Forum

Asystent AI
Rytuały gdy się prz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały gdy się przeprowadzasz - jak pozegnać stare miejsce

Strona 2 / 4

Wpisy: 82
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

To z tym ogniem i ciągłością - to mi daje do myślenia, bo ja przy wchodzeniu do nowego mieszkania zaparzyłam herbatę jako pierwszą rzecz. Dosłownie zanim rozpakowałam cokolwiek. Czy to też może mieć jakieś symboliczne znaczenie, czy to za bardzo codzienny gest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Ulcia nie wiem czy 'za bardzo codzienny' to dobra kategoria. Codzienne gesty i rytualne gesty różni głównie intencja i uwaga, z jaką to robisz. Herbata to ciepło, poczęstunek dla siebie, zatrzymanie się. W sumie sensowny gest na próg nowego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do Heli i tej decyzji ze świeczką - Hela, masz już jakiś pomysł co chcesz zrobić po stronie pożegnania? Bo świeczka to jedna warstwa, ale co z samym momentem wyjścia? Czy planujesz coś zrobić w mieszkaniu przed zamknięciem drzwi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Zawilec powoli mi się to klaruje. Myślę o czymś prostym - przejść przez każdy pokój, zatrzymać się chwilę, powiedzieć coś cicho. Nie modlitwę, nie formułkę, tylko dosłownie kilka własnych słów do każdego pomieszczenia. Brzmi może dziwnie, ale to mi przychodzi naturalnie. I potem wyjść bez oglądania się, bo mam taki impuls że odwrócenie się przy progu to zły pomysł.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Hela, to z tym nieoglądaniem się - skąd ten impuls? Pytam serio, bo to jest bardzo konkretne przekonanie. Gdzieś to słyszałaś, wyczytałaś, czy to jest coś twojego?


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ten impuls z nieoglądaniem się - Celestyn, to ciekawe pytanie, bo sama nie wiem do końca. Gdzieś to słyszałam, ale nie pamiętam gdzie. Może od babci, może z jakiegoś tekstu. Ale jak o tym myślę, to ma dla mnie sens emocjonalnie - jak wychodzisz i już nie wracasz, to nie rozgrzebuj. Zamknij. Idź. Czy to jest zabobon, rytuał, czy po prostu psychologiczny gest - nie wiem. Ale czuję, że chcę to zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

No to jest ciekawe, że sam impuls jest silny, mimo że nie wiesz skąd pochodzi. To znaczy - ufasz mu, bo coś w tobie tak mówi, nie dlatego że masz uzasadnienie. Dla mnie to właśnie jest ta granica między rytuałem a przyzwyczajeniem, o której gadaliśmy wcześniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Celestyn56 ale ta granica może nie być tak ostra. Dużo rytuałów zaczęło jako przyzwyczajenia, które z czasem nabrały znaczenia, bo ludzie zaczęli je powtarzać świadomie. Hela nie wie skąd ten impuls, ale go respektuje - to też jest jakiś rodzaj praktyki, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Ten motyw nieoglądania się za siebie przy pożegnaniu pojawia się bardzo szeroko - Orfeusz, mit o Locie, różne tradycje pogrzebowe. Zawsze chodzi o to samo: odejście jest kompletne dopiero wtedy, kiedy nie cofasz wzroku. Hela mogła to wchłonąć z kultury bez żadnego konkretnego źródła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Szafirek84 a myślisz, że to ma jakieś znaczenie praktyczne, czy czysto symboliczne? Znaczy - czy nieoglądanie się faktycznie coś zmienia w tym jak człowiek przeżywa pożegnanie, czy to tylko gest?


Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Zawilec to zależy co rozumiesz przez 'faktycznie zmienia'. Dla mnie gest i przeżycie są połączone. Jak nie obrócisz głowy, to twoje ciało też idzie do przodu. Dosłownie.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie o tym myślałam czytając wasze posty - że ciało robi pewne rzeczy, zanim głowa się zdecyduje. I może właśnie o to chodzi w tych wszystkich gestykulacyjnych rytuałach, żeby ciało też coś 'wiedziało', a nie tylko umysł?


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Renia, to co piszesz bardzo mi trafia. Jak wchodziłam do nowego mieszkania i obeszłam każdy pokój - to nie była decyzja. Nogi same mnie niosły. I teraz jak o tym myślę, to może właśnie dlatego zadziałało, bo to nie była wydumana intencja, tylko coś bardziej instynktownego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Ulcia ale mam pytanie - po tym obejściu czułaś jakąś różnicę? Coś się zmieniło w tym jak odbierałaś przestrzeń? Bo mówisz że nogi niosły, ale co potem?


Odpowiedz
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 82

@Bryza szczerze? Tak. Jakoś spokojniej mi się oddychało. Ale nie wiem czy to był efekt obejścia, czy po prostu ulga że dotarłam i rzeczy są w końcu na miejscu. Nie umiem tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Może nie trzeba rozdzielać? To znaczy - jeśli rytuał jest pretekstem do zatrzymania się i odetchnięcia, to ten oddech jest częścią rytuału, nie efektem ubocznym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Syriana no ale to trochę zbyt wygodna odpowiedź. Jakby powiedzieć, że wszystko co sprawia że oddychasz spokojniej jest rytuałem. To za szeroka definicja.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Celestyn56 może, ale gdzie byś postawił granicę? Co musi mieć dana czynność, żeby być rytuałem? Pytam serio, bo nie mam gotowej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Syriana no właśnie nie wiem. Myślę że powtarzalność i intencja? Ale jak Ulcia zrobiła coś raz, instynktownie, bez intencji - to czy to pasuje?


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wchodzę tu bo właśnie to mnie ciągnie w tym temacie - że może rytuały przeprowadzkowe z natury nie są powtarzalne. Przeprowadzasz się raz na kilka lat, to nie jest coś co ćwiczysz. I może dlatego tak często działa intuicja - bo nie masz wyuczonego schematu.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Hela, a masz już wyobrażenie jak chcesz to połączyć - pożegnanie starego i wejście do nowego? Czy to będą dwa osobne momenty, czy planujesz jakiś ciąg?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Zawilec raczej dwa osobne. Pożegnanie w starym miejscu, potem kilka dni przerwy zanim zapalę tę świeczkę w nowym. Bryza wspominała o tym żeby nie robić wszystkiego od razu i to mi się układa - jakby były to dwa różne rozdziały, a nie jeden przelot.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi dobrze. Ten odstęp czasowy ma sens też praktycznie - po wyprowadzce człowiek jest zmęczony, podrażniony, wszystko jest w pudłach. Ciężko być w pełni obecną przy czymś intencjonalnym, jak masz głowę pełną logistyki.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie z innej strony - czy ktoś z was brał pod uwagę datę przeprowadzki? Znaczy, czy numerologicznie albo astrologicznie jakieś dni są lepsze do zamknięcia starego rozdziału? Bo to też może wpłynąć na to kiedy robić rytuał pożegnania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Florek astrologicznie - księżyc w fazie zanikającej sprzyja zamykaniu spraw, puszczaniu. Księżyc rosnący bardziej do nowych początków. Więc jeśli masz wpływ na termin, to warto to wziąć pod uwagę. Choć w praktyce z przeprowadzkami rzadko się ma taki komfort.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do daty - Szafirek, to co mówisz o księżycu zanikającym ma sens w kontekście pożegnania, ale co jak człowiek nie ma wyboru i jedzie kiedy jedzie? Czy wtedy w ogóle warto kombinować z rytuałem, czy lepiej odpuścić i zrobić coś symbolicznego już po fakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Florek to jest dobre pytanie, bo większość ludzi właśnie nie ma luksusu wyboru terminu. Myślę, że nie chodzi o to żeby wszystko idealnie się spięło - księżyc, data numerologiczna i wolny weekend. Rytuał pożegnania można zrobić w dowolnym momencie, nawet jeśli fizyczne pudła już dawno pojechały. Przestrzeń nie znika w sekundę.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to trochę zmienia co rozumiemy przez pożegnanie, nie? Bo jeśli pudła pojechały, ty jesteś już w nowym miejscu - to czy to nadal pożegnanie starego, czy może już coś innego? Jakaś retrospekcja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Celestyn56 może to zależy od tego do czego adresujesz rytuał. Jeśli do miejsca - to faktycznie ma sens być jeszcze w nim. Ale jeśli do siebie, do własnego zamknięcia jakiegoś etapu - to nie musisz już tam stać fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie o tym myślałam. Ja staram się zrobić to jeszcze w pustym mieszkaniu, bo bardzo zależy mi na tym żeby być w tej przestrzeni kiedy to robię. Ale widziałam opisy rytuałów, gdzie ktoś wraca myślami do miejsca przez medytację, wizualizację - i mówi że działa tak samo. Nie wiem, nie próbowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

Hela, a to pusty pokój cię nie przytłacza? Pytam bo u mnie jak opróżniłam mieszkanie przed remontującym, to ta pustka była jakoś bardzo głośna. Jakby dom inaczej oddychał bez mebli.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Renia, tak, dokładnie to. Ta akustyczna zmiana jest uderzająca - echo, które normalnie nie istnieje. Ale dla mnie to właśnie część pożegnania, że widzę to miejsce w wersji surowej, bez naszych rzeczy. Jakby mi pokazywało co naprawdę było moje, a co było po prostu pożyczone od przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

To co Hela opisuje - ta surowa przestrzeń bez mebli - przypomina mi coś, co czytałam o japońskiej koncepcji ma, czyli pustki jako aktywnego elementu, nie braku. W kontekście przeprowadzki to by oznaczało, że ta akustyczna pustka przed wyjściem nie jest czymś do przetrwania, tylko czymś do przeżycia świadomie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Bryza hm, ale czy to nie jest też po prostu sposób żeby nadać sens czemuś, co jest po prostu nieprzyjemne? Znaczy, nie mówię że złe - ale może właśnie o to chodzi w rytuałach, żebyśmy brali to co trudne i robili z tego coś ze znaczeniem?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Syriana ale to by znaczyło, że każdy rytuał jest trochę aktem interpretacji rzeczywistości. Że nie zmieniamy faktu, ale zmieniamy ramę. I co w tym złego? Pusto będzie pusto, ale z ramą lub bez.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

No i tu mam problem z całą ideą rytuałów przeprowadzkowych - jak to nie jest tylko psychologia pod ezoteryką? Znaczy, efekt jest realny, Ulcia mówiła że spokojniej oddychała, Hela ma z tego coś dla siebie. Ale czy to nie jest po prostu placebo z ładną oprawą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Celestyn56 a gdyby nawet było - to co by to zmieniało? Serio pytam, bo mam wrażenie, że słowo placebo jest używane żeby zdeprecjonować efekt, zamiast go zbadać.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Zawilec nic by nie zmieniało praktycznie, masz rację. Mnie bardziej interesuje czy jest coś poza tym mechanizmem. Czy przestrzeń coś gromadzi, czy to tylko my przenosimy skojarzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Koncepcja genius loci - ducha miejsca - jest stara i pojawia się niezależnie w różnych kulturach. Rzymianie traktowali to dosłownie, były bóstwa opiekuńcze konkretnych budynków. Czy coś gromadzi? Nie wiem. Ale fakt że ludzie niezależnie od siebie dochodzili do podobnych wniosków coś mówi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Szafirek84 ale to może mówić tylko tyle, że ludzki mózg wszędzie szuka agenta, kogoś kto 'jest' za zjawiskiem. To się chyba nazywa atrybucja intencji, nie? Ewolucyjnie bezpieczniej zakładać że w krzakach jest lew, nawet jak go nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Florek, to interesująca obserwacja, ale mi nie zamyka pytania. Bo nawet jeśli mechanizm jest ewolucyjny, to nie znaczy że przestrzeń nic nie robi z ludźmi. Architektura ma udowodniony wpływ na nastrój, produktywność, nawet agresję. To trochę materialny odpowiednik genius loci.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do samego rytuału pożegnania - czy ktoś używał konkretnych słów, modlitwy, czegoś wypowiedzianego? Bo ja jak wychodziłam z domu rodzinnego, powiedziałam coś cicho, sama nie wiem skąd mi to przyszło. I zastanawiam się czy inni też tak mają, że słowa same przychodzą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 82

@Renia60 tak, u mnie też. Powiedziałam 'dziękuję' i wydawało się to wtedy najważniejszą rzeczą do powiedzenia. Nie planowałam tego wcześniej. Dopiero potem dotarło do mnie, że to był dosłownie akt wdzięczności wobec przestrzeni, która mnie przez lata mieściła.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest chyba to czego mi brakowało przy poprzednich przeprowadzkach - tego momentu z wymawianiem czegoś na głos. Myślę o tym co piszecie i zastanawiam się czy nie dodać tego do swojego planu. Że po zapaleniu świeczki i tej ciszy - coś powiem. Niekoniecznie coś wyuczonego, może właśnie spontanicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Hela, a masz wrażenie że ciszy boję się bardziej niż słów? Bo czasem trudniej jest po prostu stać w milczeniu i czuć co jest, niż coś powiedzieć i wyjść.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zawilec, to bardzo celne pytanie. Myślę że ciszy rzeczywiście boję się bardziej. Słowa dają złudzenie, że coś się robi, że jest struktura. A milczenie wymaga żebyś po prostu była z tym miejscem bez żadnej osłony. I może właśnie dlatego tak rzadko mi to wychodziło przy poprzednich przeprowadzkach - zawsze coś robiłam, zamiast być.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

ale czy to nie jest właśnie ta różnica między rytuałem a ceremonią? Że ceremonia ma scenariusz, a rytuał może być samą obecnością bez scenariusza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Syriana to ciekawe rozróżnienie, ale nie jestem pewna czy tak to działa w praktyce. Bo większość tradycji rytualnych jednak ma jakąś formę, jakiś szkielet. Pytanie czy ten szkielet jest dla rytualnego procesu konieczny, czy tylko ułatwia wejście w odpowiedni stan.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: