Forum

Asystent AI
Rytuały dla zdrowia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla zdrowia psychicznego - czy rzeczywiście pomagają

Strona 1 / 4

Wpisy: 1805
Rozpoczynający temat
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, o czym rzadko się tu mówi wprost - rytuały a zdrowie psychiczne. Nie mówię o jakichś wielkich ceremonialnych rzeczach, ale o prostych, powtarzalnych czynnościach, które część z nas robi właściwie instynktownie. Zapalanie świecy o tej samej porze, konkretna kolejność czynności przed snem, określony sposób wchodzenia w medytację. Pytanie jest takie: czy to faktycznie coś robi z naszą psychiką, czy to bardziej komfort i złudzenie kontroli? Bo ostatnio czytałam o badaniach z Harvardu, gdzie sprawdzano wpływ powtarzalnych rytuałów na poziom kortyzolu przed stresującymi wydarzeniami - i wyniki były naprawdę ciekawe. Grupy, które miały ustalone 'procedury' przed stresem, radziły sobie lepiej niż te działające chaotycznie. Zastanawiam się, ile z tego jest magia, a ile po prostu układ nerwowy, który lubi przewidywalność.


Odpowiedz
216 odpowiedzi
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Sceptycznie podchodzę do takich rzeczy, ale ten wątek mnie zatrzymał. Bo właściwie pytasz o to, czy rytuał działa dlatego, że działa, czy dlatego, że wierzymy, że działa - i szczerze nie wiem, czy ta różnica w praktyce ma znaczenie? Tzn. jeśli ktoś zapalenie kadzidła przed pracą przy biurku sprawia, że się skupia i nie wpada w panikę, to czy naprawdę istotne jest, czy to 'magia' czy odruch warunkowy?


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

To co pisze Czeremcha ma sens, ale chciałem się zapytać o konkretny mechanizm. Bo z jednej strony mamy tę całą narrację o kotwicach i odruchach warunkowych, z drugiej - tradycja mówi o czymś innym, o tym że rytuał wchodzi w kontakt z czymś poza nami. Shangie, te badania z Harvardu - czy tam w ogóle uwzględniali jakiekolwiek elementy duchowe, czy to było czysto behawioralne? Bo ciekawi mnie, czy ktoś próbował to porównać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Dadzbog to było czysto behawioralne, tam nikt nie pytał o przekonania uczestników. Właśnie to jest ciekawe - efekt był niezależny od tego, czy ktoś traktował to jako rytuał magiczny, modlitwę, czy zwykłą sekwencję czynności. Ale to nie zamyka sprawy, bo można by powiedzieć, że badanie mierzyło tylko jeden poziom. Ja sama widzę u siebie różnicę między rytuałem, który robię 'mechanicznie', a takim, w który wkładam intencję. Kortyzol może spada tak samo, ale reszta - nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Zatrzymałam się na tym, co Shangie napisała o intencji. To jest właśnie ta granica, którą trudno uchwycić w badaniach. Rytuał bez intencji to dla mnie bardziej rutyna niż rytuał - i nie mówię, że rutyna jest zła, bo dla układu nerwowego rzeczywiście robi różnicę. Ale coś się traci. Miałam przez jakiś czas bardzo zdyscyplinowaną praktykę poranną - te same kroki, ta sama kolejność - i po kilku tygodniach zaczęłam czuć, że robię to 'odfajkowując'. Efekt spokoju był, ale coś innego znikło. Ciekawi mnie, czy ktoś tu miał podobne odczucie, że rytuał 'wychodzi z siebie' i staje się tylko nawykiem?


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Oj tak, to co Kornelia opisuje znam doskonale. Mnie się to zdarzało z kadzidłem - przez długi czas zapalałam je wieczorem i czułam że to coś znaczy, a potem nagle któregoś dnia poczułam, że po prostu zapalm świeczkę i tyle. Dziękuję bardzo że w ogóle ktoś to poruszył, bo myślałam że to tylko u mnie tak jest. Ale mam pytanie - jak wy to 'odświeżacie'? Tzn. jak wrócić do tego, żeby rytuał znowu coś znaczył?


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Na to jest prosta odpowiedź - zmiana elementu. Jak rytuał 'stępieje', to wystarczy zmienić jeden składnik, czas, miejsce, cokolwiek. Nowe skojarzenia i znowu działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Roksanka_69 hmm, ale czy to nie trochę za duże uproszczenie? Bo jeśli mechanicznie podmieniamy elementy żeby 'odświeżyć wrażenie', to wracamy do tej samej pułapki - szukamy efektu sensorycznego, nie czegoś głębszego. Nie mówię, że zmiana nie pomaga, bo pomaga, ale pytanie czy to rozwiązuje ten problem czy tylko go przesuwa w czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że trochę mieszamy dwa różne problemy. Jedno to 'jak rytuał wpływa na psychikę', a drugie to 'jak utrzymać głębię rytuału w czasie'. To są powiązane rzeczy, ale nie tożsame. Ja ze swojej strony dodam, że u mnie rytuały związane z nowym i pełnym księżycem działają inaczej niż te codzienne - może dlatego, że są rzadsze, jest coś w tej rzadkości, że trudniej o mechaniczne odhaczyenie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że może głupie pytanie, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie o rytuałach dla zdrowia psychicznego - czy macie na myśli dosłownie że to poprawia jakiś stan, depresję, lęki, czy bardziej taką ogólną stabilność? Bo to dwie różne rzeczy chyba i ciekawi mnie gdzie wy to stosujecie.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
Rozpoczynający temat
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Janusz78, to dobre pytanie i nie głupie. Moim zdaniem jedno i drugie, zależy od osoby i od tego, z czym przychodzi. Rytuał raczej nie zastąpi terapii ani leczenia przy poważnych stanach, ale jako wsparcie - tak, widzę sens. Bardziej chodzi o to, że daje punkt oparcia. Szczególnie przy stanach lękowych ta przewidywalność sekwencji jest czymś, do czego można się odwołać, kiedy wszystko się wali.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

No to ile czasu potrzeba żeby zobaczyć jakiś efekt? Bo czy chodzi o tygodnie, miesiące? Pytam konkretnie, bo nie mam ochoty robić czegoś miesiącami i nic nie czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Na to nie ma jednej odpowiedzi, Henio83. Serio. Niektórzy czują różnicę po kilku dniach regularnej praktyki, u innych mija kilka tygodni. I to nie zależy od 'siły' rytuału tylko od tego, jak ktoś do tego podchodzi i co konkretnie chce osiągnąć. Poza tym 'nic nie czuć' to też informacja - czasem to znaczy, że forma nie pasuje do tej konkretnej osoby, nie że rytuały w ogóle nie działają.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam pytanie trochę z boku, ale wydaje mi się związane. Czy macie jakieś doświadczenia z rytuałami rannymi kontra wieczornymi jeśli chodzi o to, jak działają na psychikę? Bo czytałam, że wieczorne mają pomagać bardziej na wyciszenie i przetwarzanie emocji, a poranne na 'ustawienie' dnia, ale nie wiem czy to ma jakiekolwiek pokrycie w tym co faktycznie ludzie obserwują u siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Tosia93 z moich notatek wynika że tak, te pory robią różnicę, ale nie w sposób, który dałoby się ująć jako regułę dla wszystkich. Ja prowadzę od dawna coś w rodzaju dziennika praktyki i porównywałam efekty - przy rannych rytuałach szybciej wchodziłam w skupienie w ciągu dnia, ale wieczorne były bardziej 'przetwarzające', coś jak domknięcie. Tyle że u mnie wieczorny rytuał raz na jakiś czas zamienia się w pętlę rozkręcającą, zamiast wyciszać - i do tej pory nie wiem, od czego to zależy.


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Sylweria62 ta pętla rozkręcająca zamiast wyciszać - interesujące, bo ja miałem podobnie. Zastanawiam się, czy to nie jest kwestia tego, że wieczorny rytuał aktywuje uwagę w momencie, kiedy ciało już chce zwalniać. Tzn. może samo skupienie na rytualne czynności uruchamia jakiś czujny tryb. Ale to tylko hipoteza, nie mam pojęcia czy to ma jakieś oparcie.


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Moim zdaniem ta pętla o której mówi Sylweria ma prostsze wyjaśnienie - jeśli rytuał wieczorny wchodzi w konflikt z tym, czego psychika jeszcze nie przetworzyła z danego dnia, to zamiast zamknąć może otworzyć. Szczegulnie jeżeli ktoś ma tendencję do ruminowania. Widziałam to nieraz. Pytanie do Sylwerii - te wieczory kiedy rytuał rozkręcał, czy miały coś wspólnego? Jakieś wydarzenie, emocje w ciągu dnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Konwalia właściwie tak, teraz jak o tym myślę - to najczęściej były dni z jakimś niezamkniętym konfliktem albo niezdecydowaniem w tle. Nie musiało to być nic dużego, raz to był nieodebrany telefon od kogoś bliskiego, innym razem coś niedokończonego w pracy. To ciekawe, że rytuał jakby wyciągał to na wierzch zamiast przykrywać. Czy to źle, zastanawiam się?


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@agnisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale czy nie jest tak, że rytuały do zdrowia psychicznego muszą być w jakiś sposób spersonalizowane, żeby w ogóle miały sens? Bo mam wrażenie, że dużo osób bierze gotowe schematy z internetu albo książek i potem dziwi się, że coś nie gra. Nie możesz wziąć czyjegoś rytuału i oczekiwać, że zadziała tak samo - to chyba oczywiste?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@koperek)
Połączone: 1 rok temu

Hmm, ale skąd w takim razie wiedzieć, jak go spersonalizować, jeśli się dopiero zaczyna? Musisz chyba od czegoś wyjść, jakiegoś gotowego punktu startowego. Nie sądzę, żeby każdy od razu wiedział, co dla niego działa.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@agnisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

No tak, Koperek, ale to jest właśnie ten moment, kiedy większość ludzi robi błąd - bierze gotowy schemat i zakłada, że jak coś działa dla kogoś innego, to zadziała i dla nich. A potem jest rozczarowanie. Chodzi mi o to, że nawet jeśli wychodzisz od gotowego wzoru, to musisz mieć jakiś powód, żeby wybrać akurat ten, a nie inny. Coś musi cię w nim zatrzymać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@koperek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 104

@Agnisia i to rozumiem, ale dalej nie wiem jak ten 'powód' odróżnić od zwykłego 'spodobał mi się opis w artykule'. Bo szczerze - jak ktoś dopiero szuka swojej praktyki, to skąd ma wiedzieć, czy to intuicja, czy po prostu marketing był dobry?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Koperek to uczciwe pytanie. Myślę, że na początku nie wiesz i to jest normalne. Ale jest jedna rzecz, którą da się sprawdzić bez żadnej wiedzy - czy po wykonaniu danej czynności czujesz, że coś się w tobie przesunęło, czy zostałaś dokładnie w tym samym miejscu co przed. Nie mówię o euforii ani głębokich stanach. Chodzi o bardzo subtelne 'coś'. I to jest informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś w ogóle nie czuje żadnych 'przesunięć' na początku? Serio pytam, bo znam osoby, które są dość odcięte od własnych odczuć i dla nich ten wskaźnik po prostu nie działa. Czy to oznacza, że rytuał nic nie robi, czy że po prostu nie mają dostępu do informacji zwrotnej z siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 1805
Rozpoczynający temat
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Dadzbog, to jest bardzo ważny punkt. Część osób funkcjonuje głównie 'w głowie' i interocepcja, czyli zdolność do odbierania sygnałów z ciała, jest u nich słabo rozwinięta. W takiej sytuacji rytuał może działać, ale osoba po prostu nie ma języka ani wrażliwości żeby to zauważyć. I tu się pojawia ciekawe pytanie - czy lepiej wtedy pracować nad samą interocepcją, zanim w ogóle wejdzie się głębiej w rytuały?


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

a czy medytacja ciała, ten body scan, mógłby w tym pomóc? Pytam bo właśnie z tym mam teraz do czynienia - siedzę, coś robię, a potem nie wiem, czy cokolwiek poczułam, czy sobie wmówiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Tosia93, to co opisujesz to moim zdaniem bardzo częsta sprawa i nikt ci o tym nie mówi wprost. Mnie zajęło sporo czasu zanim w ogóle zaczęłam rozróżniać 'naprawdę coś poczułam' od 'chciałam poczuć więc wydawało mi się że czuję'. I nie rozwiązałam tego przez jakiś konkretny rytuał tylko przez to, że zaczęłam prowadzić krótkie notatki po każdej praktyce. Głupie trzy zdania, bez analizowania. Po kilku tygodniach zaczęłam widzieć wzorce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Melanijka to bardzo blisko tego, co sama robię od lat. Notatki robią różnicę, bo pamięć emocjonalna jest zawodna - szczególnie jeśli ktoś ma tendencję do retrospektywnego nadawania sensu temu, co się wydarzyło. Przy notatkach masz surowiec sprzed interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

No ale to brzmi jakby samo pisanie notatek stało się rytuałem zamiast tego właściwego. Nie za bardzo się to kręci w kółko?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Henio83 a co jest 'tym właściwym' rytuałem? Bo nie rozumiem, skąd przekonanie, że notatki to coś mniej wartościowego. Jeżeli codzienne zapisywanie trzech zdań po praktyce daje informację zwrotną, stabilizuje i wzmacnia uważność - to czemu ma być tylko 'dodatkiem'?


Odpowiedz
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Melanijka no, bo mi się kojarzy z terapią albo coachingiem, a nie z czymś ezoterycznym. Może błędne skojarzenie, przyznaję.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

To skojarzenie nie jest złe, Henio83, po prostu granica między tymi przestrzeniami jest cieńsza niż się wydaje. Dużo technik z psychologii wywodzi się z praktyk, które wcześniej były wyłącznie rytualne - i odwrotnie. Nie trzeba tego rozdzielać na dwie szufladki.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie dlatego mam problem z całym tym tematem. Jak słyszę, że rytuał 'robi to samo co terapia albo medytacja', to zaczynam się zastanawiać, co jest tutaj wyjątkowego. Dlaczego w ogóle nie pójść od razu do psychologa albo nauczyć się mindfulness zamiast budować rytuały? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Czeremcha to uczciwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Rytuał nie jest substytutem terapii, ale działa w innej warstwie. Psychologia pracuje głównie ze świadomością i przekonaniami. Rytuał angażuje ciało, symbolikę, czas, przestrzeń i coś, co część tradycji nazywa intencją skierowaną poza siebie. To nie to samo co technika relaksacyjna. Choć efekty powierzchownie mogą wyglądać podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, i jeszcze jedno - rytuał ma wyraźną strukturę. Początek, środek, koniec. To jest coś, czego brakuje w luźnej medytacji. Struktura sama w sobie działa na psychikę, mózg lubi wiedzieć, że coś się zaczyna i coś się zamyka. Stąd ten efekt uspokojenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Roksanka_69 ale uważaj, bo ta struktura jest ważna, ale sama w sobie nie wystarczy. Można mieć bardzo precyzyjnie zbudowany rytuał, który jest totalnie pusty w środku. Forma bez treści. I wtedy faktycznie jest to tylko schemat, który nic za sobą nie niesie. Pisałam o tym wcześniej przy tym wątku o ruminowaniu - rytuał musi mieć w sobie jakiś ładunek, żeby nie stać się tylko wyuczoną sekwencją.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@baltazar58)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę w środku, ale chciałem zapytać o coś praktycznego. Mówicie o tym, że rytuał angażuje ciało i symbolikę, ale jak wyglądają rytuały konkretnie na zdrowie psychiczne? Czy chodzi o jakieś kadzidła, świece, czy bardziej o samo działanie? Bo czytałem różne rzeczy i nie wiem gdzie leży sedno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Baltazar58 sedno nie leży w przedmiotach. Świeca czy kadzidło to tylko punkt zaczepienia dla uwagi i sygnał dla ciała, że 'teraz wchodzimy w inny tryb'. Sam w sobie kamień lawendowy nic nie zrobi. Pytanie powinno brzmieć: co ten rytuał ma zamknąć albo otworzyć i dlaczego akurat ty potrzebujesz tej konkretnej formy.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Malinowa dziękuję za to wyjaśnienie, bo to jest właśnie to, o czym myślałam a nie umiałam sformułować. Przez długi czas kupowałam różne rzeczy bo myślałam, że to one robią robotę, a dopiero ostatnio zrozumiałam, że to ja decydowałam o tym, czy to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Ale Leontyna, to rodzi pytanie - jeśli to my decydujemy, to czy efekt nie jest wtedy całkowicie sugestywny? I czy cokolwiek poza samą wiarą jest tu potrzebne? Nie kwestionuję twojego doświadczenia, po prostu ten wątek mnie ciągnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Dadzbog to pytanie mnie też nurtuje, bo sama długo myślałam dokładnie tak samo. Ale ostatnio zaczęłam to postrzegać inaczej - jeśli wiara wystarczy, żeby coś zadziałało, to czy to naprawdę czyni działanie mniej prawdziwym? Mam na myśli, że efekt jest efektem, niezależnie od tego, przez jaką drogę do niego dotarłam. Nie wiem tylko, czy to wystarczające wytłumaczenie dla kogoś, kto potrzebuje 'czegoś więcej'.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Dadzbog ten wątek pojawia się bardzo często i rozumiem, dlaczego. Sugestia jest czymś realnym - to nie jest umniejszenie, to jest mechanizm neurologiczny. Mózg reaguje na sygnały z otoczenia i na własne oczekiwania, i to nie jest słabość umysłu, tylko jego cecha. Pytanie 'czy to tylko sugestia' zakłada, że sugestia to coś gorszego. A co, jeśli właśnie po to budujemy rytuał - żeby uruchomić ten konkretny mechanizm w kontrolowany, intencjonalny sposób?


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Shangie, rozumiem tę logikę, ale mam z nią jeden problem. Jeżeli wszystko sprowadzamy do mechanizmów neurologicznych i sugestii, to w zasadzie rytuał przestaje się różnić od placebo. A placebo działa, owszem, ale raczej nie dlatego byśmy polecali komuś tabletki z cukrem jako świadomą metodę leczenia. Gdzie jest tu granica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Dadzbog granica jest właśnie w intencji i świadomości. Placebo działa, gdy ktoś nie wie, że bierze placebo. Rytuał działa inaczej - wykonujesz go z pełną świadomością tego, co robisz i po co. To jest zasadnicza różnica strukturalna, nie kosmetyczna.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: