A jak poznać czy dziecko stawia opór? Pytam poważnie, bo pracowałam z kilkoma osobami które prosiły mnie o pomoc dla ich dzieci i zawsze się zastanawiałam jak to ocenić. Maluch który nie interesuje się nauką i jest oporny na naukę w ogóle to co innego niż maluch który po prostu ma zły rytm dnia.
Myślę że moja siostra jest w tym drugiej kategorii, bo ona sama mówi że jej córka jest inteligentna, tylko nie umie się skupić. Nauczyciele też to potwierdzają. Więc to chyba nie kwestia oporu tylko właśnie tego rytmu albo braku sygnałów dla głowy że 'zaczynamy'. Stąd ten cały wątek u mnie.
To co Dzidka opisuje to klasyczny przykład jak rytuał musi ewoluować razem z osobą. Jeśli jest sztywny, w końcu się wykrusza. Działające rytuały dostosowują formę do etapu życia, ale zachowują rdzeń, czyli ten moment przejścia. Forma może się zmieniać, funkcja pozostaje.
Ale jak to wygłada jeśli ktoś chce wprowadzić rytał u kogoś innego, tak jak Ninka ze swoją siostrą? Czy można zaproponować coś i po prostu mieć nadzieję że wejdzie samo, czy jednak ktoś z rodziny musi aktywnie tego pilnować żeby to się utrwaliło?
Jeśli chodzi o fluoryt, jedna rzecz którą mogę dodać z własnego doświadczenia: warto go co jakiś czas 'odświeżyć', szczególnie jeśli dziecko dużo się nim bawi i dotyka. Kamień który leży i jest regularnie brany do ręki inaczej pracuje niż taki który stoi i pełni tylko rolę dekoracji. Czyszczenie w wodzie albo wystawienie na parę minut na słońce naprawdę robi różnicę, przynajmniej u mnie.
Ja polecam ametyst do oczyszczania innych kamieni jeśli nie chcesz kombinować z wodą czy słońcem. Ametyst działa na sąsiednie kamienie oczyszczająco, wystarczy że leżą razem przez noc. Przy fluorycie świetnie się sprawdza, bo fluoryt jest dość delikatny i nie wszystkie metody mu służą.
Dobra, to wracając do mojego pytania praktycznego, bo trochę odpłynęłyśmy. Mam do wyboru fluoryt i ametyst, oba mam w domu. Zastanawiam się co bardziej pasuje do rytuału dla siostrzeńca na skupienie. Fluoryt kojarzę bardziej z koncentracją, ale po tej rozmowie widzę że ametyst ma swoje zalety. Czy ktoś łączył oba?
Łączenie fluoryt plus ametyst to dość klasyczne zestawienie przy pracy z dziećmi właśnie dlatego, że jedno wspiera koncentrację a drugie koi. Ale szczerze, Ninko, zanim zdecydujesz o kamieniach, zastanowiłabym się jeszcze raz nad tym co mówiłaś o siostrze, że sama nie będzie pilnować. Bo kamień bez żadnego zakotwiczenia w rutynie dziecka może po prostu zaginąć w szufladzie.
U mojej córki właśnie ten moment brania kamienia do ręki był kluczowy, ale ona to wymyśliła sama po jakimś czasie. Ja na początku tylko kładłam go przy lampce. Więc może nie trzeba od razu instruować dziecka, czasem samo się wypracowuje?
Osiem lat, więc podobny wiek co twoja córka wtedy. Myślę że on sam mógłby to złapać, jest dość obserwacyjny, nauczyciele mówią że wszystko rozumie tylko uwaga jest gdzie indziej. Ale zastanawiam się czy nie zacząć od czegoś bardziej oczywistego niż kamień, żeby nie było za abstrakcyjne na start.
Co rozumiesz przez 'bardziej oczywiste'? Bo właśnie dzieci często lepiej łapią rzeczy które są namacalne i trochę tajemnicze jednocześnie, kamień to nieźle spełnia. Abstrakcja to raczej afirmacje i intencje wypowiadane na głos, nie przedmiot.
A słyszałyście kiedyś o tym że niektórzy robią z dziećmi coś w rodzaju 'skrzynki skupienia'? Czytałam o tym gdzieś, chodzi o to że dziecko samo wkłada do środka parę rzeczy które kojarzą mu się z nauką, może być kamień ale też coś innego, i ta skrzynka staje się sygnałem. Czy to ma jakiś sens ezoteryczny czy to bardziej psychologia?
Chyba wolę żeby to było coś co zacznie robić odruchowo, bo z intencją to już jest poziom na który siostra musiałaby być zaangażowana, a wiemy jak to wygląda. Ale ta skrzynka to ciekawy pomysł, bo dziecko może samo to przywłaszczyć sobie.
Jeśli idziesz w stronę czegoś co dziecko przywłaszczy, to może warto żeby ono samo uczestniczyło w wyborze tego co znajdzie się w tej skrzynce albo co będzie leżeć na biurku. Nie tłumacząc za dużo, po prostu dając wybór między dwoma kamieniami, niech samo wskaże który mu się bardziej podoba. Dzieci mają dość intuicyjne podejście do takich rzeczy i to co same wybrały, traktują inaczej.
To mnie zastanawia, czy jak dziecko wybiera intuicyjnie między dwoma kamieniami, to ten wybór ma jakieś znaczenie poza tym że jest 'jego'? Czy możemy coś z tego odczytać o dziecku?
Wróciłam do tej myśli o progu i rytuałach uczniów. Jak to wygląda u starszych dzieci, nastolatków? Bo mam wrażenie że teen ma inaczej zbudowany opór na cokolwiek co rodzic proponuje. Czy są jakieś rytuały które naturalnie wchodzą w ten wiek bez że dziecko się buntuje?
No ale wracając do Ninki i jej siostrzeńca, osiem lat to jeszcze wiek kiedy dziecko chętnie uczestniczy w czymś co wygląda jak mały rytuał, szczególnie jeśli ma w tym jakąś rolę. Może zamiast dawać gotowe rozwiązanie, zaproponuj żebyście razem coś wymyśliły, ty i siostrzeniec, jakiś mały rytuał przed odrabianiem lekcji. On sam nazwie to jak chce.
No dobra, to może zróbmy tak. Wezmę oba kamienie i pozwolę mu wybrać. Ale właśnie o tej skrzynce zaczęłam myśleć poważniej. Czy to musi być dosłownie skrzynka, czy to może być cokolwiek? Zastanawiam się czy nie użyć jakiegoś pudełka po herbacie, takie drewniane, żeby miało charakter.
A ja czytałam że forma naczynia ma znaczenie, tzn. że dzieci lepiej reagują na rzeczy które wyglądają 'jak z bajki', niekoniecznie dosłownie magicznie, ale trochę wyjątkowo. Pudełko po herbacie może być idealne właśnie dlatego że jest trochę tajemnicze z wyglądu, ma zamknięcie, zapach.
Zapach mnie zastanawia w tym kontekście. Bo zapachy bardzo mocno kotwiczą pamięć, to nawet nie jest ezoteryka tylko czysta fizjologia. Jeśli to pudełko będzie pachniało czymś konkretnym i dziecko będzie z tym zapachem siadać do zadań, to po kilku tygodniach sam zapach może wystarczyć. Ninko, masz może jakieś olejki?
Rozmaryn na pamięć to nie tylko ezoteryka, to jest dość dobrze opisane ziołoleczniczo, coś w składnikach wpływa na acetylocholinę bodajże. Ale dla ośmiolatka rzeczywiście może być za intensywny. Może rozcieńczony w jakimś nośniku, albo po prostu gałązka suszona zamiast olejku?
Zdzichu, no ale to jest właśnie ciekawe w ziołach, że granica między 'magicznym działaniem' a chemicznym jest często płynna. Rozmaryn był używany rytualnie przy pamięci i skupieniu od wieków, a teraz się okazuje że ma podstawę biochemiczną. Jedno nie wyklucza drugiego.
To jest zresztą stary dylemat w etnobotanice, skąd ludzie wiedzieli, co działa, zanim mieli metody naukowe. Obserwacja i przekaz ustny robiły swoje przez setki lat. Rytuał był opakowaniem dla wiedzy praktycznej, nie zamiast niej.
To jest uczciwe pytanie. Myślę że zasada jest ta sama, tylko skala inna. Obserwujesz dziecko, widzisz co je angażuje, co uspokaja, co rozproszy, i budujesz rytuał z tych elementów. Nie z tego co 'powinno działać' według jakiegoś schematu.
A jak w ogóle obserwować dziecko pod tym kątem jeśli nie jesteś rodzicem tylko ciocią? Ninko, masz kontakt z siostrieńcem często? Bo wydaje mi się że to kluczowe, żeby wiedzieć na co on reaguje.
Widujemy się raz na dwa tygodnie mniej więcej, trochę częściej odkąd siostra miała gorszy okres. Wiem że lubi dinozaury i wszystko co ma w sobie jakiś 'sekret', jak jakiś schowek w zabawce albo coś do odkrycia. Stąd ta skrzynka wydała mi się dobra.
To jest świetna informacja, że lubi sekrety i odkrycia. Moja córka podobnie i to naprawdę pomaga przy budowaniu czegokolwiek rytualnego. Dziecko które lubi odkrywać będzie chciało wracać do czegoś jeśli poczuje że tam jest 'coś do znalezienia' albo że rozumie coś więcej niż inni.
