie że jeśli nie zostawię jakiejś intencji na to co wchodzi to wzorzec po prostu wraca w innej formie. Nie wiem czy to ma podstawy w jakiejś tradycji ale z praktyki - u mnie tak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To co Celestynka opisuje ma odbicie w koncepcji 'horror vacui' w magii ceremonialnej - natura nie znosi próżni i jeśli nie określisz co ma wejść to wejdzie cokolwiek. W tradycji zachodniej, szczególnie w pracy z sferami, zamknięcie jest zawsze powiązane z otwarciem - to jest aspekt Saturniczny i Jowiszowy jednocześnie. Ale wracając do fazy - masz rację że sierp malejący nie jest najlepszym momentem na aktywne sprowadzanie. Tam można zostawić zalążek, coś bardzo małego, ale główna praca nad tym co wchodzi i tak powinna czekać na nów albo na pierwsze dni rosnącego.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

A jak to rozumieć praktycznie - zostawiasz ten 'zalążek' w tym samym rytuale co zamknięcie, czy to jest osobny krok wykonany może dzień czy dwa później?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Metody52 U mnie to jest zazwyczaj część tego samego rytuału ale na samym końcu, jako bardzo cicha intencja, prawie pytanie niż stwierdzenie. Coś w stylu 'i niech to co właściwe znajdzie tu miejsce'. Nie rozbudowuję tego w fazie malejącej bo to nie jest na to czas. Bardziej sygnalizacja niż budowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Czekajcie, to mam pytanie do Barni. Mówiłeś wcześniej że sierp to czas zamknięcia, okay. Ale czy jest jakaś różnica między sierpem który zaczyna się zaraz po pełni a sierpem który jest już blisko nowiu? Bo zakładam że nie jest to jednolita faza, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest bardzo dobre pytanie i trochę dziwie się że nie padło wcześniej. W astrologii rozróżniamy kilka momentów w fazie malejącej - Disseminating Moon zaraz po pełni to jeszcze czas dzielenia się i komunikacji, Last Quarter to moment kryzysu i decyzji, a Balsamic Moon czyli ostatnie dni przed nowiem to już zupełnie inne terytorium. Balsamic to czas wycofania, odpuszczania na bardzo głębokim poziomie, praktycznie izolacji intencji. Wrzucanie tego do jednej szuflady 'sierp malejący' trochę spłaszcza temat.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Gwiazdarka97 Widziałam to rozróżnienie przy Balsamic Moon opisywane jako 'dark of the moon' w pracach anglojęzycznych - tam traktuje się to jakby jako fazę poza fazami, czas który nie służy żadnej aktywnej pracy. Jak to się przekłada na rytuały zamknięcia? Tzn. czy w Balsamic w ogóle cokolwiek robisz czy to raczej czas na nie-działanie?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Selena97 Dla mnie to jest czas na obserwację i zapis, nie na aktywny rytuał. Jak próbuję coś zamknąć w tych ostatnich dwóch dniach przed nowiem to często czuję że coś nie odpowiada, jakby nie ma czegoś na co moje intencje mogłyby się 'złapać'. Natomiast świetnie działa wtedy przeglądanie notatek, zapisywanie co chcę zamknąć, żeby być gotową na nów. Ale to jest moje odczucie, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Martwi mnie trochę to że rozmowa zaczyna sie skupiac na bardzo szczegółowych podfazach bo mam wrażenie że dla kogoś kto zaczyna pracę z cyklami to jest zbyt drobne ziarnko. Jak sie zastanawiasz nad Disseminating contra Balsamic to może już nie czujesz sam rytmu tylko usiłujesz go analizować. Nie wiem, może przesadzam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Celtyk Ale to zalezy jak podchodzisz do nauki. Ja jak zaczedam rozróżniać podfazy to nie analizowałam, tylko miałam wrażenie ze 'to ma sens' bo pasowało do tego co obserwowałam. Więc to nie musi byc przeszkoda w odczuwaniu rytmu, moze byc jego pogłębieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracam do tego co Erazm pytał bo mnie też to zastanawia - czy ktoś z was faktycznie zauważył różnicę w rytuale robionym zaraz po pełni kontra w ostatnim kwadrancie? Nie teoretycznie, tylko co konkretnie było inne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Felicjan Tak, dla mnie to jest wyraźna różnica. Zaraz po pełni jest jeszcze dużo energii, łatwo formułować co się kończy, jest pewna klarowność. W ostatnim kwadrancie jest twardziej - pojawia się coś w rodzaju oporu albo zmęczenia i to jest moment kiedy naprawdę trzeba zdecydować czy chcę coś zamknąć czy tylko myślę że chcę. Jakby ta faza weryfikuje intencję. Nie wiem czy to faza robi czy to po prostu jestem zmęczona pod koniec cyklu, ale jest różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam głupie pytanie - jak wy w ogóle wiecie w jakiej dokłanie podfazie jest księżyc? Tzn. używacie jakis aplikacji czy liczysz to sami? Bo jak mam sprawdzać czy jest Disseminating czy Last Quarter to nie wiem od czego zaząc.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Amuletka Aplikacja najprościej, ja używam takiej co pokazuje procent oświetlenia i kąt księżyca od słońca. Disseminating to mniej więcej 135 do 90 stopni przed nowiem, Last Quarter to kwadrat czyli 90 stopni, Balsamic to ostatnie 45 stopni. Ale szczerze to przez pierwsze kilka miesięcy w ogóle nie patrzyłam na stopnie, tylko na to czy księżyc maleje czy rośnie i to wystarczyło żeby zacząć czuć różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Baska napisała jest dla mnie pomocne, bo miałam wrażenie że może zaczynam za wysoko jeśli chodzi o szczegółowość i tracę z oczu podstawy. Mam pytanie do całego wątku ogólnie - czy jest coś co jest wspólne dla całej fazy malejącej i się nie zmienia niezależnie od tego w którym jej momencie jesteś?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Tak, i to jest dobre pytanie żeby wrócić do podstaw. W różnych tradycjach które znam wspólnym mianownikiem jest kierunek - wszystko co malejące, odchodzące, kończące się, zmniejszające. To jest stała. Różne podfazy to tylko głębokość i charakter tego procesu. Jeśli zapamiętasz tylko jedno to zapamiętaj kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Czytam całą rozmowę od początku i właśnie dotarłam tutaj. Mam takie wrażenie że wszyscy mówicie o rytuale jako o czymś co macie zaplanowane i wykonywacie według kroków. A co z takimi spontanicznymi momentami - np. coś się dzieje i czujesz że to jest właśnie ten czas żeby coś zamknąć, ale nie sprawdzasz fazy i nie przygotowujesz się? Czy to w ogóle ma sens w kontekście tej rozmowy czy to już inny temat?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To co Wezuwianit pyta jest ciekawym tropem. Spontaniczne rytuały na malejącym księżycu - tak, miewałem takie. Ale zauważam, że różnią się od zaplanowanych nie tyle efektem co tym, że zazwyczaj są krótsze i bardziej... surowe? Brak oprawy, brak przygotowania, zostaje tylko sama intencja. I chyba właśnie dlatego czasem działają bardzo czysto, bo nie ma szumu wokół.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie to mnie zastanawia - czy ta spontaniczność nie jest czasem bardziej autentyczna niż zaplanowany rytuał z listą kroków? Bo jak coś cię uderzy i czujesz 'to teraz', to jesteś chyba bardziej skupiona niż jak odpalisz świecę bo kalendarz mówi że pora.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Wezuwianit53 Rozumiem to co czujesz, ale mam inne doświadczenie. Dla mnie planowanie rytuału jest częścią rytuału - ten czas przygotowania, zbierania myśli, to już jest praca. Jak robię coś całkowicie spontanicznie to potem mam wrażenie że zostawiłam za sobą niedomknięty wątek. Chociaż może to kwestia temperamentu.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: