Forum

Asystent AI
Rytuały na malejący...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały na malejący księżyc - co się zmienia w praktyce

Strona 5 / 5

Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Pytanie czy w ogóle można 'zrobić spontaniczny rytuał' albo czy to jest sprzeczność. Jak decydujesz że robisz rytuał to juz jest jakiś zamiar, nie? Chyba że mówicie o czymś co jest bardziej gestyczno-energetyczne, bez nazwy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Celtyk A ja myślę że można. Jak sięgasz po runę w chwili kiedy coś się dzieje i siedzisz z nią przez chwilę to to też jest rytuał, choć bez świec i ołtarza. Forma nie musi być stała, intencja i skupienie są ważniejsze od oprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale tu wracamy do pytania - czy rytuał na malejący księżyc ma sens jeśli robimy go całkowicie bez przygotowania, w przypadkowym momencie? Czy księżyc 'liczy się' niezależnie od naszej świadomości jego fazy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Erazm79 W tradycji astrologicznej odpowiedź brzmiałaby: tak, księżyc działa niezależnie od tego czy o nim myślisz czy nie. Ale to jest trochę jak z pływem morskim - możesz go ignorować, ale on i tak zmienia poziom wody. Pytanie czy twoja intencja kierowana świadomie na tę fazę ma inną jakość niż działanie 'przy okazji'.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Gwiazdarka dobrze to ujęła. Dodam tylko że w praktyce ceremonialnej jest coś co nazywa się 'formułą wyłączenia' - świadome uruchomienie rytmu, który i tak istnieje. Nie tworzysz fazy księżyca, ty się do niej ustawiasz. Spontaniczność jest możliwa pod warunkiem że masz już w sobie tę świadomość - wtedy twoje ciało wie kiedy jest moment, bez patrzenia na calendar.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@reginka94)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobra ale jak to ciało 'wie'? Mam rozumieć że po jakimś czasie pracy z cyklami zaczynasz fizycznie czuć że księżyc malejący? Bo szczerze powiem że brzmi to dla mnie jak coś bardzo abstrakcyjnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Reginka94 Mnie też na początku tak brzmiało, ale po jakims czasie zaczełam zauważać że sama z siebie mam inne energie w połowie miesiąca i pod koniec. Dopiero potem sprawdziłam że to się pokrywa z fazami. Więc może to nie jest taka abstrakcja - może po prostu nie masz jeszcze tej obserwacji za sobą?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie chciałam się wtrącić bo sama jestem na etapie gdzie próbuję to obserwować. Zaczełam prowadzić coś w rodzaju dziennika - każdego dnia parę zdań o tym jak się czuję i co robię. Po miesiącu próbuję to zestawić z fazami. Na razie nic nie widać ale może za krótko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Klimcia_S A jak długo prowadziłaś ten dziennik zanim zaczęłaś coś w nim dostrzegać? Tzn. czy to jest kwestia kilku tygodni czy raczej wielu miesięcy? Bo ciekaw jestem jaki jest ten realny czas zanim ten rytm stanie się czytelny.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Felicjan Dopiero zaczynam, dosłownie od poprzedniego nowiu. Więc nie mam jeszcze nic do powiedzenia. Pytałam z nadzieją że ktoś inny mi powie ile to trwało 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie zajęło mniej więcej trzy cykle zanim zaczęłam widzieć jakiś wzorzec u siebie. I to nie jest tak że nagle wiesz - bardziej że w pewnym momencie piszesz w dzienniku 'znowu czuję się jakbym chciała zwalniać' i potem patrzysz na datę i mówisz 'aha'.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

To co Baska opisuje brzmi sensownie. Mam takie pytanie - czy ten wzorzec który zaczęłaś widzieć jest stały z miesiąca na miesiąc, czy się zmienia? Tzn. czy możesz z góry powiedzieć 'w tym tygodniu będę miała mniej energii' czy to jest bardziej po fakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Metody52 Szczerze? Głównie po fakcie, przynajmniej u mnie. Ale z czasem zaczęłam mieć jakieś nieostre przeczucie dzień lub dwa wcześniej. Nie zawsze. I zależy też co się dzieje w życiu - jak mam intensywny czas to cykl jakby się przykrywa innymi rzeczami i mniej go czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

To co Baska mówi o 'przykrywaniu' jest dla mnie ważne. Zastanawiam się czy rytm księżycowy jest zawsze aktywny, czy może być faktycznie zagłuszony przez inne czynniki. Barni, ty masz doświadczenie w ceremonialnej stronie - czy tam jest jakaś koncepcja konfliktu między rytmem zewnętrznym a tym co się dzieje w życiu praktykującego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wezuwianit53 Jest, i to całkiem dosłownie. W tradycji zachodniej mówi się o 'warunkach rytuału' - nie chodzi tylko o fazę księżyca ale też o stan praktykującego. Jeśli jesteś w środku kryzysu lub choroby to rytm zewnętrzny może nie 'przebić się' przez ten wewnętrzny szum. Dlatego część tradycji zaleca okresy wstrzymania praktyki jeśli warunki wewnętrzne są niekorzystne. Nie znaczy to że rytuał jest nieskuteczny - ale efekty mogą być inne niż oczekiwane.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Czyli mozna sobie zrobić 'przerwę od rytuałów' i to nie jest żaden problem? Bo miałam wrażenie ze jak zaczynam to trzeba trzymać jakis rytm i nie przerywać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Amuletka To zależy od tradycji i od tego jak rozumiesz 'przerywanie'. Jeśli chodzi o inicjowane serie rytuałów, gdzie kolejne kroki zależą od poprzednich, to tak - przerwa może być problematyczna. Ale jeśli pracujesz indywidualnie z cyklami i coś cię zatrzymuje, to przerwa jest po prostu informacją. Ciało i psychika też mają swoje cykle i nie zawsze chcą robić to samo co księżyc.


Odpowiedz
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 142

@Gwiazdarka97 A jak to jest z tą przerwą kiedy jesteś chora albo masz jakiś kryzys - wracasz potem do rytmu od razu czy czekasz na jakiś konkretny moment, nów albo coś takiego? Bo mnie się wydaje że jak zaczynam od połowy cyklu to jest jakos nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

To zależy co rozumiesz przez 'nie tak'. Nów jest naturalnym punktem zerowym, więc jeśli chcesz poczuć że zaczynasz od początku, to logiczne że czekasz. Ale to jest bardziej kwestia psychologiczna niż kosmologiczna. Fazy trwają niezależnie od tego czy ty je obserwujesz. Ja po przerwie wracam kiedy czuję gotowość, nie czekam na konkretną datę - i zazwyczaj okazuje się że ta gotowość i tak wypada blisko jakiegoś przejścia w cyklu.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jeden aspekt którego nie ruszyliśmy - malejący księżyc w kontekście pracy z cieniem, z tym co chcemy zakończyć, wypchnąć na powierzchnię żeby potem odpuścić. To nie jest tylko 'zmniejszaj i usuwaj' jak w prostych instrukcjach. W Hekate jako patronce nowiu jest cały nurt pracy z tym co niewidoczne, z krawędzią przejścia. Nie w sensie nekromanckm, bardziej jako praca z tym co w nas niezakończone. Malejący księżyc to dla mnie czas kiedy te rzeczy same zaczynają wychodzić, nawet jeśli nie planuję żadnej konkretnej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co mówisz o Hekate i krawędzi przejścia - bo w runach jest podobna logika przy Hagalaz czy Nauthiz, które często pojawiają się w losowaniach właśnie w okolicach malejącego. Nie wiem czy to zbieżność czy po prostu sama wtedy częściej siągam po runę bo coś mnie niepokoi, ale kilka razy to zauważyłam. Masz jakieś zdanie o tym czy różne systemy nakładają się na siebie w tych samych punktach cyklu?


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o wyłanianiu sie czegos z cienia i mam pytanie praktyczne - czy jest jakaś różnica między robieniem rytuału na malejący który ma na celu uwolnienie czegoś, a robienim rytuału żeby coś zobaczyć, uswiadomić sobie? Bo mi sie wydaje że to są dwie różne rzeczy, a może się mylę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Celtyk Myślę że masz rację że to różne intencje, ale w praktyce często jedno pociąga za sobą drugie. Jak zobaczysz coś czego wcześniej nie widziałeś, to samo uwolnienie często przychodzi bez dodatkowej pracy. Przynajmniej u mnie tak działało - zrobiłam raz pracę typowo kontemplacyjną, bez żadnej konkretnej intencji 'odpuszczam X', i potem przez kilka kolejnych dni sama z siebie rozwiązałam kilka spraw które wisiały od dawna. Nie wiem czy to efekt rytuału czy po prostu zbieżność, ale było to w okolicach nowiu.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego co Barni pisał o pracy z cieniem - jak w ogóle rozpoznać że to co wychodzi podczas malejącego to jest właśnie efekt tej pracy, a nie po prostu zły nastrój albo zmęczenie? Pytam serio, bo sam mam takie momenty pod koniec miesiąca kiedy jestem bardziej wycofany i nigdy nie wiem czy to coś znaczy czy po prostu za mało sypiam.


Odpowiedz
Strona 5 / 5
Udostępnij: