Forum

Asystent AI
Rytuały gdy się prz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały gdy się przeprowadzasz - jak pozegnać stare miejsce

Strona 1 / 4

Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przeprowadzam się za kilka tygodni i zaczęłam się zastanawiać, czy jest jakiś sensowny sposób na pożegnanie miejsca, w którym się mieszkało. Nie chodzi mi o sprzątanie czy pakowanie, ale o coś bardziej... świadomego. Mieszkam tu od siedmiu lat i czuję, że po prostu wyjść z kluczami i zatrzasnąć drzwi to za mało. Macie jakieś własne doświadczenia z tym? Co robiłyście, jak się przeprowadzałyście?


Odpowiedz
156 odpowiedzi
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Temat mi bliski, bo przeprowadzałam się trzy razy w ciągu ostatnich kilku lat. Za każdym razem robiłam to inaczej i szczerze, dopiero za trzecim razem poczułam, że coś naprawdę zamknęłam. Wcześniej miałam wrażenie, że część mnie zostaje w starym miejscu - takie niedopowiedzenie. Ale zanim cokolwiek opiszę, chciałabym wiedzieć, jak długo tam mieszkasz i czy to miejsce, z którym masz dobre wspomnienia, czy raczej chcesz po prostu zostawić je za sobą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Bryza siedem lat, i to raczej dobre wspomnienia - zaczęłam tu dorosłe życie, mieszkałam sama po raz pierwszy. Ale też dużo się tu zmieniło we mnie, kilka trudnych momentów. Więc to nie jest tak, że tylko chcę uciec - chcę raczej uczciwie zamknąć. Co zrobiłaś za tym trzecim razem, że poczułaś tę różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie to przerabiałam jakieś dwa lata temu. Wyprowadzałam się z mieszkania po rozstaniu, więc siłą rzeczy chciałam nie tylko pożegnać miejsce, ale i energetycznie zakończyć pewien etap. Robiłam dwie rzeczy osobno - jedno dla mieszkania, drugie dla siebie. Zaczęłam od przejścia przez każdy pokój z zamiarem, powiedziałabym że dosłownie głośno podziękowałam każdemu pomieszczeniu za to, co tam przeżyłam. Brzmi dziwnie, ale naprawdę miałam potem poczucie, że wychodzę lżejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

A ja się zastanawiam, czy takie rytuały pożegnalne to nie jest przypadkiem bardziej dla nas niż dla miejsca? Znaczy, czy mieszkanie cokolwiek 'czuje', czy my po prostu potrzebujemy symbolu domknięcia? Pytam serio, bo sama nie wiem, jak o tym myśleć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Renia60 myślę, że to nie jest 'albo-albo'. Miejsce ma swoją historię, swoje warstwy - kto w nim mieszkał, co się działo. I my na to reagujemy. Ale też masz rację, że rytuał działa na nas - na naszą psychikę, na to jak sami przeżywamy zakończenie. Nie widzę w tym sprzeczności.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

za trzecim razem przede wszystkim dałam sobie czas. Nie zrobiłam wszystkiego w dniu wyprowadzki, bo to jest chaos - kartony, klucze, stres. Pojechałam jeszcze raz dwa dni po tym, jak formalnie oddałam mieszkanie. Poprzedni właściciel mi na to pozwolił. Usiadłam na podłodze w pustym pokoju - i to jest kluczowe, żeby było puste, bez twoich rzeczy - i po prostu byłam tam przez chwilę. Potem zapalilam jedno ziele, przetarłam parapety solą i wyszłam. Proste, ale to 'puste mieszkanie' zrobiło różnicę. Kiedy są jeszcze twoje rzeczy, to nadal jest twoje. Gdy jest puste, czujesz że naprawdę się kończy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Bryza to ciekawe, to z pustym mieszkaniem. Właśnie się zastanawiam, czy mam w ogóle szansę wrócić po opróżnieniu, bo to wynajmowane i właściciel pewnie szybko wejdzie z remontowcami. Czy da się ten rytuał zrobić jeszcze przy rzeczach, czy to nie ma sensu?


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Szczerze, to dla mnie zawsze był temat trochę z pogranicza - pożegnanie miejsca. Ale kiedy wyprowadzałem się ze swojego pierwszego mieszkania, to poczułem coś dziwnego. Nie wiem jak to nazwać. Jakbym zostawiał tam coś swojego, nie w sensie metaforycznym, tylko dosłownie. Przez kilka tygodni miałem takie uczucie, że 'zapomniałem czegoś odebrać'. Może to tylko psychologia, może nie - ale coś tam zostało niezamknięte.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie trochę z innej strony - czy macie poczucie, że kiedy nie pożegnacie miejsca 'porządnie', to potem coś jest nie tak w nowym? Pytam, bo przeprowadzałam się kiedyś w pośpiechu i przez długi czas w nowym miejscu nie mogłam się poczuć u siebie. Nie wiem, czy to związek przyczynowy, ale zbieżność mnie uderzyła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Syriana ja miałam coś podobnego. Ale też nie wiem, ile z tego to realny energetyczny bałagan, a ile po prostu nieprzerobiona żałoba po poprzednim miejscu. Trudno to rozdzielić. Byłaś przywiązana do tego poprzedniego mieszkania, z którego wyjechałaś w pośpiechu?


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Zawilec szczerze? Tak. Mieszkałam tam z przyjaciółkami przez trzy lata po studiach, a potem nagle każda poszła w swoją stronę i musiałam stamtąd wyjść. Przeprowadzka była objawem zmiany, nie jej przyczyną. Więc może masz rację, że to była nieprzepracowana zmiana, a nie samo mieszkanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

da się. To nie jest tak, że musi być pusto. Chodzi bardziej o intencję i skupienie. Jeśli nie będziesz mieć okazji wrócić, zrób to dzień przed lub nawet w dniu wyprowadzki, ale zanim wyjdą ostatnie kartony. Wybierz jeden moment, kiedy będzie relative cicho, wejdź do każdego pokoju i powiedz coś od siebie - wewnętrznie lub głośno, jak wolisz. Przetarcie progów solą możesz zrobić na samym końcu, wychodząc. Sól to stara rzecz, pojawia się w różnych tradycjach przy zamykaniu przestrzeni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Bryza a ta sól - chodzi o zwykłą sól kuchenną czy jakąś konkretną? Bo widziałem różne podejścia i trochę się w tym gubię.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Celestyn56 zwykła sól morska wystarczy. Nie musisz kupować niczego specjalnego. W różnych tradycjach używano po prostu soli, bo jest konserwująca, pochłaniająca wilgoć - i w sensie dosłownym, i symbolicznym. Gruba sól morska jest okej. Jeśli masz też opcję, to po przetarciu progów możesz zostawić małą kupkę na zewnątrz drzwi wejściowych, ale to już dodatkowy gest, nie obowiązek.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy ktoś robił coś z fotografiami albo przedmiotami związanymi z miejscem? Mam jedną świeczkę, którą kupilam jak się tu wprowadzałam i paliłam ją co roku na 'rocznicę' tego mieszkania - brzmi dziwnie, ale tak robiłam. Zastanawiam się, czy ją zapalić przy pożegnaniu, czy zostawić, czy co z nią zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Nie brzmi dziwnie, to jest piękny zwyczaj. Ja bym ją zapaliła właśnie na tym pożegnaniu i dała jej dopalić się do końca. Żeby to co zaczęłaś tutaj, symbolicznie zakończyło się tutaj. Albo jeśli to dla ciebie ważny przedmiot - weź ją ze sobą i zapal w nowym miejscu, ale już z inną intencją, jako nowy początek. Co bardziej czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

Ta świeczka to coś konkretnego, nie abstrakcja. Wydaje mi się, że właśnie takie osobiste rzeczy mają w tych rytuałach największą wagę - nie żadna gotowa instrukcja z internetu, tylko coś, co naprawdę znaczy coś dla ciebie. Choć jestem ciekawa, czy są jakieś tradycje, które mają ustalony rytuał pożegnania z domem - nie indywidualny, ale zbiorowy, kulturowy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Renia60 jest kilka takich tradycji. W kulturach słowiańskich domownicy przed opuszczeniem domu na zawsze prosili 'domowego' - opiekuńczego ducha domu, w Polsce mówiono na niego 'skrzat' albo 'dziadzio' - żeby albo przeszedł z nimi do nowego miejsca, albo spokojnie pozostał. Robiono to przy progu. W tradycji żydowskiej mezuza - ta skrzyneczka na framudze drzwi - bywa zostawiana lub zabierana w zależności od zwyczaju rodziny, i sam ten akt jest rytuałem. W kulturach japońskich jest coś podobnego przy opuszczaniu domu - Soji-san, czyli porządkowanie przestrzeni przed odejściem, ma wymiar oczyszczający, nie tylko praktyczny. Więc tak, to jest coś bardzo ludzkiego i pojawia się niezależnie od siebie w różnych miejscach świata.


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Bryza to z tym 'domowym' bardzo mi trafia. Ja zresztą zawsze czułam, że to mieszkanie ma jakiś charakter - nie złowrogi, ale obecny. Parę razy miałam wrażenie, że coś tu jest. Może właśnie dlatego intuicyjnie czuję, że samo wyjście z kluczami jest niewystarczające. Chyba wezmę tę świeczkę i zapalę ją przy wyjściu - i podziękuję, dosłownie. Trochę się czuję głupio, mówiąc to głośno, ale chyba o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

To z tym 'domowym' to mnie trochę zaskoczyło, bo zawsze myślałem, że to bardziej bajkowe, dziecięce skojarzenie. Ale teraz jak Hela mówi, że miała poczucie jakiejś obecności w tym mieszkaniu - to może właśnie o to chodzi. Że my wyczuwamy coś, czego nie umiemy nazwać, i dawne tradycje po prostu miały na to słowo. Ciekawe czy ten 'domowy' to koncept wyłącznie słowiański, czy to się powtarza w różnych kulturach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Celestyn56 powtarza się bardzo. W Szkocji i Irlandii jest brownie - niewidoczny pomocnik domowy, który opiekuje się domostwem, dopóki się go nie urazi. W Japonii są kamidana, domowe ołtarzyki, przy których żegna się dom przy przeprowadzce. W tradycji rzymskiej były lary - duchy opiekuńcze ogniska domowego, które dosłownie 'przenosiły się' razem z rodziną. To nie jest odosobniony pomysł, to naprawdę szeroki wzorzec.


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Bryza a te lary - to jak wyglądało to przenoszenie? Mówisz, że 'dosłownie' przenosiły się z rodziną, to znaczy że był jakiś rytuał przy wychodzeniu z domu, czy raczej chodziło o przeniesienie ołtarzyka?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Renia60 jedno i drugie. Rodzina miała figurki larów, które fizycznie zabierała ze sobą przy przeprowadzce. Ale był też rytuał wyjścia - gaszono ogień w starym palenisku i rozpalano nowy w nowym domu. Ogień był nośnikiem ciągłości. Cały dom 'żył' dopóki paliło się ognisko. Dlatego takie znaczenie miało, żeby nie wyjść bez pożegnania.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest właśnie coś, co zawsze mnie w tym ciągnie - że to nie jest specyfika jednej kultury ani jednej epoki. Że niezależnie od siebie ludzie dochodzili do podobnych wniosków. Czy to o czymś świadczy, czy to tylko wspólna psychologia - nie wiem. Ale mi to daje poczucie, że ta intuicja, że coś tu jest, niekoniecznie jest wymysłem.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, to z tym ogniem przy wychodzeniu - to mnie uderza, bo przecież świeczka Heli to jest coś bardzo podobnego. Zapalona na początku i potencjalnie gaszona na końcu. Niespecjalnie planowane, a tematycznie zbieżne z tym, co kultury robiły od tysięcy lat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Syriana właśnie to jest w tym wszystkim ciekawe - że ludzie intuicyjnie trafiają na podobne gesty, nie znając wcześniej żadnej tradycji. Hela robiła 'rocznicę mieszkania' przez lata i teraz naturalnie czuje, że powinna tę świeczkę zapalić przy pożegnaniu. Nikt jej tego nie mówił.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie. I teraz mam dylemat bardziej praktyczny - czy dać jej dopalić się do końca podczas rytuału pożegnalnego, czy zabrać ze sobą do nowego? Bo mam dwie różne intuicje i nie wiem, którą słuchać. Jedna mówi: zostaw tu, niech się spali, zakończ. Druga mówi: to jest coś twojego, weź to ze sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

a co ta świeczka dla ciebie znaczy? Znaczy - czy to jest bardziej symbol tego mieszkania, czy symbol ciebie w tym mieszkaniu? Bo to chyba zmienia decyzję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Zawilec dobre pytanie i nie mam natychmiastowej odpowiedzi. Kupowałam ją dla siebie, nie 'dla mieszkania'. Ale paliłam ją tu. Hmm. Może ona jest bardziej o etapie życia niż o miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Jeśli to etap - to bym ją zabrała i zapaliła w nowym miejscu, ale nie od razu. Może po kilku tygodniach, jak już zaczniesz się tam czuć u siebie. Żeby to była ciągłość, a nie przeniesienie całego bagażu na dzień dobry.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Bryza a to nie jest trochę naciągane? Znaczy - sama mówisz że to zależy od Heli, co ta świeczka dla niej oznacza. To jak można z góry mówić 'zabrałabym, ale nie od razu'? To brzmi jak przepis, a nie odpowiedź na jej konkretną sytuację.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Celestyn56 masz rację, że to brzmi jak przepis. Nie narzucam - to jest moje odczucie na podstawie tego, co Hela powiedziała. Ale owszem, ona sama wie lepiej. Ja bym rozpatrzyła to właśnie tak jak Zawilec zapytała - co ta świeczka oznacza.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

A ja wracam do swojego pytania z wcześniej, bo nikt go nie odpuścił do końca - czy to jest dla miejsca, czy dla nas. Bo teraz jak słyszę tę rozmowę o świeczce, to mi się wydaje że jednak bardziej dla nas. Nie w sensie że to 'tylko psychologia' i przez to mniej ważne. Tylko że to my potrzebujemy tego symbolu, żeby coś w nas się zamknęło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Renia60 ja bym się z tym zgodziła, ale z zastrzeżeniem. Bo jeżeli miejsca mają jakąś historię, warstwy po poprzednich mieszkańcach i tak dalej - to może ono też 'potrzebuje' czegoś. Albo przynajmniej reaguje. Może to nie jest albo-albo.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

No ale jak mieszkanie miałoby 'reagować' - to na co konkretnie? Na naszą intencję? Na gest? Nie mówię, że to niemożliwe, tylko że nie rozumiem mechanizmu. I nie wiem czy ktokolwiek go rozumie, czy to jest po prostu przekonanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Celestyn56 szczerze - nie wiem i nie spotkałam nikogo, kto by to wiarygodnie wytłumaczył. Są różne teorie, od imprinting energetyczny po pole morfogenetyczne Sheldrake'a, ale żadna z tego nie jest udowodniona w klasycznym sensie. Mnie to osobiście nie blokuje - robię rytuały, bo coś w tym czuję, nie dlatego że mam gotowy schemat przyczynowo-skutkowy.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Myślę podobnie jak Zawilec. Nie potrzebuję rozumieć mechanizmu, żeby czuć że to ma sens. Ale Celestyn zadał dobre pytanie, bo właśnie to jest granica między 'robię to świadomie i z intencją' a 'powtarzam rytuał bo tak się robi'. Ja wolę to pierwsze.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

I to właśnie odróżnia rytuał od procedury. Rytuał bez rozumienia co i dlaczego robi się pusty. Dlatego nie ma jednej instrukcji. Dlatego Hela z tą świeczką - to jest jej rzecz, nie przepis z internetu.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę rozmowę od początku i tak właściwie mam pytanie - czy ktoś robił coś przy przeprowadzce do nowego miejsca też? Nie tylko pożegnanie starego, ale przywitanie nowego? Bo jakoś w całej rozmowie jest więcej o zostawianiu niż o wchodzeniu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Ulcia właśnie - pożegnanie starego miejsca i przywitanie nowego to są dwa osobne rytuały, nawet jeśli dzieją się w tym samym dniu. Albo mogą być rozdzielone w czasie. Czy ty sama coś robiłaś przy wchodzeniu do nowego?


Odpowiedz
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 82

@Zawilec nie robiłam nic świadomego, ale teraz jak się zastanawiam, to chyba zrobiłam kilka rzeczy instynktownie. Jak pierwszy raz weszłam do nowego mieszkania, to obeszłam każde pomieszczenie po kolei. Nie wiem dlaczego. Po prostu mi się tak chciało. Czy to może liczyć?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Ulcia a co czułaś podczas tego obchodzenia? Bo to, czy to 'liczyło', zależy według mnie właśnie od tego - czy byłaś wtedy obecna w tym, co robisz, czy to był bardziej automatyczny ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ulcia, dobre pytanie - ja też o tym myślałam, ale jakoś utknęłam na tej warstwie pożegnania, bo ona jest dla mnie trudniejsza. Ale masz rację, że jedno bez drugiego jest niepełne. Jak wchodzisz do nowego miejsca bez żadnego gestu, to trochę jakbyś weszła tylnymi drzwiami.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten wątek przywitania nowego miejsca to ciekawy kierunek. W kontekście rytuałów inicjacyjnych obchodzenie przestrzeni jest jednym z archetypowych gestów - ustanawiasz granicę, dajesz sobie sygnał 'to teraz moje'. Ulcia mogła trafić na to intuicyjnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Syriana 'archetypowe gesty' - no dobra, ale skąd wiadomo, że coś jest archetypowe, a nie po prostu powszechne dlatego, że ludzie zachowują się podobnie w podobnych sytuacjach? Różnica jest istotna.


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Celestyn56 i czy ta różnica zmienia coś praktycznie? Znaczy - jeśli efekt jest podobny niezależnie od tego, skąd pochodzi wzorzec, to czy pytanie o źródło aż tak dużo zmienia?


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Zawilec zmienia o tyle, że jak coś jest 'archetypowe', to brzmi jakby to miało jakiś głębszy porządek kosmiczny, a jak coś jest 'powszechne bo logiczne' - to jest po prostu ludzka psychologia i nie ma tu mistyki. Nie mówię, że jedno jest lepsze, ale to nie jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie ta rozmowa między Celestynem a Zawilec przypomina coś, o czym myślałam przy okazji tej przeprowadzki - że właściwie nie wiem i już przestałam próbować zdecydować, po której stronie jestem. Robię rytuały bo czuję że coś się zamyka albo otwiera, niekoniecznie dlatego że mam teorię dlaczego działają.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

A ja się zastanawiam nad tym wchodzeniem do nowego miejsca od innej strony - czy ważne jest co wnosisz jako pierwsze? Bo moja mama mówiła coś o chlebie i soli, ale nie pamiętam szczegółów. To jest jakaś konkretna tradycja czy raczej ogólna symbolika?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Renia60 chleb i sól przy wchodzeniu do nowego domu to tradycja słowiańska i szerzej wschodnioeuropejska - chleb symbolizował dostatek, sól ochronę od złego. Ale jest też wariant z miotem - żeby wymieść stary 'ślad' zanim wniesiesz swoje rzeczy. Różne regiony miały różne warianty.


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Bryza a to z miotem - czy to konkretna tradycja z jakiegoś regionu, czy raczej coś co jest wszędzie trochę? Bo nie chciałabym mieszać rzeczy z różnych porządków, jeśli mają inne znaczenia.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Renia60 zamiatanie progowe jest w bardzo wielu kulturach - słowiańskiej, chińskiej, afrykańskiej. W każdej z nich nieco inaczej rozumiane, ale motyw jest podobny: usuwasz to, co zastałaś, zanim zaczniesz coś nowego. Nie musisz wiedzieć skąd pochodzi, żeby mieć do tego świadomy stosunek. Ale jeśli coś jest ci bliskie kulturowo, to może bardziej pasować.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Jestem w tej rozmowie od chwili, ale chcę coś dodać do kwestii wchodzenia do nowego miejsca. W kilku tradycjach pierwszą rzeczą, którą wnoszono był ogień - świeczka lub żar z poprzedniego domu. Bryza wspominała o larach, ale to samo pojawia się np. u Celtów. Ciągłość ognia jako ciągłość 'ja', nie miejsca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Szafirek84 czyli znowu wracamy do tej świeczki. Coraz bardziej myślę że zabieram ją ze sobą i zapalę w nowym miejscu jako pierwszy gest. Nie zaraz po wejściu, ale jak już będę tam sama i spokojnie. Bryza wcześniej mówiła o kilku tygodniach przerwy - i chyba to ma sens.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: